Wiecie co, zaraz mnie coś trafi.....
miałam na odchowaniu dziką kotkę z małymi, kotka po sterylce wróciła "na swoje", kociakom poznajdywałam nowe domu.
Ludzie mili, zaangażowani, fajni na tyle, na ile dało się to wyczuć w rozmowie.
I dzisiaj drugi już telefon- że muszą oddać, bo ktośtam ma alergię, i sie dusi... że myśleli, że nic nie będzie, że chcieli spróbować...
no &^%^%&^%- tak mam ochotę im odpowiedzieć, co za głupota ludzka!!!
Jesli ktoś ma alergię, to kot NIE JEST!!! dla niego!!!!! I koniec! Nie ma tu miejsca na próby i testy! Oczywiście zakładam, że to alergia, bo i z tym różnie może być.
A tak przy okazji- jak oduczyć kota robić coś?Hmm- jaśniej- mój Eguś gryzie firanki, siada na parapecie, łapie pazurem i wygryza dziury. Dziś w nocy zrobił taką na 10 cm

Zmieniam firanki dosłownie co 2 tyg, jak go tego oduczyć?