Dodaj do ulubionych

kot w samolocie

28.06.06, 22:41
za miesiac czeka mnie wyprawa z maja do polski ( kilkogodzinna podroz z
przesiadka) samolotem wlasnie. w zwiazku z tym ze kota boi sie wystawic nosa
za drzwi mieszkania, troche mnie ta podroz przeraza i pytam wlascicieli kotow
podroznikow: jak przetrwac z kotem w samolocie??? czy tabletki uspokajajace
na podroz to dobry pomysl? (jak podac kocie tabletke to inna sprawa smile) czy
wyjmowalysie kota z "opakowania" przy odprawie celnej? i czy kot w podrozy
robi siusiu a jesli tak to jak? (wiem ze to glupie pytanie ale nie wyobrazam
sobie jak to zorgnizowac)
na razie tyle, choc pewnie przyjda mi jeszcze inne pytania do glowy
dziekuje i pozdrawiam smile
Obserwuj wątek
    • cerveja Re: kot w samolocie 28.06.06, 22:57
      ja niestety Ci nie pomoge, bo nigdy nie lecialam z kotem, ale chcialabym
      rowniez o to zapytac. Nie wyobrazam sobie zupelnie jak taka podroz moze
      wygladac, bo przeciez koto nie moze siedziec w transporterze 5 godzin czy
      dluzej. Bardzo chcialabym w przyszlosci zabrac moje koty na jakis czas do
      Polski, ale sam lot z portugalii trwa 4,5 godziny. Z pewnoscia kot bylby
      zestresowany i zmeczony, bez mozliwosci skorzystania z kuwety. Moze mozna
      zapodac kotu jakis lekki i bezpieczny srodek na sen? Jesli ktos ma
      doswiadczenia w tym zakresie, podzielcie sie prosze! pozdr
    • capuccino_days Re: kot w samolocie 29.06.06, 09:38
      co do samolotu, to doświadczenia nie mam, ale wiem, że koleżanka kwestię
      toaletową rozwiązuje tak, że kot w dużym plastikowym transporterze ma w jednym
      końcu naładowane ligniny, którą ona potem wyrzuca lub wymienia- nie wiem, czy
      każdy kot zgodzi się na taki patent, ale ten akurat załapał, że ten koniec
      transportera służy za kuwetę
      ps. ja jeszcze przed podróżą swojej kici nie daję jeść, albo daję symbolicznie
    • anmar123 Re: kot w samolocie 29.06.06, 10:02
      Też jestem zainteresowany tym problemem. Mam wyjechać na 1-2 tygodnie. Podróż
      samochodem trwa ponad 6 godz. W czasie gdy wiozłem kicię do siebie (4 godz. w
      transporterku) cały czas płkała. Pod koniec podróży nawet zaczęła gryźć kratkę
      zamykającą. Co sądzicie o tabletkach uspakajających Mark & Chappel Serene-UM
      oferowanych na Animalia.pl:

      Mark & Chappel Serene-UM
      Zastosowanie: naturalny środek uspokający w sytuacjach stresowych, np. burz z
      piorunami, pokazów ogni sztucznych, choroby lokomocyjnej i generalnie stanów
      lęku. Preparat jest zalecany przez lekarzy weterynarii dla zwierząt
      agresywnych, nadaktywnych i nerwowych. Preparat zastępuje tradycyjne środki
      uspokajające - brak działań szkodliwych dla zwierzęcia.

      Skład: olej rybny, syrop słodowy, karmel, petrolatum U.S.P, beznzoesan sodowy,
      guma arabska, gliceryna, witamina A (1500IU), witamina B1 (3 mg), witamina B2
      (0.3mg), witamina B6 (1.8mg), witamina B12 (3mcg), witamina D3 (80IU), witamina
      E, dwutlenek krzemu, woda, kwas foliowy (0.3mg), amidniacyny (3 mg), witamina
      B5 (3mg), mangan (1.4mg), magnez (1 mg), glukonian żelazawy, cynk chelatowany,
      biotyna (0.0005%), jod (1.6mg), substancja smakowa.
      Każda uncja dostarcza w pożywieniu 90 kcal użytecznej energii. Olej z ryb jest
      znakomitym źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT) Omega 3 i Omega 6.
      Koty uwielbiają smakowity zapach wątróbek kurczaków.
      Skład chemiczny (mg/tabletkę)
      inozytol - 26, amid kwasu nikotynowego - 26, tauryna - 15, L-tryptofan - 15,
      wapń (jako węglan - 19, witamina B6 - 14, cynk (jako cytrynian) - 0.136,
      witamina E - 0.5, selen - 0.000275, witamina D3 - 1.1 i.u.
      Informacje żywieniowe: białko 9%, tłuszcz 0.6%, włókno 24%.

      Dawkowanie: Tabletka może być podana w całości. Można też pokruszyć tabletkę i
      dodać ją do jedzenia. Aby uzyskać najlepszy efekt działania zaleca się podawać
      Serene-UM przez 3-4 dni przed stresującym wydarzeniem.
      - małe zwierzęta: 1 tabletka na dzień
      - koty / króliki: 1 tabletka na dzień
      - małe psy: 1 tabletka do trzech razy dziennie
      - średnie i duże psy: 2 tabletki do trzech razy dziennie
      - psy ras olbrzymich: 3 tabletki do trzech razy dziennie
      • marta.kunc Re: kot w samolocie 29.06.06, 10:15
        ja lecialam z kociejem.
        no coz niestety kot jest przez caly czas w transporterze.podczas przeswietlania
        transportera trzeba kota wyjac.obsluga jest b.pomocna.z tabletkami to juz
        trzeba sie dowiadywac w izbie weterynaryjnej jesli przylatujecie do polski.ja
        lecialam do uk i odradzano mi jakiekolwiek srodki uspokajajace bo podanie ich
        moze zostac potraktowane jako chec zamaskowania choroby kota.
        moj kot zniosl lot lepiej niz ja.bo ja sie caly czas trzeslam jak mu w tym luku
        i w ogole czy zyje.i mialam jazdy ze slysze jego miauki podczas lotu.
        przez jakis tydzien po locie bal sie glosnych buczacych dzwiekow i terez to juz
        totalnie nienawidzi transportera.
        radze rowniez sprawdzic wymogi dot transportera przed wylotem - wg.standardow
        IATA musi byc sktecany na sruby np.
        ja lecialam BA wiec to juz totalny hardcore byl jesli chodzi o dobrostan
        zwierzat podczas lotu.wszystko dopiete na ostatni guzik.
        jesli jeszcze macie jakies pytania to czekamsmile
        marta
        • kot00 Re: kot w samolocie 29.06.06, 10:32
          Dodam jeszcze, ze moj kot nie lecial w luku tylko normalnie na pokladzie razem
          z mezem. To byly linie Luxair. Kiedys lecialam czeskimi liniami i na pokladzie
          byla pani z malym pieskiem. Normalnie go sobie wyciagnela z transporterka i
          piesek siedzial u niej na kolanach.
          Co do wielkosci transporterka to rzeczywiscie poczytaj sobie regulamin danych
          linii. U nas byly wymagane tylko odpowiednie wymiary transporterka i jego waga
          razem z kotem (nie powinien wazyc wiecej niz 5 lub 6 kg(. W naszym przypadku
          bylo to 8 kg ale pani na lotnisku bez problemow zapisala w papierach 6 kg i za
          tyle zaplacilismy (bo za kota placi sie jak za nadbagaz). Poza tym trzeba bylo
          zglosic wczesniej, ze dany pasazer leci ze zwierzakiem. Z tego co wiem wtedy
          juz zaden inny zwierzak nie moglby leciec. Tylko jeden zwierzak na pokladzie.
          Ale tak jak pisalam to zalezy od linii lotniczych np. Wizzair nie pozwala na
          loty zadnych zwierzakow z wyjatkiem psow przewodnikow. Moj maz lecial w lipcu
          zeszlego roku.
    • kot00 Re: kot w samolocie 29.06.06, 10:23
      Osobiscie nie lecialam z moim kotem samolotem ale zrobil to moj maz. Podroz
      trwala tylko ok. 2h. Dodam jeszcze, ze moj kot byl (pisze byl bo sie "wyrobil)
      przerazony jakakolwiek podroza. Gdy jechalismy samochodem do weterynarza kilka
      ulic od naszego domu to siala taka panike jakbysmy ja na sciecie wiezli. Kiedys
      nie wyobrazalam sobie jakiejkolwiek podrozy z nia. Jednak jakis czas temu
      wyjechalismy za granice. No i powstal problem co z kotem. Wlasciwie nie co z
      kotem bo to bylo jasne, ze musi byc z nami tylko jak ja zabrac ze soba. Przez
      pierwszy miesiac siedziala sama w domu z dochodzaca nianka a my instalowalismy
      sie w nowym miejscu. Potem wlasnie przytargal ja moj maz. Przed podroza nie
      karmil jej zbyt mocno (nic jej sie nie stanie jak nie bedzie jadla przez pare
      godzin). Przed wyjsciem z domu zalatwila co potrzeba. Na lotnisku trzeba ja
      bylo wyciagnac z kontenerka przy przeswietlaniu bagazy poniewaz kontenerek
      trzeba bylo przeswietlic czy czasem nie ma tam bomby a takie przeswietlenie
      mogloby zaszkodzic kotu. Papierow w ogole nie sprawdzali choc oczywiscie trzeba
      je miec. W czasie podrozy siedziala caly czas w kontenerku. Byla bardzo
      zestresowana. Troche pomialkiwala ale spokojnie. Gdy podano posilek to maz jej
      cos tam dal i byla spokojniejsza. Koniec kuwetki zostal wyscielany
      chusteczkami, lignina i takimi roznymi. No i na samym koncu kota nawalila. Tuz
      przy ladowaniu. Nie wiem czy to z powodu cisnienia czy ze stresu ale niestety
      to zrobila. Nikt w samolocie nie reagowal. Nie wkurzal sie, ze jakis kot leci
      itp. wiec mysle, ze nie trzeba sie takimi rzeczami przejmowac. Poniewaz to juz
      bylo przy ladowaniu to maz juz jej nie grzebal w kontenerku i nie probowal
      wyczyscic. Zadnych srodkow uspokajajacych jej nie podawalismy choc bralismy to
      pod uwage. W sumie moj maz stwierdzil, ze podroz przebiegla bez wiekszych
      problemow. Teraz jezdzimy do Polski samochodem i kot podrozuje z nami. Podroz
      trwa 15 h. Zawsze staramy sie przed podroza tak zrobic aby kot zalatwil te
      gruba potrzebe. W czasie drogi malo je ale cos tam je. Ostatnio podroz nam sie
      przedluzyla i kota po raz pierwszy skorzystala z kuwety, ktora zawsze mamy w
      samochodzie. Zauwazylam, ze ona po prostu zrozumiala, ze takie jest jej zycie z
      nami. Skoro my podrozujemy to i ona. Przy pierwszej podrozy na samym poczatku
      strasznie miauczala ale to chyba bylo spowodowane upalem w samochodzie. Teraz
      szybko wskakuje na upatrzone swoje miejsce (nie siedzi caly czas w kontenerze
      tylko od razu wlasnie na tylna polke w samochodzie) i po prostu spi lub sobie
      oglada gwiazdy. Jest niesamowiata.
      Mysle, ze powinnas sie zaopatrzyc w duzo ligniny, mokre chusteczki i torebki
      foliowe. Miej tez ze soba jakies suche zarcie. I nie martw sie jakos
      przetrwacie. Znam dziewczyne co targala ze soba dwa koty z USA samolotem. To
      dopiero byla extrema ale wszyscy przetrwali i wszystko bylo ok. Gdybys miala
      jeszcze jakies pytania to pisz. Chetnie odpowiem.
      • funghettino Re: kot w samolocie 29.06.06, 12:14
        dziekuje za wszystkie odpowiedzi (i czekam na jeszcze smile)
        tak sobie wlasnie powtarzam ze przeciez koty podrozuja i zyja, wiec i nam tez
        sie uda przezyc smile dzis ide kupic transporter-kota przez miesiac bedzie sie
        musiala do niego przyzwyczaic (pytanie:jak przyzwyczaic kota do siedzenia w
        transporterze???). potem tylko jeszcze paszport i mozemy leciec.
        a, mam jeszcze jedno pytanie, kot w kabinie to bagaz podreczny czy nadbagaz
        czyli czy placi sie za "bilet" dla kota?
        pzdr straaaasznie goraco smile
        • kot00 Re: kot w samolocie 29.06.06, 15:53
          Kot w kabinie to nadbagaz czyli placisz za kazdy kg kota + transporterek. Tak
          bylo w Luxairze i z tego co pamietam tak jest w LOTie. I wlasnie ta oplata to
          jest bilet za kota.
          Moj kot do transporterka to sie chyba nigdy nie przyzwyczai. Wie, ze trzeba tam
          wejsc ale sama z wlasnej woli tego nie zrobi. Tez ja wczesniej z nim oswajalam.
          Stal sobie w pokoju i wrzucalam tam rozne zabawki ale nic z tego. Po prostu
          zdejmujemy gore transporterka, wkladamy kota i zamykamy. Gdy tylko ja juz
          postawimy w transporterku to godzi sie z losem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka