12.08.11, 15:58
Takie Coś straszliwie darło mordkę w krzakach pod blokiem. Wzięłam, bo cóż było zrobić...weterynarz zaliczony. Świerzbowiec, wrzód na podniebieniu no i pewnie robale. Chudzina niesamowita, pewnie przez ten wrzód nie mogła jeść. Ogon jak u szczura długi i cieńki. Odchuchamy bidule i poszukamy domku. A oto ona:

https://images43.fotosik.pl/1034/a8f7bb74b15e3f32gen.jpg
https://images45.fotosik.pl/1035/348ded46f0a60cedgen.jpg
https://images38.fotosik.pl/1025/778b9d71e4d5d790gen.jpg
https://images46.fotosik.pl/992/c8d3397c94b0246agen.jpg
https://images46.fotosik.pl/992/2da1d1eb761d90b3gen.jpg
Obserwuj wątek
    • agazuchwa Re: Znajdka 12.08.11, 16:16
      lachonsmile
    • coco-87 Re: Znajdka 12.08.11, 16:21
      To cudowne, że się nią zajęłaś.
      Ja miałam ostatnio podobne zdarzenie, na rynku w centrum miasta napotkaliśmy maleńkie bezbronne, czarne jak murzynek kocię z białym krawatkiem (podobne do Twojego), kocię miauczało przeraźliwie, próbowało zwrócić na siebie uwagę każdego przechodnia. Jakiś element z kamienicy stwierdził bez entuzjazmu, że tam za kamienicą to dziesiątki takich są. Ale na mojej drodze stanął akurat ten, może miał taką dużą wolę życia? Zapchlony, zaświerzbiony, zakatarzony... Tarfił do weta, a później niestety do schroniska, gdzie z łatwością może zarazić się czymś od innych kotów sad Najbardziej wzruszyło mnie to, że na początku przeraźliwie się bał, miauczał wniebogłosy, aż nieprawdopodobne to było, że z takiego mikroskopijnego ciałka takie odgłosy były w stanie dochodzić...a później, już na moich kolanach, poczuł się tak bezpiecznie, wyciszył, uspokoił i tak twardo spał... tylko ciałko dragło od oddechów... Tak mi żal, że nie mogłam go przygarnąć... Zdaję sobie sprawę, że takich zwierzaków jak on jest mnóstwo, ale to właśnie on stanął na mojej drodze, a wtedy już inaczej się do tego podchodzi.....
      Powodzenia, Kochana, myślę, że dobrym pomysłem byłoby założenie wydarzenia na FB i powiadomienie jak njawiększej liczby osób. Trzymamy kciuki z moimi chłopakami smile
      • 0ffka Re: Znajdka 12.08.11, 16:36
        coco-87 napisała:

        > Ale na mojej drodze stanął akurat ten, może miał taką dużą wolę życia? ..... Tarfił do weta , a później niestety do schroniska, ...


        i po miesiącu został uśpiony...
    • 0ffka Re: Znajdka 12.08.11, 16:36
      Piękna kicia!
      • mrumru81 Re: Znajdka 12.08.11, 17:09
        Jak to dobrze, że trafiła na Ciebie. Jak już będzie czas, to zaczniemy szukać domu.
        Bardzo elegancka czarnulka, z tymi baiłymi skarpetkami-mini.

        Pozdrawiam i głaski dla Kici smile
        • wladziac Re: Znajdka 12.08.11, 19:08
          mimo swojej chudości to piękna kicia a odchuchana to dopiero będzie śliczna że ho,ho,super że się nią zajęłaś i umożliwiłaś zapewnienie lepszego losu,dziękuję i pozdrawiam
          • 0ffka Re: Znajdka 12.08.11, 19:13
            z "upierzenia" podobna do mojej Funieczki
    • ona-50 Re: Znajdka 12.08.11, 19:20
      Dziękuję wszystkim za miłe słowa. No nie umiem przejść obojętnie koło takiej biedy. No i jeszcze wszoły ma ten chudzielec. Poradzimy sobie ze wszystkimi dolegliwościami i potem będziemy martwić się co dalej. Pozdrawiamwink
      • marzena_gabi Re: Znajdka 13.08.11, 18:45
        toż to śliczności smile
        po wychuchaniu to będzie piękność nad piękności smile
    • ajakajadwa Re: Znajdka 13.08.11, 19:17
      Śliczna dziewuszka. Miała szczęście, że trafiła na dobrego człowieka czyli ciebie. Życzę kici cudownego stałego domku i długich lat u boku kochających dwunogów.
    • sorrento_8 Re: Znajdka 13.08.11, 20:26
      O ile dobrze pamiętam, to masz "szczęście" to znajdek o takim umaszczeniu.
      Masz wieści o chłopakach parkingowych? smile
      • macarthur Re: Znajdka 13.08.11, 21:15
        coco-87
        Tarfił do weta, a później niestety do schroniska, gdzie z łatwością może zarazić się czymś od innych kotów


        obawiam się że twoja akcja nie była zbyt mądra - a nie można było go podleczyć i zostawić w miejscu bytowania - oddawanie zwierząt do schroniska to głupota
      • ona-50 Re: Znajdka 13.08.11, 22:02
        sorrento
        To prawda że mam szczęście do czarnuszkówwink W domu też dwie czarne jak smoła rezydentkiwink Parkingowe chłopaki chwają się dobrze i ich domek jest w nich zakochany. Mam nadzieję że i dla tej czarnej dziewuszki znajde też super dużychwink
        Jako że koteczka sporo czasu spędza sama z powodu swoich dolegliwości, żeby nie czuła się taka samotna, to spie razem z nią w pokoiku. Przecież to jak malutkie dziecko potrzebuje ciepła i kogos do przytulenia. Rezydentki nie są zbyt zadowolone z przybysza...udają że nie ma żadnego nowego kota...ba! udajają nawet że nie ma pokoju w którym dziewczynka przebywawink
        Pozdrawiamwink
        • wladziac Re: Znajdka 13.08.11, 22:16
          cudownie że malutka ma się do kogo przytulić,już jest szczęściarą będąc z Tobą,dobrze że rezydentki nie stosują wobec nowej łapoczynów żeby ją wystraszyć,powodzenia w szukaniu domku i leczeniu koteczki
          • mrumru81 Re: Znajdka 14.08.11, 10:48
            kto oddał kociaka do schronu? Czegoś nie rozumiem...
    • ona-50 Imie robocze Helunia... 14.08.11, 11:17
      ...jest bystra, sprytna i odważna. Oto próba zaprzyjaźnienia się z rezydentkawink

      https://images40.fotosik.pl/1028/b7b7cc1b3f57db6agen.jpg
      https://images50.fotosik.pl/1047/397bba5d9f30ef46gen.jpg
      https://images41.fotosik.pl/1004/dd3711ed456e2da6gen.jpg
      https://images40.fotosik.pl/1028/53918b09c9e0cd0dgen.jpg
      https://images39.fotosik.pl/1004/8c537e9415d50023gen.jpg

      Nie pozwalam zbliżać się za bardzo i to nie dlatego żeby Balbisia wykazywała złe zamiary, ale z obawy przed zarażeniem się świerzbowcem usznym. Wyczytałam ze można to złapać przy bezpośrednim kontakcie. Wie ktoś coś więcej na ten temat? Dużo ryzykuję wypuszczając ja troszkę swobodnie ale pilnując aby koty sie nie stykały? Szkoda mi jej tak trzymać w zamknięciu, bo bardzo płacze.
      Druga kota buczy i prycha ale nie atakuje. Jak mała za bardzo sobie pozwoli to Marcysia się ewakuujewink
      • maryshaa Re: Imie robocze Helunia... 14.08.11, 12:43
        Może sie zarazić, ale jak już leczysz uszki maluchowi to ryzyko moim zdaniem coraz mniejsze. Ale może niech się nie "czochrają" na razie ze sobą. Poza tym w zabawie duża może małej podrapać uszko, a to też się gorzej będzie goiło...odczekaj trochę.
        Kicia jest przecudna i ten dłuuuugi ogon do tego smile Miała naprawdę masę szczęścia, ze trafiła na Ciebie. Na pewno znajdziesz jej nowy domek...albo zostanie u Ciebie, jak Ci zawojuje serce już całkiem hi hi hi smile
        • pi.asia Re: Imie robocze Helunia... 14.08.11, 19:59
          piękne jest to małe stworzenie!!!
          • mist3 Re: Imie robocze Helunia... 14.08.11, 20:04
            kotka, którą 2 lata temu znalazła moja mama miała ogromny problem ze świerzbowcem usznym (kilka razy powracał). Wtedy jeszcze mieszkałam (i moja kotka) z moją mama i też bałam się, że się kocica zarazi (choć unikała maluszka, to jednak stwierdziłam, że pasożyty są sprytne). Wet poradził mi by kocią rezydentkę też spryskać strongholdem (profilaktycznie - chociażby przed zarobaczeniem) i tak też zrobiłam. Moja kotka się nie zaraziła, mimo że świerzbowiec małej okazał się być pełen samozaparcia i nie chciał zbyt szybko zniknąć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka