tosia_4
04.06.05, 15:52
za to, że podczas radosnej gonitwy niechcacy nadepnełam na kocią łapkę.
Wrzask, płacz, nie pomogło przepraszanie, łapka demonstracyjnie wylizywana.
Za chwilę - pędzi galopem przez mieszknie, jednak na mój widok hamuje i
zaczyna strasznie kuleć, no okropnie biedny kotek! Pogłaskac się nie da,
zagadywany patrzy przeze mnie gdzieś w dal. Chodzi obok, ale tak żeby broń
Boże ani koniuszkiem ogona nie musnąć, żeby ta niedobra ludzia nie myslała,
że kot się łasi.
Na szczęście jak ze sklepu wróciłam już mu przeszło.