Dodaj do ulubionych

Normalnie szok

16.12.03, 18:31
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031216/kultura/kultura_a_1.html?k=on;t=2003121620031216

Przeczytajcie sami, zwłaszcza wypowiedź pana M. Burcharda. Mnie wszystko
opadło. I znowu "głupi tłumacz" winien.
Obserwuj wątek
    • jottka Re: Normalnie szok 16.12.03, 22:03
      nonie, hajota, podobno ty też tłumacz, nie mów, że pierwszy raz o czymś takim
      słyszysz :)

      poza tym pan od marketingu wyjasnił takim jak ty, że wszelkie wątpliwości co do
      jakości dzieła na motywach leni er ma w głębokim podogoniu, więc sprawa jest
      zasadniczo skończona


      aczkolwiek te rozjazdy między zdaniami polskimi a niemieckimi każą mi sie
      jednak zastanowić nad kompetencjami tłumacza, niezależnie od bezczelności
      wydawcy
      • hajota Re: Normalnie szok 16.12.03, 22:18
        może i nie pierwszy, ale jednak zrobiło na mnie wrażenie...

        O tłumaczu, który zgodził się przełożyć, po pierwsze - książkę niemiecką z
        angielskiego, po drugie - kilkaset stron nabitych nazwiskami, faktami itd.
        machnąć w 4 miesiące, też mam odpowiednie zdanie.
        Ale podejrzewam, że błąd z przemianą rzeczownika niemieckiego Sorge w pana
        doktora Sorge mógł zrobić tłumacz amerykański, a Polak przełożył jak leci, nie
        zaglądając w tym momencie do niemieckiego oryginału.
        • jottka Re: Normalnie szok 16.12.03, 22:55
          iii, ja tam widziałam kwaziprzekłady, gdzie facet okazywał się kobietą, tytuł
          jego powieści miejscem jego zamieszkania, a ponieważ sens się już łamał
          rozpaczliwie, to koniec akapitu kolega tłumacz opuścił :)

          a co do merita to ten tłumacz mówi o porównaniu tekstów niem i ang -
          niezależnie od tego, czego mu wydawnictwo nie uwzględniło, to jednak takie
          rozbieżności zdań rzucają sie w oczy nachalnie, bo nie są to jakieś cuda
          stylistyczne. no całość musiała robić wrażenie bełkotu, nie ma siły


          a że skandal, to oczywiste, ale tłumacza bym nie uniewinniała tak od razu
          • hajota Re: Normalnie szok 16.12.03, 23:11
            Ja go bynajmniej nie uniewinniam. Razem z panem B. tworzą dobraną spółkę.
            • baloo Re: Normalnie szok 16.12.03, 23:24
              Termin "Polnische wirtschaft" chyba dosc dobrze tu pasuje.
              • hajota Re: Normalnie szok 16.12.03, 23:31
                zwłaszcza że inkryminowane wydawnictwo jest częścią niemieckiego koncernu i ma
                (w Polsce) dyrektorkę Niemkę...
                • jottka Re: Normalnie szok 16.12.03, 23:45
                  no to ona mogła sobie poczytać w oryginale, a resztą gamoni, co jenzyków nie
                  znają, nie będziemy sie przejmować

                • baloo Re: Normalnie szok 17.12.03, 01:17
                  hajota napisała:

                  > zwłaszcza że inkryminowane wydawnictwo jest częścią niemieckiego koncernu i
                  ma (w Polsce) dyrektorkę Niemkę...

                  ;oD
                  hahaha ! I to jest bardzo piekne ;o)

                  A moze Pan B. rzucil klatwe na dorzecze Odry i Wisly ? Albo prosciej - taka
                  dyrektorka Niemka moze byc osobnikiem w stylu "Brygad Marriota" ? Znaczy, o
                  ile mi wiadomo, na front wschodni nie sa wysylani li i jedynie sami najlepsi.
                  Delikatnie mowiac.
                  • jottka cze 17.12.03, 01:27
                    piasz siem :(

                    przecież ta kobieta to musi być geniusz marketingu - takie badziewie, a idzie
                    jak woda!

                    • emka_1 e tam 17.12.03, 01:38
                      geniusz. niemota sprzeda badziewie, jeśli na okładce jest zdjęcie lenni:(,
                      bo ona była geniusz (filmowy).
                      • baloo aha 17.12.03, 02:39
                        aha. czepiam sie i jestem niesprawiedliwy. Zly Balon po prostu.

                        a teraz mam gupie pytanie, uwaga : czy rzeczone Wydawnictwo juz na stale
                        udupilo te ksiazke ? Znaczy, czy jest mozliwosc , ze przedstawiciele Autorki
                        odbiora im kopyrajt ? Albo, ze ktos inny kupi tenze kopirajt i wyda toto
                        porzadnie ? Albo, ze rzeczone wydawnictwo wezmie i sieopamieta i po szale
                        swiatecznym wyda drugie wydanie poprawione (a w zasadzie zrobione na nowo) ?

                        Pytam sie, bo nie wiem, jakie w takich sytuacjach sa zwyczaje i prawa. Oprocz
                        Prawa Dzungli, ofkoz ;o)

                        klaniam nisko

                        B.
                        • millefiori Re: aha??? 17.12.03, 15:44
                          Poszlam czytac i:
                          Znalazlam w Recenzjach GW
                          www2.gazeta.pl/ksiazki/1,19970,1805081.html opinie bez wytknietych
                          bledow translatorkich (nb, tekst recenzji wydaje mi sie miejscami niezbyt
                          zrecznym przekladem, ale moze sie czepiam), a w kometarzach post tlumacza, w
                          ktorym to poscie sami przeczytajcie - tlumacz pisze o pomylce wydawcy w tytule
                          ksiazki - gdyz powinny to byc wspomnienia, a nie pamietniki.

                          Zgadzam sie z przedmowcami, ze tlumacz zawinil dwukrotnie: zgodzil sie na
                          przeklad w szalenczym tempie, a po wtore (a raczej po pierwsze), nie z
                          oryginalu, tylko z przekladu.

                          Jak ten przeklad angielski wygladal? Weszlam do Amazon.com i wsrod komentarzy
                          i opinii przeczytalam to, co zamieszczam ponizej - wersja angielska zostala
                          okrojona:

                          www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/3822862169/ref=pd_sxp_elt_l1/104-8827040-6155165
                          i zeby zaoszczedzic scrollingu, wklejam tekst:

                          (This is an abridged edition, January 9, 2003
                          (Reviewer: Jan Bielawski (see more about me) from San Diego, CA United
                          (States
                          (For some inexplicable reason the English translation omits portions of the
                          (original. The US publisher neglected to inform the reader of this little
                          (detail - I find this practice totally unacceptable (hence 1 star).


                          Wyglada tez na to, ze prawa do przekladu wydawnictwo kupilo niejako samo od
                          siebie, za to przez posrednika, gdyz:
                          Swiat Ksiazki - nalezy do grupy Bertelsmann, z siedziba w Monachium
                          - a w Niemczech do tejze Bertelsmann Verlagsgruppe nalezy pierwszy wydawca
                          pamietnikow Leni R. czyli Albrecht Kanus Verlag (tez z siedziba w Monachium).
                          Wydawca wersji amerykanskiej - Picador USA/St.Martin's press nalezy do
                          Holtzbrinck Group (Verlagsgruppe Georg von Holtzbrinck) z siedziba w
                          Stuttgarcie.

                          Moze dopatruje sie przejawow spiskowej teorii dziejow, ale: wydaje mi sie, ze
                          sprzedaz praw autorskich z Niemiec via USA dla polskiego wydania poszla dosc
                          pokretna droga. Kto zarabia na sprzedawaniu praw autorskich do przekladu z
                          przekladu oryginalu wydanego przez ten sam koncern?

                          Byc moze to lancuch finansowego posrednictwa jest wyjasnieniem
                          zjawiska "przekladow z przekladu", o ktorych wspominala Hajota i
                          Chomskybornagain?

                          Dygam ze znakiem zapytania,
                          Millefiori




                          • baloo Re: aha??? 18.12.03, 10:43
                            nieno, toszto kryminal.

                            • millefiori Re: aha??? 18.12.03, 12:30
                              baloo napisał:

                              > nieno, toszto kryminal.
                              >
                              Bo jak to inaczej rozumiec, skoro:
                              (cytat z omawianego art. w RP)
                              "(...)szef marketingu Świata Książki, wyjaśnia: - Agent dysponujący prawami
                              autorskimi zaoferował nam wersję anglojęzyczną, nie oryginalną."

                              i teraz by nie byc goloslowna: Swiat Ksiazki (wydawca):

                              www.polska2000.pl/item2371_45_pl.html
                              (gdzie jest zreszta blad w nazwie grupy: jedno n zamiast dwoch)

                              www.bertelsmann.com/news/press/press_item.cfm?a=6990&id=6990
                              (gdzie znajduje sie potwierdzenie, ze chodzi wlasnie o Bertelsmanna w
                              kontekscie Swiata ksiazki)

                              www.leni-riefenstahl.com/bib-memoiren.htm

                              www.randomhouse.de/knaus/ - pierwszy wydawca

                              Dygam,
                              Millefiori


                              • millefiori Re: aha??? 18.12.03, 12:34
                                I jeszcze jeden link:

                                www.amazon.com/gp/reader/0312119267/ref=sib_dp_pt/104-8827040-6155165#reader-page
                                • hajota Re: aha??? 18.12.03, 17:26
                                  O żesz ty.
                                  Dzięki, Millefiori, za wnikliwe śledztwo.
                                  Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.
                                  Bertelsmann kupuje (?) od Bertelsmanna lewą ręką przez prawe ucho prawa do
                                  anglojęzycznej wersji. Widać do niemieckiej mu się nie opłacało, czy co?

                                  Na dodatek nigdzie na stronach Amazonu (ani innych przez Ciebie podanych) nie
                                  doszukałam się nazwiska tłumacza niem > ang. To już nie wiem, co jest grane.

                                  Ja natomiast poszłam do Empiku i przekartkowałam inkryminowaną książkę, żeby
                                  się upewnić na własne oczy, czy prawdą jest to, co napisał recenzent Rz,
                                  mianowicie, że tytuły gazet niemieckich podane są po angielsku. Otóż nic
                                  takiego nie znalazłam. Nie twierdzę, że nie mogło się zdarzyć, ale tytuły,
                                  które zauważyłam, są jak należy - niemieckie po niemiecku, francuskie po
                                  francusku itp.
                                  Może uda mi się skądś pożyczyć tę książkę i będę drążyć dalej.

                                  Pozdr
                                  hj
                                  • millefiori Re: aha??? 18.12.03, 21:38
                                    Tumacz nie zaistnial takze w wersji francuskiej wspomnien. Dziwi mnie podwojny
                                    przeklad na jezyk angielski - wersji brytyjskiej pod innym tytulem (Sieve of
                                    Time) i amerykanskich wspomnien. Brytyjczycy w dostepnych stronach tez ani sie
                                    zajakneli na temat tlumacza. Po drodze Google wypluly mi jeszcze "Leni
                                    Reifenstahl - 5 lives"
                                    www.taschen.com/pages/en/catalogue/books/photography/all/facts/01309.htm
                                    (Taschen do koncernu B nie nalezy, o ile mi wiadomo), z okladka nieslychanie
                                    zblizona (to samo zdjecie!!!), do okladki Wspomnien w wersji amerykanskiej i
                                    francuskiej.

                                    Serdecznosci,
                                    Millefiori
                                    • chomskybornagain1 Spiskowa teoria 19.12.03, 15:17
                                      czuje sie wezwany do tablicy.
                                      Tlumaczenie niemieckiego dziela z angielskiego przekladau to rzeczywiscie co
                                      najmniej dziwne. Ale moj przypadek gdy wydawnictwo chcialo abym rzecz chinska
                                      przelozyl z angielskiego to nie to samo, skad wydawca mogl wiedziec ze w polsce
                                      sa osoby ktore znaja tak dobrze chinski, ale nie wiedziec ze sa tlumacze z
                                      niemieckiego to juz cos innego.
                                      • millefiori Re: Spiskowa teoria 19.12.03, 20:02


                                        chomskybornagain1 napisał:

                                        > czuje sie wezwany do tablicy.

                                        Przepraszam, jesli tak to odebrales; prawdopodobnie wyrazilam sie niezbyt
                                        precyzyjnie piszac:
                                        "Byc moze to lancuch finansowego posrednictwa jest wyjasnieniem
                                        zjawiska "przekladow z przekladu", o ktorych wspominala Hajota i
                                        Chomskybornagain" .

                                        Chodzilo mi o przytoczone przez Was przyklady istnienia zjawiska "przekladow z
                                        przekladu".

                                        Serdecznosci,
                                        Millefiori
                                        • jottka Re: Spiskowa teoria 20.12.03, 21:06
                                          ja sie zetknęłam z przypadkiem, gdy wydawca kupił prawa do serii publikacji
                                          historycznych, z niem, ale w cyklu były też bodaj 2 książki - przekłady z ang.,
                                          do tego przez niemców zmienione (co zaznaczono na 1.stronie).

                                          i w tej sytuacji trzeba było tłumaczyć z niem, zaglądać do ang oryginału i
                                          jeszcze komentarz dawać polskich fachowców. niby prawą ręką do lewego ucha i w
                                          przypadku lit pięknej niemożliwe, ale tutaj dopuszczalne, choć kosztowało to
                                          nieporównywalnie więcej roboty.

    • hajota Re: Normalnie szok 27.12.03, 13:55
      Jest ciąg dalszy tego serialu kryminalnego...
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031227/kultura/kultura_a_5.html
      • emka_1 Re: Normalnie szok 28.12.03, 01:02
        pan b. pokazał klasę polskiego dyrektora od marketingu i zapewne będzie przez
        wiele lat zajmował podobne stanowiska w róznych wydawnictwach, za coraz wieksze
        pensje. motto dyrektorów od marketingu i sprzedaży brzmi: ksiązka jest jak ryba
        gatunku karp, szybko się psuje i mozna ją sprzedać tylko raz do roku:(((
        • millefiori Re: Normalnie szok 15.01.04, 15:40
          Pieknie! Czy moze cos nowego sie w tej sprawie wydarzylo od zlozenia
          samokrytyki? Czy moze ktos uchylil rabka tajemnicy: dlaczego przeklad na polski
          NIE MOGL byc zrobiony z niemieckiego oryginalu? Jesli dobrze rozumiem to, co
          czytam, to negocjacje w sprawie wydania po polsku Wspomnien Leni R. byly
          prowadzone jeszcze za jej bardzo dlugiego zycia, a byla ona wspolwlascicielka
          praw autorskich wraz z wydawca niemieckim (Knaus Verlag), co jest odnotowane w
          wydaniu angielskim, kazdy moze to sprawdzic:
          www.amazon.com/gp/reader/031209843X/ref=sib_dp_pt/104-7907589-1254331#reader-page
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka