Dodaj do ulubionych

Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć miejsca

28.03.14, 13:24
Mam wynik badania histopatologicznego. To rak płaskonabłonkowy, naciekający.
Grosia ma plazmocytarne zapalenie jamy ustnej, od pięciu lat leczone, atakujące z różnym nasileniem. W zeszłym roku był spokój, w tym roku zrobił się silny stan zapalny. Miesiąc temu pierwsza wizyta i antybiotyk, steryd, po dwóch tygodniach następna wizyta antybiotyk i steryd, potem zapisana wizyta kontrolna znów po dwóch tygodniach ale po siedmiu dniach coś było nie tak i pojechałam na zastrzyk przeciwbólowy i obejrzenie pyszczka. Lekarz odkrył guza na podniebieniu miękkim, niebolesnego, zastrzyk pomógł ale i tak byłam zapisana do prowadzącego lekarza dentysty, który miał zdecydować jak leczymy dalej. Po pięciu dniach byłam u prowadzącego lekarza, ale guz rozrósł się trzykrotnie, więc Grosia musiała przejść operację usunięcia guza. To draństwo wyrosło od 10.marca, operacja była 20.marca. Lekarz wyciął guza z podniebienia miękkiego, dał na badanie histopatologiczne, pobrał krew, pięknie wszystko zaszył, dał kroplówkę i do szpitalika na obserwację i na podgrzewanie. Wróciłam z Grosią w dobrym stanie, już po 2 godzinach od operacji chciała jeść i dostała miękkie puszkowe, które wylizała z dokładką (można było).
Grosia pięknie je, dużo je, wszystko je, krew w porządku, przychodzi mnie lizać i udeptywać.
A umiera...
Moja ukochana, wychowana na mojej szyi, ogrzewana, maluteńka, wyrzucona przez okno samochodu na szosę w lesie, wykarmiona kropelkami mleka zagęszcz. z chusteczki, moja słodka, śliczna. Dzisiaj ładnie zjadła, poprzytulała się do mnie - pysio w pysio, brzuszek w brzuszek, teraz śpi. Wieczorem zje mięsko, i pewnie zje bardzo dużo, bo ma taki apetyt.
Po prostu umiera..., jak długo będzie jeszcze tak ładnie jeść, skoro ten rak jest tak straszliwie agresywny. Nie chcę, żeby cierpiała, więc wiadomo...
Jeszcze spróbuję dostać się do mojego lekarza i do lekarza onkologa, ale przecież wiadomo, to jest pysiaczek, jeśli przestanie jeść...
Na razie jest i ja jestem. Chciałabym jak najdłużej. I musiałam to teraz wylać z siebie, przed chwilą otworzyłam zeskanowany wynik badania histopatologicznego i jeszcze na razie jestem w szoku.
Ale będę walczyć o Grosieńkę! Dopóki się da! Moja ukochana, śliczna, melancholijna troszkę, o dużych oczach i pięknym łagodnym pysiaku. Grosia moja...
Obserwuj wątek
    • salimis Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 13:53
      O kurcze blade.
      Nie wiem co powiedzieć i jak pocieszyć.
      Wiesiu trzymaj się i walcz, choćby o każdy miesiąc, dzień, minutę.
      Grosieńka jest tego warta. Ty wiesz.
    • niutaki Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 13:54
      tak mi przykro, zryczalam sie wlasnie w pracy a zaraz mam klienta... serduszko kochane, futereczko sliczne... Wiesiu przytulam Cie bardzo mocno, nawet sobie nie wyobrazam co czujesz...badz silna, okrutne zyciecrying
    • lampka_nocna5 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 14:06
      Wiesiu, nie wiem, co powiedzieć. Też się zryczałam. Jakie to życie okropne. Może będzie jeszcze dobrze, nie poddawaj się
      • ajaksiowa Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 14:35
        Współczuję crying
    • mysiulek08 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 14:57
      Wiesiu, wielokrotnie podnosilas mnie na duchu, wskazywalas rozwiazania, a teraz, teraz ja nie wiem co mam napisac.

      Przytulam i glaskam wirtualnie, tylko tyle moge i zle mi z tym.

      Gdybys czegos potrzebowala co jest u mnie dostepne a Grosi ulzy, pisz.
      • jan.kran Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 15:07
        Ciesz sie chwilami dobrymi z Grosia i walcz... Mocno myślę o Was i współczuję...
        • wiesia.and.company Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 15:40
          Dziękuję Wam bardzo. Teraz już popłakuję, a nie ryczę... (neopersen działa). Dzwoniłam do lekarza prowadzącego-dentysty. Będzie się kontaktował z onkologiem. Obiecał dzisiaj jeszcze, ale nie wiem, czy w ogóle się da coś jeszcze robić (bo ten guz wycięty, to widać, że cały jest nowotworem, brak marginesu zdrowych tkanek, doktor zauważył przy operacji nacieki dalej, a tych nie mógł usunąć. Czyli są nacieki, rak idzie dalej. Byłam z Grosią teraz już 7 razy w ciągu miesiąca i Grosia się bardzo boi, że ją zapakuję do kontenera. Wiem, że może jakieś inne działania (chemioterapia, naświetlania) może i da się podjąć, tylko że już chyba nie ma nadziei, że się da ograniczyć zasięg, bo ten rak już naciekł. Grosia się boi podróży w transporterze, czy lepiej więc wybrać komfort w domu i leczenie zastrzykami sterydowymi, czy męczenie wyjazdami, które nie dadzą przedłużenia życia. Bo to jest okropnie agresywne. I ja wiem, że rezultat może być kilkudniowy, za to okupiony ogromnym stresem dla Grosi.
          No nic, poczekam na telefon od mojego weta po konsultacji z onkologiem.
          A Grosia kwitnąca, siedzi sobie na balkonie, teraz zjadła drugą porcję Felix Sensation w galarecie, wcześniej pochrupała. Mój pieszczoszek. Taki prawdziwy przylepas, pieszczoch.
    • ajandgeo Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 15:59
      Wiesiu, rak plaskonablonkowy jest bardzo agresywny.Odporny na naswietlania i chemie.Moj Niutek mial ten rodzaj raka na jezyku plus zapalenie jamy ustnej.Rak rozprzestrzenial sie w kierunku gardla.
      Wiem przez co przechodzisz, bo szlam ta sama droga co i Ty. Moj weterynarz dawal Niutkowi rok zycia, a uspilam go po trzech tygodniach od diagnozy,bo nie byl w stanie przelykac nawet wody.Pamietam jak plakalam i pytalam czy istnieje paliatywna opieka nad zwierzetami a on powiedzial mi,ze to co robie jest wlasnie ta opieka.
      Jesli Grosia czuje sie dobrze i samodzielnie je to trzeba sie cieszyc i wierzyc,ze ten stan dluzej potrwa.Koty sa bardzo odporne na bol i nie pokazuja,ze cierpia. Ja zwrocilam uwage na Niutka gdy jego futerko stalo sie jakby zaniedbane.To podobno pierwszy znak,ze juz jest bardzo zle.
      Wspolczuje ci bardzo. Tak trudno jest towarzyszyc w cierpieniu tym ,ktorym kochamy.
      Ciesz sie Grosia i opiekuj.Tylko to mozna zrobic. jesli weterynarz zaproponuje jakies leczenie skonsultuj to z dwoma innymi. Weterynarze, u ktorych ja bylam byli wspolczujacy i uczciwi. Nie dali mi nadziei ,ale wspierali.Nikt nie naciagal mnie na pieniadze i nie zadawal dodatkowych cierpien mojemu Niutowi proponujac inwazyjne leczenie,ktore niestety
      niczego by nie zmienilo.
      Sciskam cie bardzo mocno.
    • jarka63 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 16:23
      Wiesiu, nic Ci nie doradzę, bo nie wiem. Strasznie mi przykro i smutno. Trzymaj się i oby Grosia trzymała się jak najdłużej. Przytulam Was obie.
      • wiesia.and.company Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 16:52
        Dziękuję ponownie za Wasze dobre serca i życzenia. I dziękuję ajandgeo, że się podzieliłaś swoim doświadczeniem. Wydaje mi się, że u Grosi to też chyba raczej opieka paliatywna zadziała najlepiej (czyli w domu, i jak najmniej stresów). Sterydy Grosi pomagały (bo plazmocytarne zapalenie jamy ustnej tak się po prostu leczy, też tak jak raka) i na razie pomagają. Co będzie potrzebne, spróbuję robić w domu, byle tylko miała radość i komfort życia najdłużej, jak się da. Jeszcze będę rozmawiać z lekarzem prowadzącym (i jeśli to będzie konieczne pojadę z Grosią do onkologa, chociaż wolałabym Grosi nie męczyć, ale jak to będzie jedyną szansą, to zabiorę dziewczyneczkę w te nielubiane rejony). I chyba miałam pokazać Grosiową Twarz Zakątkową, bo tam widać moją przytulaskę... buźka tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/w,10264,143771044,143771044,Grosia_.html
        • wiesia.and.company Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 17:13
          A, w tej chwili zadzwonił do mnie lekarz prowadzący Grosieńkę. Ja się naprawdę cieszę, że on jest taki normalny, zainteresowany pacjentem. Dzisiaj z Grosią nie jadę (weekend też nie) bo nie ma lekarza onkologa. Mój lekarz omówi wszystko z onkologiem, zadzwoni do mnie i uzgodnimy dalsze postępowanie. Z tego opisu histopatologicznego wynika, że jest niedobrze, nie został wycięty cały rak, nacieki są na tylną część podniebienia. Sterydy i antybiotyki to na pewno, lekarz po swoim uzgodnieniu trybu postępowania z onkologiem, zadzwoni do mnie w poniedziałek. Dzisiaj Grosia w świetnej kondycji, nie ma potrzeby podawania zastrzyków.

          Przepraszam, że tak piszę dużo o leczeniu, konsultacjach lekarzy jednego z drugim (bez męczenia niepotrzebnie pacjentki), ale może się komuś przyda, może ktoś będzie mógł skorzystać z tych doświadczeń.
          To dzisiaj już niczego nowego nie napiszę, w poniedziałek za to coś pewnie będę wiedziała.
          A na razie będzie to, co Grosieńka lubi: mięsko, mięsko, w dużych ilościach, pieszczochanie i ciut ciut mleka zagęszczonego UHT.
          • niutaki Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 17:53
            Wiesiu wyglaszcz Grosie ode mnie prosze i ucaluj w ten cudowny nosek.
        • pi.asia Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 17:52
          to jest Grosia, jakież słodkie spojrzenie....

          https://img844.imageshack.us/img844/3245/wiesiaandcompanygrosia.jpg
    • zaba_300 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 18:32
      Trzymaj się Wiesiu. Głaski dla Grosi, mnóstwo.
      • mitta Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 19:18
        Wiesiu, pamiętam tę historię i to, jak mnie wtedy wzruszyła Wasza miłość, przytulanki, patrzenie w oczy ( "ciałko ma jak puchate masełko" - jakie to ciepłe, piękne słowa). Dlatego potrafię sobie wyobrazić Twój ból, smutek i to, jak Ci teraz ciężko. Przytulam Ciebie i Grosię, trzymajcie się obie.
        • kotapsota Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 19:59
          Przytulamy mocno, mocno...
    • aankaa Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 20:04
      przez łzy przeczytałam cały wątek
      Wiesiu, przytulam i jestem z Tobą w każdej chwili, Gosi życzę by wszelkie niezbędne - o ile to możliwe - kuracje, zabiegi (i ten, wiem jak to brzmi, też) przechodziła w domu.
    • miriam_73 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 20:32
      Wiesiu, przytulam mocno i Ciebie i Maleńką...
    • yoma Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 20:41
      Przytulam, Wiesiu.
    • olinka20 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 21:03
      Wiesiu bardzo mi przykro, naprawde nie wiem co napisac sad
      PRzytulam wirtualnie, Grosie tez.
      • 3-mamuska Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 21:35
        Bardzo bardzo mi przykro, wygłasz ta śliczna dziewczynkę.
        Przytulam bo nic innego zrobić nie moge...sad
    • zmija_w_niebieskim Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 23:11
      Wiesiu, kochana...łączę się w bólu, własnie wczoraj straciłam mojego ukochanego Samusia...miałam juz nigdy więcej nic nie pisać na Zakątku, ale natknęłam się na Twój post...zawsze będę Ci wdzięczna za rady, których mi udzielałas odnosnie zdrowia mojego kota...
      Nie potrafię pocieszać, bo sama siedzę i ryczę po moim kocie...ale będę mysleć o Tobie i Grosi. Przytulam mocno.
      • niutaki zmijo:( 29.03.14, 09:03
        co sie stalo? boze same zle wiesci ostatniocrying
        • zmija_w_niebieskim Re: zmijo:( 29.03.14, 09:50
          Był już taki chory, że trzeba było podjąć ostateczną decyzję...bardzo cierpiał, to było jedyne rozwiązanie...Może się zbiorę i napiszę o tym w osobnym wątku, ale jeszcze nie teraz. Wczoraj myslałam, że nie będę mogła już nigdy spojrzeć na żadnego kota, ale teraz widzę, że pomaga mi oglądanie jego zdjęć.
          • niutaki Re: zmijo:( 29.03.14, 10:05
            bardzo Ci wspolczuje kochanasad trzymaj sie...
    • zielistka00 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 28.03.14, 23:52
      Strasznie przykro czyta się takie postysad
      Jestem z Tobą, wygłaszcz futrzastą i ciesz się każdym dniem jej dobrej kondycji
      • yvi1 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 29.03.14, 07:13
        Ciezko nawet czytac cos takiego,wiec wyobrazam sobie ,jak ty sie musisz czuc.
        Przytulam mocno i zycze slicznej Grosi jak najdluzszego wspolnego czasu z toba!
        • grazyna1605 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 29.03.14, 08:55
          Tak bardzo Ci współczuję... Płaczę razem z Tobą. Przytulamy serdecznie.
          • hanka20074 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 29.03.14, 10:05
            Brak mi słów, za to jest potok łezsad
            Przytulam mocno i współczuję.
            • jottka Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 29.03.14, 11:53
              no co ja mogę innego napisać niż resztasad też płaczę
              • wiesia.and.company Re: Zmijo_w_niebieskim! 29.03.14, 17:47
                Bardzo Ci współczuję i rozumiem ten bezmiar rozpaczy. sad I też wiem, że po prostu nie chcę dopuścić do cierpienia Grosi, jest to bardzo trudne, ale wiem, że przyjdzie ten moment. I chciałabym, żeby odeszła u mnie w domu, na całe szczęście lekarz prowadzący nie broni się przed takimi pożegnaniami. Był już u mnie kiedyś u Bartusia (osiem lat temu).
                A na razie jednak wczoraj zdecydowałam, że spróbuję jeszcze dowiedzieć się więcej. Wczoraj zamówiłam wizytę na poniedziałek (w piątki, soboty i niedziele nie ma takiej możliwości) do lekarza onkologa. Chcę zobaczyć, co on by zaproponował, ale z tego co zobaczyłam przy ziewnięciu Grosieńki, to myślę że chyba przeciwbólowy, antybiotykowy standard. Może mi się uda jeszcze doprosić do gabinetu i lekarza prowadzącego. Oni się wtedy najlepiej porozumieją. Chwytam się różnych możliwości, chcę pomóc Grosi cieszyć się życiem tak długo jak się da, bez przedłużania bólu. Grosia trochę nerwowo na mnie popatruje i ucieka z objęć, bo myśli że ją zaniosę do transporterka, trudno jeszcze jedno podejście nas czeka, a potem dostanie do polizania Biogen-kt, mogłaby się w nim unurzać, tak lubi.
                A na razie Grosieńka moja rzuca się na jedzenie, a to mięso (wczoraj dużo, dużo), trochę puszkowego do pociamkania, malutka miseczka mleka zagęszczonego, troszkę chrupek, Felix Sensation jako extras (lubi, lubi), pyszne tabletki serowe Gimpeta (śmierdzą, czyli wspaniałe), wyjadła ich chyba z 10 sztuk. Filipek dzisiaj nad ranem ułożył główkę na główce Grosi a oboje na mojej poduszce, mogłam ich miziać i oglądać ich noski z bliska. To takie fajne momenty
                i łapię je zachłannie.
                • peonka Re: Zmijo_w_niebieskim! 29.03.14, 19:10
                  Wiesiu, czytałam i płakałam... nad Tobą i Grosią, nad Niutkiem, nad Samciem i nad moimi zwierzakami, które odeszły i które mam nadzieję znowu zobaczyć.. kiedyś tam.
                  Ciesz się Grosią, masz szczęście, że na siebie trafiłyście, prawda?
                  Przytulam i współczuję bardzo ciężkich chwil. Trzymajcie się dziewczyny.
                  • mist3 Re: Zmijo_w_niebieskim! 30.03.14, 21:12
                    Bardzo, bardzo Wam współczuję...
                    Cóż można więcej napisać. Naprawdę bardzo mi przykro.
                    • esimona Re: Zmijo_w_niebieskim! 31.03.14, 19:34
                      Bardzo mi przykro, wiem jak bardzo boli taka sytuacja, jak boli bezsilność. Mam przeżyte podobne sytuacje z moimi małymi przyjaciółmi. Brak mi słów - nie wiem co pisać
                      Dałaś Grosi wspaniałe życie, stworzyłaś jej raj na ziemi. Zrobiłaś i robisz wszystko co można.
                      Wiesiu, bądź dzielna.
                • zmija_w_niebieskim Re: Zmijo_w_niebieskim! 31.03.14, 22:36
                  Bądź dzielna, Wiesiu i ciesz się każdym dniem. Może tych dni będzie jeszzce duuuużo, dużo...tych szczęsliwych dni. Życzę wam tego z całego serca.
                • zwiatrem Re: Zmijo_w_niebieskim! 01.04.14, 10:34
                  Kiedy słowa stają się płaskie, trudno coś napisać konstruktywnego.
                  Podziwiam zespół lekarzy Grosi i jej werwę po takich przejściach.
                  Twoja to zasługa, że Grosia ma ciepły dom, opiekę i miłość i czuje się bezpiecznie.
    • dzedlajga Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 01.04.14, 11:53
      Grosiu, mocno Was obie przytulam. Oby Grosieńka jak najdłużej cieszyła się dobrym apetytem i ogólnie dobrym samopoczuciem. Trzymajcie się dziewczyny

      • wiesia.and.company Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 01.04.14, 13:44
        Bardzo Wam dziękuję, naprawdę bardzo. Jak już się pogrążam w rozpaczy, to czytam i znowu staję do pionu. Dobrze, że mam czas by się przygotowywać. I naprawdę cieszę się, że Grosia zaznała dobrego życia, że nigdy się nie zamachnęłam nawet ręcznikiem wink gdy przestrzeliwała siuraniem poza kuwetę. Z takim zapałem zamiatała łapką, że przykrywała siuranie ściągniętym ręcznikiem. Porządnicka moja panienka. Albo gdy ściągała i dalej ściąga ręcznik z wieszaka na drzwiach (wiesza się na nim całym ciałem), czy ściąga kurtki w przedpokoju. Po prostu mości sobie dziewczyna swoje legowisko, na swój styl, tak jak chce.
        Na razie je, doprasza się czasem patrząc mi intensywnie w oczy z wyczekiwaniem na coś fajnego, zaskakującego. I te pyszne tabletki serowe Gimpeta... a niech je do woli, jeśli to jej sprawie przyjemność, bo i mnie to sprawia przyjemność.
        I jeszcze muszę napisać parę słów o lekarzach (dziękuję zwiatrem, że na to zwróciłaś uwagę): naprawdę lekarze z mojej kliniki są wyrozumiali dla moich lęków i bardzo dbają o komfort pacjentów. Umieścić po operacji w szpitaliku z poleceniem kontrolowania funkcji, dać kroplówkę, w klatce z podgrzewaną podłogą, wyczyścić wszystkie ślady krwi pooperacyjnej. Lekarz prowadzący do mnie dzwoni w sprawie wyników. Wczoraj wybierałam się na umówioną wizytę u onkologa. Nie sądziłam, że lekarz prowadzący wykona obietnicę i skonsultuje się sam z onkologiem. A jednak... skonsultował, wywiedział jakie są szanse dalszego leczenia, czy chemioterapia, czy radiologiczne leczenie raka... Zadzwonił i przekazał.
        Zaoszczędził stresu Grosi, mojego stresu z łapaniem Grosieńki, kosztów taksówek, kosztów wizyty u onkologa. Zachował się jak prawdziwy lekarz. Spełnił obietnicę, zadzwonił (oczywiście łączyła recepcja), chciało mu się (i onkologowi też się chciało konsultować przecież). I w tej mojej klinice dostaję kilka zastrzyków (ostatnio dla Filipka, Misi, Wikci), sama potem podaję. To chyba nauki prof.Lechowskiego: jeśli się da konsultować telefonicznie lub samemu sobie poradzić z podstawową pomocą, nie jeździć bez potrzeby ze zwierzęciem, nie pogarszać stanu niepotrzebnym stresem. Teraz pojadę z Grosieńką w piątek. I pewnie wrócę z zastrzykami i zaleceniami. Ale w domu to będzie co innego (pewnie dla mnie trochę trudniej).
        W każdym razie najważniejsza jest Grosieńka. I jestem wdzięczna, że dla lekarzy też.
        • pi.asia Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 01.04.14, 20:29
          Wiesiu, ja nie piszę, ale wiesz jak Ci - Wam - dobrze życzę. Strasznie przykro, że jedyne czego można życzyć, to jak najwięcej dni bez cierpienia. Przytulam na odległość Was obydwie.
        • aankaa Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 01.04.14, 21:22
          Wiesiu, Twoi lekarze to skarb ! oby (nie daj Boże) każdy z nas mógł trafić na takich
          Grosię podrap za uszkiem, daj smakołyka, Ciebie przytulam zza monitora
          • margo.4 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 01.04.14, 23:14
            o ile to Ci pomoze to wyje razem z Toba . Straszana jest swiadomosc , ze to kochane wypieszczone , wykarmione stworzonko umiera.
    • katikot Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 02.04.14, 21:42
      Bardzo mi przykro sad Przytulam...
      • mag_da53 Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 04.04.14, 17:25
        Wiesiu, nie doczytałam wszystkiego dokładnie więc nie wiem czy nie będę kogos dublować - czy słyszałaś o jadzie tarantulli? Nie wszystkich przypadkach (to zależy od rodzaju guza) ale czasem przynosi ulgę bo obkurcza g€z i spowalnia proces chorobowy. Lek o nazwie Theranecron bywa dostępny w niektórych lecznicach weterynaryjnych.Może podpytaj lekarza?
        • wiesia.and.company Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 04.04.14, 17:51
          Mag_da53, dzięki! Popytam, a jakże! Dzisiaj wróciłam z Grosią po przeglądzie rany pooperacyjnej i pysia. Nie jest tak tragicznie, węzły chłonne niepowiększone, nie ma owrzodzeń, nie rośnie żaden guz, choć naciek jest, widać ciemnoczerwone. Grosia pięknie je, liże mnie po twarzy, robi języczkiem swoją toaletę. Dostała steryd (to znamy, bo ona dobrze reaguje na ten sposób leczenia, przy tym plazmocytarnym to steryd i antybiotyk razem lub na przemian). Ucieszyłam się, że mamy trochę czasu smile I wróciłam pozytywnie wstrząśnięta: zostałam wytypowana na posiadaczkę jednego z dwóch transporterów-kabrioletów wink Firma włoska przyniosła do kliniki w ramach promocji dwa ekstra transportery plastikowe. I dwie osoby zostały wytypowane przez lekarzy i panie z recepcji do tej nagrody bezpłatnej a przecież ekstra! I wróciłam do domu z Grosią w transporterze Trixie (brezentowy, taki jak tu obok na stronie w reklamie) oraz z pustym transporterem prezentem!!! smile Niespotykane!
          A jakie to miłe! Miluś się wpakował do nowego transportera i syczy na wszystkich, którzy chcą pozwiedzać wink
          A o lek wiadomo, popytam!!! Raz jeszcze dziękuję!
          • pi.asia Re: Grosia ma raka :-( Nie umiem sobie znaleźć mi 04.04.14, 17:59
            Wiesiu, ten transporter należy Ci się jak psu zupa, gratulacje! Panie z lecznicy wiedzą, kto jest dobrym człowiekiem i kogo warto uhonorować. Buziaki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka