niu_82
26.02.08, 14:23
Moje Kochane
Jestem właśnie w fazie jakiejś niebywałej euforii i posiadam nieograniczone
pokłady energii. Skąd się to bierze, pytanie... bo wczoraj przed wczoraj w
nocy złapał mnie ból nad bóle. Noc nie przespana. Wczoraj zażyłam Cinie 50,
które pomogło na kilka godzin, ból był za silny. Potem aviomarin, czopki
przeciwwymiotne. I do końca dnia się męczyłam. Potem druga noc nie przespana.
Miałam nadzieję, że dzisiaj już minie, ale nie minęło, więc znowu Cinie 50 i 2
Efferalgany.
I sru na dwie godziny jazd elką. Migrena przeszła.
I znowu, jak często zresztą bywa, wpadłam w jakąś mega pozytywną fazę. A
przecież przez 2 dni prawie nie spałam i nie jadłam a wczoraj płakałam z bólu
do poduszki. Z bólu i poczucia ogólnego bezsensu.
Mój post dzisiejszy jest jak majaczenie wariatki, wiem. Ale właśnie czasami po
migrenie czuję się tak niesamowicie szczęśliwa, pełna życia, silna, wspaniała
i bla bla bla, że musiałam to napisać.
Powiem, że gdyby nie te fazy, to NIE WIEM JAK BYM DOTRWAŁA DO NASTĘPNEJ. A
tak, jeszcze dobę lub dwie będzie mi tak wspaniale. Będę chciała nadrobić cały
stracony czas i oczywiście nie dam rady ale co tam:).
Od mniej więcej października mam średnio 5 migren w miesiącu, każda razy 2
dni, co daje 10 dni na 30. Czasami wpadam w straszną deprechę, częściej na
szczęście w euforię.
Mój partner dziwi się, skąd biorę siły. A przecież nie wiem jak to się dzieje,
że dzisiaj kocham cały świat, że wczoraj gryzłam ścianę a dzisiaj MOGĘ TAK WIELE.
Życzę nam wszystkim jak najwięcej takich dni, cieszę się ze odkryłam to forum
i że mogę tu wyrzucać swoje farmazony.
Przepraszam za zaśmiecanie forum, bo to nie jest wątek stricte migrenowy:).