Dodaj do ulubionych

Rycze od rana:(

11.11.06, 22:42
Wiem moja wina, cierpie i rycze ciagle, zaginal mi moj kochany, maly Smolimo
wyskoczyl przez nieuwage z drugiego pietra, na trawnik, gdy wyjrzalam juz go
nie bylo, szukam go od rana, rozwisilam juz pelno ogloszen ze zdjeciem,
pytalm ludzi, chodze i kiciam , czolgam sie w kazde krzaki i zagladam do
wszelkich dziur. Stalo sie to dzis rano. Wyzalam sie choc wiem ze mi to wiele
nie pomoze. Teraz przyszlam cos zjesc i potem wyruszam na nocne obchody.
Smoli byl bojazliwym kotkiem, niewychodzacym, wyobrazam sobie co on teraz
przezywa, schowal sie pewnie w najmniejsza szparke i siedzi cicho.
Kicia czuje, ze cos jest nie tak, chodzi i szuka po domu i nawet bardzo nie
chcial jesc rano.Smoli biedny nie zdazyl rano nawet zjesc sniadania, a on
zawsze taki byl rano glodny. Trzymajcie prosze kciuki.
Obserwuj wątek
    • joanna.c Re: Rycze od rana:( 11.11.06, 22:47
      Trzymamy kciuki i pazurki.
      Joanna z trzema puchatkami
    • smolimo Re: Rycze od rana:( 11.11.06, 22:51
      Mieszkam na osiedlu, na szczescie nie mozna tutaj miec psow, same koty, ale juz
      osiedlu obok psy sa.
      Przy okazji szukania mojego Smoli znalazlam cos owszem, ale dwa inne koty, dwie
      szaro-bure koteczki, kazda w innym miejscu, wiec jeszcze i o nie zaczelam sie
      chodzic i pytac, bo wygladaly na zadabne i wyszlo, ze maja wlascicieli, tyle,
      ze wychodza sobie na dwor. Obie byly bardzo przyjacielskie, wyglaskaly sie,
      daly brzuszek do miziania, obawiam sie tylko, ze wlasciciele nie daja im tyle
      milosci i uwagi co trzeba, ale pewnie i tak maja lepiej niz w schronisku.
      Ale mojego czarnego Smoli nadal nie ma, serce mnie boli...
      • biljana Re: Rycze od rana:( 11.11.06, 22:56
        podobno najlepiej szukac kotkow wieczorem i potem nad ranem, tak 5-6 rano.
        trzymam kciuki !
        • smolimo Re: Rycze od rana:( 11.11.06, 23:16
          Taki mam plan, wieczorem pochodzic tak do 1-2 w nocy i potem nastawic budzik na
          5 rano i od nowa, nie wiem ile nocy tak przezyje.
          Najgorsze, ze mam juz zaplanowany wyjazd do Polski na swieta to juz za miesiac,
          a przeciez czasem koty ludzie znajduja po miesiacu, znalazlam im juz tymczasowy
          dom na moja nieobecnosc, narobilam juz zapasow z ich ulubiona zywnoscia, bo
          musze dostarczyc tej osobie co miala sie opiekowac moimi 2 kotami, kazdy z nich
          ma troche inne ulubione smakolyki, a ja chcialam im dogodzic, jeszcze dzis
          przyszla przesylka z jedzonkiem, a tu Smoli juz nie ma. Jak go nie znajde przed
          wyjazdem to sie zalamie i bede musiala przed rodzina robic dobra mine, bo
          kurcze jak powiem mojej mamie, ze mi sie ciagle chce plakac, skoro jej nie
          widzialam ponad rok i ona sie bedzie cieszyc, a ja znowu bede plakac o kota
          zamiast cieszyc sie, ze ja widze, znowu jej bedzie przykro.
          Wiem snuje czarne wizje, ale taki juz ze mnie pesymistyk, a Wy z kolei
          rozumiecie co to znaczy stracic kota i plakac za nim, dla nas to nie jest TYLKO
          kot ale AZ kot.
    • smillaaraq trzymam 11.11.06, 22:52
      trzymam wszystkie palce.
      Szukaj, pytaj, może podzwoń do okolicznych wetów, sklepów zoologicznych, do
      schroniska (jeśli jest takie w pobliżu).
      W ciągu dnia, jak są hałasy, to może być trudniej. Spróbuj też po zmroku, jak
      się ruch trochę uspokoi.
      Mam nadzieję, że się znajdzie.
      Uściski,

      smil
    • kena1 Re: Rycze od rana:( 11.11.06, 23:09
      Trzymam kciuki sad
    • babka71 Re: Rycze od rana:( 11.11.06, 23:14
      smolino to nie miałaś zabezpieczonych okien??
      • smolimo Re: Rycze od rana:( 11.11.06, 23:18
        Z oknami jest tak, okna sa zabezpieczone, balkon tez byl, ale zrobila sie w
        rogu dziura, prosze sie i prosze wlasciciela mieszkania o naprawe, bo sama tego
        zrobic nie mam prawa, ale juz mialam 3 razy obiecane, ze prosze czekac bo dzis
        ktos na pewno przjdzie i nic. I teraz mam za swoje.
        • babka71 Re: Rycze od rana:( 11.11.06, 23:23
          faktycznie masz za swoje...
          ale teraz, to nie ważne szukaj kota... Boże!!!
          Sw. Franciszku pomóż,!!!!!!!!! Jestem katoliczką , także tylko tyle mogę
          zrobić..pomodlić się
        • boe_ Re: Rycze od rana:( 12.11.06, 12:39
          ja tez trzymam kciuki! tez sie kiedys takiego strachu najadlam, i chociaz
          ostatecznie ganialam cudzego kota wiem jakie to przezycie
          kotek sie napewno znajdzie, zglodnieje i zcznie sie rozgladac, napewno ktos go
          zauwazy, dobrze ze tak szybko rozwiesilas plakaty
          trzymaj sie!
    • babka71 Re: Rycze od rana:( 11.11.06, 23:18
      Nie rycz tylko szukaj dalej..!!!
      Napewno się znajdzie Moja Liza zamruczała .., a jak Ona mruczy to znaczy, że
      bedzie wszystko Oki
    • katikot Re: Rycze od rana:( 11.11.06, 23:35
      Trzymam kciuki, musi się bidak znaleźć!!!
      • muraszka1 Re: Rycze od rana:( 12.11.06, 07:10
        Smolimo,czy wystawilas w zacisznym miejscu miseczki z jedzeniem?
    • graz.ka Re: Rycze od rana:( 12.11.06, 10:35
      Trzymam kciuki! sad
      • barba50 Re: Rycze od rana:( 12.11.06, 11:19
        Dopiero dziś przeczytałam... Kciukasy trzymam, dobre myśli wysyłam!!!
        Szukaj, znajdzie się na pewnosmile))
        • pepsi Re: Rycze od rana:( 12.11.06, 11:40
          omatko, tez dopiero teraz przeczytalam.
          smolimo, wracaj do domku, maluchu!
          • misia007 Re: Rycze od rana:( 12.11.06, 11:44
            Jezu , gdzie tego biedaka poniosło.Trzymam kciuki i jakoś wydaje mi się, ze go
            znajdziesz.Szukaj. wołaj ,pewnie gdzies jest niedaleko, mocno przestraszony i
            głodny.
          • juven74 Re: Rycze od rana:( 12.11.06, 11:47
            Też mi raz wyskoczył niewychodzący strachliwy Maksio.Obeszłam całe osiedle a on
            siedział cały czas w piwnicy blokowej.Wyszedł po 2 dniach.
            Jestem pewna że Smolino się znajdzie.Jak mu przejdzie szok to sam zacznie
            szukać domku.Pomysł z miseczkami z jedzeniem b. dobry, a najlepiej to chyba
            popytać miejscowych kociar - znają każdego bezpańskiego i jak się pojawi jakiś
            nowy to od razu zauważą.
            Trzymam kciuki i jestem dobrej myśli.
    • kejt35 Re: Rycze od rana:( 12.11.06, 12:04
      Trzymam za was kciuki z całego serca!
      Smoli napewno się znajdzie, tylko szukaj, szukaj, szukaj!
      Nasza śp. Fruzia też kiedyś zaginęła. Wieczorem śmignęła tacie koło nóg i na
      korytarz i w dół schodami.Było ciemno ( ona czarna)i tato zauważył dopiero w
      domu że nie ma jednego kota. Rodzice patrolowali oklice do nocy i od wczesnego
      rana, na drugi dzień też, zataczając coraz szersze koła.Znalazła się prawie dobę
      później, tuż pod blokiem. Przerażona i brudna jak nieboskie stworzenie, ale
      cała i zdrowa.
      Trzymaj się! Musi byc dobrze!
      • pixie65 Re: Rycze od rana:( 12.11.06, 16:07
        No i coooooooooooooo? Kciuki i pazury z całych sił zaciśnięte!!! Wróci!Tylko
        szukaj!!!
      • ewung Re: Rycze od rana:( 12.11.06, 16:09
        przyłączam się z kciukami i wielką wiara ze Smolimo się znajdzie. ściskam i
        życzę aby kocik jak najprędzej wrócił do domu.
        • smolimo JEST!!! 12.11.06, 21:06
          Boze, tyle serdecznych wpisow, dziekuje Wam wszystkim bardzo, pomogly Wasze
          dobre mysli i modlitwy. Smoli jest i teraz spi sobie slodko razem z moim drugim
          kotem na lozku.
          Szukalam go wczoraj caly dzien i noc i znalazlam w nocy, az nie moge uwierzyc,
          ze tak szybko i ze mialam takie szczescie. Ogloszen rozwiesilam chyba z 40 w
          okolicy, musialam dokladac, bo szybko byly zrywane, chodzilam tez po ludziach.
          Wieczorem i w nocy chodzilam z latarka i kicialam lub
          wolalam "smolismolismoli". Tutaj na osiedlu akurat ludzie na parterze maja
          balkony takie, ze moga wychodzic nimi na dwor, wiec widzieli mnie dobrze,
          czesto dziwnie patrzyli, ze ktos im kolo okien latarka swieci. Zdazali sie tez
          mili, pytali kogo szukam, okazywalo sie, ze Ci co pytali to byli kociarze,
          zwykle z dwoma wlasnymi, wiec dobrze mnie rozumieli. Wrocilam pod wieczor do
          domu cos zjesc i sie umyc z mysla, ze po 12 ruszam od nowa na obchod, a potem
          znowu tak o 5 rano. Jadlam na balkonie, obserwujac caly czas trawnik, drugi kot
          mi towarzyszyl i czasem tak miauczal jakby wolal Smoli. Bylo tak kolo 11.30,
          nagle w swietle lampy zobaczylam czarny slad, ktory przemierzyl przez trawnik
          do krzaczka na przeciwko. Poznalam go od razu, wygladal jak wiewiorka, z
          ogonkiem opuszczonym, z brzuchem przy ziemii, szybkie skoki by tylko zniknac z
          pola widzenia. Szybko sie ubralam i biegne z latarka, juz znalam wszystkie
          krzaczki, wiec od razu wiedzialam pod ktory sie schowal. Wolam Smoli, a tu
          odzywa sie cichutkie piszczenie, jeszcze go nie widzialam, ale poznalam po
          glosie, ze to juz na pewno on, wlaczylam latarke i wolam i wolam, w koncu
          zobaczylma wielkie wystarszone slepka. Byl taki wystraszony, ze bal sie do mnei
          wyjsc, na jedzenie nie reagowal, tylko na moje kazde "smoli" odpowiadal cichym
          piszczeniem. Widac, ze chcial wyjsc, ale sie boi. Akurat schowal sie w krzaki z
          dzika roza, strasznie geste i kolczyste, zaczelam sie wczolgiwac, ale co ja
          blizej to on sie chowa glebiej, w koncu nieco sie wysunal, zlapalam go, ale
          strasznei sie wyrywal i plakal, ale coz bylam sama, wzielam ze soba torbe taka
          przenosna dla zwierzat, ale za chiny go tam wlozyc nie moglam, balam sie, ze mi
          ucieknie i jak ja to czarne w nocy zobacze, wiec przycisnelam mocno do siebie i
          te pedy do domu. Krzyczal po drodze tak bardzo jakbym mu krzywde robila, ale
          udalo sie. Gyd go puscilam w domu, od razu poznal teren i poznal drugiego kota,
          ktory go zaczal bardzo obwachiwac. A ja wygladalam jakbym przeszla walke z
          tygrysem, cala mokra, brudna, rozwiany wlos i wszedzie pregi po kocich
          pazurach, nawet na brzuchu i plecach, ale mimo to cala szczesliwa.
          Z wrazenia nawet nie chcial jesc i bardzo sie mnie bal, pewnie przez to, ze go
          tak na sile bralam, ale coz nie mialam wyjscia tak sobie mowie.
          Po godzinie mu przeszlo i w koncu zjadl cos bardzo lapczywie i dal sie
          poglaskac i potem legl na podlodze i sie nie ruszyl. Nad ranem przyszedl sie
          poglaskac i przytulil sie do mnie i spal, a ja zamiast spac to sie na niego
          patrzylam i mizialam ze szczescia.
          Jest tylko jedna dobra strona tego co sie stalo, jestem z natury strasznie
          niesmiala w bezposrednich kontaktach z ludzmi, ale w sytuacji zagrozenia
          przelamuje sie i po prostu musialam pytac ludzi i z nimi rozmawiac i przy
          okazji poznalam troche kocich ludzi, nawet zadzwonily do mnei 2 panie, ktore
          mowily, ze co prawda kota nie widzialy, ale widzialy ogloszenia i powiedzialy
          pare milych slow. A podczas szukania, zagadala mnie jedna pani, ktora przy
          okazji mi powiedziala jak samemu naprawic siatke i gdzie kupic materialy, co
          mam oczywiscie zamiar zrobic i pal szesc wlasciciela, jak mu sie nie bedzie
          podobac to niech sobie poprawia.
          Dziekuje Wam jeszcze raz za slowa otuchy!!!
          • pixie65 Re: JEST!!! NOOOOOOOOOOOO!!! 12.11.06, 21:13
            YES, YES, YESSSSSSSSSSSSSSS!
            • pixie65 Re: JEST!!! NOOOOOOOOOOOO!!! 12.11.06, 21:15
              I jeszcze się okaże, że masz dookoła kupę przyjaznych, zakoconych znajomych....
              Ale - oby nigdy więcej....Baaaaardzo się cieszę, taka dobra wiadomość na dobranoc..
              • graz.ka Re: JEST!!! NOOOOOOOOOOOO!!! 12.11.06, 21:19
                Strasznie, strasznie się cieszę smile))
                Odpoczywajcie teraz.
                • katikot Re: JEST!!! NOOOOOOOOOOOO!!! 12.11.06, 21:26
                  Ufff...wymiziaj porządnie zgubę ode mnie!
                • mist3 Re: JEST!!! NOOOOOOOOOOOO!!! 12.11.06, 21:27
                  super super super smile)))))
                  • juven74 Kociarz kociarzowi... 12.11.06, 21:37
                    człowiekiem:o)
                    Bardzo się cieszę.Wyprzytulaj teraz tego syna marnotrawnego.
                    • smolimo Re: Kociarz kociarzowi... 12.11.06, 21:45
                      Przytulam i miziam az chyba do zameczenia. Duzy Kicia tez dal mu pare lizow i
                      nawet obral nieco futerko z rzepow.
                      Niesamowite bylo tez dla mnie jak duzy Kicia czul, ze cos jest nie tak. W dniu
                      gdy zginal Smoli Duzy Kicia chcial sie glaskac tak bardzo, az to bylo
                      nienormalne jak dla niego, bardzo tez reagowal, gdy wolalam SmoliSmoli,
                      zaczynal sie wtedy rozgladac i wolac go takim charakterystycznym miaukiem,
                      czyli Kicia juz wie, ze Smoli to Smoli i pokazal, ze jednak czuje sie z nim
                      zwiazany, pomimo, ze czasem pokazuje jaki to on zazdrosny i obrazony o niego.
                      Dziekuje Wam!
                      • kejt35 Re: Kociarz kociarzowi... 13.11.06, 18:06
                        Dopiero przeczytałamsmile
                        Cieszę się strasznie,to wspaniała wiadomość!!!
                        Pozdrawiam serdecznie!
                        • misia007 Re: Kociarz kociarzowi... 13.11.06, 18:11
                          Ale Ci sie trafiło, cudowne rozmnożenie zaginionego Smoli.Czarnych nigdy nie za
                          duzo, chronia przed pechem i urokami.
                • barba50 Jejuniu - jak się cieszę:))) 12.11.06, 21:33
                  Kamień z serca!!!
                  Głaski i mizianki od naszej czwórki
          • biljana Re: JEST!!! 12.11.06, 22:00
            cudowna wiadmomosc!!!! strasznie sie ciesze! no i w ogolewink))
            kurcze ile radosci moze sprawic czlowiekowi maly czarny, nieznajomy kotek,
            ktory gdzies tam sie wlasnie znalazl i juz sie nie boi, nie jest mu zimno i
            smutno..
            • joanna.c Re: JEST!!! 12.11.06, 22:48
              No to możemy iść spać spokojniesmile))))))))))Cieszę się razem z Tobą i Twoimi
              puchatkami. Niedawno moja czarna koteczka zniknęła na ...4 dni. Wyobrażałam
              sobie, że leży gdzieś pogryziona przez psy, smutna i głodna. I po czterech
              dniach zjawiła sie ta czarna małpa, głodna jak wilk ale cała i zdrowa, czysta
              ze lśniącym futerkiem. Może to był jeden z objawów buntu na pojawienie się
              nowej koteczki w domu? [oprócz lania na moje łózko, dywany itd], bo od tej pory
              nie warczy na nową koteczkę i do mnie przychodzi na kolana [była nadąsana i
              nafąfolona], co do lania-zdarza się jeszcze. Dywany na razie mam pozwijane
              jakbym miała remont w domu od kilku miesiecy.
              Ech, te koty....
              Wygłaskaj kotusia i sama już nie denerwuj się, śpij spokojniesmile))))
              Joanna z trzema diabłami
          • madzieks2 :)))))))) 12.11.06, 23:52
            bardzo się cieszę smile)))
            ---
            tiny.pl/g4tv - Sarah
            tiny.pl/gl3f - koty
          • gatta_gatta Re: JEST!!! 13.11.06, 03:01
            uff, bardzo sie cieszesmile
    • kena1 Re: Rycze od rana:( 13.11.06, 07:52
      smile))) Jak to dobrze smile Chciałabym zawsze słyszeć takie dobre wiadomości.
      Wymiziaj zgubę ode mnie, tak żeby nie miała już siły na żadne ucieczki smile
      • wiesia.and.company Re: Szczęśliwe zakończenie, cieszę się 13.11.06, 08:33
        Uściskaj i ucałuj swojego Smolimo.
        Ja miałam też taką sytuację na działce. Po ucieczce Kiciusi udało mi się ją
        znaleźć i zlokalizować pod sąsiednim domkiem. Ale nie pozwalała do siebie
        dojść, uciekała, nawet kiedy ją karmiłam, musiałam odchodzić. Udało mi się ją
        wziąć na ręce kiedy już całkiem zrezygnowana kucnęłam na ścieżce. Wtedy on a
        zaczęła mnie okrązać przybliżając się za każdym okrążeniem. Wtedy jeszcze nie
        wyciągałam rąk i pozwoliłam jej ocierać się o mnie. Wtedy (ciągle w kuckach)
        spokojnie ją wzięłam za karczek i na ręce. A wtedy rozpętało się traktorowe
        mruczando. Ona po prostu bała się wszystkiego i wszystkich, nawet mnie.
        Ale potem....
        Cieszę się. Wiesia + 8
        • misia007 Re: Szczęśliwe zakończenie, cieszę się 13.11.06, 11:21
          Bardzo sie cieszę.Wygłaskaj Smolimo i troche mu nagadaj, zeby siedział w domu
          ale w końcu dzieki niemu poznałas troche miejscowych kociarzy co jest i cenne i
          przyjemne.
        • pepsi Re: Szczęśliwe zakończenie, cieszę się 13.11.06, 11:41
          jejku, super wiadomosc smile))))))))
          smolimo, lobuziaku, nie rob wiecej tego swojej pani!
          glaski dla Ciebie smile
          • smolimo Historii ciag dalszy 13.11.06, 17:38
            Matko dziewczyny, okazalo sie, ze ta historia pociagnela za soba nastepna.
            Szukalam jednego czarnego kota, teraz mam DWA!!
            Wczoraj poznym wieczorem siedze sobie juz spokojna, koty sie bawia, Smoli juz
            zrelaksowany, a tu pukanie do drzwi. Otwieram i co widze, stoi para chlopak i
            dziewczyna, chlopaka poznaje nieco, ze rozmawialam z nim gdy szukalam Smoli,
            siedzial na balkonie i palil i widzial jak chodze i szukam. Chlopak trzyma na
            reku malego czarnego koteczka i pyta, to Ty zgubilas kota prawda? Znalazlem to
            na pobliskiej stacji benzynowej, wygladal jak ten z Twojego zdjecia, widzialem
            jak sie martwilas, wiec zabralem, bo moze Twoj...
            A ja juz mam swoje Smoli, wiec oni sie zmartwili.
            Powiedzieli, ze oni kota wziac nie moga, bo ona jest alergik, ze oni w ogole
            nie maja doswiadczenia z kotami. Pytam sie ich czy to kot czy kotka, oni sie
            nie znali, wiec sprawdzilam sama, Koteczka, malutka, moze 3 miesieczna, wyglada
            jak siostra Smoli, tyle, ze mniejsza. Gdy znalazlam Smoli to tez byl mniej
            wiecej w tym wieku.
            I teraz mam dwa czarne koty, przy czym jednemu szukam domu, bo nie moge miec
            trzech i w dodtaku na nieszczescie wyjezdzam na poczatku grudnia, wiec nie mam
            wiele czasu na szukanie.
            Kotka byla nawet czysta, uszy czyste, oczy w porzadku, ogolnie w duzo lepszym
            stanie niz Smoli, gdy go znalazlam.
            Smieszna byla rekacja mojego Kicia, gdy ja wnioslam do domu, spala mi na
            rekach, on gdy mnei zobaczyl z czarnym kotem na reku, pomyslal, ze to Smoli i
            normalnie nic nie mowil, gdy mu dalam powachac dopiero sie kapnal, ze to inny
            kot i zaczely sie syki i placze.
            Kazdy moj kot zareagowal inaczej: Kicia bardzo ciekawy, chce powachac,
            zobaczyc, ale mala koteczka jest bardzo dzielna i to ona mocno syczy i warczy,
            ze az moj bandzior Kicia prawie dostal po nosie. A Smoli jak uslyszal takie
            syki i warczenie poddal sie od razu i schowal pod lozko. Ta koteczka czuje sie
            tu bardziej u siebie niz moj Smoli i chce ustawiac chlopakow. Kicia zdziwiony,
            bo gdy pojawil sie Smoli to Kicia go ustawial jak chcial.
            Polecialam natychmiast mimo poznej pory do dwoch kociarzy co ich poznalam, ale
            doradzili mi tylko, ze oddac do schroniska i tyle.
            Ech, jak szkoda, ze nie jestem w Polsce, tutaj bardziej bym wiedziala co robic,
            by szukac kotu dom, gdzie sie udac, moglabym liczyc na Wasze porady. Ja juz
            nawet zaczelam myslec, ze moze ja pakowac w torbe i zawiezc do mojej mamy na
            swieta, uprzednio ja przekonujac, ze chce miec kota i podczas pobytu uczac
            wszystkiego co i jak.
            Jesli ktos z US zna jakies linki, organizacje, gdzie moglabym dac ogloszenie,
            lub ktos by mi mogl pomoc bede wdzieczna!!!
            Kotka jest slodka, widac, ze nie boi sie ludzi, daje sie brac na rece, wcale
            nie gryzie, a ni nie drapie, chce sie miziac non stop, umie uzywac kuwete, jak
            narazie widze, ze zna tylko suche jedzenie, wiec widac, ze byla miedzy ludzmi.
            Jest czysta i wyglada na zdrowa, jest dzielna, mysle, ze po paru dniach juz by
            sie lubila z innymi kotami, narazie syczy ze strachu. Nie boi sie halasow, nie
            jest bardzo strachliwa. Pokaze Wam jej zdjecie wkrotce, jest tak czarna, duzy
            kot sie myli ciagle i dopiero po wechu poznaje, czy to Smoli czy nie, dla mnie
            jedyna roznica to jej oczy i spojrzenie no i poki co mala sylwetka, poza tym
            sama bym sie mylila, gdyby urosla, jest w zasadzie identyczna jak moj Smoli z
            pyszczka, ogonka itd.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka