Nie dasie ukryc, ze koty mamy na stanie urodziwe, wiec postanowilismy uzyc ich wizerunku na stronie, ulotkach, itp zamiast kupowania fot np na fotolii.
Zrobilismy bardzooo prowizoryczne studio w pokoju (po raz pierwszy takie wyzwanie dla MD

) i do roboty.
Hmm, latwo powiedziec. Tzn starwarsy w sile mlodziezowej stawily sie w studio, glownie z ciekawosci, ale co mysmy sie przez kilka dni naprosili, pileczek narzucali, chrupek naprzemycali zeby choc przez chwile w miare centralnie jeden z drugim sobie polezal w swietle jupiterow. MD juz trzaskal fotki na oslep. Moze jedna, moze dwie dadza sie uzyc.
No i przyszla Kicia.Yoda... pol godziny, 30 fotek, z czego najmarniej 20 bedzie sie nadawac...