Dodaj do ulubionych

Widział ktoś gdzies persa do adopcji ?

06.11.13, 23:38
Nie, nie odbiło mi i nie musi mieć rodowodu, szukam raczej usposobienia.
To luźne pytanie ale szukam na poważnie.
Niestety po wielu, naprawdę wielu, telefonach podanych na tablicy wymiękłam. Nie chodzi o brak kotów, tylko o kasę ale o tym może innym razem.
Na miau panuje dziwna atmosfera, aż się nadziwić nie mogę, bo moje kotki poznałam właśnie tam. Szukam teraz kota po znajomości.

Do życia i na życie.
Towarzysza mojego tęskniącego za Rudą Mamrotą syna.
Zresztą wiecie o co chodzi, przynajmniej te Dziewczyny, które mnie znają osobiście lub forumowo.
Obserwuj wątek
    • sorrento_8 Re: Widział ktoś gdzies persa do adopcji ? 07.11.13, 08:22
      W szczecińskim schronisku jeszcze w ostatnia niedzielę były 2 rude persy - zupełnie sobie nie radzą z schroniskowa rzeczywistością. Wiem, ze Szczecin pewnie jest za daleko smile ale transport można zorganizować. Pozdrawiam.
      • zwiatrem Re: Widział ktoś gdzies persa do adopcji ? 07.11.13, 09:56
        Dzięki, poszukam w internecie, może coś o nich napisali.
        • sorrento_8 Re: Widział ktoś gdzies persa do adopcji ? 07.11.13, 10:05
          Jeśli chcesz to poźniej mogę wysłać na pocztę gazetowa ich zdjęcie z namiarem mailowym na dziewczyny z szczecińskiego oddziału Vivy.
          • zwiatrem Re: Widział ktoś gdzies persa do adopcji ? 07.11.13, 10:07
            No jasne, że chcę, bo dopiero napisałam do nich na fb, gdyż strona nie ładuje kotów, albo zaszłam na stronę innego schronu. Dzięki.
          • zwiatrem Sorrento 07.11.13, 15:28
            Sorrento, wódkę Ci stawiam, a zdjęcie w niedziele zrób i tak.
            Zapisano mnię na listę smile
      • zwiatrem Sorrento 07.11.13, 12:29
        Możesz mi podac nr telefonu ?
        Szukam w necie ale poza numerami kont do wpłat i różnymi artykułami o koniach, fokach i stroną na Fb nic takiego nie widzę.
        Jeżeli wolontariuszki nie mają czasu odpisywać, to pewnie lepiej zadzwonić, może jutro udałoby mi sie pojechać ...
    • elzbieta.24 Re: Widział ktoś gdzies persa do adopcji ? 07.11.13, 11:21
      Zobacz tu może coś znajdziesz.
      www.doadopcji.pl/ogloszenia/polska/koty-oddam-kota-koty-perskie/0/
      • zwiatrem Elżebieto ... 07.11.13, 12:05
        Rycha już "poznałam", mieszka w Elblągu ale mimo przeprowadzonej rozmowy z obecnym opiekunem dalej nic o nim nie wiem. Kot był prezentem dla dziewczyny na 18tkę, dziewczyna wyprowadziła się do innego miasta i ojciec kota oddaje. Kompletnie nic o jego usposobieniu poza tym, że łapą pacnie i nie przepada za ludźmi, nie umie powiedzieć. Dla tej osoby kto to kot, dlatego pewnie nie integruje się z nim i mało o nim wie. Sama nie wiem co o tym myśleć, gdyż persy tak w sumie mają. Może i za ludźmi obcymi nie przepadają ale domowników kochają i tylko z nimi żyją w stadzie i towarzysko i zgodnie i rozmownie i poufale i w ogóle. Przynajmniej ja wyniosłam takie obserwacje z życia Mamroty (Rudej) u nas.
        Od gości i obcych wiała, rzadko do nich wychodziła, ale czasem czuła się na tyle bezpiecznie, że niektórym przychodziła popatrzeć w oczy i miauknąć coś na powitanie, jedna tutejsza forumka nie raz dostąpiła owego zaszczytu smile.
        --
    • dorotakatarzyna Re: Widział ktoś gdzies persa do adopcji ? 08.11.13, 10:25
      Ale dlaczego persa? Mam persiczkę, i wcale nie jest to towarzyski kot. Owszem, rozmowna, wręcz pretensje czasami ma i głośno je wyraża. Ale ani to na kolana nie przyjdzie, ani wygłaskać się nie da. Tylko do swojego pana idzie tyłeczek podstawiać, ja mam się trzymać z daleka - jestem tylko do karmienia i sprzątania kuwety wink Fakt, łagodne stworzenie, nigdy nikogo nie ugryzło, nie podrapało, i tylko jedną firankę ma na sumieniu smile
      Najlepsze usposobienie (wśród moich kotów) ma trikolorka. Kot nakolankowy, co żyć bez człowieka nie może. Kiedys w stadninie spotkałam podobną, już po kilku sekundach wpakowała się na kolana i kazała głaskać. Może to nie rasa, a kolor ma wpływ na charakter?
      • zwiatrem Re: Widział ktoś gdzies persa do adopcji ? 08.11.13, 13:16
        Nasza była przeciwniczką Twojej, może dlatego.
    • elzbieta.24 Re: Widział ktoś gdzies persa do adopcji ? 08.11.13, 14:43
      Nie wiem jak to daleko od Ciebie ale może to ten znajdzie kochający dom.
      alegratka.pl/ogloszenie/puzon-drobny-przytulasty-pers-szuka-23102777.html?h=05b3c4a98fcef27f
      • barba50 Re: Widział ktoś gdzies persa do adopcji ? 08.11.13, 15:34
        Omamuniu! Puzon strasznie chwyta za serce. Jednooki, kot w potrzebie...
        No, ale u mnie już fura https://forum.kocie-hospicjum.pl/images/smilies/030.gif
        • zwiatrem Re: Widział ktoś gdzies persa do adopcji ? 08.11.13, 21:52
          O ja cieszsz, a co mnie dzisiaj spotkało ....
          Jedna taka forumka stąd i owąd zresztą, jasnowidzem jest i prorokiem !!!
          Napisałam mi bowiem takie słowa, że w końcu jakiś kot mi wejdzie pod nogi i jak nie weźmiesz ? Weźmiesz.
          Póki co ja robiłam swoje, Jej słowa zaczynały drugie życie - słowem przepowiednia swoje.
          Chyba dzisiaj nabrała mocy urzędowej, gdzieś plus minus w porze wieczorowej.

          Wsiadamy do samochodu, mąż nawraca pod samiuteńkie drzwi, bo mamy przeorana glebą już 3 metry poza drzwiami i co mam pod drzwiami w świetle reflektorów ? ?
          KOTA !! Tigera (nie) syberyjskiego.
          Wącha schody, wąsikami ociera się o drzwi, barankiem wali w ścianę, widać że miauczy, wysiadamy z samochodu, a on nam ósemki, pod ręce się wciska, na kolana włazi, mruczy, burczy, dupsko nastawia ? Myślałam, że to dziewczyna, ale to facet. Wracamy do domu, wynosimy suche, kot wytrąca z ręki żarcie i miskę, je wprost ze schodów, co tam je - żre jak porąbany. Jedziemy do pobliskiego sklepu, gdzie właśnie mieliśmy jechać, oddajemy reklamację i nabywamy dla niego puszkę, którą .... za kilkanaście sekund oddamy innemu kotu na parkingu sklepu !
          Kociokotka (ja mówiłam ona, mąż nie miał sposobności popatrzeć po ogon i w twarz, bo zajęte było jedzeniem na klęczkach) w każdym bądź razie połykała na akord skubaną ręcznie parówkę, połowę tej puszki która otwieraliśmy w pospiechu, zjadła wprost z bruku, bo talerzyków nie zabraliśmy ze sobą.
          W sumie teraz żałuję, że nie zabrałam kociokotki na teren posesji, Przynajmniej miałaby karton, żarcie i spanie w budzie z węglem, a potem mąż by zrobił domek. I tak Fince, która kocha przestrzeń i tak coś trzeba zrobić. Ot przygoda jakiej w ŻYCIU nie miałam.

          Na koniec mąż miał ubaw ze mnie po pachy - wpuścił do domu kota, tego spod domu, bo jak wróciliśmy załapał się na drugą część puszki po podsklepowej kociokocinie i w nagrodę za prowiant stawał na 2 łapkach. Mruczał, znów potrząsał ogonkiem .. i tak jakoś zwiedził chałupę mimochodem, wchodził, wychodził znowu wchodził i coraz większym promieniem zwiedzał. Gdyby nie obawy przed znaczeniem może by został na ciepłą noc. Finka zasyczała dwa razy, oboje się do tego więcej nie odnosili i było ok, żarli z jednej michy.
          Wnioski:
          1. Finka przygotowana jest na dokocenie bardziej, niż Ruda kiedykolwiek była przygotowana na nią.
          2. Sąsiedzi mają niezły tupet podrzucać nam kota na kolację big_grin.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka