Dodaj do ulubionych

biją się...

27.08.05, 08:44
Powiedzcie mi czy wasze koty się biją?
Moje tak i nie wiem już po prostu co z tym robić, bo ostatnio te bójki
przybrały już taką postać, że boję się, że one sobie coś zrobią.
Aśkę mamy już 10 lat. Chyba myślała, że jest jedynym kotem na świecie ( nie
wychodzi ), więc jak przynieśliśmy 3 lata temu małego Maksa to była wielka
obraza i agresja w stosunku do Małego, który początkowo do niej się rwał -
może chciał ekwiwalentu mamusi. Póki Mały był mały to izolowałam je od
siebie - bałam się, że Stara ( waga lekkopółciężka wink)) coś mu zrobi. Jak
Maksio podrósł to się zaczęło niestety - no, w skrócie to nie można ich
nazwać przyjaciółmi - on ma bardzo dobry charakter, choć lubi czasem coś
zbroić albo pogonić Aśkę. Biły się czasami a jakże, ale zwykle wystarczyło na
nie huknąć. Ostatnio jednak tak się tłukły, że się wystraszyliśmy, nie można
było ich rozdzielić, a Młody pogryzł moją Mamę, która go odciągała.
Zaznaczam, że oba są wysterylizowane, więc te walki nie mają chyba żadnych
podtekstów wink
Obserwuj wątek
    • umfana Re: biją się... 27.08.05, 10:13
      Moje Kociepanny też się biją, jak wariatki :o) Są siostrami z jednego miotu. W
      dzieciństwie się przyjaźniły i dlatego zostały razem.
      Wet mówi, że najlepiej jak w domu jest kotka i kocurek... Hm dziwe ;o)))
      • wiorka_mrau Re: biją się... 27.08.05, 12:34
        Moje też się piorą, gryzą, aż futro fruwa. Zazwyczaj nie reaguję, bo to chyba
        taka zabawa, dopóki któraś nie miauknie przerażliwiej- wtedy rzucam coś w tamtą
        stronę - nieważne w którą kotę trafi - kapcia, miśka, gazetę, jaśka ... i spokójwink)
    • groha Re: biją się... 27.08.05, 13:36
      Mooomoo, mam prawie identyczną sytuację - w jednym mieszkaniu starsza, 6-letnia
      kotka-Frotka i 2-letni Frycek, adoptowany jako 10-dniowe maleństwo. Leją się,
      aż pęczki sierści lecą. Spokój był dotąd, dopóki Frotka miała przewagę i
      pacyfikowała Fryckowe zapędy jednym prychnięciem. Wydawało się, że będzie
      dobrze, bo po pierwszych dąsach i strachu, zaczęła wykazywać opiekuńczość i
      delikatnie mu matkować. Niestety, po sterylizacji z Frycka szybko zrobił się
      kolos, a chuligański charakterek wcale się nie zmienił. No i teraz Frotka,
      spokojne i bezkonfliktowe stworzenie, ma zupełnie przekichane. Frycek
      bezczelnie trenuje na niej wszystkie sztuki kociej walki, dając upust
      nadmiarowi energii, a także zabijając nudę. Biedna, ciągle napastowana kocina
      musi się jakoś bronić, choć widać, że jakiekolwiek przejawy agresji są
      sprzeczne z jej upodobaniami. Czasem chodzi pod ścianami i udaje, że jej nie
      ma... Oczywiście Frycek jest karcony za każdą napaść i teraz wystarczy podnieść
      głos, by się nieco opamiętał, ale za to wykorzystuje każdy moment, gdy nie
      widzimy całej akcji. Konsultowałam ten problem z wetem i okazuje się, że trafił
      nam się silny samiec o wyjątkowo wybujałej osobowości i niespożytej energii,
      który mimo kastracji, zachował wszelkie cechy dominanta. Ma zbyt małą
      przestrzeń życiową, by się wyszaleć, a koty europejskie ponoć potrzebują jej
      dużo więcej, niż np. persy. Mamy czekać, aż kot się z wiekiem uspokoismile Więc
      czekamy, tłumacząc Frotce, żeby też jakoś to wszystko wytrzymała. Jeszcze
      trochę, może w końcu Frycek się postarzeje i już mu się nie będzie chciało
      walczyćsmile
      • barba50 Re: biją się... 29.08.05, 22:11
        Ooooo - widzę temat jakby nasz domowy na tapecie.
        Do 2 i pół letniej /sterylizowanej/ Ksiki dołączyły trzy miesiące temu dwa
        małe kociaki.
        Na początku było syczenie, unikanie wszelkich kontaktów z małymi, wreszcie
        atakowanie łapą, ale tak żeby nie zrobić krzywdy. A małe coraz większe /teraz
        4-ro miesięczne/ nic sobie z tego nie robiły, łaziły za kocicą w celach można
        by rzec towarzyskich. Jeśli atakowała zbyt agresywnie stawały zjeżone /widok
        pociesznysmile/ lub po prostu uciekały. Miałam w skrytości nadzieję, że w końcu
        kociczka "przetrzepie małym skórę" i przestanie ich się bać. Bo niestety sprawa
        ma się tak, że ona ich się chyba boisad No i sytuacja uległa zmianie, ale poszła
        jakby w innym kierunku - to małe /bądź średnie?/ atakują Ksikę, sporo w tym
        zabawy, nie doszło jak na razie do łapoczynów, futra jeszcze nie fruwały, ale
        nie tak miało być!!! Na dodatek ich jest dwoje! Bardziej zaczepny wydaje się
        chłopaczek Pepe, jest chyba ruchliwy i weselszy od siostry Lolki, która jest
        łagodnego usposobienia i bardzo ukierunkowana na zaspokojenie swojego
        łaknienia /mały woreczek bez dnasmile/. Teren gonitw jest rozległy - mają do
        dyspozycji oprócz domu spory ogród.
        Ale jakie zapanują stosunki trudno wyczuć. Jak do tej pory kocica jest mocno
        zdominowana przez te dwa buro-rude sierściuchysad Niby krzywda jej się nie
        dzieje - jest kochana i hołubiona na równi z małymi, ale widać smutek w jej
        ślepiachsad
        • foxie777 Re: biją się... 30.08.05, 18:43

          Musimy pamietac jakimi wielkimi indywidualistami sa nasze koty.
          Moje dwie kotki tez sie leja, ale to nie jest grozne mimo, ze
          kazda wrzeszczy jakby ja ze skory obzierano, a potem milosc ,
          wzajemne lizanie , spanie na tej samej kanapie itp.
          Natomiast mojej kolezanki dwa koty po prostu sie nie widza.
          Jeden wchodzi do pokoju to drugi wychodzi. To juz trwa 5 czy 6 lat i nic ni
          nie wskazuje na zadna zmiane.
          Nie wiem na jak serio wasze koty sie tluka, ale ja nigdy nie ingeruje.
          Na razie po wydartych klakach i lekkim zadrapaniu nic innego
          sie nie stalo.

          pozdrawiam


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka