wiesia.and.company
28.03.14, 13:24
Mam wynik badania histopatologicznego. To rak płaskonabłonkowy, naciekający.
Grosia ma plazmocytarne zapalenie jamy ustnej, od pięciu lat leczone, atakujące z różnym nasileniem. W zeszłym roku był spokój, w tym roku zrobił się silny stan zapalny. Miesiąc temu pierwsza wizyta i antybiotyk, steryd, po dwóch tygodniach następna wizyta antybiotyk i steryd, potem zapisana wizyta kontrolna znów po dwóch tygodniach ale po siedmiu dniach coś było nie tak i pojechałam na zastrzyk przeciwbólowy i obejrzenie pyszczka. Lekarz odkrył guza na podniebieniu miękkim, niebolesnego, zastrzyk pomógł ale i tak byłam zapisana do prowadzącego lekarza dentysty, który miał zdecydować jak leczymy dalej. Po pięciu dniach byłam u prowadzącego lekarza, ale guz rozrósł się trzykrotnie, więc Grosia musiała przejść operację usunięcia guza. To draństwo wyrosło od 10.marca, operacja była 20.marca. Lekarz wyciął guza z podniebienia miękkiego, dał na badanie histopatologiczne, pobrał krew, pięknie wszystko zaszył, dał kroplówkę i do szpitalika na obserwację i na podgrzewanie. Wróciłam z Grosią w dobrym stanie, już po 2 godzinach od operacji chciała jeść i dostała miękkie puszkowe, które wylizała z dokładką (można było).
Grosia pięknie je, dużo je, wszystko je, krew w porządku, przychodzi mnie lizać i udeptywać.
A umiera...
Moja ukochana, wychowana na mojej szyi, ogrzewana, maluteńka, wyrzucona przez okno samochodu na szosę w lesie, wykarmiona kropelkami mleka zagęszcz. z chusteczki, moja słodka, śliczna. Dzisiaj ładnie zjadła, poprzytulała się do mnie - pysio w pysio, brzuszek w brzuszek, teraz śpi. Wieczorem zje mięsko, i pewnie zje bardzo dużo, bo ma taki apetyt.
Po prostu umiera..., jak długo będzie jeszcze tak ładnie jeść, skoro ten rak jest tak straszliwie agresywny. Nie chcę, żeby cierpiała, więc wiadomo...
Jeszcze spróbuję dostać się do mojego lekarza i do lekarza onkologa, ale przecież wiadomo, to jest pysiaczek, jeśli przestanie jeść...
Na razie jest i ja jestem. Chciałabym jak najdłużej. I musiałam to teraz wylać z siebie, przed chwilą otworzyłam zeskanowany wynik badania histopatologicznego i jeszcze na razie jestem w szoku.
Ale będę walczyć o Grosieńkę! Dopóki się da! Moja ukochana, śliczna, melancholijna troszkę, o dużych oczach i pięknym łagodnym pysiaku. Grosia moja...