Dodaj do ulubionych

witajcie+stajenne znajdki

14.10.16, 21:35
Witajcie,
Skierowała mnie do was Andziulec. Jestem właścicielką kotki Pumy (Meli) oraz od niedawna mam pod opieką 6 dodatkowych kotów - dzika kotka okociła się w naszej stajni, gdy je zobaczyliśmy były juz całkiem duże - same jedzą- załapały po jednym dniu. Małe błyskawicznie się socjalizuje - pędza do na na złamanie łap.Matkę chcemy złapać i wysterylizować i może zostać, dla małych intensywnie szukamy domów,dla 3 juz sie udało (facebook, forum). To co spędza nam sen z powiek to złapanie matki, doszła do etapu bierze pokarm z ręki i na najmniejszy ruch odskakuje. Mamy pożyczonę żywołowną klatkę - nie jest duza ( i to chyba jest problem),do badan naukowych do kun , na razie zrezygnowaliśmy bo łapały się tylko małe.
Dostaliśmy od weta środek, który ma ją uspokoić i będziemy w przyszłym tygodniu próbować łapać - bardzo prosze o wszelkie rady.
Szukamy tez domów dla dwóch pasiatków , jest facebook+grupy adopcyjne, olx, teraz spróbuję chyba wywieszania ogłoszen, ale gdzie?
Obserwuj wątek
    • akkaa1 Re: witajcie+stajenne znajdki 14.10.16, 22:03
      Daję zdjęcia

      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ef/zd/cjpj/H5L9luRxmpz84FVE7B.jpg
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/ef/zd/cjpj/pRxfaPsn5dqDxzUsdB.jpg
      • zaba_300 Re: witajcie+stajenne znajdki 15.10.16, 16:54
        Witaj też smile
        Mało się znam na łapaniu, ale trzymam kciuki.
        • wiesia.and.company Re: witajcie+stajenne znajdki 15.10.16, 17:10
          Ależ to drobiażdżki! Mama wygląda na rozsądną, dobrą mamę, dbającą o swoje maluchy. Co do łapania kotów, to nigdy nie łapałam do klatki-łapki. Próbowałam po dobroci tj. zwykły transporter postawiony ot tak sobie, w środku mięsko. Jeśli po dobroci się udawało to OK. To była tylko kwestia szybkiego zamknięcia drzwiczek. I robiłam to w pojedynkę, bo tak karmiłam koty wolno żyjące na Filtrowej. Do mnie koty miały zaufanie, w dwie osoby już nie mogłam zrobić podejścia. Raz jedną kotkę po prostu delikatnie popchnęłam do transportera plastikowego i potem klapnęłam drzwiczkami już staranniej domykając zatrzaski. Raz po prostu złapałam w pół i wrzuciłam gryzącą i wijącą się do transportera postawionego na sztorc z otwartymi drzwiami. Wrzuca się tyłkiem w dół (nie przednimi łapami w dół, bo się kot zaprze) i szybko zaklapuje. Oczywiście, opłaciłam własną krwią i pogryzieniem i posikaniem. Ale nie puściłam, bo to jedyna taka szansa, potem już nie jest tak łatwo odbudować zaufanie.
          Ale na pewno za chwilę odezwą się doświadczone łapaczki, bo ja to jednak chałupniczą metodą... wink
          Zbierz informacje i próbuj! Wspaniale, że się opiekujesz i podjęłaś akcję! Miło Cię widzieć wink
      • akkaa1 Re: witajcie+stajenne znajdki 20.10.16, 20:26
        Matka już po sterylizacji!! Pare dni wrzucaliśmy jedzenie do transportera i w końcu dało się ją zatrzasnąć.
        • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 20.10.16, 22:30
          Wielkie brawa i gratulacje smile z drobiażdżkien pójdzie lepiej. Tylko karm i przyzwyczajaj do siebie. Ja czasem używałam prześcieradła. Kota cap przez skórzane rękawiczki, wtedy wytrzymasz drapanie i gryzienie i ktoś drugi owijał prześcieradłem lub bezpośrednio do kontenerka. Które znalazły dom? No i sprawdź te domy bo z ludźmi naprawdę jest różnie - jeśli oczywiście możesz.
          • akkaa1 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 00:10
            Dom znalazła szara koteczka , 2 czarne pojadą w listopadzie. Domy są O.K.
            Zobaczymy, czy matka się jutro pojawi na karmienie , po powrocie od weterynarza wyskoczyła z transportera jak błyskawica i tyle ją widzieliśmy.
            • mysiulek08 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 07:01
              Ciecie miala boczne? I tak od razu w dluga? a my sie certolimy, miejsca na przechowanie szukamy...
              • akkaa1 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 08:10
                Nie tak od razu - parę godzin siedziała w transporterze, wypuściliśmy jak zaczęła w środku łomotać.
                • wiesia.and.company Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 19:20
                  O rety, szybko się uwinęliście z akcją odłapania i sterylizacją. Ale też mi się wydaje, że za szybko została wypuszczona. Jednak to operacja na otwartym brzuchu, to nie zabieg. Ona sobie może rozlizać, może sobie o jakieś przeszkody rozedrzeć, może zainfekować. Lekarze na ogół uprzedzają, że kotka bezdomna musi spędzić najmniej 10 dni po operacji w miejscu czystym, spokojnym, pod obserwacją. Wypuszczenie jej od razu obarczone jest wielkim ryzykiem.
                  Z doświadczenia: kolega dokarmia na swojej działce 2 kotki (nie jest kociarzem, nie interesuje się kotami, karmi, bo mu zjadają myszy, krety i nornice). Jedna zniknęła mu na tydzień. Pojawiła się z krwawiącą raną brzucha. Na całe szczęście odłowili ją z synem i zawieźli do weterynarza. To była ofiara sterylizacji i wypuszczenia od razu "na wolność".
                  Jednak mam prośbę: teraz już nic nie zrobicie, żeby ją odłowić i umieścić w dobrych warunkach. Bądźcie codziennie i obserwujcie, czy coś złego się nie dzieje. Kotki często dostają środki przeciwbólowe po takiej operacji na kilka dni i antybiotyk. Szkoda, że nie powiedzieliście lekarzom, że to kotka wolno żyjąca, którą zamierzacie od razu puścić w jesienną aurę i błotnistą ziemię. No cóż... obserwujcie ją, bo może rozlizać i zakazić ranę, mieć stan zapalny, temperaturę, sepsę. Pilnujcie jej, proszę.
                  -
                  • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 20:14
                    Ojej! W pełni się zgadzam z Wiesią. Mania bezdomniaczka po sterylce była 10 dni w lecznicy, bo ja do domu wziąć nie mogłam. A schronisko nie przetrzymałoby?
                    • akkaa1 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 21:19
                      Od początku wyraźnie piszę,że te koty zamieszkały w s t o d o l e. Stodoła to taki duży budynek, który ma betonową podłogą , ściany , dach, drzwi oraz siano.
                  • akkaa1 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 20:20
                    Kotka została wysterylizowana jako kot bezdomny - mieliśmy takie zaświadczenie z gminy. Zgodnie z zaleceniami lekarzy trzymaliśmy ją do wieczora w transporterze.
                    Nie wypuściliśmy jej w błoto i na deszcz tylko do stodoły, w której juz przedtem zamieszkała z dziećmi.Teraz tez z kociakami nadal przebywa w tej stodole.
                    • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 21:33
                      Akkaa1 tzn. że nie będzie problemu ze złapaniem i zawiezieniem do weta na antybiotyk czy zdjęcie szwów? Bo po sterylce kotce podaje się antybiotyk. Nie wiem czy masz doświadczenie z kotkami bo u kotek to jest operacja a kocury mają lepiej, na drugi dzień nie ma śladu po zabiegu. A jest w kubraczku pooperacyjnym? Bo jak nie, to powyciąga szwy i brzuszek się otworzy.
                      • arim28 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 21:42
                        Wszystkim kotom bezdomnym zajkladaja kubraczki?


                        Mojej domowej kotce lekarz po sterylce dal antybiotyk w zastrzyku, mowil o dlugim dzialaniu.
                        Kubraczka nie kazal zakladac.
                        Moze i tutaj byla taka sytuacja.
                        To bylo kilka lat temu.
                        Kot zyje ma sie dobrze, lepiej od tej zakubraczkowanej i wychuchanej,
                        • akkaa1 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 21:59
                          Nasza domowa kotka ma się świetnie , podobnie jak wszystkie koty w okolicy, bo z tymi weterynarzami gmna ma podpisaną umowę na darmowa sterylizację i wszyscy je przeprowadzali.
                      • akkaa1 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 21:48
                        Ci weterynarze nie podają antybiotyków, ani nie zdejmują szwów, w ogóle nie było o tym mowy. Podobnie była z naszą domową kotką, żadnych zalecen nie było.
                        • mysiulek08 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 22:43
                          Podaja, bo to rutyna, szczegolnie przy bezdomniakach, a szwy stosuje sie rozpuszczalne. Jesli miala ciecie boczne to mniejsze ryzyko infekcji.

                          My trzesiemy sie przy kazdej sterylce, ale tez czesciej sie nam aborcyjne trafialy a te wymagaja jednak jako takiej rekonwalescencji. I nasze kastratorka tnie wylacznie bocznie, mlode kitki maja zazwyczaj jeden szew, rozpuszczalny.

                          Wazne, ze miala sie gdzie schowac i nie bylo zimno.
    • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 23:06
      Arim28 moje bezdomniaki zawsze były w kubrakach i w lecznicy do zdjęcia szwów. Nie mam innych doświadczeń. Szwy rozpuszczalne były zakładane wewnętrzne, zewnętrzne były zdejmowane. Kotki schroniskowe miały tak samo. Bocznego cięcia nie znam, moje miały zawsze brzuszek.
      • mysiulek08 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 23:12
        Jak moglam zakladalam kubraczki, nie zawsze udalo. Ale ciecie boczne i szwy rozpuszczalne sa zawsze. Tylko Kicia.Yoda miala ciecie brzuszne, bo wtedy jeszcze malo doedukowani bylismy smile ale i wtedy chcielismy laparoskopi wink

        Mamy kastratorke fachowca nad fachowcami, nawet aborcyjne robi boczne, tylko ciecie jest wieksze.
        Mlode kicie szalaly juz po kilku godzinach. Tydzien w lecznicy by nas zrujowala (akurat nasza wetka od ciec nie ma szpitala), nocka kosztuje od 100zl w gore...
      • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 23:13
        Zapomniałam dodać że moja domowa Sisi po operacji na pęcherzu nosiła kubraczek. Przy okazji tej operacji miała wyciągany śrut z łapki. No i tu gdzie były szwy na łapce, nie było zabezpieczenia i niestety dwa sobie wyciągnęła. Jest jeszcze kwestia leków przeciwbólowych - nie trzeba podawać? Zaglądaj do niej i pilnuj by sama sobie nie zrobiła krzywdy. Mam nadzieję, że obędzie się bez problemów...
        • akkaa1 Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 23:38
          Nie, nie było takich zaleceń, ale to są dobrzy weterynarze, mamy doświadczenia z leczeniem psa, na pewno to nie był ubogi pakiet dla bezdomnych kotów.
          • wiesia.and.company Re: witajcie+stajenne znajdki 22.10.16, 00:49
            Mam nadzieję, że w tej stodole (znam to słowo i znaczenie oraz w dzieciństwie dużo się bawiłam i teraz mnie też poinstruowałaś, dziękuję) - więc mam nadzieję, że koty tam, jak piszesz - mieszkają, że nie są wychodzące. Ja też mam mieszkanie, ale jestem wychodząca. A koty wychodzące narażone są na niebezpieczeństwa. Gwarantujesz, że kotka nie otrzymała "na pewno pakietu dla bezdomnych kotów", ale piszesz, że dostała talon z gminy. Mam nadzieję, że na ten talon dostała taki pakiet, jaki przysługuje kotom z pełną odpłatnością przez właściciela. Jak by nie było, cieszę się, że ma w Was opiekunów i że nie będzie musiała rodzić co najmniej 2 razy w roku. Że nie będzie nowego przychówku z byle jakim życiem i zdrowiem. Czuwajcie nad kotką, ona mnie wzrusza przez moją miłość do burych kotek.
            • mysiulek08 Re: witajcie+stajenne znajdki 22.10.16, 01:10
              Wiesiu, napewno jest dobrze, a juz o niebo lepiej bo nie bedzie nowych kociakow.

              Biorac pod uwage lokalne dzialania (masowe sterylki gdzies pod dachem, raczej nie w sterylnych warunkach, brak przetrzymania w lecznicy) i podobne standardy na swiecie, to mysle, ze tu nie bylo gorzej smile

              My po prostu jestemy skrzywione i tyle tongue_out
              • wiesia.and.company Re: witajcie+stajenne znajdki 22.10.16, 03:26
                Strasznie dużo napisałam i mnie trlefon zawiódł. Było o tym, że swojego czasu jeździłam po pracy 11 lat 3 razy w tygodniu (w tym w niedziele i święta) w krzaki koło Politechniki, chodziłam po dachu, odławiałam, leczyłam, kroiłam jedzenie dla 13 kotów (tyle ich było w jefnym roku). 5 lat temu byłam company 9, teraz tylko 5 w domu. Jestem uwrażliwiona na cierpienie, zwłaszcza tych bezsilnych. I sama jestem bezradna, gdy czytam o katowaniu zwierząt. I chciałabym jak najlepiej, ale to się w tej chwili sprowadza do myślenia życzeniowego. Tylko do gadania, nie do czynu. Muszę się zastanowić... Pozdrawiam Cię, Mysiulku, Ty mnie zawsze jakoś rozbroisz, gdy się namarszczę wink
                • mysiulek08 Re: witajcie+stajenne znajdki 22.10.16, 05:37
                  Wiesiu, nie kazdy ma tak jak my, po prostu. Ale wazne, bardzo wazne, ze ktos chce i cos robi dla futrzatych, tak jak umie, jak potrafi, na ile moze. I takich ludzi potrzeba jak najwiecej, zwyklych, robiacych zwykle ale dobre rzeczy dla kotow. Takich jak Akkaa smile

                  No, a teraz ide z wolowinka do Bractwa Kurnikowego smile
    • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 21.10.16, 23:18
      Tylko Bonifacy miał rozpuszczalne z zewnątrz ale za 4 razem operacji przepukliny miał już te zwykłe, bo licho się trzymało. A jak nie kubraczek to kołnierzyk na szyję wink
    • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 22.10.16, 09:16
      Ja też widać mam skrzywienie tak jak Wy dziewczyny wink Chciałabym jeszcze dopytać o te domy dla maluchów. Dwa czarne idą razem? Tak zrozumiałam. Napisałaś że pojadą, tzn. gdzieś dalej od Ciebie? Bardzo Cię proszę, upewnij się że idą w dobre ręce, że nie będą chwilową zachcianką, że będą miały warunki przyzwoite, że będą bezpieczne i z opieką weterynaryjną. Idą do miasta czy na wieś?
      • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 22.10.16, 11:16
        No i napisz kto je bierze tzn. kociarz czy początkujący, facet czy kobita itp. wink
    • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 24.10.16, 17:50
      Akkaa odezwij się co tam u kotki słychać, jak się miewa.
      • aankaa Re: witajcie+stajenne znajdki 26.10.16, 00:04
        naskoczyłyście, hurtem
        ja bym się nie odezwała

        no, może po kilku miesiącach...

        sorry, nie wszystkie dusze są tak nawiedzone wink
        dajcie luz
        • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 26.10.16, 19:26
          Aankaa dla mnie to trochę inaczej wygląda. My się znamy od kilku lat. Niektóre znają się nawet w realu. Może i w niektórych tematach jesteśmy przewrażliwione ale to właśnie ta nasza nadwrażliwość popycha nas do tych wszystkich działań wobec tych, którzy głosu nie mają, którzy są bezbronni i cierpią w milczeniu. Jeśli miałabym być szczera to napisałabym w tym wątku zdecydowanie ostrzej, ponieważ jak można na początku wątku przeczytać - kotkę z kociętami zauważono dopiero jak maluchy podrosły i zaczęły się do nich garnąć, czyli istnieje możliwość że ta stajnia/stodoła jest na tyle obszerna, że kotka gdzieś w kąciku sama sobie nieświadomie krzywdę zrobi i nikt tego nie zauważy. Popieram zawsze dobre działania ale doświadczenie życiowe nauczyło mnie też zwracać uwagę na odpowiedzialność osób niosących pomoc. Jak wiesz, dobrymi chęciami piekło wybrukowane i to się niestety często sprawdza. Sama zobacz jak pieściłaś, uwodziłaś, zdobywałaś Mieszka i dzieliłaś się z nami każdym doświadczeniem i sukcesem. Wiele z nas było pod wrażeniem a ja chylę czoła przed Twoją cierpliwością i poświęceniem.
          Nawet tu, na naszym forum, zdarzają się lekkomyślne postawy i działania, niefrasobliwe podejście do tematu opieki nad kotam - co najbardziej mnie wkurza to to, że internetowo są pytania, ochy i achy nad radami osób, które faktycznie chcą pomóc i przejmują się zadanym tematem udzielając rad ale już w realu wygląda to zupełnie inaczej. Popatrz też na to z innej strony - dołączyła do nas nowa forumowiczka i w pierwszych postach, poucza starego weterana, który całym swoim sercem przejął się losem kotki - Wiesię. Uważam, że to po prostu niegrzeczne.
          Dopytywanie o samopoczucie kotki i adopcję maluchów chyba nie jest przestępstwem, prawda? Zwłaszcza, gdy z różnymi fantastami miało się już do czynienia, człowiek dmucha na zimne, bo różnie bywa. Chyba, że najważniejsze jest pozbycie się kłopotu, to przepraszam bardzo, nie poznałam się.
          • wiesia.and.company Re: witajcie+stajenne znajdki 26.10.16, 20:10
            Nie chciałam już pisać w tym wątku. Ale jednak... jak to się dzieje, że różne takie okropne wydarzenia gdzieś się koło mnie pętały, że docierały wieści, że zwracałam na to uwagę. Bo to, że jestem przewrażliwiona, to nie bierze się ot tak, z niczego, że jestem uszczypliwym, wściekłym na cały świat, przemądrzałym kurduplem z kompleksami, który musi się dowartościować. A może...?
            Więc jednak napiszę, co przytrafiło się mojemu koledze (bo potem mi opowiadał i trochę mu dawałam wskazówek, skoro pytał...). Otóż kolega ma działkę z domkiem w okolicach Piaseczna. Nie jest kociarzem, w ogóle jest strasznym egoistą. Ale na tej działce polubił kotkę, która mu tępiła myszy, nornice, krety... wiadomo działkowicz. Dokarmiał, pozwalał (hmmm na więcej się nie zdobył) mieszkać pod podłogą zimą, raz na tydzień zimą dowoził karmę suchą. Nie był zainteresowany tym, by zrobić coś więcej. I dwa lata temu jesienią kotka mu zniknęła na dwa tygodnie. Wreszcie się pojawiła z wielką raną na brzuchu, przez którą wystawały kawałki mięsa i jelit. Kolega wykazał się i pod dyktando dorosłego syna zabrali ranną i słabą kotkę do jakiegoś weterynarza. Pozszywał, kotka była w domu u syna i synowej na dalszym leczeniu i rekonwalescencji przez miesiąc, potem została znów wypuszczona na działce (bo te myszy, nornice, krety, a ona łowna...). Teraz już możecie przypuszczać, jaka pointa (skoro w tym wątku): kotka została odłowiona i poddana sterylizacji. Czy wróciła zbyt wcześnie, czy jakiś wysiłek fizyczny, grunt że szwy puściły. Wszystkie szwy.

            To jest historia, w której potem służyłam wskazówkami i poradą "gębą", bo kolega jest z tych odpornych na informacje i odpornych na cierpienie zwierząt.
            Dlatego się martwię. Dlatego skoro kotka została wysterylizowana - z czego się bardzo cieszę, bo uważam, że świetnie sobie autorka tego wątku poradziła, że doskonale... i chwaliłam i podziwiałam. I tylko uczulałam, żeby o nią dbać, że stodoła to wprawdzie zamknięte pomieszczenie, ale nie do końca oferuje takie warunki i stałe oko opiekuna jak dom. Jeśli weźmie się pod uwagę i to, że ze stodoły zwierzęta wychodzą (spójrzcie na zdjęcia), że kotkę może spotkać wiele zaskoczeń, że może będzie musiała gdzieś biec, wskoczyć... no więc... ja się martwię. Mam nadzieję, że skoro tyle wysiłku, organizacji, dobrej woli włożyła autorka postu (ciągle chwalę) w to, by już nie było kotków i być może smutnych ich losów - to żeby już tylko dopilnować, nie poprzestać na samym akcie usunięcia macicy i jajników. To bolesna operacja i potem też jest bolesny powrót do zdrowia. Wiem od tym sama.

            To nie chęć dokopania komuś w imię "moje racje najważniejsze" tylko niepokój o to, żeby nie zaniedbać kotki, żeby żyła. Nie za bardzo podobał mi się ton pouczenia skierowany do mnie : "Od początku wyraźnie piszę,że te koty zamieszkały w s t o d o l e. Stodoła to taki duży budynek, który ma betonową podłogą , ściany , dach, drzwi oraz siano."
            Uważam, że nie jest to kulturalne, że jest to szyderstwo. I przyznaję się, że żle to odebrałam.
            Zatem przepraszam, widocznie nie zrozumiałam dobrych intencji. Człowiek się przez całe życie uczy. A ja pozostałam głupia. I staram się dowiedzieć czegoś nowego. Ale już przekazywać to, czego się dowiedziałam - to może nie powinnam, bo nie umiem. A może nikt nie chce czerpać z mojego doświadczenia. I może to już dla mnie pora dojrzeć....
            • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 26.10.16, 20:34
              Wiesiu nie zgadzam się z Twoim zdaniem "A może nikt nie chce czerpać z mojego doświadczenia"! Czerpię wiedzę z wielu postów a już bardzo pomocna byłaś mi w adaptacji Filipka i bardzo Cię proszę - nigdy więcej tak nie pisz! To moje posty były natarczywe ale wynikają ze zdania aakii "skierowała mnie do Was Andziulec" a że mam doświadczenia takie jakie mam to i uwaga była nadzwyczajna. Mi też nie chodzi o to, by dziewczynie dokuczyć, jednej czy drugiej, ale nie mogę też milczeć wbrew własnemu sumieniu.
              • andziulec Re: witajcie+stajenne znajdki 29.11.16, 23:56
                Za skierowanie na forum kocie, doświadczonych kociar, też będziesz mnie potępiać? Dziewczyna pisała gdzie mogła, o domki było bardzo trudno dla maluchów. Uznałam, że skierowanie jej tu będzie dobrym pomysłem. Dlatego że Każda z Was tutaj ma doświadczenie i w szukaniu domku i w każdej innej sprawie kociej.
                • kkjp Re: witajcie+stajenne znajdki 01.12.16, 21:51
                  Andziulec po miesiącu wracasz do tematu? Przecież mój post jest o 20:34, Twój o 21:06 w tym samym dniu, więc widziałaś co napisałam. Po co jeszcze raz to wałkować?
                  Poza tym, nikogo - Ciebie również, nie potępiam. Jestem po prostu ostrożna wobec ludzi, którzy mają fantazję. Zwłaszcza ułańską wink pozdrawiam.
                  • andziulec Re: witajcie+stajenne znajdki 01.12.16, 23:25
                    Wtedy jeszcze nie widziałam bo byłam "uniesiona". Niedawno zobaczyłam bo mnie ciekawość zeżarła bardziej niż uniesienie wink
        • andziulec Re: witajcie+stajenne znajdki 26.10.16, 21:06
          Tu się zgodzę. Trochę spory naskok, mimo tego, ze dziewczyna ma doświadczenie z kotami. Wszak ma w domu kota o czym tez pisała.
          Ja tam się cieszę, że i kotkę udało się ciachnąć i domki znaleźć dla maluchów. I szacun za to.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka