kocica diablica

13.07.15, 13:16
Nie zamierzam zrobić kotu krzywdy ani wystawić za okno.
Nie szukam rad, bo już 10 lat ćwiczę wszelkie możliwe.
Chciałam się tylko wyżalić, bo kocham Kicię całym sercem, ale dziś to już mi witki opadły.

Godzina 5 rano, wchodzę do kuchni, a tam...
- diablica siedzi na parapecie i drze mordę o śniadanie
- na podłodze kupsko, w które bosą stopą wlazłam
- na kuchence naszczane
- u kotki koło ucha kolejna wydrapana dziura
- tabletka, którą jej podałam wczoraj (i niby dopilnowałam, żeby połknęła), przyklejona do szyby.

Nie krzyczę, nie traktuję mokrą ścierą, bo wiem, że jest chora na głowę i nie jej wina.
Ale korci, oj korci!

A tu jej typowy wyraz twarzy:
https://scontent-vie1-1.xx.fbcdn.net/hphotos-ash2/v/t1.0-9/62346_2549365732522_964000_n.jpg?oh=dfd6cca9bdcd67e15a041b87b8b7f2fd&oe=56146B68
    • zew-is Re: kocica diablica 13.07.15, 13:48
      Ojej, współczuję. Nie wiem co się robi w takich przypadkach, ale Ty i tak masz doświadczenie. Biedna i kicia, ma takie smutne spojrzenie.
      • lisek.chytrusek Re: kocica diablica 13.07.15, 14:02
        Biedna sad Nie wiem, co przeszła w życiu, ale na pewno nic dobrego. Odkąd dostaje antydepresanty troszeczkę się uspokoiła, przynajmniej skończyły się napady agresji.
        Ech, gwiazdkę z nieba bym jej dała...
        • jottka Re: kocica diablica 13.07.15, 14:34
          wszelkie depresje długo się leczy, a i tak nie przechodzą trwalesad cisza, spokój i dobrze dobrane leki. dla was obusmile

          poza tym bez przesady - ona na tym zdjęciu wcale nie jest tragicznie smutna i spłaszczona, minę ma czujną albo może zwyczajnie śpiącą... nie jest zajeżona, uszy w normie, skuleni nie jesteśmy, mamy nad kim się znęcać, znaczy kocica omal w normiesmile bardzo ładna zresztąsmile
          • wiesia.and.company Re: kocica diablica 13.07.15, 17:53
            Się kocha, się wybacza i zezwala na dalsze oznaki niezadowolenia lub niekamuflowanych "dobrym wychowaniem" zachowań. smile No tak ma. smile A widać, że już Wam fajnie szło, troszkę rutyniarsko i nagle ciach! Co oznacza, że było dobrze (to jest pozytyw). No cóż, załamanie, wpadka...
            Hm... moja Fryga sika teraz trzy razy dziennie (wiem gdzie, w jednym miejscu przecież, więc nakrywam to legowisko kilkoma warstwami folii, ostatnia to folia malarska). Folię z sikami wymieniam. (Może też na wszelki wypadek przykrywaj kuchenkę wklepanym w podłoże kawałkiem folii malarskiej, cienkiej - ja kupuję takie specjalne worki do kuwet malarskich, łatwiej mi je tylko przeciąć i voila). Filipek mi ostatnio urządził rzyganko o 2.20 (słyszę takie odgłosiki, słyszę, wstaję) smile i w ośmiu miejscach napstrzył. A jak poleciałam do łazienki po papier toaletowy, to wdepnęłam na rozwolnienie na dywaniku (do prania, rzecz jasna). Poprałam, usunęłam, ale jeszcze czułam nie tego zapaszek i poszłam za nosem. Szkoda, że za nosem, bo mózg mi podpowiedział za późno, bo już zdążyłam bosą stopą wejść w rozwolnienie na dywaniku w przedpokoju. smile Ale się postarałam, Filipek już się wyprztykał, zauważyłam jeszcze że muszę wymienić folię malarską zasikaną na legowisku, tam gdzie Fryga dała wyraz niezadowoleniu (z obecności Natalki, bo Natalka jej przyłożyła łapą przy jedzeniu), no i już... mogłam wrócić do łóżka i trochę jeszcze poczytać. smile Wytężona aktywność została nagrodzona 3 godzinami snu, potem alarm by zrobić zastrzyk z insuliny Filipkowi.
            I wiesz co? Skoro już jej się lepiej zrobiło (a pewnie bolał ją brzuszek i dlatego zrobiła kupsko na podłodze, bo przecież normalnie to w kuwecie), skoro już była głodna... to hurrrrra! Nie zatkała się, przeczyściła i była gotowa do normalnego funkcjonowania wink No ja wiem, wiem, że człowiek ma ochotę czasem sobie w głowę przyłożyć i pytać: za co? no za co? ale to są momenty. I przecież wiem, że kochasz swoją czarną diablicę, cykasz jej zdjęcia, dbasz... A że się człowiek buntuje? To tylko buncik, za chwilę przydepnięty czarną kocią łapą i przyszpilony oczami pełnymi miłości. smile Bo to jest miłość prawdziwa. A ludzie to jacyś dziwni, zakochują się w ludziach, odkochują, znów i znów... a ta miłość to wieczna jest smile Można kochać z wzajemnością? Można, można smile
            • zielistka00 Re: kocica diablica 14.07.15, 22:47
              No to obie miałyście niezły armageddon. Ja po zrobieniu wywodu jakie to nasze koty są porządne, czyste i bezproblemowe, poczułam smród z kuwety...większy niż zwykle, dużo większy...Pixi strzeliła luźną kupą rozbryzgując na ściany, podłogę, ruszyła w dziki bieg wcierając kupsko gdzie popadnie. Skończyła w wannie pod prysznicem drąc się wniebogłosy. Także uwaga - nie śmiej się dziadku z czyjegoś przypadku wink
              U Pixi to chyba po rybie, rano dostała, luźna kupa wieczorem, czy to możliwe żeby po takim czasie rewolucje?
              • wiesia.and.company Re: kocica diablica 15.07.15, 17:51
                A pewnie że możliwe smile Mam nadzieję, że już się kończy to prześlizgiwanie mniej kontrolowane smile Znam to sama (po sobie, a już zwłaszcza po pieczareczkach surowych na bułce z masłem, oj lubię, lubię to chrupanko, jak się zapomnę to mi się przypomina jeszcze długo nocą i ranem) wink
                • zielistka00 Re: kocica diablica 15.07.15, 23:55
                  Było jeszcze jedno paskudne kupsko nad ranem, ale na szczęście mniej spektakularne niż to wieczorem.
    • aankaa Re: kocica diablica 15.07.15, 18:22
      Lisku, w czasach choroby Sońki prawie pół chałupy miałam wyłożone podkładami higienicznymi. Na kuchence kładłam dużą tacę i tam też lądowały podkłady. Łatwiejsze sprzątanie niż spomiędzy palników...
      • lisek.chytrusek Re: kocica diablica 15.07.15, 21:14
        Wiesz, ma to swoje dobre strony - nigdy, nigdy w życiu nie miałam tak czystej kuchenki.
        Szoruję dwa razy dziennie smile
        Na środku kładę parę warstw ręcznika kuchennego i wszystko wsiąka, pod palniki nie leci.
        Hm... wychodzi na to, że się przyzwyczaiłam.
        • aankaa Re: kocica diablica 15.07.15, 21:33
          też kładłam ręcznik ale mi przez paluchy przeciekało sad + trzeba było go wrzucić do worka foliowego
          • wiesia.and.company Re: kocica diablica 16.07.15, 17:58
            Hahaha, jak się już opanuje metodę, to się staje rutyną smile Podkłady ceratkowe z tą ligniną to fajna sprawa, tyle że jednak droga. Ja i tak docinam, przycinam, ale kurczę... więc jednak na podkład podocinany, poukładany trochę na zakładkę z tych wycinków - przykrywam folią malarską, następnym kawałkiem folii z torby reklamówki grubej, na to znów kawałek cienkiej folii malarskiej smile Trochę ruletka: czy Fryga zakopała nasikane starannie i zalała wszystkie warstwy folii i podkład, czy akurat hurrrrra, nie, tylko jedną warstwę folii.... Trochę emocji... i uffff. pozytywnie... tylko jedna warstwa. smile
            I najważniejszy jest pozytywny punkt widzenia: hurrrrra, jak dobrze że nie wszystko! Hurrraaaa, w życiu nie miałam tak czystej kuchenki! smile smile smile
Pełna wersja