Gość: bba
IP: *.dynamic.chello.pl
20.08.12, 22:44
Mam 7-latka, który nie je i nigdy nie jadł niczego ciepłego. Zawsze tak długo siedzi przy stole, albo tak długo dmucha na łyżkę, aż jedzenie kompletnie wystygnie. Szczególnie widoczne to jest właśnie w czasie upałów, kiedy po 20 minutach siedzenia przy stole, kiedy inni już dawno zjedli, on nadal twierdzi, że zupa jest za gorąca. Tak było zawsze. To samo dotyczy napojów. Nigdy nie wypił niczego ciepłego. W zasadzie w ogóle nie pije nic innego, jak sok jabłkowy (w sytuacji, kiedy jest kompletnie nieosiągalny, w ostateczności napije się kilka łyków wody), ale nawet w zimie, po powrocie ze spaceru, albo w czasie choroby nie ma takiej możliwości, żeby nakłonić go do wypicia np. ciepłej herbaty. Nigdy mi to nie przeszkadzało i nie walczyłam z tym, ale ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy niejedzenie ciepłych posiłków nie jest niezdrowe. No bo jednak przyjęło się, że ludzie je jedzą - i to wszędzie, niezależnie od klimatu. I mało prawdopodobne, że robią to tylko dla walorów smakowych, dla czystej przyjemności. Wobec tego zastanawiam się: Jaki jest właściwie powód jedzenia/picia ciepłych rzeczy? Po co potrzebne są ciepłe posiłki? I czy jedzenie wyłącznie chłodnego (w temperaturze pokojowej i chłodniejszego) jedzenia jest szkodliwe? Czy jeżeli dziecko nie ma problemów zdrowotnych przy takiej diecie, to znaczy, że jego organizm niczego cieplejszego nie potrzebuje?