olcia71
01.08.10, 23:40
Malutka ma 6,5 miesiąca. Jesteśmy od tygodnia na wczasach a od
miesiąca podaję małej inne pokarmy poza moją piersią ;o), które
zazwyczaj dobrze toleruje i chętnie zjada. Wyjątkiem jest (tak
myślę,że to o niego chodzi) kleik kukurydziany, po którym zauważyłam
zielone stolce. Od 2 tyg podaję kaszki ryżowe, czasem w kombinacji z
owocami. Nie wiem czego to wina, że mała zaczęła znowu ulewać (choć
nie było już dawno tego problemu), czasem dość sporo... Od ponad tyg
podaję jej 2 inne posiłki dziennie poza piersią (do poł kaszka, po
poł zupka lub obiadek)- może to dla niej za dużo po prostu? Wczoraj
ulała dość sporo, raczej "na odległość", czyli jakby zwymiotowała,
natomiast dzisiaj już regularnie wymiotowała (3x w ciągu pół godz z
odruchem wymiotnym)Sama nie wiem co o tym myśleć. CZy to
nietolerancja na coś co zjadła? Jeżeli tak to po jakim czasie
ujawnia się nietolerancja na zjedzony pokarm? Przedwczoraj i wczoraj
zaserwowałam jej nowość- banan ze słoiczka-przed południem podałam
bez kaszki. Wczoraj po poł jarzyny z (nowość) cielęciną. DZisiaj
rano jadła kaszkę ryżową na wodzie bananową z gruszkami ze słoiczka.
Lub tyle jedzenia dla niej to za dużo?? I dlatego ulewa i wymiotuje?
Choć wcześniej zjadała chętnie to od kilku dni nie za bardzo, trzeba
ją mocno zabawiać żeby coś zjadła.. być może to wina tego, że
jesteśmy na wczasach, choć zaraz po przyjeździe jadła chętnie...Mam
dylemat dlatego, że stopniowo jakby coraz więcej ulewa aż doszło do
wymiotów. Teraz zaserwuję jej "dietię" czyli powrót do cyca ;o) Jak
dalej postępować z rozszerzaniem diety? Zaczynać od początku? Raz
dziennie, robić kilka podejść z kilkoma posiłkami? Sama nie wiem.