Nie ma ich zbyt wiele, nie wiemy dlaczego bo w sumie nie napotykaliśmy nigdy
na nienawiść wobec tych zwierząt, nawet kiedy administracja kazała zamykać
okienka piwniczne ludzie tego nie robili...
Zostało ich kilka i ... są duże, dorodne i pewne siebie. Na jednego kota
przypada kilkoro dokarmiających

Pozytywne.
Negatywne - koty nabierają zbyt dużego zaufania do ludzi, widząc ogół
przyjaznych przestają uważać, tracą czujność, a przecież zawsze może przyjść
ktoś zły. Myślę że koty domowe, wychodzące giną właśnie dlatego że nie
uciekają od ludzi bo spodziewają się od nich co najmniej "nie agresji"
Sąsiadka zwróciła uwagę na "problem" ku złości części mieszkańców walczy ze
zbytnim obłaskawianiem, próbami głaskania etc. "naszego" kota.
Dostrzegam w tym sporo racji - jak myślicie? Czy zbytnie spoufalanie
zwierzęcia którego nie mamy zamiaru zabrać do domu/na własne podwórko bardziej
szkodzi czy pomaga?