Gość: Jędrzej
IP: *.chello.pl
09.10.10, 04:07
Ledwo tenisowy świat obiegła wiadomość, że Caro Woźniacka została w Pekinie nową liderką rankingu, a już na stronie internetowej skromnego turnieju Generali Ladies Linz pojawiła się sensacyjna zapowiedź: Serena przyjeżdża do Linzu! Równocześnie z Moskwy docierają wieści, że agentka Sereny Jill Smoller finalizuje starania o wizę dla swej chlebodawczyni na czas turnieju o Puchar Kremla. A więc walka na całego! A jeszcze przed czterema dniami z najnowszego numeru biuletynu WTA Notes & Netcords dowiadywaliśmy się, że jesienny kalendarz startów Amerykanki zawiera jedno tylko słowo: "Doha". Wszystko wskazywało na to, że mistrzyni wciąż nie może lub po prostu nie czuje potrzeby podjąć walki o zagrożoną pozycję. A może - uśpiona bezczynnością najgroźniejszej (jak się zdawało) rywalki Kim Clijsters - nie uświadamiała sobie zagrożenia? Tak czy inaczej - Serena zmienia kalendarz i staje do walki. Celem niewątpliwie jest odzyskanie pozycji #1 w WTA na koniec sezonu. Październik zapowiada się więc nad wyraz interesująco, bowiem nie tylko Caro i Serena mogą tę pozycję osiągnąć. Szanse mają jeszcze Wiera Zwonariowa i Kim Clijsters, przy czym przynajmniej ta pierwsza nie zamierza walce o prymat biernie się przyglądać.
Walka bedzie miała dwa etapy. Najpierw, do 24 października, bedziemy mieć etap rywalizacji w dużym stopniu pośredniej, bo zawodniczki startują w różnych turniejach. W trwającym turnieju pekińskim biorą udział Wiera i Karolina, w Linzu w przyszłym tygodniu wystąpi Serena i wreszcie za dwa tygodnie w Moskwie mamy zobaczyć Wierę i Serenę. Drugi, finalny etap będzie miał miejsce w stolicy Kataru w dniach 26-31 października. Wszystkie cztery panie (plus oczywiście cztery następne z listy rankingowej) staną do bezpośredniej rywalizacji o tytuł mistrzyni WTA i o 1500 punktów do rankingu, które ostatecznie przesądzą, kto zakończy sezon z mianem światowej rakiety nr 1.
Jak wyglądają - w chwili obecnej, przed pekińskimi półfinałami - szanse całej czwórki? Zacznijmy od przypomnienia, jak będzie liczony ranking na koniec sezonu. Otóż na wynik każdej zawodniczki złożą się punkty z 16 tegorocznych turniejów. Dziewięć z nich to turnieje obowiązkowe, te same dla wszystkich: cztery wielkoszlemowe, Indian Wells, Miami, Madryt, Pekin oraz mistrzostwa WTA w Doha. Pozostałe siedem wyników jest dobierane każdej zawodniczce indywidualnie - jako siedem najlepszych rezultatów uzyskanych w turniejach nieobowiązkowych. W tej sytuacji myślę, że najlepszą ilustracją wyjściowej sytuacji całej czwórki będzie nie aktualny ranking (który uwzględnia jeszcze pewne rezultaty ubiegłoroczne), ale zestawienie dorobku z piętnastu turniejów tegorocznych - 8 obowiązkowych (czyli wszystkich prócz Doha) plus 7 najlepszych nieobowiązkowych. Oto ono:
1. Caro Woźniacka 6595 pkt
2. Wiera Zwonariowa 5845 pkt
3. Serena Williams 5355 pkt
4. Kim Clijsters 5295 pkt
Zestawienie to uwzględnia wyniki uzyskane do dnia dzisiejszego w Pekinie - czyli po 450 pkt za półfinał dla Woźniackiej i Zwonariowej.
Ile punktów mogą jeszcze rywalki uzyskać przed mistrzostwami w Doha? Caro między Pekinem a Doha nie zamierza grać już nigdzie, ale w Pekinie może - w razie zwycięstwa - dorzucić jeszcze 550 pkt. Wiera w Pekinie może ugrać to samo, co Karolina, ale startuje jeszcze w Moskwie. Gdyby tam wygrała, zdobyłaby 470 pkt i ten wynik wszedłby do jej siedmiu najlepszych nieobowiązkowych w miejsce 60 pkt z San Diego - czyli zyskałaby na czysto dalsze 410 pkt. Łącznie max 960 pkt dodatkowo dla Wieroczki. Wreszcie Serena może wygrać w Linzu 280 pt i w Moskwie 470, razem 750. Tak więc dorobek każdej z rywalek na starcie mistrzostw WTA w Doha (uwzględniając ogłoszone plany startowe) bedzie mieścił się w natępujących przedziałach:
1. Caro Woźniacka 6595-7145 pkt
2. Wiera Zwonariowa 5845-6805 pkt
3. Serena Williams 5355-6105 pkt
4. Kim Clijsters 5295 pkt
W Doha mistrzyni dostanie 1180-1500 pt (w zależności od liczby ew. porażek w rundzie grupowej), finalistka 730-1050 pt, zaś półfinalistki po 370-690 pt. Za trzy porażki w rundzie grupowej jest 210 pkt (nic nie żartuję!)
Z powyższego zestawienia widać wyraźnie trzy fakty:
I. Jeśli Kim nie zmieni planów startowych i nie pojedzie np do Moskwy lub choćby Luksemburga - jej szanse na zakończenie sezonu na 1. miejscu rankingu są całkiem mizerne. Nawet, gdyby w Doha miała olśnić formą i rozgromić wszystkie rywalki. Miałaby wtedy bowiem 6795 pkt a to jest wciąż o 10 pkt mniej, niż Caro jest w stanie uzyskać przegrywając co się da.
II. Trzy pozostałe panie - Caro, Wiera i Serena przypuszczalnie zachowają swe szanse aż do końca, tj do turnieju w Doha. Wyjściową sytuację ma najgorszą Serena, ale też ona ma największe możliwości, by w tym ostatnim turnieju przeważyć szalę.
III. Dla rywalizacji Wiery z Karoliną istotne znaczenie będą miały najbliższe dwa dni w Pekinie. Gdyby Wiera przegrała swój półfinał z Na Li, a Caro wygrała turniej - przewaga Dunki wzrosłaby do 1300 pkt i sytuacja Wiery stałaby się b. trudna. Przy przeciwnym obrocie wypadków przewaga Karoliny spada do 200 pkt i Wiera ma w perspektywie jeszcze całkiem prawdopodobne zyski z Moskwy. Szanse wtedy wyrównują się, z lekkim wskazaniem na Rosjankę.
Życzę kibicon tenisa wielu emocji w październiku,
J.