Gość: kiniak2
IP: *.180.36.229.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
23.08.11, 14:04
Mam problem z moim dwuletnim synem, który nie chce jeść normalnych obiadów czy deserków jak tylko słoiczki. Rano wypija mleko potem je suchy chleb lub bułkę, wieczorem ten sam zestaw a w ciągu dnia niestety nie wiem już sama co mam mu dawać i jak zmusić go spróbowania czegoś innego. Problem był od samego początku rozszerzania diety. Dietę zaczęłam mu rozszerzać w piątym miesiącu, do roku karmiłam go piersią. Syn kompletnie nie akceptował tego co ja mu przygotowałam, pluł i krzyczał, tylko gotowe kupne słoiczki przyjmował względnie spokojnie. I tak jest po dzień dzisiejszy. Nie chce nawet wziąć do ust niczego z "dorosłego menu". Czasem względnie spokojnie zje obiadek przeze mnie przygotowany ale musi być zmiksowany. Gdy próbuje jedzenia nie miksować tylko rozduszam widelcem a mięso drobniutko siekam pluje,krzyczy i płacze i jeść nie chce. Każdy posiłek to koszmar nawet gdy dostać ma to co lubi czyli coś zmiksowanego lub kupny słoik awanturuje się strasznie aż nie zdoła połknąć pierwszej łyżeczki i nie stwierdzi, że to jest ok. Nie chce nawet owoców - kiedyś uwielbialł banany i jabłka w całości, teraz i to jest u niego na czarnej liście. Istny horror i dla niego i dla nas. Jak przekonać go do próbowania nowych rzeczy o innej konsystencji niż zmiksowana papka? Pomocy!!!