Od piątku jest u nas piękny czarny kocurek.
Na opiekunów spadła ciężka choroba nowotworowa, w związku z czym koty przebywały większość czasu same w domu. Kotów było spore zagęszczenie, a opiekunka straciła kontrolę nad tym, który pierwszy jest przy misce, który się naje, a który nie doje...

Był wychuchanym, otoczonym miłością kotem. Ale też udzielił mu się stres panujący w domu. Opiekunka oddała mi go ze łzami w oczach, żeby go ratować. Bardzo mi żal i jej, i kocurka.

Ale do rzeczy...
Czarnulek jest skrajnie wychudzony. Waży połowę tego, co powinien ważyć. Ma bardzo wyliniałą sierść - najbardziej na szyi i miejscowo na ogonie. Kręgi i żebra jestem mu w stanie policzyć palcem.

Dodatkowo kocio trzepie od czasu do czasu uszami. Świerzbu nie stwierdzono, grzybicy też nie. Dostał krople Dicortineff - Vet.
Podaję mu też pastę Calo-Pet - zawiera komplet witamin i niezbędnych minerałów, taurynę, również pobudza apetyt.
Wczoraj kocurek zastrajkował i postanowił, że nie będzie jeść, ani pić. Myślę, że tęskni za opiekunką.

Podałam Calo-Pet strzykawką.
Po tym je. Do karmy dodaję Roboran H - między innymi na wzmocnienie i regenerację futerka.
I jeszcze jedno - często wystaje mu języczek, ślini się i nieprzyjemnie pachnie mu z pyszczka. Wścieklizna wykluczona - był szczepiony. Braków w uzębieniu też nie stwierdziłam. Wet nie zauważyła wprawdzie stanu zapalnego w pyszczku, ale przyjrzy się następnym razem. Szczerze mówiąc wolałabym najpierw go wzmocnić i odkarmić, zanim zacznę faszerować antybiotykami. Ale czy można domniemywać, że jest to spowodowane stresem?
Kocurek siedzi głównie pod łóżkiem. Wychodzi tylko na jedzenie i do kuwety. Czasem da się pogłaskać. Jest wielkim miziakiem.

Reszta kotów zachowała się na poziomie i obeszło się praktycznie bez syczenia i fochów. Został z miejsca przyjęty. Może dlatego, że czują, że słaby.
Proszę, doradźcie, jak jeszcze mogłabym mu pomóc? Co jeszcze mogę zrobić?
Co jakiś czas zaglądam pod łóżko, wsuwam rękę i - szczerze mówiąc - sprawdzam, czy żyje.

Barankuje mnie wtedy w dłoń i mruczy.
Przepraszam, że się tak rozwinęłam, ale przeżywam sytuację strasznie. To cudowny kot i bardzo chciałabym, żeby wrócił do formy.
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie i rady.