Witajcie,
dawno tu nie pisałam

Od dzisiaj jest u nas bura, bezimienna kicia.
Formalnie "należy" ona do sąsiadów mojej cioci, mieszkającej na terenie
wiejskim, a faktycznie, jest zaniedbaną, błąkającą się po okolicy, wychudzoną,
ale bardzo przymilną i "proludzką" koteczką. Przeszła już ileś z rzędu ciąż,
ale sąsiedzi cioci nie byli zainteresowani, aby ją wysterylizować. W końcu
udało mi się zdobyć talony na darmową sterylizację z gminy, sąsiedzi zostali
namówieni przez ciocię (która jest mocno starszą osobą i sama nic nie może
zdziałać) na powierzenie mi kotki - no i kicia została przywieziona do naszego
domu.
Umówiłam ją już na zabieg w klinice weterynaryjnej w piątek. Obawiam się, że
może znowu być w ciąży (ma dość zaokrąglony brzuszek), ale zapewniono mnie, że
to nie będzie przeszkodą w sterylizacji. No cóż, nie ma wyjścia, kicia wygląda
na bardzo zabiedzoną i kolejnego porodu i karmienia kociaków mogłaby nie
przetrzymać
Niestety kicia ma najprawdopodobniej świerzb uszny, jakieś pasożyty (ciocia
wypatrzyła to i owo w kupie) i rany na głowie po starciach z psami. Jako że
mam w domu czteromiesięczne dziecko i własną kotkę Netinkę, chciałabym kicię
odrobaczyć i odświerzbić. Jak sądzicie - czy ma sens pojechanie do weta już
dzisiaj i zaczęcie kuracji przed sterylką?
Póki co, kicia zaszyła się pod naszym łóżkiem. Netinka na wstępie ją ofukała,
a teraz chodzi podminowana i badawczo obwąchuje teren - niestety, nasza Neti
nie lubi innych kotów i obawiam się, że stosunki nie ułożą się przyjaźnie.
Jeśli macie jakieś wskazówki, na co uważać, co może być potencjalnym
zagrożeniem w kwestiach higieny - piszcie. Jestem zupełnie niedoświadczona w
kwestii "tymczasów"