mammaja
15.11.04, 20:59
Kiedy moja corka odzidziczyla mieszkanie po ciotce, pani mecenas
przeprowadzajaca sprawy spadkow (skad innad zaprzyjazniona) powiedziala na
koniec " A jak bedziesz Zosiu (imie zmienione!) wychodzic za maz to ja ci
przygotuje taka intercyze, ze bedziesz calkowicie bezpieczna. Mloda byla
troche skonfudowana, za maz (narazie nie wychodzi, a ja sie tak zastanawiam -
czy sluszne jest takie podejscie prawniczki. Czy rzeczywiscie nalezy okreslic
co moje, co twoje, a co wspolne ? Jak uwazacie? Czy nie psuje to poczatku
wspolzycia?