wgfc
02.01.05, 17:20
Ewa K. Czaczkowska, Jerzy Sadecki, Współpraca: Mateusz Zabierowski
Krucjata XXI wieku
Rzeczpospolita
Stowarzyszenie ks. Piotra Skargi wykupuje bardzo drogie ogłoszenia w prasie i
rozsyła setki tysięcy ulotek.
Są młodzi, wykształceni, dynamiczni i ultrakatoliccy. Od pięciu lat prowadzą
w Polsce krucjatę. Średniowieczne hasło wojny z niewiernymi w obronie
cywilizacji chrześcijańskiej realizują bez aprobaty władz Kościoła. Tworzą
Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi.
Gdy niedawno w Senacie uchwalano ustawę o związkach partnerskich, do
marszałka Sejmu napłynęło ponad 300 protestów od kierowników urzędów stanu
cywilnego. Pisali, że rejestracja związków homoseksualnych jest niezgodna z
ich sumieniem i "bije w powagę USC". Akcję wysyłania protestów zorganizowało
właśnie krakowskie Stowarzyszenie im. ks. Piotra Skargi, które do ponad 2
tys. urzędów rozesłało odpowiednie formularze.
Wśród stowarzyszeń katolików w Polsce wyróżniają się aktywnością. Za patrona
obrali czołową postać polskiej kontrreformacji. Przeprowadzili m.in. akcję
przeciw marszom gejów i lesbijek w Krakowie i Warszawie, wstąpieniu Polski do
Unii Europejskiej.
Homoseksualizm jako zagrożenie
- Nie widzę nic złego w takim działaniu - mówi Franciszek Szlachta, kierownik
USC w Zakopanem, który podpisał się pod protestem do marszałka Sejmu.
Przyznaje, że stowarzyszenie nieraz zwracało się do niego i służbowo, i
prywatnie, inicjując różne akcje, ale nigdy wcześniej nie odpowiadał na ich
propozycje.
Na swojej stronie internetowej Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej
napisało: "Legalizacja związków homoseksualnych jest nie tylko złem moralnym,
ale stanowi również zagrożenie dla chrześcijańskich fundamentów
cywilizacyjnych, na których wyrosła Polska i Europa" .
O samym SKCh wiadomo jednak niewiele. Nie tylko dlatego, że nie jest
zarejestrowane jako katolickie, ale i dlatego, że jest nieufne wobec mediów.
Jego szefowie nie zgodzili się na rozmowę z nami, a na pytania odpowiedzieli
pisemnie.
Młodzi i gniewni?
- Naszym zadaniem jest obrona cywilizacyjnej spuścizny chrześcijańskiej -
deklaruje prezes SKCh Sławomir Olejniczak. Za największe zagrożenie dla
Polski i Kościoła uważa "postępującą demoralizację i dechrystianizację oraz
rozkład więzi społecznych opartych na zdrowych moralnie obyczajach i
prawach". Niedawno na konferencji zorganizowanej przez Młodzież Wszechpolską
Olejniczak, powołując się na patrona stowarzyszenia, mówił, że odstępstwa od
wiary i Kościoła Pan Bóg mieczem pogańskim karze. A jaki to jest miecz,
pokazują wydarzenia w Nowym Jorku z 11 września.
Gdy pięć lat temu tworzyli stowarzyszenie, było ich piętnaścioro - młodych,
wykształconych, o poglądach wyraźnie konserwatywnych i zachowawczych. Ilu
jest teraz - nie ujawniają. Najmłodszy z twórców SKCh ma obecnie 26, a
najstarszy 36 lat. Prezes Sławomir Olejniczak, absolwent filozofii, ma 36
lat, wiceprezes Sławomir Skiba - 31. Ten ostatni jest byłym
dziennikarzem "Naszego Dziennika". W redakcji tej pracowali przed kilku laty
także dwaj inni założyciele stowarzyszenia: Bogusław Bajor i Piotr Döerre -
obecnie krakowski radny miejski, działacz Ligi Polskich Rodzin. Część z nich
poznała się podczas spotkań Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego. - Na jednym
z takich spotkań miał wykład przedstawiciel Stowarzyszenia Obrony Tradycji,
Rodziny i Własności z Francji (TFP - Tradition, Family, Property) - opowiada
radny miejski Piotr Döerre. - On nas zainspirował do stworzenia podobnej
organizacji w Polsce.
TFP działają w wielu krajach świata, m.in. w Brazylii, Argentynie, we
Włoszech, Hiszpanii, Portugalii, Austrii i w USA. W Polsce ukazała się
właśnie biografia założyciela ruchu Plinia Correi de Oliveira "Krzyżowiec XX
wieku".
Z dala od kurii
Na swoich stronach internetowych SKCh głosi, że jako stowarzyszenie świeckich
katolików opiera się na nauce Kościoła katolickiego, jego katechizmie i
współpracuje tylko z takimi stowarzyszeniami, które stoją na jego gruncie.
Stowarzyszenie uznało jednak, że do właściwej interpretacji katechizmu i
nauczania społecznego Kościoła nie potrzeba mu asystenta kościelnego.
Przydzielenie go byłoby jednoznaczne z uznaniem stowarzyszenia za katolickie
oraz gwarancją, że takie jest nie tylko z nazwy, ale i ducha. Ale, co trzeba
podkreślić, na podobnych zasadach działają inne stowarzyszenia czy
wydawnictwa, np. Znak czy "Tygodnik Powszechny".
- Katolicy powinni kierować się w życiu osobistym i działalności publicznej
swoim sumieniem ukształtowanym przez nauczanie Kościoła. Jednak nie potrzeba
do tego asystentów kościelnych. Kościół to nie więzienie sumień. Owszem,
władza duchowna ma prawo napomnieć zbłąkane owce, gdy ich działania są
niezgodne z doktryną - powiedział nam Sławomir Olejniczak. - Do tej pory
jednak nikt nam takiego zarzutu nie postawił.
SKCh nie utrzymuje kontaktów z hierarchami krakowskiego Kościoła. W kurii
niewiele można się o nim dowiedzieć.
- Wiadomo o nich tylko tyle, że rozsyłają kontrowersyjne listy i apele. Raz
tylko zgłosili się do mnie i dali pieniądze na organizację wieczerzy
wigilijnej dla ubogich - mówi ks. Jan Kabziński, dyrektor Caritas
Archidiecezji Krakowskiej. Władze SKCh same rozstrzygają więc, jakie
stowarzyszenia stoją "na gruncie" katechizmu Kościoła katolickiego, a jakie
nie, i współpracują tylko z tymi pierwszymi. Stowarzyszenie współpracuje więc
np. z Radiem Maryja i związanym z nim Instytutem Edukacji Narodowej.
Wspólnie z tymże Instytutem członkowie SKCh zorganizowali np. spotkanie z
Carlem Beddermannem, b. unijnym urzędnikiem w Polsce, dobrze znanym
słuchaczom Radia Maryja, który zachęcał do głosowania w referendum przeciw
wstąpieniu do Unii Europejskiej. Z UPR, LPR, Młodzieżą Wszechpolską
organizowali w Krakowie marsz pod hasłem "Tak dla Polski! Tak dla Europy! NIE
dla Unii Europejskiej".
Wierność czy fanatyzm
Prezes Olejniczak mówi, że do tej pory nikt nie postawił im zarzutu działania
niezgodnego z doktryną Kościola. Ale kardynał Franciszek Macharski i biskup
Kazimierz Nycz dwukrotnie w specjalnych komunikatach tłumaczyli wiernym, że
stowarzyszenie "nie posiada aprobaty kurii metropolitalnej w Krakowie", bo o
taką nie występowało, chcąc działać na własną rękę.
W 2003 r. stowarzyszenie rozesłało do tysięcy księży listy z broszurą
pt. "Przystąpienie do Unii Europejskiej: deska ratunku czy pocałunek śmierci
dla chrześcijańskiej Polski" i pod takim samym tytułem zamieściło
całostronicowe ogłoszenia w gazetach. Po długim wywodzie, rozważając kwestie
za i przeciw wstąpieniu do Unii, liderzy stowarzyszenia konkludowali, że
przystąpienie Polski do UE jest sprzeczne z wolą Boga. Arcybiskup Józef
Życiński powiedział wówczas: "List tego stowarzyszenia jest dla mnie
przykładem fanatyzmu". Sprzeciw wobec przystąpienia Polski do Unii był
niezgodny z oficjalnym stanowiskiem Kościoła. Podobnie język krucjaty, jakim
posługuje się stowarzyszenie, jest od dawna w Kościele nieaktualny. Krucjata
to przecież nic innego jak wojna z niewiernymi albo przeciwnikami Kościoła.
Dlatego ogłosić krucjatę przeciw komuś lub czemuś można tylko za zgodą władzy
kościelnej. Przypomniał o tym w październiku 2002 roku biskup Kazimierz Nycz,
gdy stowarzyszenie zaczęło rozpowszechniać pisma zapraszające do udziału w
Krucjacie Wynagradzającej Niepokalanemu Sercu Maryi. Przypominał także o tym
abp Józef Życiński, gdy stowarzyszenie przed referendum unijnym
głosiło "Krucjatę w obronie Polski".
Ten język jest obecny także w nazwach instytucji powstałych wokół SKCh: Ruch
Krucjata Młodzi w Życiu Publicznym, w którego ramach działa sekcja rycerska
Lepanto (w bitwie morskiej pod Lepanto w 1571 roku flota muzułmańska poniosła
klęskę w starciu z siłami Ligi Świętej), a nawet w