Dodaj do ulubionych

Lamblie wyszły

07.02.07, 18:23
nam w badaniach.

Miały wasze koty kiedyś te lamblie, giardiami zwane? Jak to się zwalcza?
Dostaniemy jakiś specyfik pierwotniakobójczy, ale nie wiem, czy mam zacząć
wyrzucać z domu wszystkie dywany, prać kanapy i wyparzać kuwety?
Obserwuj wątek
    • smillaaraq Re: Lamblie wyszły 07.02.07, 21:03
      Przede wszystkim spokojnie wink
      WIększe sprzątanie nie zaszkodzi, wyparzenie kuwet na pewno też nie (ja
      wyparzam co tydzień - w tym sensie, że spłukuję bardzo ciepłą wodą, ale taką,
      co to leci z kranu wink
      Natomiast nie od parady by było, gdybyście się przeleczyli Wy - dwunogi. Bo
      niby nie musieliście tego podłapać, ale jeśli choć jeden ludź hoduje sobie
      lamblię po cichu, to prędzej czy później ktoś to od niego podłapie (pewnie kot
      najprędzej).
      Taką wersję przedstawiła mi lekarka od ludzi, zlecając mi badania. Powiedziała,
      że jeśli wyjdą mi te lamblie, to przeleczyć powinien sie kto żyw w
      gospodarstwie domowym, koty też. I że to nie musi być tak, że człowiek załapie
      od kota. Ba, że jeśli kot niewychodzący, to prędzej człowiek to cholerstwo
      przywlecze i kotu sprzeda, niż odwrotnie wink
    • joisana Re: Lamblie wyszły 07.02.07, 21:25
      Moja córka zaraziął lambliami nas i Rudolfa, cała rodzina brała metronidazoll,
      kot dostawał jedną tabletkę dziennie podzieloną na pół co 12 godzin, leczenie
      trwało u niego pięć dni, ponieważ lamblie są cholery wyjatkowo wredne idą tylko
      na metronidazol, a ich cystnei zabija ani chlor, ani woda utleniona ani spiryt
      jedyną formą walki z nimi jest ustawiczne i gruntowne zmywanie wszelkich
      powierzchni. Wklejam CI przepis Sigvaris na postępowanie w leczeniu zakażeń
      lamblią:

      "Generalnie pasożyty, ale zwłaszcza robaki i lamblie trzeba leczyć wg. trzech
      zasad. Tylko wtedy leczenie jest skuteczne i nie dochodzi do zarażeń wtórnych.
      Np. zarażenie wtórne lamblią, to zarażenie tym samym szczepem tego
      pierwotniaka, który jest już oporny na wcześniej podany lek. Trzeba wtedy
      stosować silniejszy a wybór jest prawie żaden.

      1 zasada. Podawanie leku zawsze zaczynamy wszyscy tego samego dnia.

      2 zasada. Leki dostają wszystkie osoby mieszkające np. w jednym mieszkaniu, czy
      domu. W przypadku dziecka leczy się też osoby ściśle mające kontakt z
      dzieckiem: nianie, dziadków. Oczywiście dzieci dostają inne leki niż dorosli.

      3 zasada. Zawsze w końcówce podawania leków trzeba robić generalne porządki w
      otoczeniu zarażonego. Zwłaszcza pościel, ręczniki, bielizna. U dzieci mycie i
      przelewanie zabawek wrzątkiem. Solidne mycie pawlaczy na pościel i łóżek.
      Odkurzanie. Trzepanie dywanów i materacy.
      Lamblia jest chlorooporna więc większość preparatów typu domestos jest
      nieskuteczna. Spirytus też jest uważany za mało skuteczny najlepsze jest
      spłukiwanie wszystkiego.
      Owsiki lubią kurz i wilgoć więc w ich przypadku odkurzanie i trzepanie!
      Wymiatanie ciemnych kątów.
      Wszystkie jaja robaków i cysty lamblii są odporne na mróz. Więc mrożenie nic
      nie daje..

      Spełnienie tych trzech zasad daje szanse na pozbycie się problemu. To tak jak
      leczenie wszy- nie da rady smarować tylko grzywki i leczyć jednego chorego.
      Oczywiście to tylko obrazowy przykład bez dalekich analogii."

      • wiesia.and.company Re: nessie, zapytaj lekarza, jak można 07.02.07, 22:15
        dezynfekować pomieszczenia, nie wykluczam, że mycie wodą z octem (tak czytałam w
        wielu książkach, że tam, gdzie nie można było używać pestycydów, to właśnie woda
        z octem - metoda prababek była najlepsza) może być w miarę skuteczne. Ja się na
        tym nie znam, tfu, tfu, bo chyba nie mamy w domu.
        Trzymam kciuki, bo leczenie czasem jest dlugie i podobno koty różnie reagują
        (czasem szybciutko potrafią uporać się z chorobą, a czasem się ciągnie, czasem
        metronidazol źle na nie działa).
        Pozdrawiam. Wiesia + 8
    • mierzejka Re: Lamblie wyszły 07.02.07, 22:28
      mojej kotce tez wyszły lamblie, a badania były robione bo miala krew w kupce.
      Drugi kot miał wynik negatywny, ale i tak został przeleczony. Były to przez 7
      dni jakieś tabletki od weta, tylko dla kotów. tydzien czy dwa po zakonczeniu
      kuracji ponownie było badanie kału, robiłam zbiórkę kupki przez 3 dni do
      jednego słoja od kazdego kota osobno oczywiscie. Badanie po kuracji u obu kotów
      negatywne, krew w kale u kotki sie skonczyła. Domowników "ludzkich" nie
      badaliśmy, chyba ze strachu ze cos by wyszło...
    • nessie-jp Re: Lamblie wyszły 08.02.07, 16:09
      Dzięki, dziewczyny. Dzisiaj odebrałam w lecznicy tabletki, "Panacur". Od
      wieczora zacznę podawanie. Wet kazał wszystko myć, z kotem nie spać (na widok
      mojej miny dodał natychmiast, "Ale i tak pani zrobi, jak pani zechce, ja tak
      tylko ogólnie mówię"...), żwir często zmieniać. Nie pytałam, czy można całować w
      pyszczek i wszystkie cztery łapki, boby chłopak chyba padł ze śmiechu. wink

      Ponoć rzeczywiście nie bardzo się tę lamblię wytłukuje chlorem. Dopytałam się i
      mogę kupić w lecznicy ten preparat, którego oni używają do dezynfekcji
      pomieszczeń - Vircon czy coś takiego. Pod koniec kuracji kupię to i spryskam
      całe mieszkanie smile

      Nie wiem, czy ludzi leczyć... Z jednej strony, od czasu pojawienia się Kropki
      jeden z domowników ma lekkie biegunki - z drugiej strony, pewnie trzeba by znowu
      robić badania, zbiórki, itepe. Dla ludzi to mi się nie chce, co innego dla kotów wink
      • mama007 Re: Lamblie wyszły 08.02.07, 16:13
        > Nie wiem, czy ludzi leczyć... Z jednej strony, od czasu pojawienia się Kropki
        > jeden z domowników ma lekkie biegunki - z drugiej strony, pewnie trzeba by znow
        > u
        > robić badania, zbiórki, itepe. Dla ludzi to mi się nie chce, co innego dla kotó
        > w wink
        >

        leczyc, leczyc, leczyc.... bo bedziecie sie zarazac Wy - koty - Wy i tak w
        kolko. stanowczo leczyc....
        • wiesia.and.company Re: aaaa.... Panacur, mam wielki szacunek dla 08.02.07, 16:26
          tego medykamentu. Tłucze glisty też, stosowałam przy glistach dla astmatyka.
          Ale co do leczenia ludzi: gdyby Metronidazol podawać ludziom, to by chyba nie
          było źle, ja dostawałam Metronidazol na zęby, przy opuchliźnie paszczęki
          (zapalenie okostnej). Może lekarze ludzcy nie mają nic przeciwko.
          A swoją drogą, co radzi Twój weterynarz ludziom? Bo z własnego doświadczenia
          weterynarz wie, czy się zaraża od zwierząt, czy to łatwo tak złapać, i jak
          sobie wet. radzi. (Wiem od swojej pani wet, że ona się nie boi np. grzybicy
          odzwierzęcej, bo kiedyś raz miała i szybko Clotrimasolum.. więc dlaczego by nie
          spytać weta jak sobie radzi w tymi lambliami).
          Pozdrówka. Wiesia + 8
          • nessie-jp Re: aaaa.... Panacur, mam wielki szacunek dla 08.02.07, 17:03
            No więc ponoć człowiek od kota może się zarazić bardzo łatwo, natomiast kot od
            człowieka - raczej nie. A to dlatego, że człowiek swoje kupki skrzętnie spuszcza
            w kibelku, a nie roznosi po meblach wink Zakażenie następuje tylko przez kontakt z
            kałem.

            Ponieważ u nas koty łażą wszędzie i po wszystkim, to chyba rzeczywiście się
            odrobaczymy... Hm. Niezbyt miła perspektywa! Co gorsza, nasza doktor ludzka
            złamała nogę. Jak ona mogła! Akurat teraz! wink
            • joisana Re: aaaa.... Panacur, mam wielki szacunek dla 08.02.07, 17:40
              I tu się mylisz, cysty lamblii unosza się w powietrzu razem z kurzem, wystarczy
              bielizna osobista lub pościelowa, po krótkim czasie cysty sa wszędzier na
              zabawkach, sprzetach, tkaninach. Całą miją rodzinę z Rudolfem włacznie zaraziła
              pięcioletnia córka, która też "spuszcza kupkę w kibelku" i myje po tym rączki.
              Lamblie sa wyjątkowo zaraźliwe, i niestety oporne na leczenie. Większość ludzi
              ich inwazję przechodzi niezauwazalnie, niestety ja i córka miałyśmy pecha i
              takie objawy i powikłania, że parazytolog sie za głowę złapał. Jedynym lekiem
              skutecznym jest metronidazol i jego lepiej oczyszczone pochodne, ale jesli juz
              kiedyś się go brało, jest duże prawdopodobieństwo, że nei zadziała.
              • nessie-jp Re: aaaa.... Panacur, mam wielki szacunek dla 08.02.07, 17:44
                Eh, a to do bani sad Bo my do lekarza idziemy dopiero we wtorek, a do tego czasu
                kocia terapia już się zakończy. No, prawie...

                Jednak kupię ten Vircon w takim razie i spryskam wszystko. Pościel to i tak
                piorę bez przerwy, bo kociątka kochane uwielbiają przyjść prosto z kuwety do
                mojego łóżka, żeby się ładnie wylizać!

                Mam nadzieję, że jakoś jednak to będzie, bo to są dorosłe koty, nie kocięta.
                Mają 9 i 14 miesięcy. Ludzie natomiast mają mizerne objawy, właściwie objawowy
                jest tylko mój Tata, ale też nie wiadomo, czy na pewno "od lamblii".
                • joisana Re: aaaa.... Panacur, mam wielki szacunek dla 08.02.07, 18:05
                  Na 99% wszyscy macie lamblie, i jeśli ich nei wybijecie bedziecie się zarażać
                  na okragło. Zachowaj max ostrożności, daruj sobie cąłuski na jakiś czas,
                  przebadajcie się i na okrągło sprzątaj, mycie, zmywanie, ten preparat CI
                  polecany mozesz sobie darowac na cysty lamblii nie dziła nic(ocet, chlor,H2O2,
                  spirytus), dosłownie nic, mozna je tylko zmyć i spłukać, wrzątek na to co się
                  da, albo goraca woda na resztę, i odkurzanie i tak w kółko. Mizerne objawy u
                  ludzi po latach inwazji doprowadzają od uszkodzenia wątroby i paru innych
                  narządów, oczywiście nei u wszystkich ale skąd wiesz czy Was ominie?
                  • nessie-jp Re: aaaa.... Panacur, mam wielki szacunek dla 09.02.07, 19:20
                    No więc czytałam o tych nieszczęsnych zwierzątkach i wygląda to tak:
                    - sam chlor ich nie wybija, zwłaszcza w niskich stężeniach
                    • mifku Re: aaaa.... Panacur, mam wielki szacunek dla 09.02.07, 22:07
                      czytam i wlos mi sie na glowie jezy! co za paskudztwa z tych lamblii!!! moje
                      kotki nigdy nie byly przebadane pod tym katem, ani my nie mamy zadnych dziwnych
                      objawow. i tu wlasnie pytanie - jak sie to objawia u kotkow a jak u ludzi?
                      • mifku Re: aaaa.... Panacur, mam wielki szacunek dla 09.02.07, 22:10
                        pewnie zwykle odrobaczanie kotkow tego nie zabija?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka