Stosownie do marudzenia Dzidzi na marudzenie polityczne pomarudzę na temat niepolityczny.
Buty kupiłem w sieciówce, przeciętne, wygodne, ani najdroższe ani najtańsze.
Przymierzyłem prawy, był ok, do lewego zasłoniętego papierkiem w pudełku nawet nie zaglądałem (mój błąd?), pani przy kasie pudełko otworzyła, buty obejrzała, numer artykułu i cenę zeskanowała, urządzenie zapikało, zapłaciłem i do domu.
Okazało się, że buty były różnych rozmiarów, choć bliskich sobie, no ale na szczęście był prawy i lewy.
Niby nic, ale kosztowało mnie to kolejny wyjazd do sklepu kawałek drogi od domu, pytania o jakieś wewnętrzne naklejki, które zerwałem i wyrzuciłem oraz - uwaga - proszę sobie znaleźć ewentualny pasujący

Znalazłem, a co..
Do pudełka z dobranymi butami torebki już nie dostałem - przecież dostałem poprzedniego dnia = mogłem sobie z domu przywieźć. I łaziłem potem po cały handlowym centrum z pudełkiem pod pachą, niewygodne, wierzcie mi.
Ale pani za to koniecznie chciała mi sprzedać dodatki typu środki w psikaniu do konserwacji skóry, wkładki antygrzybiczne i inne takie

I pomyśleć, że tej sieci wieki temu pomagałem się zainstalować w Polsce i parę razy do nich do Essen jeździłem..
Dzidziu - czy wystarczająco pomarudziłem niepolitycznie????