Dodaj do ulubionych

Co z tą kupą

11.04.18, 19:23
Kita nasza miała zapalenie jelit, była krwawa biegunka. Wyleczyła się. W czwartek tydzień temu była biegunka, w niedzielę zrobiła normalną kupkę. Ale od tej niedzieli nic. Kupki brak. Je tak sobie. Apetyt ma, do miski podchodzi, ale he mało. Niemniej, już jakaś treść na kupkę się chyba uzbierała. Kocica myje się normalnie, bawi się normalnie. Jakiś dyskomfort po niej widać, ale nie widać żeby jakoś bardzo bolało.
Dzwoniłam do weta-chce robić lewatywę. Ja nie mam przekonania, bo jak widzę jak on wykonuje rózne zabiegi to się boję, że kot będzie narażony na ból, a to przecież jest bolesny zabieg. Radźcie, cioteczki, co robić? Tracę zaufanie do tego weta, wiem, że jej nie będzie chciał znieczulić.
Co robić? Startować z parafiną?
Obserwuj wątek
    • zew-is Re: Co z tą kupą 11.04.18, 19:34
      Wstrzymałabym się z parafiną po takich problemach jelitowych. Organizm potrzebuje trochę czasu na regulację, a jeśli mało je to może nie ma jeszcze co oddać. Zamiast tego, jeśli kupa nie pojawi się wkrótce, spytałabym weta raczej o laktulozę na poprawę perystaltyki. To jest ludzki lek, ale można podawać również kotu, działa łagodnie i skutecznie (sprawdzone). Ważne też jaką miała wcześniej częstotliwość wypróżniania.
      • kkjp Re: Co z tą kupą 11.04.18, 19:45
        Ja mam wersję zwierzęcą - fatrolax, sprawdza się. A pasta bezopet? Może się kłakami kocio zatkało? Wiesia mówiła przy Bonifacym, że parafina jest bezpieczna. Boniek miał 4x lewatywę ale "gipsu" nie rozpuściła tylko treść blisko żołądka, dlatego wymiotował kałem. Mało je to też może być objaw tego, że nie może się załatwić.
        • ortolann Re: Co z tą kupą 11.04.18, 19:52
          Przed chorobą kupka byla codziennie. Tez mi sie tak zdaje, ze to, że mniej je to objaw zaparcia. Ale boję się tej lewatywy, no. Widziałam jak byla pobierana krew, no nie mam zaufania. A tu wet od razu, z grubej rury proponuje takie rozwiązanie. Podawalismy smietankę-troszkę chłeptnęła. Troszkę masełka-zjadla. Ona ma długi klaczek, mogła się też i tym załatwić. Oj, martwię się, no.
          • zaba_300 Re: Co z tą kupą 11.04.18, 19:58
            Jejku, trzymam kciuki.
          • kkjp Re: Co z tą kupą 11.04.18, 19:59
            Współczuję.... Kupa to poważna sprawa
            • verdana Re: Co z tą kupą 11.04.18, 20:11
              Bo biegunce ludzie tak mają prawo mieć. Nie wiem, czy koty też - warto by zapytać innego weta.
    • mysiulek08 Re: Co z tą kupą 11.04.18, 21:37
      Pamietam jeden przypadek lewatywy kociaka z RTOZ Radomsko, skonczyl sie tragicznie sad jelito rozerwane.

      Jesli juz to jednak lakuloza, surowa watrobka, no i dieta walowinowa smile u Grubsona dziala swietnie
      • kkjp Re: Co z tą kupą 11.04.18, 21:52
        Podawałam też za nim dostałam kocie, zgodnie z radą Wiesi - Dicoflor 30, tyle, że według veta, te ludzkie krótko zostają w kocich jelitach, ale są "pod ręką" w aptece i są bezpieczne.
        Właśnie Wiesia napisała, że wraca do domu i kolo północy napisze Ci wszystko o parafinie, ja niu umiem tak wytłumaczyć.
        • kkjp Re: Co z tą kupą 11.04.18, 22:08
          Jeszcze masuj brzuszek, tyle ile się da. Maciusiowi - ma wciąż zaparcia - to pomaga.
          • wiesia.and.company Re: Co z tą kupą 12.04.18, 00:17
            Parafina ma to do siebie, że nie zaszkodzi. Nie wprowadza żadnych zmian w organizmie. W przemianie materii, w przyjmowaniu witamin, wchłanianiu ich, dostarczaniu budulca, w tym uczestniczą różne składniki pokarmu kociego: węglowodany, białko, tłuszcze. Masło, olej, tran to tłuszcze.
            Parafina nie wchłania się jako składnik pokarmu. Służy tylko do powlekania jelit specjalnym filmem, który tylko daje poślizg, a więc pomaga "wyślizgać" produkt przemiany materii jakim jest kupka.
            Dlatego parafina doskonale się sprawdza, prawie jak łożysko z lodu powodujące by bobsleje się przesuwały. do samego końca toru.
            Parafinę podaje się kotu w ilości 1 łyżeczka ale koniecznie przed jedzeniem, na ca 20-30 min. przed jedzeniem. Wystarczy 2 razy dziennie po 1 łyżeczce. Nic złego się nie stanie, ona jest bezwonna, bezsmakowa, tylko ma niezbyt miłą dla człowieka hm... teksturę.
            Co do takiego cyklu biegunka - zatwardzenie to i ja tak miewałam. Kiedy pozbywałam się biegunki, to stolec musiał uformować się na nowo. Troszkę to u mnie trwało. Dokładnie tak, jak pisze Verdana. A koty to ssaki, tak jak ludzie. Chociaż... ludzie mają długi przewód pokarmowy, jelit od metra, jak roślinożercy. Drapieżniki mają krótki przewód pokarmowy. Może tu warto by było dać karmę naturalną mięso? Tutaj nie wiem. Ale może dlatego lekarz chciał wprowadzić BARF, bo tam występuje mięso. Może dobrze by było podać troszkę wątroby wołowej? Raczej nie podawałabym wątróbki kurzej, bo kurczaki na fermach są faszerowane antybiotykami (nikt z producentów nie zaryzykuje utraty zarobku i zabicia setek kurczaków w przypadku jakiejś choroby choćby jednego z nich. Stąd antybiotyki, choć to zakazane). Wątroba przyjmuje na siebie funkcję oczyszczalni, więc te wątróbki kurze (ze względu na krótki i intensywny okres produkcji) są dla mnie najmniej pożądane. Wołowa wątroba - tak.
            Na razie nie zgodziłabym się na lewatywę. To dopiero wtedy, gdyby lekarz w badaniu palpacyjnym wyczuwał w jelitach uformowany, twardy stolec. Jeśli kupka jeszcze nie uformowana, bo kitka mało je, to po co właściwie ta lewatywa?
            Zrobiłabym tak, jak pisze Verdana - i Ty to też czujesz, coś Ci nie pasuje, nie podoba Ci się - koniecznie do innego lekarza. Nie ma co trzymać się kurczowo tego lekarza. Idź do innego. Nazwij to konsultacją.
            Zanim coś niezbyt dobrego przydarzy się kitce i Tobie, poszukaj innego lekarza i idź.

            Poza tym pamiętam, że w poniedziałek ten wet chciał Cię widzieć, bo miał wyniki badania krwi kitki. Kreatynina była podwyższona ale też coś było nie tak, bo lekarz chciał wiedzieć, jak się kitka czuje, bo bał się, że mogło być bardzo źle.
            Jak to było w poniedziałek? Co Ci powiedział na temat tych wyników? Czy zalecił USG, RTG, pogłębienie badań?
            Nie zgadzaj się na razie na lewatywę. Jeśli na zdjęciu RTG wyjdzie twarda kupa w jelitach, to mógłby to być powód, by dać lewatywę.
            Podaj kitce mięso, które zawiera sporo wody, dla drapieżnika jest doskonałe, nie odbiera wody z organizmu (jak to robią chrupki).
            Idź do innego weta.
            Powodzenia!
        • mysiulek08 Re: Co z tą kupą 12.04.18, 04:32
          Kupska Grubsonow smierdzialy okrutnie, poszly wiec w ruch probiotyki, specjalne dla kotow (na szczescie lokalnie mozna kupic spore opakowania), odor sie zmniejszyl i owszem ale u Grubsona pokazala sie krew w rzadkim kupalu sad

          Odstawilam te probiotyki, chrupki, paszteciki i inne puszkowe. Scisla dieta, surowa organiczna wolowina (organiczna bo akurat dobra promocja byla tongue_out, taniej od kurczaka bez antybiotykow i wody) trzy razy dziennie. Zero smrodku, niewielkie kupale, tylko Miki nadal gubi spod ogona, ale mniej wink

          Za kilka dni bede powolutku wprowadzac orijena.

          Ortolann, jesli Twoja kicia jada surowe to sprobuj, wielkrotnie sprawdzone, ze surowa wolowina pieknie uspokaja kocie kiszki.
    • ortolann Jest!!! 12.04.18, 09:08
      W kupie siła, jak to mówio. Kiciunia zafundowała nam thriller, ale dziś rano zrobiła śmierdziaka i przyszła zadowolona podstawić d.upkę tuż pod mój śpiący nochal. Czyli dzisiaj mamy święto kociej kupki.
      Surowego mięsa troszkę się boję jej dawać po tym epizodzie krwawej biegunki. Na razie próbujemy gotowaną rybkę, ale chyba się jej znudziła, więc w ruch poszły paszteciki gourmeta (trudno) i śmietanka oraz masełko (mniam!), czasem też biały serek.
      Je malutko, wiem że ta kupka będzie sie formować dłużej, ale 3 dni to jak na mój gust było już ciut za długo. Masujemy brzuchol, choć nie jest szczęśliwa z tego powodu, ale myślę że i to pomogło.
      Wet ma opinię dobrego specjalisty, ale nie podoba mi się jego podejście. Krew pobierał bardzo niezdarnie (nie jestem, oczywiście, specjalistą, ale widziałam jak przygotowywał kota, jak szukał dopiero narzędzi, w międzyczasie gadał z nami, wszystko tak ślamazarnie) i była tragedia podczas tego zabiegu. Widziałam jak jej czyścił uszka - kot śmigął z patyczkiem w uchu. Wiem, że badanie czasem musi boleć, ale lekarz powinien robić to na ile się da sprawnie, a nasza kocica naprawdę współpracuje. I na jego propozycję lewatywy mogłabym przystać tylko, gdybym wiedziała, że ją znieczuli.
      No i to jest drugi wet, do którego poszliśmy, bo wcześniej był pan bardzo sympatyczny i kicią zachwycony ale też nam nie zagrało coś i zmieniliśmy na tego aktualnego. Ja jestem daleka od bycia rozhisteryzowaną pańcią, ale nie dopuszczę do kociego niepotrzebnego cierpienia.
      • zaba_300 Re: Jest!!! 12.04.18, 15:35
        No, uff.
        • wiesia.and.company Re: Jest!!! 12.04.18, 16:16
          Oj tak, uffff.... Co do mięsa, to możesz pokroić na małe kawałki i je sparzyć wrzątkiem. Taki np. kurczak lub indyk - doskonale się dają tak spreparować (ale pokrojone już kawałki). Moja Natalka nie lubi kurczaka, grymasi nad deseczką ze świeżo pokrojonym, ale gdy jej te niezjedzone kawałeczki zmikrofaluję przez ca 30 sek. - 1 min. (garść) i pojawi się naturalny wywar-rosołek to pycha!!!
          Wet - pierwszy, jak i ten drugi nie wzbudzili Waszego zaufania, macie zastrzeżenia, to znaczy że nie... nie i tyle. A ten patyczek w uchu...? Oj nie, nie patyczki! Weci robią inaczej: na nożyczki nakładają tamponik i tym czyszczą uszy. Nie ma obawy wtedy, żeby patyczek wszedł za głęboko, żeby uszkodził bębenek. Nie patyczki. Tak więc ja bym dalej szukała weta. Może nawet znów poszłabym do tego pierwszego (jeśli nie macie w pobliżu lub ciut dalej dużego wyboru). Ja wolę gabinety, gdzie przyjmuje co najmniej dwóch lekarzy w ciągu dnia (nigdy do gabinetu, gdzie jest tylko jeden lekarz, który jest też właścicielem). Poza tym nie każdy weterynarz jest równie dobry dla psów, jak i dla kotów. Opinia świetnego fachowcy może pasować do tego, który sobie doskonale radzi z psami. Miałam kontakt z takim lekarzem, który uwielbiał psy. Natomiast na koty reagował nerwowo na każde drgnienie i objaw niezadowolenia pacjenta. Wytłumaczył, że kiedyś został pogryziony przez kota. I to mu zostało, nie mógł się wyzbyć strachu i jednak niechęci do kotów. Możesz nawet zapytać w pogawędce takiego weta, czy w domu ma psa, czy kota. No i wtedy już wiesz, jakie ma podejście.
          A na razie ważne, że jelita pracują.
          • kkjp Re: Jest!!! 12.04.18, 17:52
            Ja obecnie chodzę do weta, który jest właścicielem i przyjmuje sam - chwalę sobie jego fachowość. Wcześniej chodziłam do lecznicy w której było kilku lekarzy, pielęgniarzy itp. i wiesz jak było. Nie zgadzam się z takim szufladkowaniem.
            • wiesia.and.company Re: Jest!!! 12.04.18, 21:56
              Napisałam: Ja wolę gabinety, gdzie przyjmuje co najmniej dwóch lekarzy w ciągu dnia (nigdy do gabinetu, gdzie jest tylko jeden lekarz, który jest też właścicielem). W przychodni Mrówka jest dwóch lekarzy: pani Agata i jej mąż, który robił operację Bonifacemu. Dwójka lekarzy.
              • wiesia.and.company Re: Jest!!! 12.04.18, 21:58
                Cieszę się, że kitka je. Coś zatem wyprodukuje wink Oby gładziutko wchodziło i wychodziło. smile Jeśli interesuje się wszystkim i chce głasków lub wróciła do starych przyzwyczajeń, to dobrze smile
              • kkjp Re: Jest!!! 13.04.18, 00:09
                Pani Agata nie przyjmuje, wychowuje dzieci. Przychodzi tylko wtedy, gdy mąż potrzebuje pomocy np. tak jak przy 5 godz. operacji. Na co dzień jest jeden lekarz.
      • mysiulek08 Re: Jest!!! 12.04.18, 17:12
        Surowa wolowina jest lekkostrawna smile tatar z poledwicy zalecaja odzrowiencom i anemikom. Poza tym nie raz nie dwa stosowalam przy wszelkich rozstrojach jelit u bandy.

        Kup 10deko dobrej poledwicy, wg barfa zaleca sie 25gram czystego miesa na 1kg ciala kota, ja daje jedna lyzke na leb z tym, ze to dodatkowo zawiera wode, bo mieszam miecho z dosc ciepla woda zeby 'puscilo' zapach. Nasze nie tkna ani sparzonego ani przemrozonego.

        ps
        Miszczu w zasadzie gardzi wolowina, ale wczoraj jak podalam te organiczna to przesunal od misek i Bubu i Czarna Cholere tongue_out
        • mysiulek08 Re: Jest!!! 12.04.18, 17:14
          No i zawsze to lepsze niz saszetka gourmeta z cukrem i zbozami.
          • ortolann Re: Jest!!! 12.04.18, 20:23
            No lepsze, bez dwóch zdazdań. Teraz stwór wciaga sparzoną rybkę. I jest OK.
            Wetow w mojej okolicy jest paru, ale jeden gorszy od drugiego. A w ogole okolica taka, że usługi na marnym poziomie. Taki klimat.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka