dostalo od mojej starszej corki piekne imie: Węgiel, ale na razie roboczo bedzie nazywal sie Trąd, bo bardziej adekwatne... jesli jutro moj wet bedzie mial dyzur to zaliczymy wizyte pelnometrazowa

od razu zapytam o wyciecie jajek (wielkosci rodzynek, ale zawsze). Nie moge dziada odrobaczyc tabletka, wiec jutro paste dostanie, albo krople na kark. Obawiam sie o stan jego pyszczka: on wlasciwie nie umie, a raczej nie moze jesc

Mysle, ze przez to moze byc taki chudy, jedzenie sprawia mu bol, pije ok, ledwo ciamka mokra karme, a sucha rozsypuje po prostu. Kolejna sprawa to siersc: albo przerudziala, albo taki podszerstek, a raczej namiastka - musi bardzo marznac

na szczescie zadomowil sie pod wiata, cora pokazala mu jak wchodzic do domkow i spi sobie pod dwojka, a to najcieplejszy apartament

Oprocz tego, ze jest brudny jak nieboskie stworzenie to ma potworny lupiez, miejscami brak siersci (oby nie grzybica) no i oczywiscie mnostwo "zycia" na skorze. Wewnatrz tez: brzuszek jak kulka, potworne wiatry, kupa jak woda i baaardzo czerwona doopka. Jesli wizyta nie dojdzie do skutku jutro to od razu lece w poniedzialek. Bedzie relacja