wedrowiec2
21.09.04, 15:23
Dziś, o 3-30 usłyszałam w audycji Barbay Podmiotko, że Leonard Cohen kończy
70 lat. Posłuchałam sobie z przyjemnością "I'm Your Man". Zaraz znajdę starą,
czarną, trzeszcząca płytę i posłucham innych utworów solenizanta.
Leonard Cohen, kanadyjski mistrz piosenki autorskiej, a także poeta i
powieściopisarz, autor takich hitów, jak: "Suzanne", "I'm Your Man" i "In My
Secret Life", kończy we wtorek 70 lat.
Cohen urodził w 1934 roku w Montrealu. Pochodzi z zamożnej, żydowskiej
rodziny o rodowodzie litewskim. Jest absolwentem wydziału humanistycznego
Uniwersytetu McGill w rodzinnym mieście, gdzie studiował od 1951 do 1955 roku.
W czasie studiów zdobył prestiżową nagrodę McNaughton Prize, przyznawaną za
osiągnięcia literackie. (...)
Gdy debiutował jako piosenkarz (w 1968 roku) miał już 33 lata i był uznanym w
swym środowisku poetą.
Często zmieniał miejsce zamieszkania. Mieszkał w Londynie, Nowym Jorku, w
Nashville. "Sam jestem hotelem" - powiedział o sobie po latach. Równie
niestały w związkach z kobietami, wsławił się głośnymi romansami m.in.
piosenkarkami Joni Mitchell oraz Janis Joplin (tę ostatnią upamiętnił w
piosence Chelsea Hotel).
Od lat związany jest z buddyjskim klasztorem zen na górze Mt. Baldy (koło Los
Angeles), gdzie znalazł spokój ducha i uwolnił się od dręczących go przez
całe życie ataków depresji.
"Cierpiałem na depresję i bardzo istotna część mojej aktywności poświęcona
była walce z nią. Naprawdę próbowałem wielu rzeczy - wielu filozofii, wielu
narkotyków, wielu kobiet. Szukałem ratunku w piciu i w sztuce. Ale nic mi nie
pomagało. Do czasu, kiedy zostałem mnichem w klasztorze i zamknąłem się przed
światem na kilka lat" - wyznaje artysta.
Obecnie przebywa tam na stałe, pod imieniem Jikan ("Cichy"). Dzień zaczyna
już o godzinie 2.30 i poddaje się surowej klasztornej dyscyplinie.
"To zrozumiałe, że tak radykalna surowość życia budzi w nas sprzeciw. Jeżeli
ten opór okaże się wystarczająco silny, człowiek odchodzi z klasztoru. Tam
nie ma turystów. Nie ma też gości - przynajmniej nie na dłużej. Jeżeli jednak
pokonamy naturalny sprzeciw i nagniemy się do rygorów klasztornego życia,
okazuje się, że może ono dać poczucie wielkiego komfortu. Przede wszystkim
przez cały dzień nie trzeba podejmować żadnych decyzji. Rozlega się dźwięk
dzwonka lub kołatki i trzeba iść tam, gdzie trzeba iść. Trzeba wypełnić swoje
obowiązki" * podkreśla Cohen.
(...)
Cohen ma na swoim koncie kilkanaście albumów muzycznych, m.in. "The Songs of
Leonard Cohen" (1968), "Live Songs" (1973), "New Skin for the Old Ceremony"
(1974), "Various Positions" (1985), "I'm Your Man" (1988), "Ten New Songs"
(2001). W 2003 z rąk Gubernatora Generalnego Kanady otrzymał Order of Canada,
najwyższe odznaczenie kanadyjskie, przyznane mu za wybitny wkład w rozwój
kanadyjskiej kultury.
muzyka.onet.pl/mr,982037,wiadomosci.html
www.cohen.art.pl/cohen.php?show=wstep