sloggi
07.01.05, 19:49
Moja Babcia to był autorytet.
Mógłbym opowiadać o niej godzinami, była jedną z najważniejszych osób w moim
życiu. Fenomenalna kobieta, nie była wolna od błędów, o których nigdy nie
milczała. Nieufna, z podniesioną głową szła przez życie drobnymi kroczkami
panny z dobrego domu, wysoko urodzonej, która zostawiła wszystko dla miłości
i kiepsko na tym wyszła. Majac 32 lata została wdową z trójką malutkich dzieci
i w imię rozsądku wyszła ponownie za mąż. Rozsądek przerodził się w wielkie
uczucie. Na wszystko miała zdanie, tysiące pomysłów i porad. Byłem tym
rodzynkiem spośród wnuków. W niedzielę minie 12 lat odkąd jej nie ma wśród
nas. Wiem, ze w złych chwilach jest obok mnie.
Druga Babcia w porówaniu z Babunią to obca kobieta, zimna i nieprzystępna.