Dodaj do ulubionych

krople Bacha

06.05.13, 09:05
Czy można je kupić samemu i gdzie? Czy powinien przepisać vet?
Problem mam z Cićkiem, cały czas sika poza kuwetę w nocy (raz czasem dwa) i w dzień (przeważnie raz) - sika tylko jak nas nie ma, albo jak śpimy wink. Więc kiedy nas nie ma i w nocy zamykamy Go w kuchni, bo tam jest najłatwiej sprzątnąć. Ale i tak jak się wchodzi do mieszkania to śmierdzi sad.
Owszem, nadal jest problem ze stanem zapalnym pęcherza i małym kamieniem, ale wet stwierdził, że to może problem również psychiczny. Mam wykupioną hydroksyzynę w syropie i jakieś tabletki na depresję, ale nie jestem w stanie Mu ich podać, niestety. Podaję Mu strzykawką do pyska tylko leki na kamień, bo uznałam że są niezbędne żeby wyzdrowiał, ale i z tym mam problem, bo się nauczył skubaniec nie przełykać i wypluwa sad. Zastrzyku nie potrafię zrobić, bo zawsze się wyrwie i zwieje (nawet jak 2 osoby trzymają), tabletka solo też odpada.
Wet mówił też o feliwayu, ale to dosyć drogie, a nie wiem czy wystarczy jeden dyfuzor na całe mieszkanie?
Szczerze mówiąc, mam już trochę dosyć i smrodu i ciągłego męczenia Cićka (od lutego to trwa).
Poradźcie coś.
Obserwuj wątek
    • jottka Re: krople Bacha 06.05.13, 11:32
      przy stanach zapalnych pęcherza zawsze są problemy "psychiczne" (u ludzi też), bo długo po wyleczeniu choroby utrzymuje się wrażenie podrażnionej cewki moczowej, fałszywego parcia na mocz itp. tak naprawdę działa czas i duża ilość środków przepłukujących (tzn. dowolne moczopędne, środków np. na żurawinie w rozmaitej formie w aptekach mnóstwo, trzeba by za poradą weta dobrać coś dla kota).

      poza tym on musi mieć ciepło w pupę, że tak powiem - to zmniejsza wrażenie parcia na mocz (tzn. oczywiście w sytuacji, gdy już jest faktycznie wyleczony). ponadto nie da się, niestety, uznać, że nie zrobimy zastrzyku czy czegoś takiegosad jak nie my, to trzeba kogoś znaleźć, ale w sumie najlepiej przydusić weta, żeby nas nauczył i przy nim w gabinecie kilka razy wykonać zabieg. w domu pięć razy pójdzie nie tak, za szóstym prawie dobrze, a potem działa.

      a w ogóle jak ty mówisz o podawaniu leku do pyska, to rozumiem, że w płynie? są specjalne strzykawki (z tłoczkiem i miękką końcówką) do podawania tabletek, sama się taką nauczyłam wpychać w moje przewlekle chore kocisko konieczne tabletki, początki trudne były, ale teraz idzie jak złoto. kupić można praktycznie w każdym większym sklepie zoo, instrukcję wpychania strzykawki z tabletką mogę napisać na życzeniesmile

      w feliwaya średnio wierzę, środki farmakologiczne są de facto środkami rozluźniającymi, czyli łatwiej się kotu siusia (bądź nie), bo nic go tam nie spina i nie podrażnia, bym się jednak nastawiła na leki + duża ilość środków moczopędnych. i trzymała kocisko w cieple.
      • fajnykotek Re: krople Bacha 06.05.13, 12:19
        Tak, rozkruszam tabletki na łyżeczce, zalewam odrobiną wody, mieszam aż się rozpuści (jak dziecku) i "wciągam" do strzykawki (takiej zwykłej 2 ml). Teraz mam rovamycynę w kroplach+waleriana, ale Mu nie smakuje.
        Nie wiedziałam, że są takie specjalne strzykawki, zakupię w takim razie, ale Ciciek się wyrywa, a silny jest - strzykawką zwykłą nie muszę mu tej paszczy na siłę otwierać, tylko bokiem wlewam.
        I to nie tak, że ja Mu nie podam zastrzyku więc leku nie dostanie - dostaje to samo w tabletce strzykawką.
        • jottka Re: krople Bacha 06.05.13, 13:26
          moja strzykawka wygląda tak:

          www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=11267
          ale są różne, w każdym razie chodzi o to, ze koniec strzykawki jest z miękkiej gumy i rozdwojony, żeby można było wsunąć tabletkę. i teraz po kolei:

          1) z własnej praktyki wiem, że najlepiej jest chwycić mocno za kark tuż za uszami (jak kocica małe) i lekko podnieść, tzn. tak żeby siedział tylko na tylnych łapach. chodzi o to, że trochę mu to utrudnia kręcenie łbem i ogólnie wyrywanie się, bo traci równowagęsmile ale trzeba uważać, żeby nie stał tylko na palcach, bo można mu krzywdę zrobić, ma być w takim zdezorientowanym przysiadziesmile

          2) trzymamy w ręku strzykawkę z tabletką (z wsuniętym już palcem w tłoczek - trzeba poćwiczyć łagodne wciskanie tłoczka na sucho, żeby nie strzelić kotu zbyt gwałtownie tabletką w buźkę) i szturchamy tym miękkim końcem koci pysk u nasady szczęki, żeby mu tę szczękę rozchylić. szturchanie jest o tyle bezpieczne, że to nie są nasze palce i nawet jak kocina dziabnie, to nie nassmile a jak dziabnie, to musi pysk rozchylić i na to czekamy.

          3) szybko wsuwamy strzykawkę plus minus pośrodku gardła tak gdzieś do nasady języka (jak przyłożymy strzykawkę z boku, to ona sama się wsunie w głąb gardła) i naciskamy, tabletka wpada na tyle głęboko, że zwykle pacjent odruchowo połyka. możemy mu lekko przymknąć i przytrzymać pyszczek, masując szyję, żeby przełknięcie ułatwić. krzywdy kotu nie da się zrobić, w tchawicę mu tej strzykawki nie wsadzimy, amator akurat tak nią sięgnie do nasady języka, a to jest bezpieczne. trzeba tylko uważać, żeby tę tabletkę umieścić pośrodku, bo przesunięcie na boki powoduje, że nasza ofiara natychmiast krawędzią języka wypycha ją między wargi, a dalej to wiadomo.

          4) pierwsze próby bywają trudne, bo człowiek się boi, że zadławi kociątko (nie da się), a kociątko jest oburzone nową a odrażającą napaścią na jego jestestwo, ale po paru razach da się opanować. strzykawkę można myć, miękka jest, ale to gruby plastik, więc tak od razu pimpuś nie przegryzie (mój nie próbuje, no ale to hipochondryk, który lubi żeby się nim zajmowaćsmile.


          i tak mi się jeszcze skojarzyło do tego, co piszesz - rozkruszona tabletka z wodą może być faktycznie obrzydliwa w smaku, a 2ml to duża porcja wbrew pozorom. a nie mogłabyś spróbować sproszkować ją (jeśli można) i zmieszać w małą kuleczkę masła? moja kocica pożre bez zastanowienia, kocur wprawdzie nie ruszy sam ze siebie, ale można mu to rozsmarować na pysku i oburzony zliże, ale nie ma tej traumy związanej z wlewem na siłę, poza tym masło lepszesmile
        • barba50 Re: krople Bacha 06.05.13, 13:29
          Krople Bacha powinien zestawić specjalista, bo składają się z max. siedmiu ekstraktów w odpowiednim roztworze. Najłatwiej zamówić u Ryśki z miau, przez PW na miau lub bezpośrednio z jej strony Kropelkowo Należy bardzo dokładnie opisać problem, zachowanie zwierzaka, jego dolegliwości, żeby krople mogły być zestawione dobrze. Oczywiście nie na każdego osobnika w ogóle zadziałają, czasem wyeliminują jeden problem, czasem trzeba kurację kontynuować. Tylko nie wiem czy masz świadomość, że krople podaje się 4 razy dziennie po 4 krople, można podać do jedzenia, bezpośrednio do pyszczka lub rozpuszczone w minimalnej ilości wody strzykawką do pyszczydła. Nie muszą być równe odstępy , ważne jest żeby kot dostał dzienną porcję.
          Dawałam kilka lat temu Ksice. U niej sikanie na blat w kuchni zostało wyeliminowane, bojaźliwość nie, z kontynuowania musiałam zrezygnować, bo wpadała w panikę jak widziała, że szykuję kolejną porcję. No, ale uważam, że dobre i to.
          Ostatnio dawałam Rudalonowi. Z nim problemy były dwa. Ma silny męski charakter, pomimo, że od kastracji minęło pół roku zaczął znaczyć w domu. Wyglądało to tak, że można było wyznaczyć ścieżkę po której się poruszał kiedy wszedł do mieszkania. Mocz co prawda nie śmierdział, popuszczał po kilka kropelek, ale było to niefajne. Poza tym atakował koty, wiecznie były jakieś niesnaski. Ryśka powiedziała, że na znaczenie powinno pomóc, choć zaznaczyła, że może zdarzy mu się siknąć, ale bardzo sporadycznie. I tak dokładnie jest. Poza tym już wie, że nie powinien, sam biegusiem ucieka z domu jak tylko krzyknę, bądź podniosę rękę.
          A stosunki z kotami zdecydowanie polepszyły się, choć może mieć na to wpływ czas (dłużej się znają, są ze sobą), no i pora roku, więcej czasu spędzają na powietrzu.
          W naszym przypadku warto było.
          • fajnykotek Re: krople Bacha 06.05.13, 13:48
            Dziękuję za wskazówki, chociaż na pewno umrę ze strachu, że Ciciesław się udławi wink. Z masłem nigdy nie próbowałam, nawet nie wiem czy Mu będzie smakować, spróbuję samo masło najpierw.
            A czy te krople muszę w tych 4 dawkach podać. Bo mogę podać rano ok 7, potem wracam koło 16 - to podać 3x w małych odstępach czasu?
            • barba50 Re: krople Bacha 06.05.13, 14:08
              Właśnie tak. Odstępy nie muszą być równe. Ja dawałam Rudemu jak przychodził (różnie).

              No, ale ten popychacz i masło to do tabletek. Krople Bacha to są krople i ja żeby mieć pewność używałam małej strzykawki.

              Ja popychacz miałam, ale wyrzuciłam. Wolę masło i niewolenie osobnicze. Wczoraj odrobaczałam ośmioosobnicze stado big_grin


              https://wstaw.org/m/2013/04/23/nowyblog.png
              https://images34.fotosik.pl/380/fb2f565e757765b9.gif Staram się pisać poprawnie po polsku
              • jottka Re: krople Bacha 06.05.13, 14:11
                masło jest dobre, ale działa tylko wtedy, kiedy można tabletkę rozkruszyć - przy takich, które trzeba zadać w całości, lepsza strzykawka niż własne palcesmile
                • barba50 Re: krople Bacha 06.05.13, 14:48
                  Rzecz gustu, umiejętności i twardości zawodników https://forum.kocie-hospicjum.pl/images/smilies/027.gif

                  No, ale ja mam ponoć dar. Z dr D. śmiałyśmy się kiedyś, że przy jej zdolnościach i moim darze dałybyśmy radę lwu pazurki obciąć https://forum.kocie-hospicjum.pl/images/smilies/icon_mrgreen.gif

                  Ja masła używam do całych tabletek. Co by miały lepszy poślizg. A co potem się namlaszczą i nawylizują z mordek to istna komedyja.
            • lysy-jack Re: krople Bacha 08.05.13, 09:04
              fajnykotek napisała:

              CytatDziękuję za wskazówki, chociaż na pewno umrę ze strachu, że Ciciesław się udław

              IMO problem nie leży w sposobie podawania tabletek, a z Twoimi uczuciami do Cićka. Strach i emocje związane z zabiegiem bardzo utrudniają wszelkie działania związane z niesieniem pomocy zwierzakowi. Wiem, że niektóre osoby mają z tym ogromny problem (np. moja żona), ale trzeba próbować to przełamać, wtedy zabieg trwa zwykle kilka sekund, zanim pacjent zorientuje się, co się właściwie stało.
              Ostatnio, będąc na działce, wyciągnąłem dzikusowi (jedyny do którego można podejść) dwa kleszcze. Trwało to tak szybko, że chyba nawet się nie zorientował. Zaskoczenie było stuprocentowe.
              Jeśli chodzi o podawanie tabletek, na początku moje dziewczyny proponowały pomoc w trzymaniu Dzidzi (dawny dzikus). Wszystko odbywało się tak szybko, że kiedy powiedziałem, że już po wszystkim, to oczy miały jak pięciozłotówki. Ale ja jestem facetem bez uczuć, terminatorem dla kotów i podawanie leku traktuję jak wrzucenie monety do parkometru smile

              Sposób z łapaniem za kark, opisany gdzieś powyżej, działa nawet u opornych, jeśli jest wykonany błyskawicznie. Kot nie zdąży opracować strategii obronnej.
              • jottka Re: krople Bacha 08.05.13, 09:35
                lysy-jack napisał(a):

                > Ale ja jestem facetem bez uczuć, terminatorem dla kotów i podawanie leku traktuję jak wrzucenie monety do parkometru smile


                jack, nie przesadzaj z tekstami o rozemocjonowanej kobiecie i racjonalnym mężczyźnie, bo to może bardziej zaszkodzić niż pomóc. w większości przypadków typu wykonywanie zabiegów (na kocie, psie czy dziecku) największą rolę gra poczucie niepewności, ale ono wynika nie z burzy uczuć, tylko z braku kompetencji.

                dlatego pisałam, że najlepiej nawet obiektywnie proste zabiegi przeprowadzić po raz pierwszy pod okiem weta, sama tak się nauczyłam wpychać tabletkę strzykawką w opornego kocura. wetka pokazała i powiedziała, gdzie tę strzykawkę umieścić, zapewniła, że kota nie zadławię ani krzywdy mu nie zrobię, dopytałam jeszcze o parę rzeczy i tyle. w domu pierwsze próby były średnie, acz głównie dlatego, że sadzałam go sobie na kolanach i miał większe możliwości manewru. potem dotarło do mnie, że trzeba draniowi utrudnić ruchy i nieco zdezorientować, stąd posadzenie go na podłodze, poderwanie przednich łap i trzymanie mocno za kark, żeby nie mógł ruszyć głową.

                a w ogóle to w tej chwili kocur uważa, że wiąże nas szczególna więź (co drugi wieczór nas wiążesmile i dumnie obnosi się z tym przed kocicąsmile jeszcze chwila, a ona sama zacznie domagać się tabletek...
                • lysy-jack Re: krople Bacha 08.05.13, 09:54
                  Oj tam, oj tam...
                  Nie odniosłem się do strzykawki do podawania tabletek. Sam pewnie bym się bał jej używać.
                  Robię to swoimi długimi paluchami big_grin
    • mysiulek08 Re: krople Bacha 06.05.13, 16:31
      Dyfuzor Feliway starcza na 70m2, z tym ze jezeli wiesz gdzie kot sika to (mniej wiecej) to mozesz zastosowac spray (jest tanszy).
      Co do ceny feliwaya, to fakt wysoka. Szukalam taniej (musialam kupic dwa przy wielkosci chalupy i przebywaniu kotow). Kupilam na allegro:

      allegro.pl/feliway-feromony-wklad-dyfuzor-najtaniej-i3207017507.html
      na razie doszly do mamy, u mnie za trzy tyg beda.

      Spray jest tutaj:

      allegro.pl/feliway-spray-60ml-lagodzi-stres-kocie-feromony-i3228674259.html
      Co do Bacha, to w przypadku Kici.Yody stosowalismy (bez efektu) Rescue Remedy, ale Padme zareagowala dobrze. Teraz kupilam pojedyncze esencje, dla Kici winorosl, dla Padme sosne, stosuja trzeci dzien. Dobralam sama po przekopaniu sie przez iles stron o terapii Bacha w roznych jezykach. Mieszanke tez bym zlozyla, ale, no wlasnie, ale smile koszty. Jedna buteleczka 10ml to u mnie cos okolo 60zl, pomnozona x np 10 wink za te pieniadze to bym lokalnie kurs skonczyla z uprawnieniami . Gdybym mieszkala w Polsce to raczej gotowca zamowila.

      Ale u nas nie ma problemow sikania, tylko sa emocje.

      Do poczytania:

      gtn.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=28&Itemid=338
      forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=39025
      • fajnykotek poczytałam, napisałam 09.05.13, 08:44
        do Kropelkowa i taką dostałam odpowiedź:
        "Krople można podawać bezpośrednio do pyszczka lub w jedzeniu/smakołyku (czymś, co kot lubi), jednak po zakropieniu należy odczekać ok. 2 minut, by zapach kropli się ulotnił i stał się dla kota niewyczuwalny. Podaje się je (minimum) 4 razy dziennie, po 4 kropelki. Odstępy między dawkami nie muszą być równe. Może to być np. raz rano, dwa razy po południu i jeszcze tuż przed snem lub częściej, jeśli ma Pani taką możliwość. Dobrze było by podawać krople obydwu kotom, bo ich zachowania są od siebie zależne, oczywiście decyzję pozostawiam Pani."
        Czyli rozumiem, że te same krople dostać mają oba koty?
        I jeszcze co to znaczy żeby odczekać te 2 minuty po zakropieniu? Nabiorę do strzykawki i mam poczekać te 2 minuty, żeby zapach się ulotnił?

        • barba50 Re: poczytałam, napisałam 09.05.13, 09:12
          Rozumiem, że nie zamawiałaś jeszcze kropli, a jedynie dopytywałaś o szczegóły.
          Nie, nie wydaje mi się by koty dostawały jednakowe krople. Powinny dostawać każde pod swój problem. Ryśce chodziło o to, że lepszy efekt będzie jeśli krople zaordynuje się obydwu.
          A parować muszą jak są podawane na jedzenie. W strzykawce to nie ma znaczenia.
          • fajnykotek Re: poczytałam, napisałam 09.05.13, 09:51
            Zamówiłam przed chwilą jedne, dla Cićka. Ale się dopytam w takim razie, bo zrozumiałam, że obaj mają je brać sad.
            Dziękuję Barbo kiss
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka