Dodaj do ulubionych

koci noworodek - czy ma szanse przeżyć??????

18.09.07, 15:32
Witam wszystkich!
Wiem, że ten wątek był poruszany już pewnie wiele razy - ale jak
człowiek jest w takim popłochu, to szukanie idzie słabo!

Sprawa wygląda tak - jakieś dwie godziny temu mój chłopak znalazł na
chodniku przed wejściem do swojej pracy coś co wyglądało na mokrą
skarpetkę! Po obejrzeniu tego z bliska, okazało się że to coś
żyje!!!! I ma pępowinę i łożysko (ten pan jest lekarzem więc
rozpoznał) - pilnie zawiózł stworzenie do weterynarza i okazało się
że to kot!! Pani weterynarz powiedziała, że kociak urodził się
dzisiaj ale jest silny i kazała go karmić butelką itp! Okazało się
cudem, że znajoma ma kotkę, która ma jeszcze swój pokarm i karmi
małe - i obiecała maleństwo wziąć na odchowanie na kilka tygodni!
Bardzo się cieszę, ale jestem też mocno przerażona - czy takie
maleństwo ma szanse przeżyć?? Nigdy jeszcze nie miałam do czynienia
z takim noworodkiem?
Może ma ktoś już takie doświadczenia?????
Obserwuj wątek
    • mist3 Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 18.09.07, 16:43
      oczywiście, ze ma szansę, ale to wymaga dużo pracy.
      będziemy trzymać kciuki smile
      jedna z forumowiczek wychowała takie maleństwo (niestety nie pamiętam kto) sad
      Poczytaj tutaj:
      www.fundacjakot.pl/content/view/48/46/
      • alokazja12 Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 19.09.07, 12:53
        np ja odchowalam takiego szkraba. tzn znalzlam kociego szkraba jak mial wg oceny
        weta ze 2 dni. karmilam na poczatku zakraplaczem do oczu specjalnym mlekiem dla
        kociat. kupowalam w zoologicznym w puszeczkach. potem przyszla kolej na
        strzykawki az doszlismy do normalnego jedzenia. sporo pracy rzeczywiscie bylo
        przy nim smile
    • ewa_anna2 Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 18.09.07, 17:04
      Oczywiście, że ma szansę przeżyć. Moja mama też znalazła kociego
      noworodka, którego po prostu ktoś WYRZUCIŁ!!! Ważyła zaledwie 12
      deko. Była karmiona smoczkiem i butelką, miała masowany brzuszek.
      Wyrosła z niej piękna, niebieskooka koteczka - Zosia. Jej zdjęcia i
      historia jest w linku.
      Zyczę powodzenia w opiece, niech kicia zdrowo rośnie smile
    • weekenda Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 18.09.07, 17:43
      samotny koci noworodek na chodniku? albo zostało wyciągnięte z
      gniazda przez konkurencję jakowąś albo kotka odrzuciła... może jest
      chore albo niepełnosprawne? kotki (matki) wyczuwają takie sprawy...
      • nioma Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 18.09.07, 17:59
        przede wszystkim trzeba pochwalic twojego chlopaka za serce i
        wrazliwosc -
        trzymam kciuki za kiciule
        • lena_pe Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 18.09.07, 20:09
          Dziękuję Wam wszystkim za słowa otuchy, bo przestraszyłam się
          śmiertelnie! Czekam teraz na wieści, co z koteczkiem - osoba która
          go znalazła jest jeszcze w pracy. Mam nadzieję, że kotka przyjmie
          maleństwo jak swoje i sprawi by troszkę podrosło abyśmy mogli zająć
          się nim sami.
          Zastanawialismy się własnie, czy kociak nie został odrzucony przez
          matkę, bo był "gorszym egzemplarzem" - ale wetka powiedziała, że
          jest bardzo silny! No nie wiem!
          Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku! Pozdrawiam i głaski dla
          Waszych śliczności!
    • minerwamcg Oxygen100 miaua dwudniowe miauleństwo 18.09.07, 20:17
      Oxygen100 w moim wątku kiedyś napisała tak:

      "Mialam takie wrzeszczace dwudniowesmile Dwa lata
      temusmile) Cyrk byl czysty ale warto bylo. Uroslo i teraz jest wielka damasmile tak
      jak dziewczyny mowilysmile"

      Pisze jeszcze, że dawała miauleństwu słoiczki Gerbera.
      • lena_pe Re: Oxygen100 miaua dwudniowe miauleństwo 18.09.07, 20:32
        Są pierwsze wieści - kociątko jest już w domku u karmiącej kotkismile
        Na razie go obwąchuje i się przygląda - ale miejmy nadzieję, że
        wszystko będzie dobrze! I że wyrośnie piękny kotek!
        • ewa_anna2 Re: Oxygen100 miaua dwudniowe miauleństwo 18.09.07, 22:02
          Twój kicius ma mamkę. Miejmy nadzieję, że zaakceptuje kociaczka.
          Moja Zosia jej nie miała.
          A może ktoś pozbył się "problemu"?? Może komuś rasowa kocica się
          puściła (jak było w przypadku mojej Zosi)??
          Zosia była po urodzieniu cała biała, dopiero później zaczęła
          szarzeć. A niebieskie oczęta jej zostały big_grin.
        • asica74 Re: Oxygen100 miaua dwudniowe miauleństwo 19.09.07, 09:11
          Lena, czy kotka przyjela kociaka? Mam nadzieje, ze tak....
    • oxygen100 Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 19.09.07, 12:35
      ja takie znalazlam dwa lata temu. Udalo sie gowniara wyrosla na
      prawdziwa dame ktora wie czego chce. Jesli bedziesz potrzebowala
      konsultacji lub porady co do pielegnacji czy zywienia to pisz na
      priv albo tu. powodzeniasmile
      • oxygen100 Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 19.09.07, 12:46
        sloiczki to jak kota miala z jakies 4 tygodniesmile
        na poczatku kupilam to:
        www.nokaut.pl/img/p/3d/4d/3d4d1dcde8a803bc191f29d63a602c22130x130.jpg
        i karmilam przez butelke (mozna kupic w sklepie) po kazdym karmieniu
        trzeba masowac brzuszek bo taki maly kotek zeby sie wyproznic musi
        byc sprowokowany (np.matka lize kotu odbyt). Niestety moze to trwac
        dlugo nawet i z pol godziny co przy taki malym kotku jest upierdliwe
        bo kota karmi sie poczatkowo co 1-2 godziny. Ale:
        mozna tez wziac kota sposobem: namoczyc wacik w cieplej wodzie i
        taki cieply wacik przylozyc do odbytu i potrzymac. Efekt jest duzo
        szybszysmile
        jesli kotek mialby problemy z wydalaniem co moze sie zdarzyc bo nowe
        mleko to mozna zmniejszyc czopek glicerynowy a lepiej dac kocinie 2-
        3 krople actimela
        no i wazne jest (moze nawet kluczowe) zeby kociak byl grzany. Coco
        lezala na reczniku pod ktora byla poduszka elektryczna lub termofor.
        Temperatura otoczenia musi byc ok. 37 stopni. Hipotermia moze
        doprowadzic do zmian biochemiczbych w metabolizmie co moze sie zle
        skonczyc
        • ewa_anna2 Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 19.09.07, 14:50
          Oj, pamiętam to struganie czopka big_grin
          Kicia przez kilka dni kupki nie robiła i było zmartwienie...
          A do grzania używaliśmy butelki po wodzie mineralnej, owiniętej w
          kocyk. Kupiliśmy także torebkę dla dzieci, takiego puchatego
          pieska. Do środka tez wkłaadaliśmy torebkę z wodą.
          Pomijam to, że mama budziła się w środku nocy, bo wydałało się jej,
          że w łóżku rozgniotła kota (kot nocował w pudełku na stole).
          o mały włos jej nie oddałyśmy, bo jedna pani chciała KONIECZNIE
          białego kota. Niestety wink Zośka zaczęła szarzeć (znaczenia point
          zaczęły się pojawiać).
      • oxygen100 i jeszcze 19.09.07, 12:47
        wazne zeby brac takiego kociaka na rece glaskac przytulac itp.
        Kocieta tylko karmione ale nie przytulane nie przezywaja zbyt dlugo
        • iwu Re: i jeszcze 19.09.07, 15:37
          Maluszek miał szczęście, że napotkał go twój chłopak. Miejmy
          nadzieję, że kocia mamka go wykarmi (kociaka, nie chłopaka, hi, hi)
          i że wyrośnie na zdrowego, bystrego kota. Trzymam kciuki, informuj
          jak się ma malec.
          • lena_pe Re: i jeszcze 20.09.07, 15:15
            Witajcie!
            Kocia mamka przyjęła maleństwo - wieści z wcoraj wieczora donoszą,
            że maluszek ma się dobrze i jest pod dobrą opieką! Na razie w takim
            wtypadku zostanie tam, póki nie podrośnie troszeczkę - a potem
            weźmiemy go do siebie, jak już nabierze sił!
            Jestem bardzo szczęśliwa!! Dziekuję Wam bardzo!
            • biljana Re: i jeszcze 20.09.07, 15:59
              super wieści!
              czyli Maluszek nie byl chory, skoro ta kotka go przyjęła do siebie. Mysle, ze
              moze jego mama go zgubila w czasie przenoszenia np. w bezpieczne miejsce gdzie
              cos ja wystraszylo.
              lena, pisz wiecej co slychac u kocięciasmile
            • minerwamcg Świetnie! 21.09.07, 11:13
              Bardzo porządna z niej kocia. A swoją drogą rzeczywiście miauo
              miauleństwo szczęście, że na Was trafiło.
    • siliana1 Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 20.09.07, 17:40
      pewnie, ze ma szanse! nawet na kocim mleku kupowanym w sklepie zoo!!!
      powodzeniasmile ale kociak mial szczesciesmile
      • iwu Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 20.09.07, 18:30
        To świetnie! smile))
        Czekam na dalsze dobre wieści. I może na jakieś fotki?
        • lena_pe Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 20.09.07, 20:04
          Fotek niestety nie ma - to znaczy została zrobiona jedna, telefonem,
          ale niestety słabej rozdzielczości i nic nie widać! Musiałam się
          jednak tym zadowolić (cala akcja miała miejsce w innym mieście,
          także ja sama na żywo nie widziałam) - czarne takie coś, obok kciuk
          dla porównania! Wielkości obu, porównywalne!
          Pojade może w weekend to zobaczyć, a już się nie mogę doczekać jak
          troszeczkę podrośnie! I żeby tylko zdrowe było! Pozdrawiam
          wszystkich!
    • oxygen100 Re: koci noworodek - czy ma szanse przeżyć?????? 20.09.07, 18:45
      lo matko ale Ci zazdroszczesmile) takiego malego gnoja.
      Coculek jako ze byl wychowywany sztucznie przeze mnie wyrosl na
      strasznie rozwydrzonego zbojasmile
      swoja droga zdarzalo mi sie zawodowo podrzucac szczurze noworodki z
      innego miotu samicy i rzadko byly zjadane.
      • ewa_anna2 oxygen 20.09.07, 20:26
        A masz może fotki swego kiciusia??
        Interesuję się, bo sama tez od maleńkości wychowałam kotka - dziś
        niebieskooką Zosię.
        A z mamką lepiej, już ona o wygrzanie kicia się zatroszczy. Sama
        wyliże brzuszek. No i mleko kotki jest najlepsze dla kotka. Żadna
        mieszanka go nie zastąpi.
        • lena_pe Re: oxygen 21.09.07, 10:59
          ewa_anna2 - niestety nie mamy fotek maluszka! To znaczy jedną, na
          telefonie ale nic nie widać sad Jak mi się uda, to pojadę w weekend
          do tej pani od kociej mamki, to spróbuję coś porobić smile
          • iwu Re: oxygen 21.09.07, 19:56
            Farciarz z tego malucha. Ja bym go nazwała Lucky, niezależnie od
            płci.
    • mariolka55 ma!!!!!!!!!!!! moja kotke wykarmiłam :))) 23.09.07, 19:51
      była malutka jak ja dostałam ,była "znajdziuszkiem" slepa jeszcze
      wiec miała tydzien lub dwa,wykarmiłam ja smoczkiem i grysikiem
      (wtedy niewiedziałam ze sa mleka specjalne dla kocich noworodków)
      pewnie nie pamietacie zdjec jaka dorodna teraztongue_out ma 8 lat juz smile
      • lena_pe Re: ma!!!!!!!!!!!! moja kotke wykarmiłam :))) 24.09.07, 10:17
        Niestety nie udało się pokechać do kici, żeby ją zobaczyć, bo pani u
        której jest - wyjechała na weekend. A w tygodniu, to z kolei ja nie
        mogę, bo kotek jest daleko, w innym mieście!
        Ech, szkoda - ale podobno kiciuszek ma się dobrze, kocia mamka o
        niego dba i mały rośnie! Boje się go jeszcze brać do domu, bo sama
        mam dwa kocury, które latają jak pociski i niczym się na swej drodze
        nie przejmują. A druga sprawa, że pracuję - a takie maleństwo z tego
        co piszecie, to trzeba mieć non stop na oku. Myślę, że u tej kotki
        jest mu najlepiej i jestem spokojna!
        • iwu Re: ma!!!!!!!!!!!! moja kotke wykarmiłam :))) 24.09.07, 11:02
          Na zabieranie go do domu jest jeszcze sporo za wsześnie, kotek
          powinien zostać z mamką jeszcze kilka tygodni. Gdyby go odrzuciła i
          gdyby nie było innego wyjścia, to co innego, ale póki co niech się
          rozwija w kociej rodzinie.
          Pozdrawiam i gorąco kibicuję kociaczkowi i tobie. smile
          • nioma Re: ma!!!!!!!!!!!! moja kotke wykarmiłam :))) 24.09.07, 11:53
            no pewnie, niech tam bedzie tak dlugo jak moze
            nikt przeciez lepiej o niego nie zadba jak kocia mama
            • mariolka55 jak ma mame zastepcza,to jeszcze lepiej:) 25.09.07, 09:43
              jednym słowem ma kot szczesciesmile
              • lena_pe Re: jak ma mame zastepcza,to jeszcze lepiej:) 25.09.07, 11:05
                Oj, ma szczęście, ma!! Ale tym sposobem mój obecny wspołtowarzysz
                życia będzie musiał zgodzić się na kolejnego kociaka (no w końcu go
                znalazł, więc jest jakby ojcem, nie wink) - bo ja już kiedyś
                wspominałam, ale nie chciał o tym słyszeć!
                A malucha nie zabieram na razie, niech tam rośnie! Poza tym moje dwa
                futrzaki-rozrabiaki by go zamęczyły!
                Tylko strasznie bym chciała go zobaczyć! Wiem tylko że jest
                czarniutki cały! Nic więcej! Aaaa!
                • ewa_anna2 Re: jak ma mame zastepcza,to jeszcze lepiej:) 25.09.07, 12:30
                  lena_pe napisała:

                  > Oj, ma szczęście, ma!! Ale tym sposobem mój obecny wspołtowarzysz
                  > życia będzie musiał zgodzić się na kolejnego kociaka (no w końcu
                  go znalazł, więc jest jakby ojcem, nie wink) - bo ja już kiedyś
                  > wspominałam, ale nie chciał o tym słyszeć!

                  Czy to będzie trzeci kociak??

                  > A malucha nie zabieram na razie, niech tam rośnie! Poza tym moje
                  dwa
                  > futrzaki-rozrabiaki by go zamęczyły!

                  No ciekawe, jaka byłaby ich reakcja na kociego noworodka??
                  Ale niech tam zostanie i pije najlepsze mleko - mleko kociej mamy.
                  Tego mleka żadna mieszanka nie zastąpi big_grin

                  > Tylko strasznie bym chciała go zobaczyć! Wiem tylko że jest
                  > czarniutki cały! Nic więcej! Aaaa!

                  To żadnego psikusa Ci nie zrobi, jak moja Zosia. Po urodzeniu była
                  cała biała. Nawet mieliśmy już chętnego na BIAŁĄ!!! kotkę. Lecz po
                  pewnym czasie z futerkiem Zosi zaczęły dziać się dziwne rzeczy,
                  zaczęło jakby brudnieć. zobacz w linku, na jaka pannę wyrosła smile
                  Cóż, wtedy nic nie wiedziałam o syjamczykach.
                  • ewa_anna2 Re: jak ma mame zastepcza,to jeszcze lepiej:) 25.09.07, 12:37
                    I rozumiem, że za nim tęsknisz. Kocie maleństwo mieszczące się w
                    dłoni jest takie słodkie. Ja się bałam dotykać Zosi - miała takie
                    delikatne kości, a żeberka miały może grubość zapałki. Jej brzuszek
                    byłam w stanie objąć dwoma palcami.
                    I jeszcze obserwacja, jak kicia uczy się chodzić. My byliśmy pełni
                    obaw - Zosia tak się zataczała na swoich czterech łapkach. I naukę
                    chodzenia rozpoczęła nieco później, niż zwykle robią to kocięta.
                  • lena_pe Re: jak ma mame zastepcza,to jeszcze lepiej:) 25.09.07, 12:37
                    Oj widziałam już Zosię na zdjęciach! Cudna jest! Takie ma jaśniutkie
                    to futerko!
                    A co do ilości - to tak, byłby to trzeci cudny kociak! Mam już dwa
                    kocury, łobuzy straszne! Ale kochane big_grinD
                    • iwu Leno, jak tam kociak? 08.10.07, 15:22
                      To kotek czy kotka - wiesz już?
                      • lena_pe Re: Leno, jak tam kociak? 11.10.07, 14:51
                        Witam!
                        No wiem, że to kotek! Rośnie, ma się dobrze (uf, jak ja się
                        cieszę!!) - ale chyba nei będzie mójsad Na 99% weźmie go mama mojego
                        chłopaka, już kiedyś przymierzała się do jednej małej znajdy, ale
                        ostatecznie przechwyciła go wtedy kuzynka. I podobno ma wziąć tego!
                        No szkoda, ale tam też będzie miał dobry domek - nie mozna być
                        samolubem i trzeba się kociarstwem podzielić, jak ktoś też chce.
                        Zadowolę się oczywiście moimi dwoma już zamieszkałymi smile
                        • oxygen100 Re: Leno, jak tam kociak? 11.10.07, 18:47
                          to swietnie ze kotek znajdzie dom i ze ma sie dobrzesmile) Ma juz imie
                          maly zbój?
                          • iwu Re: Leno, jak tam kociak? 11.10.07, 19:38
                            Jak miło się czyta takie historie. Szkoda, że wszystkie kocie losy
                            nie toczą się tak pomyślnie.
                            • foxie777 Re: Leno, jak tam kociak? 11.10.07, 20:35

                              To prawda, ze takie historie sa cudne. Ja tez mam
                              moje zaadoptowane, ale nie takie malenstwo. Bardzo wazne, jest
                              aby kocia mama uczyla malucha dobrych "manier". My tego jeszcze
                              nie potrafimy.Moje malenstwo mialo 2 miesiace i tez cale
                              czarne.Teraz juz ma roczek i swietnie sie chowa.

                              pozdr
                              • lena_pe Re: Leno, jak tam kociak? 12.10.07, 12:18
                                Oj, no ja też jestem szczęsliwa! Już przełknęłam nawet to, że kotek
                                nie będzie mieszkał ze mną. Ale na pewno będzie mu dobrze. A imienia
                                jeszcze nie ma, myślimy - ale ja wierzę, że on nie znalazł się tam
                                przypadkowo, więc imię na pewno będzie do tej sytuacji odpowiednie :-
                                )
                                • katikot Re: Leno, jak tam kociak? 12.10.07, 13:38
                                  Fajnie, że wszystko się dobrze skończyło.Głaski dla kicia!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka