No i mi sie koty poobrazaly za te kropelki dzisiaj. Bo nie dosc, ze
zakroplone, to jeszcze pancia zoltym potworem przejechala caly dom
( czyt. odkurzacz ) i Maliny to juz w ogole nie uswiadczy. Siedzi
gdzies schowana

Ale mam takie pytanie: u Was tez koty wariuja przy podawaniu tych
kropelek. Oczywiscie chodzi mi o te kicie, ktore z reguly sa
bojazliwe i strachliwe.
Caracas przyjal to po mesku..... t.zn byl tak zaspany, ze te kilka
kropelek nie zrobilo mu roznicy ( jedynie skrzywil sie od zapachu
kokosu..... bo to paskudztwo zajezdza kokosem, czyli moim
nieulubionym zapaszkiem ). Maline trzeba bylo "przycisnac"
kolanami, a i tak zostalam naznaczona zebami i pazurami...
Natomiast wacpanna Cessna dostala szalu: 1-wsza kropelka i z pyska
wytoczyla wspaniala piane! Gdybym to nie ja podawala to paskudztwo,
to od razu pomyslalabym, ze juz zdazyla zlizac z karku.... ale ona
po prostu tak teraz reaguje na duzy stres. Bidulka zapienila sie
niczym wsciekly zwierzak i teraz nie pozwala sie dotknac. Widzial
kto takie cus u kociakow? Bo moze mam sie martwic, ze ona tak sie
stresuje przy takich rzeczach ( zaczelo sie po sterylce => teraz
jest podwojnie bojazliwa ).
Pozdr.