Dodaj do ulubionych

Chcę pomarudzić...

05.09.12, 11:20
Dobra, powieść skończona, wydawnictwa zaatakowane i WIELKIE oczekiwanie rozpoczęte. I tak siedzę sobie, czekam i myślę, że w sumie miałabym pomysł na pociągnięcie drugiej części w/ w gniota ( z serii kobieco-kryminalno-obyczajowo-sensacyjnej). Naprawdę, wydaje mi się, że pomysł jest niezły, kotłuje mi się gdzieś w mózgu, tylko: czy jest sens pisać drugą część jeśli losy pierwszej nie są przesądzone? a jeśli nawet ktoś się ulituje i mi ją wyda, to i tak nie wiem, czy pomysł chwyci i czy tą drugą, jeszcze nie narodzoną, też ktoś wyda? Ot, zakręciłam, ale jest to dla mnie problem, który gryzie i uwiera. Co radzicie?
Obserwuj wątek
    • monikaniew Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 11:26
      Pisać Słonko! Przerzucać te kołaczące się myśli na komputer, bo są ulotne.
      Ja też czekam na decyzję z pierwsza książką i druga już w trakcie. Konspekt jest, myśli na kartkach spisywane na bieżąco, pierwszych stron 30 już wklepane. Pisz, pisz, pisz:)
      • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 11:43
        Dzięki! Twe słowa są niczym balsam dla mej poszukującej odpowiedzi duszy ;) Poza tym idzie zima, wieczory długie i co niby robić? Seriale oglądać? dzięki, dzięki. Ale czy Ty też tak masz- nieco zbyt często sprawdzasz skrzynkę mailową? ;) P.S. w oczekiwaniu na TĄ JEDYNĄ W SWOIM RODZAJU ODPOWIEDŹ?
        • pisam Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 11:56
          Na wszelki wypadek nie licz za bardzo na jakieś pieniądze z pisania...
          • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 11:59
            Na żadne? zupełnie nic? :(
            • zona_mi Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 12:05
              Dlaczego żadne? Zaliczka powinna być :) A i potem może też coś kapnie.

              Pisz. Jeśli nawet z tą Ci się nie uda, to sobie ćwiczysz, a na wypadek, gdyby jednak ktoś ją wydał, nie tracisz czasu.
              Poza tym pisanie samo w sobie jest - przynajmniej dla mnie - przyjemnością, której trudno sobie odmówić nawet nie wiedząc, co wydarzy się/nie wydarzy za chwilę.
              • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 12:08
                Tak, otóż to, pisanie to super frajda. Rodzi się taka postać,a potem wyprawia co chce ;) . Idąc słowami Chmielewskiej: przy pisaniu można się usmarkać ze śmiechu.
                • pisam Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 13:54
                  Ale i tak nie licz na pieniądze, żona mi pamięta z dawnych czasów, że czasami wydawca płacili jakieś zaliczki - dzisiaj na prawdę płacą nieliczni a wszyscy krzyczą, że muszą do tego dołożyć z własnej kieszeni. Nie zdziw się, jak będą chcieli abyś im zapłacił za druk...
                  Wtedy takich goń aż im gacie pospadają złodzieje...
                  • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 14:01
                    Już taki jeden się pojawił co to chciał abym współfinansowała. Grzecznie odmówiłam. Mówisz, że trzeba było go zdrowo opier....lić? :)
                    • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 14:06
                      I jeszcze coś - czy to oznacza, że wy/my wszyscy piszący robimy to dla idei? Nikomu żaden wydawca nigdy nie zapłacił? to po co wydawnictwa piszą na swoich stronach: poszukujemy nowych autorów etc? i jak to ma potem wyglądać? wydają książkę i nie płacą autorowi? zupełnie nic? kupy się to-to nie trzyma. Gdzieś tam doczytałam, że za powieść można dostać nawet... 400 zł (hehehhe) czyli jednak gdzieś ktoś zarobił!
                      • skajstop Wrrrr :) 05.09.12, 14:18
                        Bez przesady. Też mam pod górkę, ale kilkutysięczne zaliczki zdarzało mi się brać, a wydawca płaci też za kolejne sprzedane egzemplarze.
                        Bywa po prostu różnie, chociaż zgadzam się z Pisamem, że jest ciężko i niewielu wydawców wartych jest uwagi.
                        • 4kika Re: Wrrrr :) 05.09.12, 14:32
                          aha. rozsądna odpowiedź. A to "400 zł" (nawiasem mówiąc ciekawe czy to było brutto czy netto), o których przeczytałam, zdecydowanie nie zachęca do stukania palcami po klawiaturze hihihihihihii
                          • pisam Re: Wrrrr :) 05.09.12, 14:59
                            Pisząc te swoje "nie licz na pieniądze", mam na myśli ogół, że to jest cholernie ciężka praca, ale nie należy nastawiać się, że będą z tego pieniądze które pozwolą z tego się utrzymać.
                            A jak chcesz poczytać, to zajrzyj tu: gryzipiorek.blogspot.com/2012/07/kasa-idea-radosc-czy-udreka-wadysaw.html
                      • monikaniew Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 19:38
                        Spokojnie z tym niezrabianiem. Dostajesz procent od każdego sprzedanego egzemplarza, więc nie wiem, skąd takie opinie. Mam 3 znajome pisarki i może kokosów jeszcze nie zrobiły (i pewnie nie zrobią-to nie amerykański sen), ale każdy sprzedany egzemplarz to pieniążki.
        • monikaniew Re: Chcę pomarudzić... 05.09.12, 19:34
          O tak! Zerkam co chwila i jak się pojawi nowy mail, jestem już obok:) Dostałam niby 4 odpowiedzi na TAK, ale wszystkie na zasadzie pół na pół finansowanie, a nie uśmiecha mi się sprzedawanie nerki;) Zawrotne kwoty! Piąta odpowiedź jest obiecująca: pozytywna opinia recenzentów i teraz wszystko w rękach zarządu. To odpowiedź z poniedziałku, więc nie wiem, jak długo będę jeszcze czekać. Tu już byłoby pełne finansowanie z ich strony. Zobaczymy, co przyniesie los:)
          • benetowna1 Re: Chcę pomarudzić... 06.09.12, 00:10
            Owszem, nie jest to szóstka w totolotek :) ale płacą.
            Co do drugiej części - niedawno usłyszałam opinię, że kilkutomowe lepiej się sprzedają, więc to raczej argument dla Ciebie na plus:)
            Powodzenia
            • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 06.09.12, 07:00
              Oj, dzięki, dzięki! Ależ pięknie mi tu odpisaliście! Właśnie to chciałam usłyszeć ;) Że jeśli już wydadzą to coś tam kapnie. A co do utrzymywania się z pisarstwa? Nawet gdybym miała takową możliwość, to nie byłoby to dobre, bo każda spotkana osoba, słowo czy gest są świetnymi inspiracjami (nie mylić z perfidnym opisywaniem rzeczywistych sytuacji czy ludzi ;) )
          • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 06.09.12, 07:01
            Monikaniew, a czy długo oczekiwałaś na TEGO WŁAŚCIWEGO MAILA?
            • monikaniew Re: Chcę pomarudzić... 06.09.12, 09:55
              Och, on nie jest jeszcze tym właściwym, tylko dającym nadzieję:) Pierwszy przyszedł po jakichś trzech tygodniach, że tekst przeszedł pozytywnie wstępną selekcję i trafił w dłonie recenzentów. Ten poniedziałkowy mail niecały miesiąc później, że po pozytywnej ocenie recenzentów zostanie przedstawiony zarządowi i od niego to będzie zależeć. Więc dobre myśli zarządowi posyłam co dnia i czekam, czekam z niecierpliwością:)
              • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 06.09.12, 10:02
                Och, jak ja Ci tego "zawiszczę" z całego serca! Ale też z całego serca życzę powodzenia! :)
                • monikaniew Re: Chcę pomarudzić... 06.09.12, 10:09
                  Dziękuję Kochana***
                  Sam fakt, że są pozytywne opinie recenzentów dodał mi skrzydeł:) A jak przyjdzie TEN MAIL będę chyba najszczęśliwszą istotą na świecie! Oby przyszedł w oczekiwanej formie;)
                  Za Ciebie też mocno trzymam kciuki. Już tu widać, że jesteś ciepłą osóbką, masz coś do powiedzenia i świetnie formułujesz zdania, więc bądź dobrej myśli! Chwal się, jak dostaniesz odpowiedź. Ja dam na pewno znaczek.
                  • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 06.09.12, 10:17
                    Ok, jeśli dostanę TEGO MAILA to tak rozedrę się na tym forum, że bez włączania kompa mnie usłyszysz :)
                    • monikaniew Re: Chcę pomarudzić... 06.09.12, 10:28
                      To ja już nastawiam uszy:)
            • monikaniew Re: Chcę pomarudzić... 10.09.12, 16:10
              Dzisiejszy dzień to TEN DZIEŃ! Właśnie dostałam TEGO WŁAŚCIWEGO MAILA:)
              Nie wiem, co mam ze sobą uczynić od samego rana ze szczęścia:) Ach!!!
    • beanfield Re: Chcę pomarudzić... 07.09.12, 18:18
      Pisać drugą. Zawsze może się przydać. Każda dobra, dodatkowa ilość treści na wagę złota.. [to chyba jeszcze dobre słowo ;) ]. A i czym pochwalić się jest, że ma się w zanadrzu coś więcej.
      • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 10.09.12, 07:18
        Dzięki za dobre słowa :) Tak, popiszę, bo mam koncept. Ale generalnie złapał mnie wczesnojesienny dołek nad sensem czegokolwiek. Dlatego między innymi siedzę też na tym forum i marudzę Wam ile wlezie.
        • lucyolejniczak Re: Chcę pomarudzić... 10.09.12, 11:41
          Każdy ma prawo pomarudzić, więc marudź sobie do woli. Tak można. Ale nigdy, przenigdy nie mów o swojej twórczości, że to gniot... Tak absolutnie nie można! Skoro gniot, to po co zawracasz głowę wydawcom? ;) Musisz się szanować. I swoje pisanie też.
          Trzymam kciuki!
          • 4kika Re: Chcę pomarudzić... 11.09.12, 08:13
            To ja się troszkę pobronię. Podczas pisania miałam fajną zabawę i mi się nie nudziło. Część, którą przeczytała rodzinka, została pochwalona i zachęcono mnie abym pisała dalej. Wobec powyższego tak zrobiłam. Miałam z tego frajdę, a co! I teraz leży sobie to-to w wydawnictwach, jedno zdeklarowało się, że zastanowi się nad wydaniem, inni milczą. No, milczą bo ci „inni” dostali ją raptem kilka dni temu. I wiem, że to za wcześnie na jakiekolwiek deklaracje. Mnie jednak opanowały takie myśli, że: zbyt mało razy przeczytałam to przed wysłaniem, na pewno mam tam pełno niedociągnięć, jeśli ktoś to doczytał choćby do połowy to na pewno dalej już wymiękł i wywalił wszystko do kosza. Raz po raz rzucam się na wydruk i sprawdzam coś, czego weług mnie nie poprawiłam, jak się okazuje-poprawiałam. Jednego dnia wydaje mi się, że jednak to czy tamto mogłam poprawić tak czy siak, potem stwierdzam, że w sumie dobrze było, ale coś innego można by skorygować. Obłęd w oczach! A jak po raz kolejny biorę do ręki owe ‘dzieło’ to chce mi się krzyczeć, bo zaraz nauczę się tego na pamięć. Gniota jednego ;)
            • lucyolejniczak Re: Chcę pomarudzić... 11.09.12, 13:06
              Sama możesz tak sobie myśleć, nie jesteś w tym odosobniona, ale nigdy nie mów tego publicznie. Bo jeszcze uwierzą ;)
              • 0vilandra1986 Re: A teraz trochę z innej beczki... 18.02.13, 12:41
                A co jeśli ma się już gotowe dwie części i trzecią w przygotowaniu i to ma tworzyć jedną całość? W zasadzie to ja osobiście mam do tego jeszcze trzy konspekty do następnych powieści ( każda o czym innym) wszystkie z gatunku fantasy. Na razie nadal czekam na odpowiedź jakiegoś "sensownego wydawcy", bo jak dotąd odpowiedzi uzyskałam jedynie od tych wymagających współfinansowania a wszyscy na tym forum to odradzają. Zastanawia mnie jedynie czy może nie wysłać np: trzech pierwszych rozdziałów kolejnej powieści
                • skajstop Re: A teraz trochę z innej beczki... 18.02.13, 15:06
                  Zalewanie wydawców nowymi tekstami, kiedy nie odpowiedzieli na poprzednia propozycję, jest nieco ryzykowne, ale z drugiej strony... Ja bym napisał i spytał. Bo to chyba indywidualna kwestia, każdy wydawca może mieć inaczej.

                  To też kwestia czasu - jeżeli poprzednią propozycję wysłałaś dwa miesiące temu, to nie robiłbym żadnego ruchu. Jeżeli pół roku temu lub więcej - to tak, wystosowałbym maila albo wysłał próbkę czegoś nowego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka