zaczelo sie pokazywac na parceli cos malego, cos czarnego, ot tu przemklo, tam przemklo. Nie pierwszy raz i nie ostatni, ale cholera Miszczu nie gonil, ba nawet miske zaczal odstepowac, czyli jak nic kotka. Bo normalnie to kocury goni az milo.
Miske zaczelismy zostawiac pusta, bo czarne zaczelo sie zjawiac regularnie na stole. I co sie okazalo... ta mala, drobna, chuda, mloda bida ma wylizane sutki

i jak tu zostawic matke karmiaca na glodzie? ....
Dzisiaj juz sie dala podejsc i glasknac, na moje oko znowu w ciazy.. a my juz nie mamy ani skrawka miejsca zeby ja choc przez tydzien przetrzymac, zreszta jak zabrac matke tym maluchem, ktore nie wiadomo gdzie sa?
Mamy obawy, ze je za jakis czas przyprowadzi. Jestemy w czarnej...