Dodaj do ulubionych

wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne)..

27.12.11, 17:41
Hejka,
no muszę przyznać, że w grupie czuję się raźniej - tu na forum,
tzn. uczę się uznawać swoją miłość do kotków jako coś normalnego,
oduczam się myśleć o sobie w kategorii "dziwadło"...uffff (to też dzięki Wam!!!),
ale, ale...mąż się podśmiewa, że koty, to jak moje dzieci,

tylko to nie jest tak, że ja nie chcę dzieci, dorastam do tej decyzji i chciałabym,
tylko mam dziwny lęk irracjonalny, że nie pokocham dziecka, tak, jak kocham
koty (masakra, głupio tak gadać), ale skoro chcę, to może dzięki miłości do zwierząt odkrywam swoje pokłady emocjonalne i dopiero osiągnę totalne spełnienie, a miłość
do kotków nie wykluczy miłości do dziecka, bo i czemu...? No nie?

Wątek czysto teoretyczny,
smile))
(nie nabijajcie się proszę)
Obserwuj wątek
    • pi.asia Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 18:17
      Odpowiem czysto teoretycznie (bo dzieci nie mam) - człowiek zdolny do miłości i wrażliwy potrafi pokochać wszystko, co ma w zasięgu wzroku i serca, a co się do kochania nadaje.

      Podkreślam słowo nadaje - wszak w zasięgu wzroku posiadamy również muszlę klozetową, a o pokochaniu jej mowy nie ma... (chociaż człowiek rozumny i wrażliwy docenia obecność muszli w domu i dotkliwie odczułby jej brak)
      • pi.asia Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 18:20
        Łomatko - nie odbierz tego jako nabijania się!!!!

        Ja po prostu lekko ironicznie komentuję własną wypowiedź, coby nie zrobiło się zbyt patetycznie.

        A na punkcie kotów wszyscy mamy totalnego pierdolca i żaden to wstyd, wręcz przeciwnie.
      • animus_anima Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 18:34
        świetnie napisane!! big_grin
      • olinka20 Pi.asia. 27.12.11, 19:41
        Ja cie chyba kochamwink
        Zawsze napiszesz to co chciałam powiedziec, ale ja NIGDY nie ubrałabym tego w tak piękne słowa!
        • pi.asia Olinka 27.12.11, 22:49
          Od Was się uczę, od Was.
          I też Was kocham, chociaż nie jesteście w zasięgu wzroku wink
    • minerwamcg Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 19:13
      Odpowiem czysto praktycznie, bo i kota mam, i dziecko - w sercu człowieka jest miejsce i na ludzi, i na koty. Kot nie zastąpi dziecka, ani dziecko kota, są niewymienne. Problemy zaczynają się dopiero, jak komuś odwala i dostaje np. pieluszkowego zapalenia mózgu* - ale to prawdziwym kociarzom nie grozi.
      ---------
      * Pieluszkowe zapalenie mózgu - choroba, która dopada ludzi skądinąd normalnych w momencie, kiedy stają się rodzicami. Pośrednimi ofiarami tej choroby niestety często padają koty, jako istoty rozsiewające na wszystkie strony toksoplazmozę (na etapie ciaży) oraz maniakalni mordercy niemowląt i małych dzieci (póżniej). Normalnym kociarzom na ogół PZM nie grozi, a koty i ich potomstwo wychowują się razem w najlepszej komitywie.
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/bh/cf/0gx9/sCdDVprIFnoOF0pxKX.jpg
      • agnes-05 Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 19:28
        Ja wprawdzie już dawno zostałam mamą, ale doskonale pamiętam, jak wszystkim naokoło mówiłam, że dziecka na pewno tak nie pokocham, jak moją cudną, białą koteczkę Perełkę ( od dawna za TM). Perełka udeptywała mi brzuch i zapoznawała się powoli z jego zawartością.
        Kiedy na świat przyszła moja córka, to oczywiście od razu pokochałam ją jak ...córkę, a Perełka była ciągle kochaną kicią, która niestety na jakiś miesiąc śmiertelnie się na dzidziusia obraziła. Ale szybko stwierdziła, że miejsce w nogach łóżeczka jest najfajniejsze i od tego momentu dziecko i kot stały się kumplami, a jak mała zaczęła raczkować, to gonitwy kota i dziecka były prześmieszne. One chyba traktowały się jak istoty tego samego gatunku..czworonożne. smile Z tego dziecka wyrosła kolejna miłośniczka kotów.smile
        • animus_anima Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 20:01
          Jejku, dziękuję, że się włączyliście do wątku!
          • mama.rozy Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 20:38
            ja mam i koty i dzieci,i,co oczywiste,kot był pierwszywink
            da się pogodzic jedno i drugie-co ważne-mając koty człowiek jest bardziej wyrozumiały dla dziecismile
            a dzieci zawsze mają na kogo zrzucic winę(u nas zawsze wszystko powoduję kotywink)
            nie wyobrażam sobie życia ani bez kotów(zwierząt w ogóle,bo mamy jeszcze psy i świnki),za to dzieci z domu wyjdą,toteż nie nalezy się do nich zbytnio przyzwyczajacwink
          • sonrisa06 Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 20:40
            Ja mam jedno dziecko (5l) i jednego kota (8m) smile Mój kot jest jak dziecko smile moje dziecko jest czasami jak kot smile Kocham tak samo mocno, ale inną miłością. Kot nie zastąpi dziecka, dziecko nie zastapi kota. Wszyscy w domu jesteśmy na tych samych prawach, kot nie jest niżej w hierarchii. A najbardziej lubię patrzeć jak dziecko bawi się z kotem smile wówczas się zastanawiam czy to są dwa koty? czy dwoje dzieci? smile
            • animus_anima Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 20:45
              słodkiesmile
              • k1234561 Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 21:38
                Ja mam dziecko 10 letnie i nieco ponad rocznego kocurka.Córkę kocham bardzo,kotka też ale inaczej.Wszyscy są na tych samych prawach.Nie obawiaj się,że nie pokochasz dziecka tak jak kotka.Istnieje coś takiego jak instynkt macierzyński,jedne kobiety maja go od momentu zajścia w ciążę do końca życia inne tuż po porodzie,a jeszcze inne trochę później po porodzie,ale kazda go ma.Mniej lub bardziej rozwinięty,ale na pewno jest.Skoro potrafisz kochać zwierzątko to tym bardziej pokochasz swoje dziecko.
          • noirdesir2 Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 21:44
            Nie bój się, dziecko też pokochasz. Jestem w podobnej sytuacji - od paru miesięcy mamy kota, i myślimy o dziecku, w przyszłym roku mamy poczynić starania. Ja nie boję się , że nie pokocham dziecka, ale nie mogę doczekać się okresu gdy np pójdę już na zwolnienie lekarskie w ciąży i będę miała mnóstwo czasu, żeby siedzieć w domu z kotem i dbać o rosnący brzuch. Poza tym mój narzeczony rozwija w sobie instynkt ojcowski opiekując się kotem, jakie ja teksty słyszę nie raz zza ściany ("kocie, ty nie wiesz jak ty masz u nas dobrze, jak my cię kochamy, my cię nie zamienimy na nic w świece" itd...), jak on ją nosi na rękach i przytula, jak się wita po przyjściu z pracy smile
            nie zmienia to faktu, ze śmieje się ze mnie jak robię zdjęcia kotu, ale mam pretekst, bo przecież bloga trzeba uaktualniać, a nie wystarczy raz kliknąć fotę, z 20 zdjęć może się jedno lub dwa nadawać do publikacji, więc strzelam ile wlezie smile
    • gladys_g Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 22:41
      Tez się bałam. Bo w sumie co jak co, ale koty są ładne i mechate, a noworodki to tak różnie wink
    • bebe.lapin Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 27.12.11, 23:05
      To jak o wstydliwych pytaniach egzystencjalnych, to sie dolacze.

      Bo ostatnio tak gadalismy z facetem ile to jeszcze czeka nas lat nieprzespanych nocy z powodu darcia paszczy Orfika i tak sobie pomyslalam, ze ile by ogonki nie pozyly, to i tak ktoregos dnia odejda, i juz mi smutno....

      A dwa, ze jesli mi z tym obecnym typkiem, co sie kolo mnie kreci wink wyjdzie i zamieszkamy razem, to nie wiem, co zrobimy, bo on na pewno bedzie chcial psa, a ja na psy to nie bardzo, no i koty do tego...

      Ale obydwa punkty czysto teoretyczne na razie big_grin
      • macarthur Re: wstyd się przyznać (pytanie egzystencjalne).. 28.12.11, 00:07
        minerwamcg

        moje gratulacje za fotkę - stuprocentowy pewniak na konkurs
        smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka