smolimo
11.11.06, 22:42
Wiem moja wina, cierpie i rycze ciagle, zaginal mi moj kochany, maly Smolimo
wyskoczyl przez nieuwage z drugiego pietra, na trawnik, gdy wyjrzalam juz go
nie bylo, szukam go od rana, rozwisilam juz pelno ogloszen ze zdjeciem,
pytalm ludzi, chodze i kiciam , czolgam sie w kazde krzaki i zagladam do
wszelkich dziur. Stalo sie to dzis rano. Wyzalam sie choc wiem ze mi to wiele
nie pomoze. Teraz przyszlam cos zjesc i potem wyruszam na nocne obchody.
Smoli byl bojazliwym kotkiem, niewychodzacym, wyobrazam sobie co on teraz
przezywa, schowal sie pewnie w najmniejsza szparke i siedzi cicho.
Kicia czuje, ze cos jest nie tak, chodzi i szuka po domu i nawet bardzo nie
chcial jesc rano.Smoli biedny nie zdazyl rano nawet zjesc sniadania, a on
zawsze taki byl rano glodny. Trzymajcie prosze kciuki.