Dodaj do ulubionych

Co zrobić, jak zaatakują Kosmici - poradnik:)

22.05.07, 11:35
Gdy nadejdzie dzień, w którym obcy zaatakują Ziemię, będziesz wdzięczny, że
posłuchałeś rad Travisa Taylora i Boba Boana. Jeśli inwazja przebiegać będzie
na wzór hollywoodzkich superprodukcji, wspomniani panowie mogą być tymi,
którym ludzkość zawdzięczać będzie ocalenie.


Travis i Bob są autorami "Wstępu do obrony planetarnej" - podręcznika, z
którego możemy się dowiedzieć, jak zachować się w sytuacji, gdy zieloni,
miotający śmiercionośnymi promieniami goście z kosmosu przekroczą nasz
ziemski próg. Co najważniejsze, autorzy książki traktują swoje dzieło
wyjątkowo serio. ( Zobacz wybrane strony książki na amazon.com)

- Naprawdę, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że obce formy życia
istnieją. Myślę, że są również wystarczająco stare, by na przestrzeni wieków
rozwinąć swoją technologię na tyle, by odwiedziny naszego układu planetarnego
nie stanowiły dla nich jakiegokolwiek problemu - rozpoczyna swą opowieść
Taylor.

Wraz ze swoim kolegą Bobem, stanowią przykład dwóch - jak sami o sobie mówią -
świrów, mających obsesję na punkcie teorii spiskowych dotyczących Strefy 51
(amerykańska baza wojskowa znajdująca się na południu stanu Nevada, gdzie
według różnych spekulacji wojsko przetrzymywało i badało pozaziemskie formy
życia pochodzące z obiektu, który rozbił się w 1947 roku w pobliżu miasta
Roswell). Taylor jest absolwentem astronomii i fizyki, a obecnie pracownikiem
firmy konsultingowej Booz Allen Hamilton. Wraz z Boanem współpracowali
również z amerykańskim ministerstwem obrony i agencją kosmiczną NASA.

Taylor przyznaje, że potencjalna inwazja obcych to temat, który wypełnia jego
życie. Dodaje zarazem, że założenie, jakoby obca cywilizacja, która potrafi
podróżować między gwiazdami chciała ewoluować unikając wojen, jest wyjątkowo
naiwne.

- To wspaniała koncepcja, która nie ma ugruntowania w rzeczywistości -
przekonuje.

Pomyłka Fermiego?

Taylor i Boan skorygowali dwie teorie, które wielokrotnie pojawiały się w
debacie na temat tego, czy ludzie są sami we wszechświecie: równanie Drake'a
i paradoks Fermiego.

Wzór zaproponowany w latach 60. XX wieku przez amerykańskiego astronoma
Franka Drake'a, próbuje oszacować na ile prawdobodobny jest kontakt z obcą
cywilizacją. Głównym celem równania nie jest dokładne określenie liczby
cywilizacji, lecz dokładniejsze zrozumienie mechanizmów które wpływają na
szanse ich powstania. Wśród współczynników wzoru znajdują się takie jak
liczba planet znajdujących się w ekosferze, tj. takich, na których może
powstać życie, czy też odsetek cywilizacji które będą chciały podjąć
komunikację z ludzkością.

Taylor i Boan odrzucili elementy równania, które uznali za zbyt "ostrożne"
jak np. założenie, że obcy nie mogą podróżować z prędkością większą niż 10
proc. prędkości światła. Po uporaniu się z cyferkami, panowie doszli do
wniosku, że nasza Droga Mleczna skrywa tysiące inteligentnych gatunków i że
istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że przynajmniej jeden lub dwa z nich
odwiedzają ziemię każdego stulecia.

Jeśli jednak istnieje tak wiele obcych form życia, to dlaczego nie
otrzymaliśmy od nich dotąd żadnego sygnału? Dlaczego nie znaleźliśmy żadnych
śladów w postaci sond, statków kosmicznych albo transmisji radiowych?

Takie właśnie pytanie w 1950 roku zadał włoski fizyk teoretyk, laureat
Nagrody Nobla z dziedziny fizyki, Enrico Fermi, obalając tym samym spekulacje
swoich kolegów po fachu przekonanych, że inteligentne życie w kosmosie
powinno być normą.

Autorzy "Wstępu do obrony planetarnej" są przekonani, że Fermi się mylił.
Według nich, nawet jeśli obcy używają "boskiej" technologii, dzięki której są
w stanie w ciągu jednego dnia przemierzyć tysiące lat świetlnych, to i tak
potrzebowaliby milionów lat by zbadać wszystkie systemy planetarne w całej
galaktyce. Zgodnie z ich teorią, kosmici mogli po prostu nie trafić jeszcze
na nasz ślad.

Ruch oporu w stylu mudżahedinów

Nad tym jak zareagować na wypadek agresywnego, pozaziemskiego ataku, Taylor i
Boan zaczęli się zastanawiać podczas prowadzonej w 2001 roku dyskusji na
temat zagrożenia terrorystycznego.

- Pomyślałem sobie wtedy, w jakiej sytuacji musiałby znaleźć się mój kraj, by
z pozycji supermocarstwa przejść do roli bojownika o wolność. Od razu
przyszła mi na myśl hipotetyczna wojna z obcą cywilizacją. Gdy podzieliłem
się swoimi spostrzeżeniami z resztą rozmówców, pierwszą ich reakcją był
chichot. Wystarczyła jednak chwila, by posypały się komentarze - opowiada
Taylor. - Ta myśl niesamowicie nas pochłonęła. Zaczęliśmy opracowywać
szczegółowy plan działań na wypadek "międzyplanetarnego" konfliktu. Doszliśmy
do wniosku, że musimy być przygotowani na taką ewentualność.

Według Taylora, opóźnienia w przygotowaniach mogą doprowadzić do sytuacji, w
której ludzkość będzie musiała się "okopać", używać improwizowanej broni oraz
taktyki "atakuj i uciekaj", podobnie jak islamscy ekstremiści walczący z
Amerykanami na terytorium Iraku.

- Możliwe, że nasza walka miała by formę powstania, coś na styl ruchu oporu
mudżahedinów - tłumaczy. - Islamscy powstańcy wiedzą jak wygrywać z nami
wojnę. Myślę, że ich sposób walki byłby najlepszą obroną na wypadek
kosmicznego ataku.

Autor przekonuje, że podczas takiego konfliktu bardzo duże znaczenie będzie
miała umiejętność podejmowania szybkich decyzji i pomysłowość dowódców. -
Myślę, że rozwiązania w stylu mitycznego konia trojańskiego staną się
niezbędne - śmieje się Taylor.

Bakterie groźne tylko dla ludzi

Według niego, w przypadku wojny z kosmitami, nie moglibyśmy liczyć na pomoc
ziemskich bakterii. - Niszczycielska moc grypy, o której pisał H.G. Wells w
swojej "Wojnie światów", to tylko literacka utopia. Obce organizmy ewoluowały
w zupełnie inną stronę niż ludzkie. Ziemskie bakterie i wirusy, które
potrafią wyrządzić nam tak wiele szkód, w konfrontacji z istotą z gwiazd
miałyby zapewne niewiele do powiedzenia - przekonuje.


Czy w takim razie ludzie będą mieli jakiekolwiek szanse w sytuacji, gdy
zostaną zaatakowani przez obcą cywilizację? Travis uważa, że tak, ale
podkreśla, że nasze bezpieczeństwo leży w naszych rękach.

- Osoby ze szczytów władzy muszą podejść do tego problemu na poważnie, a nie
jak do głupkowatego science-fiction - tłumaczy. - Przykładem niech będzie
nieżyjący prezydent Ronald Reagan, który wiele razy, wraz ze swoimi
współpracownikami, dyskutował na temat zagrożenia niepochodzącego z ziemi.

Taylor jest przekonany, że tylko odpowiednia profilaktyka pozwoli nam
przeżyć. - To trochę jak ze szczepionką, dzięki której uniknikamy choroby.
Jeśli już dziś podejmiemy odpowiednie działania, to być może, gdy przyjdzie
co do czego, najbardziej zaskoczeni będą kosmiczni agresorzy.

Pozdro
Krzysztof
Obserwuj wątek
    • kriss67 Filmy o inwazji ... 22.05.07, 12:07
      W dziejach kina było sporo filmów o inwazji obcych cywilizacji na Matke Ziemia.

      Oto mój, subiektywny ranking najlepszych:

      - Wojna Swiatów Stivena Spilberga z super rolą Tomcia Kruza
      - Marsjanie atakują z Dżakiem Nikolsonem
      - Dzień Niepodległości z Łyli Smitem


      Pozdro
      Krzysztof
      • tjbazuka Re: Filmy o inwazji ... 22.05.07, 13:09
        Atak Wscieklych Pomidorow!
        wink

        "Obcy v Predator"
        • kriss67 Re: Filmy o inwazji ... 22.05.07, 13:18
          Atak Wsciekłych Pomidorówsmile

          Kurde, nie widziałem.... Z jakich lat jest ten film?smile

          Obcego kontra Predator tez przegapiłem... Kto wygrał? Stawiam na Obcegosmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka