Dodaj do ulubionych

coś o sobie.

07.01.13, 17:27
Ditta to się ciebie właściwie tyczy.
Ciężko mi sie przyzwyczaić do samego siebie,czyli nowego siebie.
Ciężko mi się odzwyczaić przeklinania.
Mam problemy jeszcze w sklepach, mam wrażenie że niektórzy ludzie mnie obserwują, w zasadzie już się powoli z tym oswajam.
Czasem nie mogę się skoncentrować na prostych rzeczach.
Samochodem śmigam bezbłędnie,myślę z wyprzedzeniem i mam doskonałą orientację i spokój nawet przy ogromnych prędkościach na trudnych kawałkach.
zresztą co tu dużo mówić lubię śmigać jeszcze jak radyjko sobie gra, czuje w tedy pełen loz.
Fakt że ten mój samochód to zamół ale jakoś tam idzie.
Mam zwiększoną podzielność uwagi na wszystko ,całe otoczenie.
Zwracam uwagę na szeczegóły jakieś zwykłe szczegóły w otoczeniu.
Juz nie będę wspominał o polityce i systemie;)
Co chwilę się czegoś nowego uczę.
Na koniec napiszę Ci w skrócie rozumiem świat, i dosłownie prawie wszystko.
Doskonale wiesz o czym mówię i ludzie którzy to czytają ,może nie wszyscy.
Ile to przestawianie się może trwać?, miesiąc,dwa,trzy? więcej?
Obserwuj wątek
    • uwierz_w_to Re: coś o sobie. 07.01.13, 17:31
      ile czasu będzie się u mnie normowało to? może oswajał się z tym.
      • ditta12 Re: coś o sobie. 07.01.13, 17:40
        Psychoza trwa jakiś czas niestety zanim wszystko się unormuje.
        Ty Uwierzu wiesz że jest bezpieczny jadąc 200na godzinę samochodem ale twoja żona po prostu się boi takiej prędkości i zrozum ją.
        • uwierz_w_to Re: coś o sobie. 07.01.13, 17:51
          ditta12 napisała:

          > Psychoza trwa jakiś czas niestety zanim wszystko się unormuje.
          > Ty Uwierzu wiesz że jest bezpieczny jadąc 200na godzinę samochodem ale twoja żo
          > na po prostu się boi takiej prędkości i zrozum ją.

          Ditta nie bierzcie dosłownie tego, 200/H z nia bym nie pojechał, ewentualnie na obwodnicy,sam w mieście tak też bym nie pojechał, za duże prawdopodobieństwo że mógł bym w coś przypieszyć.
          Dokładnie wystraszyła się jazdy około 60km/h bo z na przeciwka jechał autobus a ja z zewnętrznej porostu jechałem szybciej niż normalnie, więc tu nie było ryzyka, może podświadomie pomyslała że samochód może wyprzedzać na tym zakręcie autobus i będzie czołówka, bo przecież sa wariaci.
          • ditta12 Re: coś o sobie. 07.01.13, 17:56
            Lęk domniemany – stan emocjonalny powstający na podstawie wyobrażeń, a nie rzeczywistego zagrożenia.
            Może mieć coś w tym rodzaju.
            Nie zdziwiłabym się po tych przejściach jakie miała ostatnio.
            • uwierz_w_to Re: coś o sobie. 07.01.13, 18:01
              Nie jest tak źle zaczeła mnie rozumieć lepiej i sama zaczeła się zastanawiać nad swoimi błędami, jest dobrze tylko ja sie w końcu musze oswoić z tym stanem.
              Bo nie jestem jeszcze naturalny.
              • ditta12 Re: coś o sobie. 07.01.13, 18:04
                Zawsze w związku jest raz lepiej raz gorzej bo byłoby nudno.
              • madau Re: coś o sobie. 07.01.13, 18:06
                A ja nie prowadze samochodu. mam prawo jazdy ale zawsze aut sie balam. Moja kuzynka kierujac uderzyla w koparke i na miejscu zginal jej narzeczony. To bylo kilka lat temu. Po tym wypadku boje sie wsiadac do auta.
                Autobusem do polski tez sie balam jechac ale wzielam tranxene i jakos poszlo.
                • ditta12 Re: coś o sobie. 07.01.13, 18:49
                  W hipomanii to niech mnie wożą czym chcą i z jaką prędkością chcą ale w deresji to trzymam się pasa tak się boję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka