Dodaj do ulubionych

malymi kroczkami

05.12.12, 16:19
W przeprowadzce zaginal mi akt wynajmu mieszkania. Przeszukalam caly dom - nie ma. Musial byc w jednym zgubionym kartonie. Bardzo mi byl ten dokument potrzebny bo musze podac organowi wystawiajacemu rente ze mieszkam sama.
Nie odwazylam sie zadzwonic do agencji wynajmujacej moje mieszkanie. W>yslalam dwa maile jeden krotki, drugi dlugi i nic. I juz widzialam oczyma wyobrazni jak mi ten dodatek finansowy przelatuje kolo nosa a to 200 euro jest.
Chodzilam zdenerwowana ( jeszcze rano jak renty nie mialam) serce mnie bolalo, skrecalo w srodku. Ale nie wzielam tranksene, chcialam sie sama uspokoic oddechami. Dopiero po godzinie siegnelam po leki.
I malutkimi kroczkami zdobylam sie na telefon od agencji. pani byla bardzo sucha i oficjalna a ja prawie ze plakalam w sluchawke. I chyba jej serce zmiekklo bo dostalam mailem kopie aktu wynajmu!
To naprawde duzy krok jak na mnie. Czuje ze lepieje :)
Obserwuj wątek
    • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 16:23
      <Czuje ze lepieje :) >

      Świetnie Madau że lepiejesz :))))
      Ja też nie lubię urzędowych spraw bo ono tam łaskę robią że pracują a my petenci traktowani jesteśmy jak dopust boży ale trzeba nabrać odwagi i pójść.Za drugim razem zawsze jest już łatwiej.
      • madau Re: malymi kroczkami 05.12.12, 16:28
        no :)
        Czuje sie taka lekka ditto, taka z siebie dumna. W dodatku zdobylam sie na drugi telefon do B. bo on ma drukarke a ja nie. Myslalam ze na mnie nakrzyczy ale nie, zaprosil mnie dzis na kolacje i u niego sobie ten akt wydrukuje :)
    • monte_we_mgle Re: malymi kroczkami 05.12.12, 16:28
      Boimy się nieznanego.
      Kiedyś, już jak zachorowałem, telepałem się z powodu wezwania do US. Nie przespałem dwóch nocy, a chodziło o głupią kontrole PIT-a. Nieracjonalne tym bardziej, że wszystkich tam znałem z racji wcześniejszej pracy, ale bałem się jak zareagują na to, że choruję, bo byłem przekonany, że wszyscy wiedzą.
      Panie były bardzo miłe, poczęstowały mnie herbatą, sama sprawa - formalność do odfajkowania. Nie wiem, czy ktoś tam wiedział o mojej chorobie. MOże nie, może jedna, dwie osoby. Nieważne, ludzie mają swoje sprawy.
      Przestałem się po tym bać takich wyjść.
      • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 16:32
        Ja też się bałam gdy mnie US wezwał a chodziło o to ze zapomniałam złożyć podpis.Pani na mnie co prawda nakrzyczała ale niech tam,pewnie miała zły humorek ;)

        Fajnie Madau że B zaprosił Cię na kolację :)
        • madau Re: malymi kroczkami 05.12.12, 16:37
          Ostatnio z B. jest coraz lepiej. dzwonimy do siebie codziennie, nie krzyczy na mnie, jest spokojny, bywa dowcipny. Jak mialam debet too bez slowa pozyczyl pieniadze a i tak wie ze mu ich w calosci nie oddam bo nie mam jak, musialabym glodowac.
          Ciesze sie na ta dzisiejsza kolacje. Wykapie sie w goracej wannie pelnej plynu do kapieli ( u mnie mam tylko malutki prysznic)
          B. chce zebym przyprowadzila kotke w transporterze, stesknil sie za nia.
          • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 16:40
            Często jest tak że ludzie potrzebują na trochę od siebie odejść żeby się zbliżyć.Tęsknota robi swoje.Chodźby za kotką ;)
            • madau Re: malymi kroczkami 05.12.12, 16:41
              No wlasnie, moglby mi powiedziec zebym sobie sama zalatwila drukarke a on jeszcze na kolacje mnie zaprosil :) Zrobilo mi sie bardzo milo :)
              • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 16:44
                Brakuje mu Ciebie.
                • madau Re: malymi kroczkami 05.12.12, 16:49
                  Mi tez go brakuje ale nie narzekam na samotnosc. Czuje sie pania siebie i swojego zycia i zyje bez stresu ( poza telefonami i papierami ktore musze wypelnic)
                  Chodze po zakupy kiedy chce
                  jem kiedy chce, nie musze gotowac
                  spie do ktorej chce i nikt mnie nie budzi ( oprocz kotki)
                  W takim mieszanym stanie jestem
                  • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:06
                    Gdy mieszkałam sama to na początku też byłam zadowolona że nic nie muszę,robię co mi się podoba i kiedy mi się podoba ale po jakimś czasie zaczęło mi być źle w tej samotności.Zapragnęłam dla kogoś ugotować obiad i cieszyć się ze mu smakuje,porozmawiać,czuć czyjąś obecność w domu,słyszeć że ktoś się porusza,nawet jak nic nie mówi.
                    Czasami nie chcę mi się nic ale dobre to że się trzeba zmobilizować i zrobić coś dla kogoś kto tego potrzebuje.Może to mnie w jakiś sposób trzyma przy życiu.
                    • madau Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:11
                      pewnie masz racje Ditto. ja na razie nie odczuwam bolu samotnosci ale mieszkam sama tylko poltora miesiaca. Ciesze sie takims jakims spokojem, nie odczuwam pustki ale np. dzis na kolacje sie ucieszylam :)
                      • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:16
                        Po kolacji będzie kolej na rewanż:)
                        Będziesz mogła coś pysznego ugotować dla B.
                        Na pewno się stęsknił za Twoimi wyszukanymi potrawami znając życie.
                        • madau Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:19
                          Pewno tak :) Ugotuje mu jego ulubionego kurczaka z cytryna, imbirem i oliwkami. mam maly piekarnik ale jakos sobie poradze. Lubie jesc kiedy jestem glodna ( czasami to jeden posilek dziennie), kolacji nie jadam wcale ale dzisiaj sie skusze.
                          • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:21
                            W co się ubierzesz na tę kolacje?Zdradzisz?
                            • madau Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:24
                              Mam fajne satynowe czarne spodnie i szaroniebieski sweter do ud. Do tego naszyjnik z malych niebieskich kwiatkow. Umyje tez glowe ( zaraz ide pod prysznic), uczesze sie w koka. mam takie motylki w brzuchu jak to pisze :)
                              • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:26
                                <mam takie motylki w brzuchu jak to pisze :)>

                                Domyślam się że tak jest.Pewnie długo się nie widzieliście.
                                • madau Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:28
                                  tak, to prawda. Ciesze sie, wybralam ubior, zaraz bede myc glowe, wyczyscilam kolczyki pasta do zebow. Kotki nie wezme bo nie chce zeby miala traume ( ona sie bardzo boi transportera) ale zaproponowalam B; zeby mnie po kolacji odprowadzil i wypil u mnie jakas ziolowa herbatke. Wtedy nabawi sie z Zoska do woli
                                  • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:29
                                    Świetny pomysł :)
                                    • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:31
                                      Moja kotka też nigdy nie lubiła transporterka ani jazdy samochodem.Darła się wniebogłosy chociaż łaziła po całym samochodzie chyba wbrew przepisom.Gdy już się znudziła to leżała z tyłu na półce.
                                      • madau Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:33
                                        Moja tez sie drze w nieboglosy. I potem jest bardzo nieufna, chowa sie pod kanapa, nawet jesc nie chce. Trudno, B. przyjdzie, pobawi sie z nia :)
                                    • madau Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:31
                                      No wlasnie. Nie bede sie sama wloczyc po nocy. Zbieram sie, ide pod prysznic :)
                                      • ditta12 Re: malymi kroczkami 05.12.12, 17:32
                                        Udanej,miłej,romantycznej kolacji Madau :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka