W przenośni i w rzeczywistości

Okazało się, że poczochraniec Pimpesz jest pełnojajeczny. Byliśmy dzisiaj u weta na oglądzie, szczepieniu i strzyżeniu/goleniu. Tak więc Pimpuś nie jest już poczochrańcem, chociaż ma nieregularnie powycinane z grzbietu futro. Odrośnie. Nie jest młody, został oceniony na 10 lat. No i dowiedziałam się, że uchował swoje klejnoty. Co prawda widziałam kuleczki pod ogonem, ale nie dowierzałam, bo wiem jak cuchnie mocz niekastrowanego kocura! Pamiętam jak pośmiardywał Zawada jak zaczął dochodzić do siebie po wypadku, decyzja o zabiegu była natychmiastowa. A tu luz, nic z tych rzeczy. Tak więc we wtorek (11-go) Pimpesz odda klejnoty i zostanie formalnie naszym kotem, dostanie czip.
W lecznicy był grzeczny, w samochodzie ani pisnął.