Dodaj do ulubionych

Problem gryzaco-drapiacy

06.01.07, 00:13
Czesc wszystkim,

Szukam pomocy kocich fachowcow. Otoz mam kotka - Pimko - od kwietnia. Kotka
zaadoptowalam ze schroniska dla zwierzat. Kiedy go wzielam byl
wysterylizowany, mial okolo 10 miesiecy. Kotek byl bardzo chory - mial katar,
kichal, nie chcial
jesc, dawalam mu antybiotyki. Przy tym wszystkim byl mily - pchal sie na
rece, na kanapie jak ktos lezal, to sie obok ukladal i mruczal.

Po okolo miesiacu ( i 2 roznych antybiotykach) wydobrzal. Niestety, jak mu
sie poprawilo, zaczal nas gryzc i drapac do krwi. Czasem byl mily, ale bycie
milym i przez nas glaskanym przez minut 5 konczyla sie atakiem
znienacka 'jakby chcial z reki kawal miesa wygryzc' - wpity zebami i
odpychajacy sie pazurami. Skakal tez do oczu z pazurami.

Weterynarz stwierdzil, ze wszystko z nim ok. Jedzenie zmienialam
kilkakrotnie, myslalam, ze moze alergia pokarmowa. Wtedy mieszkalismy w 2-
poziomowym mieszkaniu, mial sporo miejsca.

Wyprowadzilismy sie potem do tesciow do domku na przedmiesciach - zaczelo sie
skakanie na lydki. Stwierdzilismy, ze moze mu ruchu brakuje - zaczelismy go
wypuszczac na zewnatrz - troche sie uspokoil, lecz nie do konca, mysle, ze
byl zmeczony bieganiem po ogrodzie.

Miesiac temu wrocilismy do miasta, do malego mieszkania. Kot jest nieznosny.
Nie da sie kolo niego przejsc, zeby nie podrapal. Znowu udaje, ze jest mily,
a po 2 minutach teraz gryzie. Az sie go boje...

Co robic? Weterynarz znow stwierdzil, ze wszystko ok. Drugiego mu kota do
towarzystwa nie wezme, bo nie mam warunkow. Czy ktos mial takie problemy?
Zaczynam myslec, ze jest uposledzony. Jak czlowiek moze byc nienormalny, to
kot moze tez. Nie mam juz sily.
Obserwuj wątek
    • katikot Re: Problem gryzaco-drapiacy 06.01.07, 00:22
      Musisz dać kotu do zrozumienia, że nie akceptujesz takiego zachowania, przeczytaj rady jul-kota: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10264&w=54199015&a=54305165
      • kaatrin Re: Problem gryzaco-drapiacy 06.01.07, 19:01
        Dzieki za link - przeczytalam watek uwaznie. Jednakze sposoby tam opisane
        wyprobowalam. Bawimy sie z kotem codziennie, jak przychodze do domu, probuje
        zawsze glaskac - zawsze konczy sie ugryzieniem do krwi. Jak jestesmy w domu,
        kotek jest w centrum uwagi. Zdaje sobie sprawe, ze kiedy jestesmy w pracy, to
        siedzi sam, ale na to nic nie poradze.
        Teraz musimy sie przed nim zamykac w sypialni na noc, gdyz boimy sie podrapania
        twarzy i oczu kiedy spimy. Dzisiaj rano go wpuscilam, to zaraz mnie zbudzil
        ugryzieniem w ramie.
        Metody takie jak lekkie uderzenie w lepek wzbudzaja w nim agresje. To samo z
        zamykaniem w lazience czy sprejowaniem woda (to ostatnie radzil wet).
        Mialam wczesniej 3 inne koty i nigdy nie bylo takich problemow.
        • kleo_mini Re: Problem gryzaco-drapiacy 07.01.07, 14:49
          mi bardzo pomogło ignorowanie matyldy - był kiedyś na ten temat wątek.
          • kaatrin Re: Problem gryzaco-drapiacy 07.01.07, 23:07
            ignorowania probowalam, ale on i tak atakuje znienacka. Dzis rano np. maz
            otworzyl drzwi do sypialni, kiedy jeszcze spalam, kot wskoczyl na lozko i
            ugryzl mnie... w srodek plecow. Ciezko z tym wytrzymac. W piatek mielismy
            goscia, siedzimy z nim przy stoliku, ja na pufie, kot chodzi po pokoju i nagle
            skacze na moje plecy wpijajac sie pazurami i gryzac.
            • ewung Re: Problem gryzaco-drapiacy 08.01.07, 07:36
              może warto po innych wetach pochodzić i poszukać pomocy bo to moim zdaniem
              troche dziwne stwierdzenie ze tak jest ok skoro nie jest. napewno dobrze by
              było mu systematycznie obcinać pazury zeby trochę zminimalizować straty.
              • kaatrin Re: Problem gryzaco-drapiacy 08.01.07, 18:11
                Wlasnie wybiore sie do innego weta. Ta weterynarz, u ktorej bylam niby
                powiedziala, ze wszystko ok, a z drugiej strony stwierdzila, ze pierwszy raz
                sie jej tak agresywny kot trafil - miala mu obciac pazury (zdecydowalam sie za
                to zaplacic, bo sami probowalismy z miernym skutkiem). 3 osoby i 45 minut
                zabralo, zeby obciac mu te pazury.
                Niestety weterynarz sporo kosztuje (mieszkam w NY - wizyta $80; pazury $35!), a
                ja obecnie splukana, wiec sie dopiero w przyszlym tygodniu wybiore.
                Moja mama mowila, ze byl w TV program o kotach i mowiono o tym, ze koty moga
                miec tez problemy natury psychicznej - nerwice, depresje itp. i wymagac
                leczenia farmakologicznego.
            • kirke18 Re: Problem gryzaco-drapiacy 08.01.07, 09:07
              A mnoże krople Bacha czy jakoś tak? Może feromony? Gdzieś były na te tematy
              wypowiedzi...
    • bellisea Re: Problem gryzaco-drapiacy 08.01.07, 13:41
      Dostane pewnie po glowie, ale takie zachowanie kota pewnie wyplywa z ciezkiego
      dziecinstwa. Niestety kot ze schroniska to masa klopotow.

      Podaje namiary na kocich psychoterapeutow. Sprawa jest ciezka i tu trzeba
      specjalisty, a nie amatora:

      1. Warszawa - dr. Joanna Iracka, behawiorysta tel. 501-140-649
      2. Wrocław - dr. Agnieszka Janeczek: www.weterynarz.med.pl/

      • wiesia.and.company Re: Hhhmmm, kotek ze schroniska, po przejściach 08.01.07, 16:24
        pewne, że coś chce Wam powiedzieć, coś wymóc. Może więcej zainteresowania?
        Więcej pieszczot? Ale równocześnie dawać mu do zrozumienia, że pieszczota nie
        boli, a to co stosuje, to boli (więc krzyczeć po prostu bólu, tak żeby
        kojarzył, że przesadził). W mądrej bardzo książce "Jak rozmawiać z kotem"
        autorka Sonya Fitzpatrick uważa, że to nie ludzie mają problemy z kotami, tylko
        kot ma problem z ludźmi - coś w ich zachowaniu jest nie tak, kotek to
        komunikuje w sobie jedyny znany sposób (dosyć brutalny, ale tak jest w
        schronisku). Pewnie nie zna innych zachowań. Zamiast się go bać, usiłujcie
        zrozumieć i obserwować, a krzyczcie z bólu, kiedy przesadzi.
        Pozdrawiam. Wiesia + 8
        • witek3327 Re: Hhhmmm, kotek ze schroniska, po przejściach 08.01.07, 16:37
          mozna podrzucic mu zabawke wielkosci ok 30 cm (wypchana papierkami podkolanówka,
          albo misio pluszak) zeby mogl sie z nia nawojowac. jak gryzie i lapie pazurami -
          pomaga głośne syknięcie - takie jakie wydaje zły, wystraszony kot. powodzenia.smile
      • kaatrin Re: Problem gryzaco-drapiacy 08.01.07, 18:20
        Tyle o nim wiem: Byl w schronisku 3 dni, po tym jak go znaleziono na Bronxie.
        Znalezli go chorego - ciezki katar - mysleli, ze zdechnie. Jak go bralismy, to
        byl najbiedniejszym kotkiem w schronisku, jak go wzielam na rece, to mruczal,
        jak go wkladalam z powrotem do klatki, plakal (wybralam go nastepnego dnia po
        tym jak go znaleziono, ale nie moglam zabrac, bo trzeba 72 godziny czekac, czy
        sie wlasciciel nie zglosi). w schronisku tylko powiedzieli, ze byl agresywny,
        kiedy weterynarz go badal, ale tez, ze to sie zdarza i zebym sie nie
        martwila.
    • kaatrin Re: Problem gryzaco-drapiacy 11.01.07, 01:31
      Rozmawialam (nie umowilam wizyty) z wetem. Polecil kociego behavioryste. Na
      razie mnie nie stac - okolo 100$ pierwsza wizyta.

      Dzisiaj wrocilam do domu, kotek mily. Glaskalam do momentu, kiedy kladzie uszy
      do tylu - znak, ze skoczy. Jakis czas potem krecil sie kolo mnie i ocieral,
      podchodzi do mnie patrzy i miauczy. Jak wyciagne reke, to sie odsuwa. Siedzi i
      patrzy. Ja sie tez na niego patrze, mowie kici-kici, co ci kotku, a a on jak
      nie skoczy! Utoczyl mi krwi z ramienia.
      Rece mi opadaja. I krwawia.
      • hania261 Re: Problem gryzaco-drapiacy 11.01.07, 13:09
        Doskonale Cie rozumiem bo to i bol i rozczarowanie i bezradnosc i nie wiadomo o
        co kotu chodzi.Musisz sie nauczyc go odczytywac i od razu reagowac jeszcze
        przed atakiem ,albo szybko psiknac w niego spryskiwaczem albo zarzucic na niego
        koc czy sweter zeby odwrocic jego uwage i baw sie z nim, ale rzucajac mu myszy,
        albo wedka z piorami na koncu,laserek tez dobry, tak zeby nie mial kontaktu z
        twoimi rekami, no i zbieraj pieniadze na behavioryste.Trzymam kciuki.
        • foxie777 Re: Problem gryzaco-drapiacy 11.01.07, 15:23

          Moja rada to zostawic go w spokoju. Glaskac tylko jak sam podejdzie,
          i minute.On duzo przezyl, a sama piszesz, ze bylo kilka przeprowadzek.
          Koty tego nie znosza.Cos go frustruje, musisz sie zabawic w kociego
          dedektywa.Ja mam problem z Czarusia, bo miesiac temu zaadoptowalismy trzecie
          kocie 4 miesieczne.Od tego czasu zaczelo sie prychanie i zmiana osobowosci.
          nawet kupilam ksiazke na ten temat.
          Juz wyciagnela na mnie pazury kilka razy.Wiem , ze to nowy kociak jest
          przyczyna, ale nie wiem jak to zmienic.
          Probuje przekupic frykasami. Musisz sie uzbroic w cierpliwosc.
          Jest tez spray Feliway,ktorym mozesz zapachnic mieszkanie.
          Ma dzialanie uspakajajace.Co do natychmiastowej reakcji na gryzienie,
          rekomenduja wodny pistolet, ale musisz go uzywac tak, aby kot nie wiedzial ze
          to Ty. Slowem ciezka praca.Wiem cos o tym

          pozdr
          • trawa11 Re: Problem gryzaco-drapiacy 11.01.07, 16:52
            Tez podzielam zdanie foxie777.Trzeba kotka zostawic w spokoju.Tez to
            przerabialismy,w zasadzie dalej to przerabiamy.nasz kotek Manius,jest z nami
            prwie dwa lata.Duzo w swoim zyciu przeszedl i ma prawo byc takim jakim jest.Co
            wcale nie znaczy ,ze sie nie zmieni.Ja na przykladzie naszego kotka moge
            powiedziec ,ze zmienia sie ,ale nastepuje to bardzo powoli,ale idzie w calkiem
            dobrym kierunku.Owszem zdarzalo sie bardzo czesto ,ze kotek gryzl ,albo
            drapal,ale to czesciowo i nasza wina.Np syn probowal na sile nosic go na
            rekach,bylo to krotko po jego zamieszkaniu u nas.Skonczylo sie tym ,ze
            przegryzl synowi warge na wylot,doslownie .Cale szczescie ,ze w domu ma fachowa
            pomoc.i wszystko dobrze sie skonczylo.Po wielu obserwacjach doszlismy do
            wniosku,ze kot nigdy nie byl obdarzany takim czulosciami ,glaskaniem ,noszeniem
            na rekach.Z pwenoscia kojarzylo mu sie to z czyms zlym.No bo jednak ktos
            krzywde mu wyrzadzil.Obecnie jest zdrowym kotem ,ale wymaga naprawde duzo
            cierpliwosci z naszej strony.On musi na nowo odbudowac zaufanie do ludzi.
            teraz po prawie dwoch latach moge powiedziec ,ze w 90% tak jest.
            Zdarza sie teraz tez ,ze podrapie ,albo ugryzie ,ale jest to raczej forma
            zabawy.Jednak zdecydowanie wole jego zabki niz pazurki.Gdy lapnie zabkami to
            tak delikatnie trzyma ,tak jakby chcial dac znac ,ze jezeli cos mu zrobie to
            bardziej sie postara zabki wbic.Jezeli kot zdecydowanie nie chce by go
            glaskac,to wtedy do akcji wkraczaja tylne lapki,i juz wtedy wiemy,ze lepiej
            kota zostawic w spokoju.
            Mysle ,ze Twoj kotek tez potrzebuje troche wiecej czasu,nie rob nic na sile,to
            samo musi sie powoli rozwiazywac.A po jakims czasie zobaczysz ,ze warto bylo
            poczekac.
            A nasz Manius to najukochanszy kot na swiecie.Myslimy o znalezieniu mu
            towarzyszki,tez takiej pokrzywdzonej przez los jak on sam.
            Pozdrawiam serdecznie ,i duze glaski dla kici.
    • pinkpanther Re: Problem gryzaco-drapiacy 09.04.07, 21:21
      kaatrin, powiedz, zmieniło się coś w zachowaniu twojego kota? bo mój jest
      niestety coraz gorszy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka