Dodaj do ulubionych

Gościnność

09.03.03, 15:09
Polska gościnność jest przysłowiowa. "Gość w dom, Bóg w dom" mawiano kiedyś.
No właśnie, czy tylko kiedyś? Czy uważacie, że obecnie jesteśmy równie
gościnni, co kiedyś? A może bliżej nam do postawy, prezentowanej ponoć przez
Anglików, którą wyrazić można sentencją "Mój dom moją twierdzą"? Jeśli chodzi
o mnie, to bliższy jest mi chyba ta druga postawa. Dom uważam za intymną
sferę, do której wstęp mogą mieć tylko zaufane osoby. Nie lubię
niezapowiedzianych najść i przyprowadzania ze sobą wcześniej
niezapowiedzianych osób. Jak widać, nie jestem specjalnie otwarty, ale myślę,
że gościnności nie mierzy się nie dostępnością, ale raczej jakością
obsługi. ;-)))
Obserwuj wątek
    • pinch Re: Gościnność 09.03.03, 20:25
      Musze przyznac ze pod tym wzgledem jestem podobny do Romana.
      Natomiast moja zona jest moim zupelnym przeciwienstwem. Ona bardzo lubi tzw.
      gosci, a do zapowiedzianych wizyt zawsze starannie sie przygotowuje (jak to
      kobieta z reguly). Ma to jakis swoj klimat, co prawda czasami uciazliwy (zakupy
      i inne duperele) ktory moznaby uniknac przez zatrudnienie firmy cateringowej ;)
      Ale podoba mi sie tez podejscie pewnego mojego znajomego, ktory ma w zwyczaju
      zabierac "towarzystwo" do jakiejs dobrej knajpy, mieszkanie traktujac jako
      obiekt kawowo-ciastkowy ;) Przy takim podejsciu, trzeba troche wiecej
      sypać "keszem", ale czego sie nie robi dla gości.
      Jak to mawiają: "gość chociaż świnia, ale swoje prawa ma..." ;)))
    • moooni Re: Gościnność 10.03.03, 11:18
      Moją gościnność ma trzy oblicza:
      Pozytywny - bo często zapraszam gosci do siebie, zawsze przygotowuję się do
      tego w jakiś tam sposób, odkladam wszelkie inne zajęcia i cieszę się wizytą.
      Negatywny - bo nie lubię niezapowiedzianych wizyt. Robię cos, co jest wazne,
      lub nie robie nic i to jest w danej chwili najwazniejsze i nie lubie, gdy mi
      sie przeszkadza. Nie lubie wizyt przedluzajacych sie w nieskonczonosc,
      naciaganej rozmowy i patrzenia się po kątach...
      Poza tymi dwiema skrajnosciami jest jeszcze cos, co moglabym nazwac wizytami
      irracjonalnymi. Sa osoby, ktore zawsze sa mile widziane i jesli nawet nie mam
      ochoty widziec nikogo, to taka wizyta poprawia mi nastroj. Czasem nie mam
      odwagi zaprosic, ale wyczekuje.... :) Na szczescie gość mnie odwiedza :))

      --
      moooni@gazeta.pl
      icq 46479443
      • naka Re: Gościnność 11.03.03, 20:10
    • zenobius1 Re: Gościnność 12.03.03, 08:47

      Mi się wydaje, że jestem gościnny, ale niech moi goście ocenią to sami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka