Dodaj do ulubionych

świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnukom

15.01.05, 18:52
Poztanowiłam pokusić się o jakieś wnioski z dotychczasowych dyskusji:

1. zerwanie z przestarzałą instytucją małżeństwa

2. zerwanie z generującą przemoc instytucją rodziny

3. zalegalizowanie konkubinatu (bez jednakowoż wspólnego pomieszkiwania,
ale z prawem do wspólnego opodatkowania się - chodzi o podatek od seksu)

4. całkowite wyeliminowanie z życia miłości jako przestarzałej formy relacji
międzyludzkich i oparcie wszystkiego o prawo danego państwa/unii państw.

5. zalegalizowany, opodatkowany, 100% bezpieczny seks w wyspecjalizowanych
agencjach.

6. delegalizacja instytucji religijnych w tym przede wszystkim KK.

7. wprowadzenie do szkół obowiązkowego, profesjonalnego wychowania seksualnego.

8. całkowite oddzielenie seksu od rozrodczości - dzieci powinny się
"brać" z probówek w sposób planowy i świadomy - w wyspecjalizowanych
instytucjach/klinikach.

9. zerwanie z przestarzałą metodą wychowania dziecka w rodzinie
albo przez samotnego rodzica - dzieci powinno wychowywać społeczeństwo
(a konkretnie wyspecjalizowani wychowawcy w wyspecjalizowanych placówkach
opiekuńczo-wychowawczych).

10. Po przejściu na emeryturę ludzie powinni opuszczać zamieszkiwane przez
siebie jednoosobowe mieszkania i zamieszkiwać w wyspecjalizowanych
zakładach dla ludzi starszych, aż do momentu zakwalifikowania
przez wyspecjalizowanego geriatrę do eutanazji.

11. Eutanazja powinna być przeprowadzana w warunkach humanitarnych
w wyspecjalizowanych ośrodkach typu "Godne odejście".
Następnie powinna być przeprowadzona kremacja i rozsypanie popiołów
na przygotowanym w tym celu miejscu.

12. zabrakło mi pomysłu - ale liczę na Was smile
Obserwuj wątek
    • tom_tam Re: Kamfora 15.01.05, 19:04
      Kamforo,-
      gratuluje Tobie wyciagniecia inteligentnych, przemyslanych i konstruktywnych
      wnioskow z naszych forumowych rozmow.
      Czekam na nastepne, rownie madre, z wielka niecierpliwoscia smile
      Moze w miedzyczasie napiszesz prace (magisterska) z teza: "jezeli Ziemia jest
      okragla to mieszkancy Australii "musza" pospadac w przestrzen miedzyplanetarna"

      pozdrawiam,-
      tom
      • kamfora Re: Kamfora 15.01.05, 19:31
        tom_tam napisał:

        > Moze w miedzyczasie napiszesz prace (magisterska) z teza: "jezeli Ziemia jest
        > okragla to mieszkancy Australii "musza" pospadac w przestrzen
        > miedzyplanetarna"

        No wiesz...raczej nie da rady z tą pracą magisterską...
        (Chyba, że u doktora Tom_tama smile

        PS Gdzie jest ten międzyczas? wink
        • tom_tam Re: Kamfora 15.01.05, 19:48
          Szanowna Kamforo,-
          musze Ciebie "rozczarowac" - nie da rady.
          tom jest "mlotek"! i tytulow naukowych nie posiada a jakiejkolwiek
          zajec "edukacyjnych" wszelkich stopni unikal jak "zydzi wody swieconej" smile.
          Mimo wszystko, rozumiejac Twoj "glod naukowy" i ambicje - sluze Tobie adresem
          szacownej Uczelni Wyzszej i jej Rady Naukowej u czlonkow ktorej KAZDA praca
          i na KAZDY temat ma wysokie prawdopodobienstwo rzetelnej wyceny smile)
          www.wsksim.edu.pl/rada.php
          Powodzenia zycze i pozdrawiam,-
          (-)tom

          ps: "miedzyczas" rozumiem okres pomiedzy Twoimi kolejnymi badaniami
          i wyciaganiem konstruktywnych wnioskow z przeprowadzanych na forum "dyskusji" smile

          • kamfora Hmmm... 15.01.05, 20:01
            Rozumiem, że obudził się w Tobie "instynkt ratownika", i tak bardzo
            chcesz zaspokoić mój "głód naukowy", że nie dopuszczasz nawet ewentualności
            że mogę być "syta"? wink
            Proponuję w ramach Twej wysokiej tolerancji po prostu zająć się
            swoimi własnymi międzyczasami, a moje wypociny omijać szerokim łukiem wink
            • nokata Re: Hmmm... 15.01.05, 21:07
              Kamfora, przepraszam ze zapytam, a mam 2 pytania:
              1. Czy piszac post rozpoczynajacy watek bralas cos?
              2. Czy jestes pewna ze biorytm Twoj dzisiaj nie ma trzech minusow?

              Takiego pomieszania z poplataniem, jako zywo nie uswiadczysz chyba nigdzie.

              Ale skoro swoja kwestie autor w przyplywie samokrytyki nazywa wypocinami,
              to zaczynam do tegoz autora nabierac wielkiego szacunku.
              Za bezstronne pojrzenie na tresc.
              • kamfora Re: Hmmm... 15.01.05, 22:02
                nokata napisała:

                > Kamfora, przepraszam ze zapytam, a mam 2 pytania:
                > 1. Czy piszac post rozpoczynajacy watek bralas cos?
                > 2. Czy jestes pewna ze biorytm Twoj dzisiaj nie ma trzech minusow?

                Na obydwa pytania ta sama odpowiedź: Nie smile

                > Takiego pomieszania z poplataniem, jako zywo nie uswiadczysz chyba nigdzie.

                To teraz ja mam pytanie: Czy mogłabyś napisać, co z czym pomieszałam
                a co z czym poplątałam?

                > Ale skoro swoja kwestie autor w przyplywie samokrytyki nazywa wypocinami,
                > to zaczynam do tegoz autora nabierac wielkiego szacunku.
                > Za bezstronne pojrzenie na tresc.

                Może inaczej pojmujemy słowo: "wypociny"? wink
                Nie szastaj tak swoim szacunkiem...
    • instant Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 15.01.05, 19:13
      12. Bezwzgledne zalecenie wnukom systematycznego czytania Forum 40+, dzieki
      czemu naucza sie, jak w gladki i niezauwazalny sposob skrecic dyskusje o
      prostytucji na dyskusje o Swiatyni Opatrznosci Bozej, co moze byc im niezwykle
      pomocne w przyszlej karierze:
      a) polityka
      b) dyplomaty
      c) duchownego
      d) prawnika
      e) managera spolki Skarbu Panstwa
      f) biznesmana
      g) stajacego przed Komisja Sejmowa
      h) meza/zony
      i) internauty
      ...itd.itp. ad libitum smile)
      • tom_tam Re: Kurdesz!, kurdesz! nad...kurdeszami! :) 15.01.05, 19:19
        Szanowna Instant,-
        przypadkiem "udalo" mnie sie poznac (medialnie) zarowno p.Czarzastego jak
        i (w miare okolicznosci) slucham produkcji (rowniez medialnych) ojca magistra-
        Dyrektora.
        Szesliwi Ci co jako jedyne zrodlo swojej "wiedzy" traktuja forum 40+ smile)

        pozdrawiam,-
        tom
        • instant Re: Kurdesz!, kurdesz! nad...kurdeszami! :) 15.01.05, 19:22
          Szanowny TT,
          a czyz nie chodzi nam wlasnie o szczescie naszych wnukow? wink

          z najlepszymi wyrazami -
          i.
          • tom_tam Re: Kurdesz!, kurdesz! nad...kurdeszami! :) 15.01.05, 19:24
            Dokladnie TAK! - Szanowna Instant smile))

            buziak,-
            tom
            • mammaja Re: Kurdesz!, kurdesz! nad...kurdeszami! :) 15.01.05, 22:05
              No i moze dla tego wlasnie nie mam wnukow!(Calosc postulatów Kamfory)smile
    • jan.kran Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 16.01.05, 08:41
      Wnukow na razie nie mam , ale jak bede miala to zycze Im zupelnie czego innego
      niz Kamforasmile) K. Tradycjonalista.
    • eeffa Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 16.01.05, 10:37
      Bf skąd się wzięły takie przypuszczenia ? smile
      Czytając Twoje wnioski odnoszę wrażenie, że oprócz żartobliwej farsy przebija z
      niej jakaś nieufność. Większość z nas tutaj piszących żyje w tradycyjnych
      monogamicznych związkach, troszczy się o dom i utrzymanie rodziny ... ale
      przecież nie w oderwaniu od otoczenia społecznego.
      Taki obraz byłby fałszywy, uproszczony albo inaczej - fragmentaryczny. Nie
      wyobrażam sobie jednostronnej, absolutnej wizji wartości etycznych. To jest po
      prostu niemożliwe w stosunku do rzeczywistości. Niezrozumienie - to już jest o
      krok od napiętnowania.
      A nasze wnuki ? Mam nadzieję, że ich świadomość będzie większa. Może im to
      umożliwi bardziej harmonijnie współistnienie w otaczającej rzeczywistości, a
      na cudzą "odmienność" nie będą reagować tak ksenofobicznie.

      Bf cenię sobie Twój punkt widzenia, chociaż mam odmienne zdanie.
      --
      -----------------------------
      • kamfora :-) 16.01.05, 10:53
        eeffa napisała:

        > Taki obraz byłby fałszywy, uproszczony albo inaczej - fragmentaryczny. Nie
        > wyobrażam sobie jednostronnej, absolutnej wizji wartości etycznych. To jest po
        > prostu niemożliwe w stosunku do rzeczywistości. Niezrozumienie - to już jest o
        > krok od napiętnowania.

        Ewelino,
        do głowy mi nie przyszło, że można serio potraktować moje "wnioski z forumowych
        dyskusji" jako "postulaty" - teraz widać jak na dłoni, jaki mam zakuty łeb wink

        Ale tak serio, gdyby się komuś chciało przelecieć punkt po punkcie,
        to co należałoby w tych "postulatach" napisać? I z jakiej dyskusji
        wyciągnęłabyś (gdybyś to miała zrobić Ty) taki a nie inny wniosek?
        Jaka wizja "świata marzeń" jawi się na podstawie wypowiedzi Forumowiczów 40+?

        ("Wnuki" to taka ogólna nazwa przyszłych pokoleń, jakby co wink
        • witekjs Re: :-) 16.01.05, 11:34
          kamfora napisała:
          /... /
          >teraz widać jak na dłoni, jaki mam zakuty łeb wink

          Przeczytałem wszystkie posty i myślę, że odrobinę przesadziłaś z
          smokrytyką... wink smile)

          Witek :o
          • kamfora Re: :-) 16.01.05, 12:50
            witekjs napisał:

            > Przeczytałem wszystkie posty i myślę, że odrobinę przesadziłaś z
            > smokrytyką... wink smile)

            Odrobinę? To chyba dopuszczalny błąd, czyż nie? wink
            • mammaja Re: :-) 16.01.05, 13:19
              Zastanawim sie od wczoraj na ile obraz wypowiedzi na forum ksztaltuje takie
              wlasnie podsumowanie, jakie w swojej glebokiej ironii przedstawila Kamfora.
              Napewno nie sa to moje poglady.Napewno nie wielu osob z tego forum.Wiec czyje?
              • kamfora Re: :-) 16.01.05, 13:33
                mammaja napisała:

                > Napewno nie sa to moje poglady.Napewno nie wielu osob z tego forum.Wiec czyje?

                Właśnie, Mammaju. Czyje?
                Czy będziesz zaskoczona, gdy Ci powiem, że taki świat (a właściwie ofertę
                takiego świata) widzą dzisiejsze natolatki?

                Jeszcze raz w takim razie chciałabym gorąco zachęcić Forumowiczów 40+
                do polemiki z każdym z "postulatów" z osobna. I poparcia tej polemiki
                cytatami swoich własnych wypowiedzi na tym forum (wyrażających zupełnie inne
                poglądy).
                • mammaja Re: :-) 16.01.05, 14:35
                  Przyznam,ze to mrowcza praca wyszukiwanie wlasnych wypowiedzi na roznych
                  watkach! Ale moge dac przyklad: w dyskusji a terroryzmie ludzi starych
                  podawalam opisowo rozwiazania tych problemow np. w Niemczech.Co wcale nie
                  znaczylo, ze kazdy mieszkaniec tego kraju prznosi sie do opisywanego osiedla
                  dla ludzi starych.Jest taka mozliwosc. Jak rowniez przyklad Chin - gdzie nie
                  bylo opieki spolecznej,bylo oczywiste ze funkcje te pelni rodzina.
                  Byc moze przy pomocy wyszukiwarki poszukam jeszcze - ale czy to warto?
                  Faktem jest, ze nie opisalam w koncu jak bardzo duzo dala mnie osobiscie
                  opieka nad osobami starymi i chorymi.Jak nauczyla mnie pokory i dystansu do
                  wartosci materialnych. Jak wielkim przezyciem byla smierc bliskiej osoby, ktora
                  umarla doslowownie w moich ramionach. Ale czy forum to wogole miejsce na takie
                  zwierzenia? Dla mnie nie!
                  • marialudwika Re: :-) 16.01.05, 14:44
                    Mam za soba podobne doswiadczenia,jak Mm,ale tez uwazam,ze opisywanie ich na
                    forum mijaloby sie z celem,sa to sprawy zbyt prywatne.Domy starcow,jak one by
                    sie nie zwaly, sa ostatecznoscia,jesli nie ma sie bliskich a watek o
                    terroryzmie ludzi starych nie jawil mi sie sympatyczny,kazdy kiedys bedzie
                    stary,no chyba,ze umrze nagle...
                    ml
                  • kamfora Masz rację, Mammaju 16.01.05, 15:28
                    Nie warto zawracać sobie głowy smile

                    Przepraszam, wątek powstał w jakiejś chwili zamroczenia (chociaż nie
                    narkotycznego, jak tu zdawał się sugerować ktoś).
        • wedrowiec2 Re: :-) 16.01.05, 11:42
          kamfora napisała:
          > teraz widać jak na dłoni, jaki mam zakuty łeb wink
          >

          Jako osoba znająca kamforę osobiście, z pełna odpowiedzialnością stwierdzam, że
          nie ma ona takiego wyglądu:
          www.desa.art.pl/aukcje/aukcja45/img_high/045_14.jpg
          • kamfora Re: :-) 16.01.05, 12:48
            Wędrowiec,
            czy na swoich wykładach używasz podobnej metody?
            "Mrówka NIE wygląda jak słoń: tu oto mają państwo wizerunek słonia" wink
            • wedrowiec2 Re: :-) 16.01.05, 15:03
              Słonia jest zdecydowanie łatwiej pokazać wszystkim studentom. Mrówkę mogę
              jedynie tym, którzy siedzą w pierwszych rzędach.
              • kamfora Re: :-) 16.01.05, 15:22
                wedrowiec2 napisała:

                > Słonia jest zdecydowanie łatwiej pokazać wszystkim studentom. Mrówkę mogę
                > jedynie tym, którzy siedzą w pierwszych rzędach.

                I to mówisz Ty, która pokazujesz studentom rzeczy niewiele większe od atomów? wink
                Przecie o WIZERUNEK zwierzaka chodzi, nie o zwierzaka żywego...
        • eeffa Re: :-) 16.01.05, 17:56
          >> do głowy mi nie przyszło, że można serio potraktować (...)
          - Bf cieszy mnie, że "do głowy ci nie przyszło" taki absurd ! Czyż moje
          określenie "żartobliwa farsa" daje ku temu takie podstawy ? smile
          Mój komentarz dotyczył "nieufności".

          >> Jaka wizja "świata marzeń" jawi się na podstawie wypowiedzi Forumowiczów 40+?
          - Wizja moja nie jawi się na podstawie wypowiedzi F 40+ smile Obraz jej wizerunku
          kształtuje się w oparciu o świat realny w jakim na codzień przebywam. Tutaj
          raczej próbuję ją przełożyć hmmm ... z różnymi skutkami.

          Mam odmienne wnioski od tych przedstawionych przez ciebie smile
          Mechanizm przetwarzania zmysłowego i ich odpowiednia selekcja plus tendencja do
          uzupełniania informacji według korzystnych dla siebie kryteriów jest czymś
          przecież tak subiektywnym ! smile Czyż nie ?

          Optymizmem ogarniają mnie na F.40+ wypowiedzi przeciwne tendencji uznawania za
          jedynie moralnie dobry własny system wartości.

          Hej Bepeef - Traktując wcześniejszą wypowiedź za żart, farsę ...jakie są Twoje
          wizje i wnioski ?
          Pozdrawiam.
          PS’ Mm masz rację, wyszukiwanie postów jest czasochłonne.
          W wątku o "terroryźmie..." też nie zauważyłam, żebyś napisała, że dotyczy to
          każdego mieszkańca tego kraju. Nie spotkałam się również z taką interpretacją
          twojego postu u innych ?
          • kamfora Re: :-) 16.01.05, 19:36
            Ewelino,
            nie wątpię, że świat realny każdy sobie kształtuje nieco inaczej, niż
            daje temu wyraz w swoich (forumowych) marzeniach smile To, co tutaj
            piszemy jest raczej jakimś mixem, który zawsze trzeba traktować
            z wielkim dystansem.(O który to dystans również do moich wypowiedzi
            uprzejmie proszę smile.


            ******************************* ********************
            - Babciu, te grzyby w koszyku są trujące!
            - Nie szkodzi, to nie do jedzenia, to na sprzedaż!
            ******************************* ********************
    • no_no Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 16.01.05, 12:10
      Naszym wnukom życzę, by widziały świat
      we wszystkich barwach tęczy,
      a nie tylko w dwóch kolorach: białym i czarnym.

      no_no - cała paleta z pędzlemsmile)
      • kamfora Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 16.01.05, 12:43
        no_no napisał:

        > Naszym wnukom życzę, by widziały świat
        > we wszystkich barwach tęczy,
        > a nie tylko w dwóch kolorach: białym i czarnym.

        Biel jest tęczą widzianą we wszystkich jej barwach naraz smile

        Warto nauczyć się (i wnuki) bronić bieli przed czernią - inaczej
        z tęczy nici wink
        • witekjs Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 16.01.05, 13:16
          Piękno bieli i wszystkich kolorów ją tworzących, chyba najlepiej widoczne jest
          dzięki istnieniu czerni, która jak w witrażu nadaje im kształt, treść i
          ograniczenia...
          Tęcza, bywa rzadko, bardzo krótko i nie zawsze jest dostrzeżona.
          Warto nauczyć posługiwania się czernią, którą można wyrazić wszystko,
          pamiętając o odcieniach szarości...

          Pozdrawiam. Witek
    • dado11 Re: s´wiat naszych marzen´, czyli czego z˙yczymy w 16.01.05, 18:16
      A tak zupelnie powaznie, zycze moim wnukom zycia w normalnym!,
      przyzwoitym! i tolerancyjnym spoleczenstwie.
      Zycia w zdrowym srodowisku i w szczesliwych rodzinachsmile))
      z mozliwoscia realizacji najbardziej nawet szalonych pomyslowsmile
      Pozdrawiam futurystyczniesmile D.
      • kamfora Re: s´wiat naszych marzen´, czyli czego z˙yczymy 16.01.05, 19:42
        dado11 napisała:

        > A tak zupelnie powaznie, zycze moim wnukom zycia w normalnym!,
        > przyzwoitym! i tolerancyjnym spoleczenstwie.
        > Zycia w zdrowym srodowisku i w szczesliwych rodzinachsmile))
        > z mozliwoscia realizacji najbardziej nawet szalonych pomyslowsmile

        No i właśnie o to mi chodziło: zdefiniowanie w punktach tego "normalnego,
        przyzwoitego, tolerancyjnego społeczeństwa", zdefiniowanie
        "szczęśliwej rodziny" i określenia granic dla "najbardziej szalonych
        pomysłów" smile))
        Starałam się to "ująć statystycznie" - niestety, nie wyszło...
    • josarna Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 17.01.05, 19:56
      > 10. Po przejściu na emeryturę ludzie powinni opuszczać zamieszkiwane przez
      > siebie jednoosobowe mieszkania i zamieszkiwać w wyspecjalizowanych
      > zakładach dla ludzi starszych, aż do momentu zakwalifikowania
      > przez wyspecjalizowanego geriatrę do eutanazji.

      To akurat do mnie.
      Zbyt wiele wokół mnie miało miejsce tragicznych wydarzeń, które w znacznym
      stopniu wynikały z zamieszkiwania w samotności (niekoniecznie ludzi bardzo
      starych), bym mogła to popierać. Codzienne odwiedziny służą przede wszystkim
      poprawie samopoczucia obu stron, ale nie zapewniają bezpieczeństwa.
      Swoje wnioski na temat form opieki nad ludźmi starymi wyciągam m.in. na
      podstawie rozmów z zainteresowanymi oraz w oparciu o opinie ludzi znających
      problem z doświadczenia. Jestem przekonana, że człowiek stary powinien żyć w
      ograniczonej samotności, czyli sam w chwilach, kiedy tego chce. Ideałem są moim
      zdaniem (i moich starych bliskich) domy typu rodzinnego, w którym jednak będzie
      więcej starszych ludzi mających czas dla siebie i podobne problemy. Akurat w
      tej chwili mam w domu 3 osoby w wieku 74, 76 i 94 lata i nie ma problemów.
      Żadna z nich nie zadręcza mnie, że się nudzi; rozmawiamy, gdy jest okazja. Ja
      organizuję domowe życie, pracuję, zapewniam poczucie bezpieczeństwa. Gdyby w
      takim domu mieszkało WYGODNIE 10 osób, to byłoby zapewne jeszcze weselej i nie
      miałabym zbyt wiele pracy (panie pomagają w zajęciach domowych). Każdej z nich,
      w jej samotnym mieszkaniu nie stać na pakiet Cyfry+, częste rozmowy
      telefoniczne, a nawet na psa, z którym tu mają wspaniałą zabawę. Uważam, że
      budowa takich (jak gdyby rodzinnych) domów ma sens i jest najlepszym
      rozwiązaniem łączącym opiekę z wypełnieniem czasu starszego człowieka.
      Oczywiście w przypadku ludzi-roślin konieczna jest inna opieka, ale tej jeszcze
      nie doświadczyłam. Mimo to nadal uważam, że stary człowiek ma prawo do GODNOŚCI
      i nie należy zmuszać matki do upokorzenia, jakim jest mycie przez syna. Wiele z
      nas rodziło dzieci i wiemy, że nie przeszkadzało nam, gdy myła nas obca osoba,
      a chyba umarłybyśmy, gdyby nagle w tej roli pojawił się np. kolega ze szkoły.
      Jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, by zapytać o zdanie zainteresowanych,
      jakby byli niemowlętami lub całkowicie upośledzonymi umysłowo.
      P.S. W dyskusji o "terrorze" chodziło o coś innego. W moim otoczeniu uważa się,
      że starym ludziom należy we wszystkim ustępować i tolerować najgorsze ich
      zachowania. Gdy staruszek człowieka opluje to należy się tylko wytrzeć i nadal
      uśmiechać, choć u delikwenta nie stwierdzono żadnego upośledzenia umysłowego.
      Ja się z tym nie zgadzam - młodszy człowiek także ma prawo do godności. Mój
      staruszek jakoś prędko zaczął mnie szanować, gdy kilka razy zrobiłam mu
      porządną awanturę.
      • kamfora Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 17.01.05, 20:27
        josarna napisała:

        > To akurat do mnie.

        Zaraz tam do Ciebie wink
        Sama zmagam się z tym akurat problemem dobrych klika lat. I tak sobie
        pomyślałam, że powinnam może zaklepać dla siebie miejsce w tym
        Twoim domu? wink (ale się tego geriatry trochę boję smile
        • josarna Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 17.01.05, 21:02
          Sama zmagam się z tym akurat problemem dobrych klika lat. I tak sobie
          > pomyślałam, że powinnam może zaklepać dla siebie miejsce w tym
          > Twoim domu? wink (ale się tego geriatry trochę boję smile

          Nie jest taki straszny, zwłaszcza dla obcych. Starzy ludzie zawsze są najgorsi
          dla tych, którym najwięcej zawdzięczają... A do tego czasu to ja chyba zajmę
          jego miejsce i może będę okropna? smile Raczej tak, bo jestem pyskata i strasznie
          przemądrzała, ale nie będę przynajmniej nudzić z braku zainteresowań.
          • ada296 Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 17.01.05, 22:09
            Kamfora
            muszę przyznać, że dawno mnie nic tak nie ubawiło jak Twój pierwszy wpis w tym
            wątku smile
            zazdroszczę lekkości pióra smile
            i pozdrawiam smile
            • kamfora Kpij sobie, kpij ;-) 17.01.05, 22:43
              A Mleczko? smile
              • ada296 Re: Kpij sobie, kpij ;-) 17.01.05, 22:54
                nie kpię przecież smile
                Mleczko prześmieszny smile
                ale on tak ma smile
                • glodn_y Re: Kpij sobie, kpij ;-) 17.01.05, 23:25
                  Mleczko ma doplaty z UE, wiec reszte ......z górysmile))
    • josarna Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 17.01.05, 20:44
      7. wprowadzenie do szkół obowiązkowego, profesjonalnego wychowania seksualnego.

      Akurat z tym się zgadzam, choć było to napisane z przekąsem. Hipokryzja
      obowiązująca w naszym kraju prowadzi do tego, że młodzi wiedzę czerpią np. z
      internetu, z którego dowiedzą się wszystkiego o seksie analnym i oralnym, ale
      na pewno nie dowiedzą się niczego o miłości, czy różnicach w odbiorze seksu
      przez obie płcie. Jako, że "głodnemu zawsze chleb na myśli", KK wmawia
      wszystkim, że wychowanie seksualne to nauczanie technik współżycia, a przecież
      nie o to w tym chodzi (co potwierdzi każdy seksuolog). Gdy poczyta się
      wypowiedzi młodych na forum, to można zauważyć skutki zaniechania wychowania
      seksualnego w szkołach i pozostawienie ich samym sobie, czyli internetowi. Dla
      wielu rodziców jest to wciąż temat zbyt trudny, gdyż nie da się rozmawiać o
      seksie nie ujawniając przy okazji swoich poglądów, a nawet tajemnic. Dobrze
      jest, gdy rodzice mogą liczyć na pomoc fachowca.
      • kamfora hipokryzja 17.01.05, 22:41
        josarna napisała:

        > 7. wprowadzenie do szkół obowiązkowego, profesjonalnego wychowania seksualnego
        > .
        >
        > Akurat z tym się zgadzam, choć było to napisane z przekąsem.

        Umówmy się co do jednego: albo uznasz, że wszystko było napisane
        "z przekąsem" albo nic smile

        Skąd weźmiesz profesjonalnych nie-hipokrytów do nauczania w szkołach?
        Ja wiem, że potrzebny jest jakiś "chłopiec do bicia" - więc wszystko
        zwala się na Kościół i jest "ok". Ciekawe tylko, dlaczego owo
        "wmawianie" jest takie wybiórcze? Przecież Kościół "wmawia" tyle różnych
        rzeczy...
        A może jednak to nie "wmawianie" KK powoduje taki zamęt w młodych głowach?
        Chyba sama nie wierzysz, że miłości można nauczyć się na lekcji, albo
        z nawet najbardziej profesjonalnego podręcznika. Tego się człowiek uczy od
        rodziców, nieważne, czy tego rodzic chce czy nie, czy jest tego świadomy, czy nie.
        • josarna Re: hipokryzja 17.01.05, 23:26
          Umówmy się co do jednego: albo uznasz, że wszystko było napisane
          > "z przekąsem" albo nic smile
          Wszystko. Z przekąsem, czyli z sugestią, że autorka ma odmienne zdanie. A ja
          akurat z niektórymi punktami się zgadzam.

          > Skąd weźmiesz profesjonalnych nie-hipokrytów do nauczania w szkołach?

          Nie wiem! Kiedyś mówiono: "Skąd weźmiesz tylu nauczycieli angielskiego, jak są
          sami rusycyści?" Niech się, do licha, uczą! Podobno jest bezrobocie..

          > Ja wiem, że potrzebny jest jakiś "chłopiec do bicia" - więc wszystko
          > zwala się na Kościół i jest "ok".

          Przecież przez kilka lat było wychowanie seksualne w szkołach, a w każdym razie
          organizowano doraźne zajęcia z profesjonalistami - mój syn miał takie w ósmej
          klasie. Gdy KK przejął władzę (tzn. partie znacznie bliższe "prawej strony"),
          to zajęcia te z hukiem zostały zdjęte z programu. Szkoda, bo akurat te, które
          znam były dobre i bardzo ułatwiły mi życie w trudnym okresie.

          > Chyba sama nie wierzysz, że miłości można nauczyć się na lekcji, albo
          > z nawet najbardziej profesjonalnego podręcznika.
          Niestety, wierzę, że MOŻNA... Dlaczego "niestety"? A jak mają się uczyć miłości
          między kobietą i mężczyzną dzieci z rozbitych rodzin? Widzisz świat idealny, a
          statystyki mówią, że rodzin, w których dzieci emocjonalnie i intelektualnie
          otrzymują wszystko, co trzeba jest zdecydowana mniejszość. Kiedyś słuchałam
          jakichś rozmów w TV Plus (z Pospieszalskim) i dostawałam mdłości od tego
          idealizowania i "chciejstwa". Rodzina ma być idealna, a innych nie ma i koniec.
          Problemy pod dywan! Rodzice powinni decydować o wychowaniu dzieci - bijący i
          molestujący również?! O mało mnie nie trafiło!

          > A może jednak to nie "wmawianie" KK powoduje taki zamęt w młodych głowach?

          Zamęt powoduje brak rzetelnych, mądrych informacji. Młodzież ma najszerszy
          dostęp do dosyć chamskiego internetu, albo kościelnych bzdur o dziewictwie do
          ślubu i seksie (najlepiej) tylko w celu prokreacji. Mocno kojarzy mi się to z
          idealnym komunizmem - oni też próbowali nagiąć życie do absurdalnej teorii...
          • kamfora Re: hipokryzja 17.01.05, 23:48
            josarna napisała:

            > Nie wiem! Kiedyś mówiono: "Skąd weźmiesz tylu nauczycieli angielskiego, jak są
            > sami rusycyści?" Niech się, do licha, uczą! Podobno jest bezrobocie..

            Kłopot w tym, że aby nauczyć ludzi angielskiego wystarczyło otworzyć
            granice i nie zagłuszać anglojęzycznych stacji wink

            > Przecież przez kilka lat było wychowanie seksualne w szkołach, a w każdym
            > razie organizowano doraźne zajęcia z profesjonalistami - mój syn miał takie
            > w ósmej klasie. Gdy KK przejął władzę (tzn. partie znacznie bliższe "prawej
            > strony"),
            > to zajęcia te z hukiem zostały zdjęte z programu. Szkoda, bo akurat te, które
            > znam były dobre i bardzo ułatwiły mi życie w trudnym okresie.

            No cóż...mamy inne doświadczenia w tym względzie.

            > Niestety, wierzę, że MOŻNA... Dlaczego "niestety"? A jak mają się uczyć
            > miłości między kobietą i mężczyzną dzieci z rozbitych rodzin? Widzisz świat
            > idealny, a statystyki mówią, że rodzin, w których dzieci emocjonalnie i
            > intelektualnie
            > otrzymują wszystko, co trzeba jest zdecydowana mniejszość.

            Nie widzę świata idealnie. Czasem żałuję, że nie...

            > Kiedyś słuchałam jakichś rozmów w TV Plus (z Pospieszalskim) i dostawałam
            > mdłości od tego idealizowania i "chciejstwa". Rodzina ma być idealna, a
            > innych nie ma i koniec.

            To o czym właściwie mają się uczyć dzieciaki na tych lekcjach? O patologiach?

            > Problemy pod dywan! Rodzice powinni decydować o wychowaniu dzieci - bijący i
            > molestujący również?! O mało mnie nie trafiło!

            To może warto inwestować w wychowywanie rodziców?

            > Zamęt powoduje brak rzetelnych, mądrych informacji.

            Z tym się zgadzam smile
            Ale skąd mają się brać rzetelne, mądre informacje, skoro brak rzetelnych i
            mądrych ludzi? smile))

            > Młodzież ma najszerszy
            > dostęp do dosyć chamskiego internetu, albo kościelnych bzdur o dziewictwie do
            > ślubu i seksie (najlepiej) tylko w celu prokreacji.

            Albo do bzdur o "kościelnych bzdurach" wink Gdzie Ty o tym słyszałaś?
            (Tylko mi nie cytuj wczesnośredniowiecznych ksiąg doktorów Kościoła wink

            > Mocno kojarzy mi się to z
            > idealnym komunizmem - oni też próbowali nagiąć życie do absurdalnej teorii...

            Skojarzenia każdy ma jakie ma - nic na to poradzić nie można smile))

            PS Daleko od Ciebie do Krakowa?
            • mammaja Re: hipokryzja 18.01.05, 00:16
              I z tym zdejmowaniem lekcji wychowania seksualnego tez nie precyzyjne masz
              informacje.Przeciez kochana pani Lybacka juz prawie kadencje sejmowa siedzi na
              stolku ministra oświaty.I co, spieprzyła wszystko co mogła łącznie z maturą.
              Przedtem były ostre dyskusje o podreczniki,ale były.Zaręczam,że widzialam takie
              z których napewno nie chciałabym,zeby moje dzieci czy wnuki się uczyly - i
              takie z ktorych chętnie. Temat jest napewno wazny,ale nie liczmy na to że
              partie polityczne znajdą tu rozwiązanie.Tak samo jak z wychowaniem
              obywatelskim.Był świetny program,świetny podręcznik. Gdzie się to podziało?
              Naszczęście odeszłam od tematu (w życiu)i jak czytam o tym,ze nauczyciele mają
              w ramach pensum mieć zajecia pozalekcyjne to już widzę ten bunt.Ilośc godzin
              lekcyjnych jest i tak zmniejszona. Ciekawa jestem kiedy te zjęcia, ktore byly
              zostaly z takim hukiem zdjete? Bo w szkolach ktore znam bylo przygotowanie do
              zycia w rodzinie na wysokim poziomie - tez zostalo wysmiane przez inne partie!
              Ech,życie!
              • josarna Re: hipokryzja 18.01.05, 07:18
                mammaja napisała:

                > I z tym zdejmowaniem lekcji wychowania seksualnego tez nie precyzyjne masz
                > informacje.

                U nas zdjęto dokładnie wtedy, gdy KK (poprzez partie prawicowe) doszedł do
                władzy. Do dzisiaj wpływy KK są bardzo silne (w polityce, bo w życiu nie
                bardzo). Poczekajmy kilka lat, powróci dyskusja o wychowaniu seksualnym. Założę
                się już dzisiaj, że KK nie dopuści do wprowadzenia tych zajęć do szkół - chyba
                że w wersji o pszczółkach, kwiatkach i ciężkim grzechu - a żaden polityk "nie
                podskoczy" bo byłby skończony.

                Bo w szkolach ktore znam bylo przygotowanie do
                > zycia w rodzinie na wysokim poziomie - tez zostalo wysmiane przez inne partie!

                A które partie?
            • josarna Re: hipokryzja 18.01.05, 07:08
              Co do wychowania seksualnego, to proponuję to, co zawsze: sprawdzić, jak to
              wygląda w innych krajach i jakie przynosi efekty. A młodzieży nie są potrzebne
              cotygodniowe lekcje, tylko dobre książki i spotkanie od czasu do czasu. Za
              moich czasów były niezłe książeczki, ale na dzisiejsze czasy są przestarzałe
              (bardziej w formie). Dlaczego nie wolno nawet WYDAWAĆ dobrych (istniejących)
              podręczników, które mógłby polecić np. mądry wychowawca, albo kupić do szkolnej
              biblioteki? Czy ktoś odpowie na to pytanie?

              > To o czym właściwie mają się uczyć dzieciaki na tych lekcjach? O patologiach?

              To teraz jednak trochę Ci się poplątało. Właśnie tłumaczę, że dzieciom z
              niedoskonałych rodzin (czyli większości) konieczne są lekcje, książki i mądre
              filmy, bo nie mają innej możliwości nauczenia się miłości między kobietą i
              mężczyzną. Oczywiście samotna matka może wiele wyjaśnić, ale tylko część to
              potrafi. W programach, o których pisałam, ZAWSZE zakładano, że istnieje
              wyłącznie idealny model rodziny: wykształceni, mądrzy, kochający się rodzice,
              dla których celem miłości jest urodzenie i wychowanie dzieci -
              innych "pozamiatać pod dywan"!

              "To może warto inwestować w wychowywanie rodziców?"

              Uczenie dzieci miłości jest właśnie inwestowaniem w przyszłych
              rodziców. "Starych byków" niczego już nauczyć nie można.

              > Młodzież ma najszerszy
              > > dostęp do dosyć chamskiego internetu, albo kościelnych bzdur o dziewictwi
              > e do
              > > ślubu i seksie (najlepiej) tylko w celu prokreacji.

              Przecież przykazania "dziewictwa do ślubu" nigdy KK nie odwołał! Chyba, że ja
              nie jestem na bieżąco. Ok, zapytam młodych, o czym mówi się na naukach
              przedmałżeńskich oprócz pokazywania zdjęć z bardzo późnych aborcji.

              Wszelkie "chciejstwo" kojarzy mi się z utopią, jaką był komunizm, bo to
              najtrafniejszy przykład. Oczywiście, że zarówno KK, jak i szkoła powinny kłaść
              wszystkim do głów, że dla ludzi i społeczeństwa doskonała rodzina jest
              rozwiązaniem idealnym, do jakiego powinniśmy dążyć, ale trzeba godzić się z
              tym, że tak nie jest i nie odbierać szansy nauczenia się miłości dzieciom,
              które nie wychowują się we wzorowych warunkach.

              "PS Daleko od Ciebie do Krakowa?" 100 km i 1,5 godziny jazdy przy dobrych
              warunkach.




              • kamfora Re: hipokryzja 18.01.05, 07:31
                josarna napisała:

                > Co do wychowania seksualnego, to proponuję to, co zawsze: sprawdzić, jak to
                > wygląda w innych krajach i jakie przynosi efekty.

                No właśnie: możesz podać przykład kraju, w którym wychowanie seksualne
                w szkole przyniosło takie efekty, że można podać za wzór?

                A młodzieży nie są potrzebne
                > cotygodniowe lekcje, tylko dobre książki i spotkanie od czasu do czasu.

                Podaj przykłady takich książek. Czy też dopiero trzeba zamówić u jakiegś
                seksuologa (jaki najlepszy polski byłby? A może kilku do wyboru?)

                > Za moich czasów były niezłe książeczki, ale na dzisiejsze czasy są
                > przestarzałe (bardziej w formie). Dlaczego nie wolno nawet WYDAWAĆ dobrych >
                (istniejących) podręczników, które mógłby polecić np. mądry wychowawca, albo
                > kupić do szkolnej biblioteki? Czy ktoś odpowie na to pytanie?

                O jakie podręczniki chodzi? Czy wierzysz w coś takiego jak "autorytet podręcznika"?
                >
                > > To o czym właściwie mają się uczyć dzieciaki na tych lekcjach? O patologi
                > ach?
                >
                > To teraz jednak trochę Ci się poplątało. Właśnie tłumaczę, że dzieciom z
                > niedoskonałych rodzin (czyli większości) konieczne są lekcje, książki i mądre
                > filmy, bo nie mają innej możliwości nauczenia się miłości między kobietą i
                > mężczyzną.

                Wiesz...jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wpadasz w skrajności.
                A czy te dzieci z niedoskonałych rodzin nie mają kolegów pochodzących
                z rodzin "normalnych"? Na lekcjach w szkole można się nauczyć
                (jeśli już) to GADAĆ o miłości, a nie miłości.


                > Oczywiście samotna matka może wiele wyjaśnić, ale tylko część to
                > potrafi. W programach, o których pisałam, ZAWSZE zakładano, że istnieje
                > wyłącznie idealny model rodziny: wykształceni, mądrzy, kochający się rodzice,
                > dla których celem miłości jest urodzenie i wychowanie dzieci -
                > innych "pozamiatać pod dywan"!

                Czy samotna nauczycielka (z problemnami osobistymi) może wychowywać dzieci do
                życia w rodzinie? Czy należy przeprowadzać jakąś weryfikację (przyznawać bądź
                nie jakieś "świadectwa moralnści" takim nauczycielom? KTO miałby weryfikować
                i w oparciu o jakie kryteria?
                >
                > "To może warto inwestować w wychowywanie rodziców?"
                >
                > Uczenie dzieci miłości jest właśnie inwestowaniem w przyszłych
                > rodziców. "Starych byków" niczego już nauczyć nie można.

                Więc uważasz, że ktoś, kto nie umie kochać - może iść do szkoły UCZYĆ kochać?

                > Przecież przykazania "dziewictwa do ślubu" nigdy KK nie odwołał! Chyba, że ja
                > nie jestem na bieżąco. Ok, zapytam młodych, o czym mówi się na naukach
                > przedmałżeńskich oprócz pokazywania zdjęć z bardzo późnych aborcji.

                ??? Zapytaj koniecznie smile


                > Wszelkie "chciejstwo" kojarzy mi się z utopią, jaką był komunizm, bo to
                > najtrafniejszy przykład.

                Hmmm...wink
                • lablafox Re: hipokryzja 18.01.05, 08:45
                  Na lekcjach można się nauczyć refleksji na temat życia , miłości.
                  Zdobyć wiedzę rozszerzającą dotychczasową wiadomosci ( czasami tylko od
                  starszych kolegów i bardzo prostacką, czasami żenującą).
                  Zobaczyć różne opcje aby mieć możliwość wyboru.
                  Miłości teoretycznie się nie nauczysz, tak jak i innych umiejętności.
                  Tak sądzę.
                  • eeffa Re: hipokryzja 18.01.05, 09:05
                    kamfora napisała:
                    >> ... do głowy mi nie przyszlo, że można serio potraktować ...

                    Serio nie serio, ale obawiam się że nie na żarty. I to jest bardzo smutne crying
                • josarna Re: hipokryzja 18.01.05, 10:30
                  "No właśnie: możesz podać przykład kraju, w którym wychowanie seksualne
                  w szkole przyniosło takie efekty, że można podać za wzór?"

                  O, rany! Nie mogę zajmować się wszystkim! Przecież są ludzie w Ministerstwie,
                  którzy biorą za to ciężkie pieniądze!
                  W Szwecji obecnie chyba nie jest źle, ale postaram się dowiedzieć więcej z
                  pierwszej ręki.

                  > Podaj przykłady takich książek. Czy też dopiero trzeba zamówić u jakiegś
                  > seksuologa (jaki najlepszy polski byłby? A może kilku do wyboru?)

                  Myślę, że mammaja może coś powiedzieć na ten temat (pisała, że zna
                  podręczniki). Ja czytałam tylko dyskusję, z której wynikało, że KK ostro
                  zaprotestował przeciwko dobremu podręcznikowi, a zalecił taki o pszczółkach.
                  Niewiele wiem na ten temat, bo przecież nie będę specjalnie poszukiwać
                  podręczników, jeżeli temat mnie nie dotyczy. Nie przypomnę sobie cytatów
                  z "kościelnego" podręcznika, ale pamiętam, że włosy stawały dęba.

                  "Czy wierzysz w coś takiego jak "autorytet podręcznika"?"

                  Akurat w tym "przedmiocie" - tak. To tematy, które zawsze będą interesować
                  młodzież. A czy nas nie interesowały? Szkoda, że nie pamiętam, co takiego
                  czytywało się pod ławką w liceum, ale było to niezłe.

                  "KTO miałby weryfikować (nauczycieli)
                  > i w oparciu o jakie kryteria?"

                  To nie moja działka, ale psychologów jest u nas cała masa! Mają też kryteria
                  przyznawania "certyfikatów". Z wywiadu z panią seksuolog wiem, że przechodzą
                  oni wielostopniowe egzaminy. Zawsze zdarzą się błędy w ocenie (afera ze znanym
                  pedofilem), ale to nie znaczy, że trzeba zrezygnować z weryfikacji uprawnień.
                  A może opłacać internetowe dyżury świetnych fachowców, do których młodzież
                  mogłaby zwracać się z pytaniami? Na takiej stronie mogłyby być odpowiedzi na
                  najczęściej zadawane pytania, a potem te inne. Nie mam czasu buszować po
                  internecie, ale gdy czasem na coś trafię, to robi się smutno, że młodzi (no,
                  nie uczniowie), sami sobie odpowiadają na pytania, czy np. seks zbiorowy, czy
                  analny jest dobry (!!!), a nie mogą przeczytać opinii psychologa i wyników
                  badań. Najwygodniej jest udawać, że nie ma problemu, nie było pytania.

                  > A czy te dzieci z niedoskonałych rodzin nie mają kolegów pochodzących
                  > z rodzin "normalnych"?

                  Mają, ale odwiedziny u koleżanki nie zastąpią codziennego kontaktu z
                  kochającymi się rodzicami, a tych jest za mało. Mogą pomóc książki, ale
                  młodzież mało czyta. Pozostają filmy. To jeśli chodzi o miłość. A co z nauką
                  zasad współżycia w rodzinie, umiejętnością szukania kompromisu?
                  O seksie, nawet kochającym się ludziom, jest czasem trudno mówić - bo musi się
                  powiedzieć o sobie. Przekazanie wielu informacji wymaga także sporej wiedzy, a
                  kto ją posiada? Jak rozmawiać np. o homoseksualizmie bez poznania naukowych
                  opinii?
                  Ok, niech będzie. Ja pochodzę z rozbitej rodziny. Tylko dzięki książkom i
                  filmom wyrosłam na mniej więcej normalną kobietę, bo dobra i kochana mama
                  dążyła do tego, byśmy wyszły za mąż, ale niechcący całą sobą wpajała nam, że
                  faceci to dranie, a seks jest ohydny. Dobrze, że wtedy chociaż Wisłocka pisała,
                  bo pewnie byłabym "kaleką". Ale ilu dziewczynom będącym w takiej sytuacji chce
                  się samym walczyć o swoją normalność? Moja 30-letnia przyrodnia siostra
                  przegrała tę walkę z kretesem.
        • rudakitka1 Re: hipokryzja 18.01.05, 17:10
          Nie wypowiem się na temat "tez" postawionych przez Kamfore,chociaż myślę,że one
          wcale nie z przymruzeniem oka obrazują poglady wielu forumowiczów,w kazdym
          razie tak odbieram to forumwink))ale ja jestem DEWOT albo DULSKAsmile))!!!
          Ja tylko myśle o tych profesjonalnych nauczycielach i fachowych ksiązkach,z
          których nigdy nie korzystałam.Z nauki przedslubnej w KK -ćwierć wieku temu-
          pamiętam metody zapobiegania ciąży-były i te naturalne i te przez KK
          krytykowane,a więc z grubsza wszystko co wtedy było dostępne.Ja jednak
          najbardziej pamiętam zdanie końcowe owych nauk:kochajcie się tak,aby było wam
          dobrze!!!!I się staram jak mogę,bez podręczników,wszystko samouki odkrywać
          musimy sami,ale moze dlatego tak długo odkrywamywink))a jedyna pomocą jest
          miłość,której żaden nauczyciel nie nauczy.
          Miłej naukismile)
          • ewelina10 Re: hipokryzja 18.01.05, 17:18
            rudakitka1 napisała:
            > Ja jednak najbardziej pamiętam zdanie końcowe owych nauk:kochajcie się
            > tak,aby było wam dobrze!!!!

            Ruda jesteś taka rozbrajająca smile))
            I pomyśleć, że wszystkio jest takie proste.
          • josarna Re: hipokryzja 18.01.05, 17:26
            Może się mylę, ale pewnie wychowałaś się w nieco bardziej normalnej rodzinie
            niż moja, więc chyba było Ci łatwiej. Ja jednak uważam, że trochę szkoda życia
            na uczenie się wszystkiego od podstaw na własnej skórze. Niestety wiele
            małżeństw tego nie wytrzymuje (jak widać gł. w miastach) i dopiero po szkodzie
            są mądrzy w drugim związku. Ci, którzy wygrali "docieranie się" teraz twierdzą,
            że to banalnie proste - ale czy naprawdę? Czy nigdy w życiu nie zdarzyło Ci się
            westchnąć: "Gdyby ktoś mi o tym wcześniej powiedział, nie stracilibyśmy tyle
            czasu!"?
            • rudakitka1 Re: hipokryzja 19.01.05, 16:08
              josarna napisała:

              Czy nigdy w życiu nie zdarzyło Ci się
              >
              > westchnąć: "Gdyby ktoś mi o tym wcześniej powiedział, nie stracilibyśmy tyle
              > czasu!"?
              W niektórych sprawach tak,ale jezeli chodzi o TE SPRAWY to to nie była strata
              czasuwink.
              • josarna Re: hipokryzja 19.01.05, 20:13
                DO RUDEJKITKI

                Myślę, że conajmniej 90% ludzi może pozazdrościć Ci niemal idealnego życia,
                usłanego różami. Nie możesz jednak wszystkich reguł życia, zasad religijnych,
                prawa i zwyczajów oceniać poprzez pryzmat przypadku tak idealnego, że aż
                nierealnego!
                • rudakitka1 Do Josarny 20.01.05, 11:55
                  josarna napisała:

                  > DO RUDEJKITKI
                  >
                  > Myślę, że conajmniej 90% ludzi może pozazdrościć Ci niemal idealnego życia,
                  > usłanego różami. Nie możesz jednak wszystkich reguł życia, zasad religijnych,
                  > prawa i zwyczajów oceniać poprzez pryzmat przypadku tak idealnego, że aż
                  > nierealnego!

                  Moje życie nie jest usłane różami,jest często pod górkę.Nikomu niczego nie
                  narzucam i nie mam zamiaru nikogo oceniać.Udała mi się rodzina i dlatego o tym
                  napisałam.Jest mi Ciebie żal,bo zatruwasz życie sobie i innym.Moze psycholog Ci
                  pomoże?W życiu każdego człowieka są jaśniejsze strony i ja się z nich cieszę,bo
                  jestem optymistką.Dlatego nie obarczam winą za swoje problemy innychsmile)).
                  PAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!
          • josarna Re: hipokryzja 18.01.05, 17:30
            P.S. To nie było do Eweliny tylko do Rudejkitki!
    • kanoka Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 11:21
      kamfora napisała:

      > Poztanowiłam pokusić się o jakieś wnioski z dotychczasowych dyskusji:
      >
      > 1. zerwanie z przestarzałą instytucją małżeństwa
      >
      > 2. zerwanie z generującą przemoc instytucją rodziny
      >
      > 3. zalegalizowanie konkubinatu (bez jednakowoż wspólnego pomieszkiwania,
      > ale z prawem do wspólnego opodatkowania się - chodzi o podatek od seksu)
      >
      > 4. całkowite wyeliminowanie z życia miłości jako przestarzałej formy relacji
      > międzyludzkich i oparcie wszystkiego o prawo danego państwa/unii państw.
      >
      > 5. zalegalizowany, opodatkowany, 100% bezpieczny seks w wyspecjalizowanych
      > agencjach.
      >
      > 6. delegalizacja instytucji religijnych w tym przede wszystkim KK.
      >
      > 7. wprowadzenie do szkół obowiązkowego, profesjonalnego wychowania seksualnego.
      >
      > 8. całkowite oddzielenie seksu od rozrodczości - dzieci powinny się
      > "brać" z probówek w sposób planowy i świadomy - w wyspecjalizowanych
      > instytucjach/klinikach.
      >
      > 9. zerwanie z przestarzałą metodą wychowania dziecka w rodzinie
      > albo przez samotnego rodzica - dzieci powinno wychowywać społeczeństwo
      > (a konkretnie wyspecjalizowani wychowawcy w wyspecjalizowanych placówkach
      > opiekuńczo-wychowawczych).
      >
      > 10. Po przejściu na emeryturę ludzie powinni opuszczać zamieszkiwane przez
      > siebie jednoosobowe mieszkania i zamieszkiwać w wyspecjalizowanych
      > zakładach dla ludzi starszych, aż do momentu zakwalifikowania
      > przez wyspecjalizowanego geriatrę do eutanazji.
      >
      > 11. Eutanazja powinna być przeprowadzana w warunkach humanitarnych
      > w wyspecjalizowanych ośrodkach typu "Godne odejście".
      > Następnie powinna być przeprowadzona kremacja i rozsypanie popiołów
      > na przygotowanym w tym celu miejscu.
      >
      > 12. zabrakło mi pomysłu - ale liczę na Was smile

      Tak czytam, czytam i ......postanowiłam się ustosunkować(!) do tekstu postu
      Kamfory. W dyskusji nt wnuków nie biorę udziału, ze względu na fakt nie
      posiadania tychże, co jak sądzę, nie ode mnie jest zależnewink)....i nie wiem, czy
      by chciały zamieszkać w świecie MOICH marzeń?

      Rozbiór logiczny wink))))))) tekstu „Świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnukom”
      1. głównym tematem tekstu jest seks
      2. o seksie pisze autorka w sposób jawny w punkcie 3, 5, 7, 8
      3. seks stanowi podmiot domyślny w punktach 1, 2, 4, 9,
      4. łącznie na 11 punktów(pkt 12 - pusty), 8 punktów ma ścisły związek z seksem!!!!!
      5. czy oznacza to (wg autorki), że życie naszych przyszłych wnuków,(obecne
      wnuki, żyją tak jak my - tu i teraz) będzie zdominowane przez SEX?????
      Powyższe spostrzeżenia, potwierdza kierunek w jakim toczy się dyskusja smile))
      C.b.d.o.

      Żartsmile))))))))(cytat z Jutki)
      • petromin Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 12:03
        Ja odbieram tekst kamfory jako to na czym koncentruja sie rozmowy na forum. I
        przyznaję jej rację z odpowiednio przymkniętym okiem wink
        • josarna Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 13:50
          petromin napisał:

          > Ja odbieram tekst kamfory jako to na czym koncentruja sie rozmowy na forum. I
          > przyznaję jej rację z odpowiednio przymkniętym okiem wink

          Bo na forum porusza się tematy wspólne dla wszystkich ludzi lub większości - to
          jest jasne dla każdego bez tłumaczenia. Poruszane tematy są rzeczywiście
          wspólne. Oczywiście czasem ktoś może poruszyć temat "specjalistyczny" prosząc
          np. innych o poradę.
          A oko rzeczywiście należy przymykać, choć to nie oznacza, że nie można
          polemizować. Dyskusje mają na celu raczej przekonanie do tolerancji i nie
          należy ich traktować jako zamach na tradycyjne wartości.
          • petromin Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 16:21
            Już kiedyś pisałem, że o tolerancji mówią i tolerancji żądają najczęściej
            osoby, które tolerują najczęściej tylko własne poglądy.
            • josarna Tolerancja 18.01.05, 16:49
              petromin napisał:

              > Już kiedyś pisałem, że o tolerancji mówią i tolerancji żądają najczęściej
              > osoby, które tolerują najczęściej tylko własne poglądy.

              Ci, którzy są przeciwni tolerancji także tolerują wyłącznie własne poglądy z
              tym, że aktualnie te poglądy są obowiązujące. Gdyby sytuacja się odwróciła i
              wygrały poglądy przeciwne to z całą pewnością staliby się wojownikami na rzecz
              tolerancji (czyli zwycięstwa własnych poglądów smile).



      • ewelina10 Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 12:34
        kanoka napisała:
        > 1. głównym tematem tekstu jest seks
        > 2. o seksie pisze autorka w sposób jawny w punkcie 3, 5, 7, 8
        > 3. seks stanowi podmiot domyślny w punktach 1, 2, 4, 9,
        > 4. łącznie na 11 punktów(pkt 12 - pusty), 8 punktów ma ścisły związek z
        > seksem!!!!! ......> Żartsmile))))))))(cytat z Jutki)

        Oj, nie żart, nie żart wink Seks jest przecież nieodłącznym elementem naszego
        życia, hmmm...przynajmniej w jego wcześniejszym etapie produkcyjnym.
    • josarna Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 17:44
      Chciałabym jeszcze wiedzieć, gdzie i kiedy ktoś proponował pomysły z pkt.
      1,2,4,5,6,9? Chyba jestem mocno "do tyłu".
      Co do pkt.10, to zamawiam coś takiego dla siebie już dzisiaj! Moja mama również
      tak twierdzi. Oczywiście pieklę się na nią o to (przysięgam, że żyjemy
      zgodnie!), ale w duchu DLA SIEBIE bardzo bym tego chciała. Zawsze decydowałam o
      sobie i o odejściu również chciałabym decydować. Wiem, że to grzech, ale i tak
      mam już pewne miejsce w piekle, więc co za różnica?
      • mammaja Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 20:11
        Droga Josarno,nie masz zadnego miejsca w piekle zagwarantowanego - to ci moge
        zagwarantowac. Przyznam,ze nie czuje sie na silach do dalszego brania udzialu w
        tej dyskusji - jestem czlowiekiem wypalonym, ktory kilkanascie lat swojego
        zycia poswiecil na walke z wiatrakami - moze cos tam dobrego z tego
        zostalo,moze nie - czytam niejkore postulaty napewno sluszne - i co? Mozna
        podsumowac,ze gdzies tam siedza jacys urzednicy w
        Ministerstwie,Kuratorium,Wydzia le Oswiaty (niepotrzebne skreslic) - i oni
        powinni wiedziec i oni powinni to zrealizowac.I to jest prawda. Odniose sie
        tylko do jednego - weryfikacja nauczycieli przez psychologa. No tu juz sie
        usmialam jak norka.Uwazam rowniez,ze studenci pedagogiki powinni byc ocenini
        pod wzgledem przydatnosci do zawodu - ale potem? Jak juz maja swoje "stopnie
        awansu zawodowego" - kto ich ruszy,zwlaszcza tych mianowanych czy
        dyplomowanych. Musieliby popelnic powazne wykroczenia, zeby nie wygrac w sadzie
        pracy.Wyciagnelam nawet z szafy kilkanascie broszur,jakie Ministerstwo wydawalo
        w latach 1999 - 2000. Jest tam mnostwo ciekawych rzeczy, programy wychowawcze w
        szkolach,o podrecznikach,o uczniu zdolnym - w reformie oswiaty naprawde byly
        swietne propozycje. Co sie dalej stalo, jak to poszlo? Nie odpowiemy sobie
        tutaj na forum. Naszczescie juz nie czuje sie odpowiedzialna za wszystko.Bo to
        paskudna cecha charakteru.
        • tom_tam Re: Mammajo 18.01.05, 21:01
          Ty - jako dzialacz "pierwszej linii" ( i CHWALA Tobie za to!) widzisz byc moze
          podany przyklad z "pedagogicznego podworka" ze zbyt waskiej perpektywy?.
          Ja - opierajac sie wylacznie na prasowych "sensacjach" o porzadkach w polskiej
          Szkole (wspolczesnej) mam juz zupelnie falszywy i opaczny jej obraz bo wsparty
          wylacznie medialnymi przykladami odbic od "normalnosci".
          A "obiektywnie"?
          Obiektywne to sa wyniki ostatniego badania PISA (OECD) gdzie badano poziom
          skutecznosci nauczania w Szkolach (Srednich) w 40- Krajach Swiata.
          Dech mnie zaparlo bo POLSKA SZKOLA zanotowala najwiekszy postep w stosunku do
          badan sprzed 4-ech lat (PISA-2000) i zdaniem europejskich fachowcow postep ten
          jest zwiazany z reforma Oswiaty przeprowadzona w latach 90-tych w Polsce a tak
          krytykowana u nas w Kraju przez...wszystkich! (Rodzice, uczniowie
          i..Nauczyciele!).
          Daleko nam jeszcze do poziomu oswiaty powszechnej w Finlandii, Kanadzie czy
          Holandii czyli czolowki "swiatowej" ale z ostatnich (prawie) miejsc w
          poprzednim rankingu - znalezlismy sie w dobrym "srodku" przewyzszajac poziomem
          (srednio) takie Niemcy czy czy inne duzo bogatsze od nas Kraje Europy i Swiata
          ktore na oswiate przeznaczaja nieporownalnie wiecej srodkow budzetowych niz
          Polska.
          Naszym Pedagogom i (nie smiej sie!) rowniez "urzedasom" z Ministerstwa -
          autorom tych postrzelonych pomyslow z oswiatowa "reforma" - bezstronnie naleza
          sie wyrazy uznania.
          tom

          ps. "reforma oswiaty" nie ma NIC wspolnego z obecnym Rzadem i jego SLD-owska
          wiekszoscia.
          Przylozyly sie do tego dzialania wszystkich politykow-oswiatowcow tych
          z "prawicy, lewicy i liberalnego srodka.
          Generalnie - mamy madrych Pedagogow i to cieszy.
        • josarna Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 21:49
          Odniose sie
          > tylko do jednego - weryfikacja nauczycieli przez psychologa.

          Nie proponowałam weryfikacji nauczycieli przez psychologa, tylko raczej
          prowadzenie takich zajęć przez psychologa. Nie widzę powodu, by mieli oni
          dostawać etaty itp. bzdury. Mogą mieć zawartą umowę-zlecenie ze szkołami, a
          nawet umowę o dzieło.
          Propozycja zatrudnienia psychologa i seksuologa w internecie wydaje mi się
          całkiem niegłupia, bo za niewielkie pieniądze można uzyskać zauważalny efekt.
          • mammaja Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 22:08
            Ja mysle poprostu ze takie zajecia sa - w niektorych szkolach prowadzil je
            pedagog szkolny.Nie wiem czy zniknely - wiem tylko,ze na wszystko nie ma
            pieniedzy.Jak teraz przeczytalam o tych godzinach nadliczbowych na zajecia
            pozalekcyjne, to mnie szlag trafil. W internecie napewno - sluszne takie
            rozmowy, np. na czacie. Przeciez dotacja na ucznia,z ktorej utrzymuje sie
            szkoly nie jest wystarczjaca - reszte doplaca samorzad. I teraz wez - przekonaj
            ze takie pieniadze sa konieczne.A inni powiedza - konieczne sa otwarte sdale
            gimnastyczne i na to znajdziemy dodatkowe pieniadze.A inni ,ze na dozywianie.A
            inni ze na zajecia komputerowe i angielski.I w tym wszystkim trudno sie przebic.
            Juz predzej na programy przeciw przemocowe - bo moga isc pieniadze z
            tzwn.alkoholowki,czy programy anty narkotykowe - ale tez dopiero od zeszlego
            roku. Cokolwiek napisze , bedzie za malo,albo zaduzo.
            TT - ja tez mysle ze wiele sie poprawilo.Bardzo wiele.Byloby lepiej, gdyby
            wlasnie niektore dzialania nie zostaly tak przyhamowane.Przeciez obecna pani
            minister zmieniala zarzadzeniami wlasne decyzje, nie mowiac o zmianie garnituru.
            (urzednikow).
        • instant Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 23:16
          Byc moze jako osoba bezdzietna powinnam uznac, ze problem mnie nie dotyczy, bo
          wnukow sie nie doczekam, jednak w mysl zasady "wszystkie dzieci sa nasze"
          pozwole sobie zabrac glos w tej dyskusji. Z braku wlasnych doswiadczen
          postanowilam sie nieco "udokumentowac" wybierajac pierwsze z brzegu forum dla
          nastolatkow, na ktorym, na pierwszej stronie, jaka mi sie otworzyla rzucily mi
          sie w oczy takie oto kwiatki:
          myszenka
          kochajac sie ze swoim chlopakiem nie odczowam zbyt wielkiej
          przyjemnosci,orgazmu nigdy nie mialam nawet nie wiem jak to jest.......on sie
          bardzo stara iii co jest nie tak dlaczego?????????
          --
          • mammaja Re: świat naszych marzeń, czyli czego życzymy wnu 18.01.05, 23:36
            Ta co napisala :mam 15 lat i jestem w ciazy - czy to normalne - robi sobie
            tzwn.jaja - tego jestem pewna
            • mammaja Re: świat naszych marzeń, Ps do Instant 18.01.05, 23:43
              PS. Zyjemy w trudnych czasach,Instant, nikt nie ma co do tego watpliwosci!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka