Moj Zurek (rok i 3 m-ce) przed chwila usilowal zgwalcic Nuke (3-mce).
Nagle slysze krzyk Nuki, wbiegam do pokoju, a tu Zurzysko siedzi na malej,
trzyma zebiskami za kark i przymierza sie do dziela. Nic z tego nie pojmuje -
w koncu on kastrat, a ona - kocie dziecko.
Czy widzialyscie juz cos takiego ? Czy mam w domu "zboczenca" ?
Zalamana Angie z roztrzesiona Nuka na kolanach...