hmmm... koty maja swoj jezyk. jestem tego pewna. moje dwa obszczynogi
ustalily kolejnosc spania ze swa ukochana ludzia( TAK TO JA

).obywa sie bez
bijatyk.
tyle, ze ja czasem w nocy musze sie dobrze przypatrzec co to za kot ze mna
spi.jak rozwalony na pol lozka to tiger. jak mam przed nosem bukiet kocich
paluszkow to coffee

w ciagu dnia spia na naszym lozku zgodnie, choc z
zachowaniem strefy neutralnej.
coffee juz codziennie wtarabania sie na kolane me i wystawia - uwaga -
BRZUSZEK do miziania

tiger ma moje kolana we wzgardzie nadal, za to zaczal
mnie bodziejowac przy kazdej okazji

ostatnio bylam pewna, ze mi nabil
limo

DD
a teraz sensacja!!!!
2 dni temu tiger wylizal coffee cala glowe. robil to z takim uczuciem, ze sie
dziewcze zleklo i ucieklo w koncu. czy to znaczy, ze idzie ku lepszemu?
znaczy sie prawie idylla...
prawie, bo dzisiaj idziemy z kota do weta bo ma zielone gile i oko jej
lzawi.. i dalej siersc wyszarpuje z boku. coraz to nowa. tereny wyrywania
pierwotnego juz zarosly. ehhhh...