Gość: Olala
IP: *.dynamic.mm.pl
27.11.13, 07:41
Witam wszystkich. Mam na imie Ola, mam 17 lat. Migreny mam dokladnie od 5,5 roku zycia czyli 12 juz lat minelo.
Byly lepsze i gorsze dni, w szkole zwykle rozumieli nauczyciele ale nie wszyscy, z krzywym patrzeniem uczniow musialam nauczyc sie zyc. Niestety przez migreny zamknelam sie w sobie. Od dziecka nie rozumiana przez wszystkich, wiec nic dziwnego.
Aktualnie jestem w technikum, druga klasa. I powiem wam, ze nie jest lekko, szczegolnie z moimi migrenami. Nie moge duzo opuszczac ze wzgledu na egzamin zawodowy w najblizszym czasie, a tu kicha. Praktycznie co tydzien migreny. Jak dopadna mnie w szkole, to moj chlopak musi mi pomoc wrocic bo sama nie dam rady.
W domu ciagle slysze pretensje, bo opuszczam tak jakbym co najmniej udawala. Nie wazne ze placze z bolu, a nawet jak boli to staram sie wszystko zrobic do czasu az nie moge.
Dzisiaj rowniez mam atak, co uslyszalam od mamy mnie rozwalilo "Bo ty nie chodzisz do tej szkoly tylko niby ta glowa i glowa, wez sie w garsc i idz do szkoly" - Powiedziala to do swojej zaryczanej z bolu corki. Mile nie powiem. Na dodatek dodala "Jeszcze mi powiedz ze twoj tz za godzine jak to macie w zwyczaju do szkoly nie chodzic."
Czy to zle ze mi pomaga podczas napadu? Najwyrazniej.
Moze mam chlopaka ideala, ale niestety on tez czasem nie rozumie, zwykle slysze "Poszlabys w koncu do lekarza, a nie meczysz sie. Da ci leki i po problemie".
Co z tego, ze przez te 12 lat probowalam wszystkiego, poczawszy od zwyklych lekow, do tryptanow a nawet lekow p/padaczkowych. Po ostatnich miałam cudowne rzucawki i puls 130, lekarz powiedzial, ze pewnie mi sie wydaje bo to niemozliwe.
Leki hamujace napad u mnie nie zadzialaja, zwykle budze sie z ogromnym bolem.
Badania wszystkie mozliwe zrobione, tomografia, rezonans, eeg itp - wszystko w normie.
Przepraszam, ze tak dlugo pisze, ale musialam sie gdzies wygadac, bo po prostu sobie juz z tym nie radze.