09.09.05, 08:47
Tyle razy używamy to słowo...a być może na różny sposób je rozumiemy smile
"Mieć dla kogoś szacunek", "stracić dla kogoś resztki szacunku", "więcej
szacunku mam dla...niż..."...

Czym dla Ciebie jest szacunek? Czym jest uwarunkowany?
Czy na szacunek się zasługuje, czy ma się do niego prawo z samego
faktu bycia człowiekiem? Czy są różne rodzaje szacunku, czy...

Miłego dnia ! i do wieczora - teraz lecę do roboty wink
Obserwuj wątek
    • skynews Re: Szacunek 09.09.05, 14:14

      Kamforo,
      zakladasz czesto ciekawe watki,
      ale czy nie uwazasz z powodu oczywiscie szacunku
      dla innych forumowiczow, z ktorymi chcesz przeciez dyskutowac
      ze dobrze by
      bylo dokonczyc juz zaczete watki ?
      • jutka1 Re: Szacunek 09.09.05, 15:06
        A ty co dzisiaj?
        Lewa noga wstales, osa ugryzla, czy co?
        smile
        • skynews Re: Szacunek 09.09.05, 15:20

          smile))
          Ty tez jastes z gatunku kamfory, tez znikasz - tez brakuje mi kilku Twoich
          odpowiedzismile
      • kamfora Re: Szacunek 09.09.05, 18:57
        Sky, czy mógłbyś mi wytłumaczyć, w jaki sposób założenie przeze mnie wątku
        mającego na celu wyjaśnienie co kto rozumie przez słowo "szacunek" przekłada
        się na mój brak szacunku dla Forumowiczów?
        Co znaczy "zakończyć już zaczęte wątki"? Które masz na myśli i na czym miałoby
        polegać ich zakończenie?
        • mantra1 Re: Szacunek 09.09.05, 19:42
          Czy na tym forum, poza watkami-serialami typu "dzisiajki", nocniki", "obiadki",
          czy "dobranocki", odmierzanymi dla wygody w setkach jakikolwiek watek zostal
          wyraznie zamkniety slowem KONIEC? Mysle, ze to dopiero bylby brak szacunku dla
          forumowiczow, ktorzy mieliby ochote sie dopisac, chociazby po roku, czy dwoch.
        • skynews Re: Szacunek 09.09.05, 20:57

          Wychodze z zalozenia ze jezeli w watku zalozonym przez Ciebie, ostatni jast
          moj wpis, w ktorym "stosunkuje" sie do Twoich konkretnych pytan pod moim adresem
          to jakis tam komentarz jest wskazany.
          Jezeli uwazasz ze nie to ok, nie ma sprawy, ale nie oczekuj w podobnych
          przypadkach w miare powaznego traktowania watku.

          To samo chcialbym przekazac Jutcesmile))

          Dziekujesmile
          • kamfora Re: Szacunek 09.09.05, 22:03
            skynews napisał:

            > Wychodze z zalozenia ze jezeli w watku zalozonym przez Ciebie, ostatni jast
            > moj wpis, w ktorym "stosunkuje" sie do Twoich konkretnych pytan pod moim
            > adresem to jakis tam komentarz jest wskazany.
            > Jezeli uwazasz ze nie to ok, nie ma sprawy, ale nie oczekuj w podobnych
            > przypadkach w miare powaznego traktowania watku.

            Prawdę mówiąc nie przypominam sobie, żebyś zabierał głos w jakimś założonym
            przeze mnie wątku - ale ostatnio pamięć już nie ta...Mógłbyś konkretnie,
            o jaki wątek chodzi? I jaki Twój wpis zostawiłam bez komentarza wysłanego na
            Forum? (bo komentuję każdy wpis, który przeczytam, ale - cały czas mając
            włączoną autocenzurę - powstrzymuję się od publikowania niektórych swoich
            komentarzy: z szacunku dla Forumowiczów smile
            • skynews Re: Szacunek 09.09.05, 23:23

              Sorry Kamfora,
              pomylilo mi sie: to byl moj watek "Najwazniejszy dzien roku",
              niemniej jednak odpowiedzialem na Twoje pytania i nie doczekalem sie
              Twojego komentarza, ale nie takie wazne.
              • kamfora Re: Szacunek 10.09.05, 08:08
                skynews napisał:

                >
                > Sorry Kamfora,
                > pomylilo mi sie: to byl moj watek "Najwazniejszy dzien roku",
                > niemniej jednak odpowiedzialem na Twoje pytania i nie doczekalem sie
                > Twojego komentarza, ale nie takie wazne.

                Sky, tamten Twój wpis był utrzymany w tonie...uprzejmej kpiny (tak go odebrałam
                przynajmniej). Uznałam, że nie masz ochoty ze mną dyskutować poważnie,
                a na kpiny z kolei akurat ja nie miałam już ochoty.
                • skynews Re: Szacunek 10.09.05, 11:16

                  Odhakowane, zalatwione, idzie do archiwumsmile
    • skrzydlate Re: Szacunek 09.09.05, 21:09
      jesli chodzi o szacunek, wypilam wlasnie za duzo szampana i tak mi sie odbija,
      ze chyba stracilam jego resztke ... ide sie pokajac ... a tak na powanie,
      szanuje tych ktorzy maja taka potrzebe i potrafia ją wyrazic.. reszcie i tak
      wszystko jedno
      • bodzio49 Re: Szacunek 09.09.05, 21:58
        Kamforka już tak ma. Podrzuca temat jak kukułka jajo i znika jak to kamfora smile
        Mnie to nie przeszkadza. Myslę, że przy tym sposobie wymiany poglądów można to
        dopuścić. Tym bardziej, że chyba nikt tu nikogo nie przekonał do zmiany
        poglądów a więc zakończenie jest zawsze podobne. Ale do rzeczy. Szacunek.
        Rzeczywiście, różnie można rozumieć to słowo. I na pewno tak pozostanie. Nawet
        jeśli wytłumaczysz co dla ciebie znaczy to i tak każdy inny może sobie
        tłumaczyć nasze słowa po swojemu. W zależności czy podziela twoją opinię czy
        chce ci dowalić. Jak to się zwykle dzieje. Wydawało mi się jasne, że
        pisząc "straciłem szacunek" do AM, nie straciłem go do człowieka tylko do
        mojego kiedyś ideału. Napisałem przecież, że kamieniem w niego nie rzucę. Na
        pewno nie jest bardziej winny czy zbrukany od innych. Ale nie wszyscy tak
        zrozumieli. Są zresztą pojecia bliskoznaczne. Teraz przyszło mi do głowy, że
        pewnie bardziej pasowałoby w mojej wypowiedzi coś z pogranicza szacunku i
        podziwu. Cóż, najwidoczniej daleko mi do no_no czy głodnego elokwencja nigdy
        nie była moim atutem smile
        Hm, wyszło jak tłumaczenie choć wcale nie miałem zamiaru.
        • kamfora Re: Szacunek 09.09.05, 22:16
          bodzio49 napisał:

          > Kamforka już tak ma. Podrzuca temat jak kukułka jajo i znika jak to kamfora smile

          No ale ja do pracy musiałam...sad

          A poza tym to odnoszę wrażenie, że tylko mnie interesuje, co myślą inni - innych
          wcale nie obchodzi, co na dany temat myślę ja. Rzucam temat, który mnie
          interesuje i...nawet dopytywać się boję, żeby nie zostać posądzoną znowu o jakąś
          inwigilację czy siadanie w konfesjonale...wink.
          • felinecaline Re: Szacunek 09.09.05, 22:21
            A ja mysle, ze czasami nieudzielenie odpowiedzi na jakies pytanie jest wlasnie
            odpowiedzia sama w sobie i wynika albo z szacunku do rozmowcy albo...no, moze
            nie az z litosci do niego, co z politowania.
          • bodzio49 Re: Szacunek 09.09.05, 22:31
            kamfora napisała:

            > A poza tym to odnoszę wrażenie, że tylko mnie interesuje, co myślą inni -
            innych wcale nie obchodzi, co na dany temat myślę ja. Rzucam temat, który mnie
            > interesuje i...nawet dopytywać się boję, żeby nie zostać posądzoną znowu o
            jakąś inwigilację czy siadanie w konfesjonale...wink "nie lękajcie się"
            Szczerze mówiąc to chyba zdarzało się już tak, że podrzucałaś ciekawy temat do
            końca nie przedstawiając własnego zdania.
            • kamfora Re: Szacunek 09.09.05, 23:28
              bodzio49 napisał:

              > Szczerze mówiąc to chyba zdarzało się już tak, że podrzucałaś ciekawy temat do
              > końca nie przedstawiając własnego zdania.

              Szczerze mówiąc zdarzało się już i tak, że po przedstawieniu przeze mnie
              własnego zdania słyszałam: "nie trzeba nam tu demagogów!" wink

              Jak właściwie powinien wyglądać "prawidłowy" wątek? Co należy do obowiązków
              autora? Czy powinien się odnieść do każdej wypowiedzi w "jego" wątku?

              Dobranoc smile

              I...już wink
              • e_goryczka1 Re: Szacunek 10.09.05, 08:09
                kamfora napisała:
                >
                > Jak właściwie powinien wyglądać "prawidłowy" wątek? Co należy do obowiązków
                > autora? Czy powinien się odnieść do każdej wypowiedzi w "jego" wątku?
                >
                No właśnie, też mnie zaciekawiło. Czy istnieje jakiś kodeks?
                Pozdrawiam, pełna podziwu dla ewapf (zwłaszcza, choć nie tylko, bo dopiero się
                Was uczę smile
        • no_no Re: Sza:) cunek 09.09.05, 22:18
          Proszę przyjąć moje wyrazy najwyższej rewerencjismile dla Szanownych Państwa
          zgromadzonych na Forum 40+

          no_no - szacuneczek znaczy sie wyrażamsmile
    • ewapf Re: Szacunek - nie istnieje jedna uproszczona... 10.09.05, 00:26

      ... narracja, by moc wyjasnic swiat.

      Niech mi bedzie wolno podzielic sie z Wami kilkoma moimi smialymi myslami, czy
      tez - blizej bedac prawdy - zawadzic o nie przelotnie, zastrzegajac przy tym, ze
      postawa mowiacej blizsza bedzie funkcji poszukiwania prawd, nizli funkcji
      gloszenia twierdzen uzyskanych. W sprawach sumienia bowiem "uprawnienie"
      stwarzac bedzie "obowiazek"; w sprawach intelektu " moznosc" - pociagnie za soba
      "koniecznosc".

      Bez watpienia - najszlachetniejsze, godne najwyzszego szacunku sa te motywacje,
      ktore maja chartakter bezosobistego oddania sie, zaangazowania.
      Prowadzac rozwazania na temat etyki nalezaloby sie zastanowic sie przede
      wszystkim blizej nad trescia glownych pojec, ktorymi ona operuje, wypowiadajac
      swoje zachety i przestrogi. Coz to znaczy zyc zacnie? Coz to znaczy postepowac
      haniebnie?

      Oto odpowiedz, ktora wydaje sie natychmiastowa: haniebnie, to znaczy, ze sie
      zasluguje na pogarde ze strony ludzi godnych szacunku, zacnosc natomiast jest
      tego przeciwienstwem. Lub krocej: czyny haniebne to czyny godne potepienia,
      czyny zacne - to czyny godne szacunku.
      Rozumujac dalej twierdzimy zatem, ze porzadnym czlowiekiem jest ten i tylko ten,
      kto zasluguje na szacunek.

      Skoro ustalilismy znaczenie slow, pora teraz na sformulowanie naczelnego
      zagadnienia, ktore brzmi nastepujaco: co trzeba czynic, a czego nie czynic, aby
      byc porzadnym i zacnym czlowiekiem; ergo - cieszyc sie szacunkiem?

      Alisci u samego poczatku odpowiedzi na to pytanie i sprecyzowania metody
      poznawczej czyha szkopol. Jesli chcemy ustalic, co zasluguje na pogarde, a co na
      szacunek, to pojawia sie pytanie: "W czyich oczach"? Wszak sumienie sumieniu
      nierowne, zmienia sie jego glos na przestrzeni wiekow, jest rozny w roznych
      krajach, obyczajowosciach etc...
      Porzucmy jednak etologie, skupmy sie raczej na istocie dobra i zla, rozumianego
      w tym sensie, w jakim my je tutaj i teraz rozumiemy. Sprobujmy uwyraznic glos
      naszego wlasnego, obecnego sumienia.
      Wolno mi zalozyc, ze jest ono w naszym gronie wspolne. I niech wolno mi bedzie
      poprosic o zastanowienie sie razem nad tym, czego sie ono domaga, poprzez
      przyjrzenie sie w myslach naszym wlasnym dokonywanym ocenom.

      Probuje je teraz wymienic:

      1. szacunek zdobywa czlowiek ofiarny, dobry dla innych, a niechec budzi egoista,
      egotyk.
      2. czcimy bohaterow znoszacych cierpienia, nie zalamujacych sie w swoich sadach,
      potepiamy zas tych, ktorzy ze strachu zrobia to, czego domaga sie grozacy.
      3. wielbimy tych, ktorzy cenia sobie etycznie prawosc (postepowanie
      sprawiedliwe), a potepiaja nieprawosc.
      4. nie lubimy ludzi bez woli, w wysokiej cenie majac ludzi opanowanychsmile
      5. podobaja sie nam moralne sublimacje motywow, typy o upodobaniach szlachetnych
      versus zachowania z motywacja prymitywna, elementarna.

      Zblizylismy sie tedy do problemu centalnego, wobec ktorego bardzo prosze o
      uczestnictwo w jego analizie i krytyce: jak jest swoista wspolnosc w
      wymionionych ocenach?

      Co tak bardzo podoba sie nam etycznie w postawach i dzialaniach ludzi odwaznych,
      dobrych, prawych i sublimowanych? Czy nie za to chcemy szanowac takich, na
      ktorych mozna liczyc jak na "opiekunow"; ktorzy stana w obliczu
      niebezpieczenstwa, ktorym nie zabraknie checi, by pomoc innemu wydobyc sie z
      klesk itp. ?
      Slowem: zamierzamy odpowiedziec teraz na pytanie: jakiej motywacji domaga sie
      nasz glos sumienia? Zada on mianowicie, by postepowano wedle takich motywow,
      ktore charakteryzuja sie struktura emocjonalna "opiekuna".

      Przy okazji tego pytania natretnie pojawia sie kolejne: czy ten dopiero jest
      porzadnym czlowiekiem, ktorego wysilki staja sie maksymalne wedle owej
      motywacji, zaslugujac sobie na czesc mozliwie najwieksza?
      Wydaje sie, po krotkim namysle, ze nasze sumienie nie jest tak wymagajace,
      zadajac raczej solidnosci, a nie rekordow.

      Dobrze...smile Przerwijmy na chwile te rozwazania i zauwazmy, ze serce ma swoje
      prawa niezalezne od umow prywatnych czy szczegolowych i zada od nas uczestnictwa
      w losach wszystkich istot poprzez uwiklania spoleczne, dane nam przez ciaglosc
      zycia.
      Zapytajmy wiec: czy czlowiek o dobrym sercu a dzielny nie moze nie czuc
      obowiazku liczenia sie z konsekwencjami wlasnych czynow w odniesieniu do
      kogokolwiek?

      I tu pojawia sie wielka trudnosc. Byloby prostym zadaniem, gdyby potrzeby
      wszystkich osobnikow byly zharmonizowane. Coz jednak widzimy w rzeczywistosci?
      Szereg wrogich zazebien, wobec ktorych nalezy sie wypowiedziec po ktorejs ze stron.
      Wybor ten bylby prosty, gdybysmy po jednej stronie znajdowali samych dobrych i
      dzielnych, a po drugiej - niecnych. Tymczasem stoja wzgledem siebie grupy o
      walorach mieszanych.

      Co wtedy dzieje sie z sumieniem ludzi dobrych, ktore jak sie na pierwszy rzut
      oka wydaje, staje na rozdrozu, roztapiajac sie w jakims bezksztalcie?

      Arcytrudna to sytuacja i doprawdy trudno dziwic sie tym, ktorym nie wystracza
      kryteria ilosciowe, mowiace o tym, ze co dobre dla wiekszosci, to rowniez dobre
      dla mniejszosci, chocby srogo za to placila.

      Jedno wydaje sie zatem zasadne: trzeba zdobyc sie na akt wyboru i zsolidaryzowac
      z jakims bytem podstawowym. I ludzie dokonuja takich wyborow lub dokonuja za
      nich tego wyboru stosunki, w ktore sa uwiklani, wskazujac jednoczesnie, ze
      zagadnienia etyczne odznaczaja sie z natury rzeczy pewna plastycznoscia, nie
      znoszac przy tym rozwiazan oderwanych.

      Etyka niezalezna jest glosem wlasnego sumienia i niepodobna zastapic go glosem
      cudzym. Bowiem w istocie rzeczy kazdy z nas odwoluje sie przede wsztystkim do
      tego glosu wlasnie. To sumienie wydaje w kazdej sprawie moralnej sad surowy,
      bezwzgledny i ostateczny, bez potrzeby zaswiatowych uzasadnien, o czym piszaca
      te slowa miala juz kiedys okazje napomknacsmile.

      Totez, juz na zakonczenie, zanim popadne w dalsza grandilokwencje smile, pozwole
      sobie na jedyne sluszne slowa, ktore opisuja najpelniej i najprawdziwiej moje
      dzialania.
      Te slowa to: nie umiem, rzadko wiem... Staram sie - po vonnegutowsku... Po prostu...
      Slowa prawdziwe i szczere, ktore moga byc moja proba zajecia stanowiska wobec
      dyskusji, prowadzonej w watkach rownoleglych.

      Nieodmiennie z zyczliwoscia dla Was pozostajac, pozdrawiam serdecznie smile
      • kamfora Ewa... 10.09.05, 07:57

        Dzięki, za ten wpis.


        Dobrze, że jesteś smile
        • ewapf Re: Ewa... 10.09.05, 14:17
          kamfora napisała:

          >
          > Dobrze, że jesteś smile
          >=====

          Bardzo dziekuję smile

          Ale to nie ja robię swoją uprzejmość światu i ludziom, że jestem, natomiast to
          ONI - prowadza mnie do nieustannego zachwytu i codziennej afirmacji smile

          Moje - jest tylko dostrzeżenie...
          Ich - wartość i urok...

          I niech tak zostanie jak najdłużej...

          PS. Jakiej ja teraz pięknej muzyki słucham...
      • kamfora Re: Szacunek - nie istnieje jedna uproszczona... 10.09.05, 08:37
        Pozwolę sobie odnieść się do jednego tylko akapitu.

        > Etyka niezalezna jest glosem wlasnego sumienia i niepodobna zastapic go glosem
        > cudzym. Bowiem w istocie rzeczy kazdy z nas odwoluje sie przede wsztystkim do
        > tego glosu wlasnie. To sumienie wydaje w kazdej sprawie moralnej sad surowy,
        > bezwzgledny i ostateczny, bez potrzeby zaswiatowych uzasadnien, o czym piszaca
        > te slowa miala juz kiedys okazje napomknacsmile.

        Piszesz, że sumienie nie potrzebuje "zaświatowych uzasadnień" by móc wypowiadać
        się w każdej sprawie moralnej. Czy uważasz, że potrzebuje jakichś innych
        uzasadnień ("światowych"),czy też w ogóle nie potrzebuje żadnych? Czy według
        Ciebie sumienie to "coś" co podlega kształtowaniu/zmianie (na przykład w
        procesie wychowania), czy też jest jak linie papilarne?

        I...jak się ma wola do sumienia?
        • ewapf Re: Szacunek - nie istnieje jedna uproszczona... 10.09.05, 13:24
          kamfora napisała:

          > Pozwolę sobie odnieść się do jednego tylko akapitu.
          >
          > > Etyka niezalezna jest glosem wlasnego sumienia i niepodobna zastapic go g
          > losem cudzym. Bowiem w istocie rzeczy kazdy z nas odwoluje sie przede
          wsztystkim do tego glosu wlasnie. To sumienie wydaje w kazdej sprawie moralnej
          sad surowy, bezwzgledny i ostateczny, bez potrzeby zaswiatowych uzasadnien, o
          czym piszaca te slowa miala juz kiedys okazje napomknacsmile.
          >
          > Piszesz, że sumienie nie potrzebuje "zaświatowych uzasadnień" by móc
          wypowiadać się w każdej sprawie moralnej. Czy uważasz, że potrzebuje jakichś
          innych uzasadnień ("światowych"),czy też w ogóle nie potrzebuje żadnych?
          =====

          Sama nie wiem, od czego teraz zacząćsmile Skoro tak, to posluże się pytaniem tyleż
          naiwnym, co oczywistym: czy koniecznym jest odwoływanie się do Kogoś
          Wszechpotężnego lub - idzmy dalej - do nieśmiertelności, azeby, na przykład,
          stanąć w obronie słabszego?
          Czy wyłacznie ludzkie, humanistyczne (z uporem, niezwykłym sobie, będę to słowo
          powtarzać) musi sie "opłacać" tylko (!) wobec perspektywy życia przyszłego oraz
          pozgonnego wymiaru sprawiedliwości?
          Uniwersalizm prostych zachowań wskazuje jednoznacznie, że etyka pozostaje
          niezależna od religii.
          =====

          Czy według Ciebie sumienie to "coś" co podlega kształtowaniu/zmianie (na
          przykład w
          > procesie wychowania), czy też jest jak linie papilarne?
          =====

          Wiedziesz mnie teraz, Kamforo, na manowce, wyznaczone niezbadanymi wyrokami
          ruletki genetycznej i psychologii smile. Pytanie, które zadajesz jest w istocie
          pytaniem o proporcje, jako, że wpływ obu czynników jest bezdyskusyjny. Pozostaje
          więc zapytać: "na ile?", " w jakim stopniu" ?.
          Odpowiem w miare swoich skromnych możliwosci: nie wiem. Prawdopodobnie proporcje
          te są różne u różnych ludzi, chociaż przyznam teraz, że coraz częściej,
          obserwując świat, skłaniam się ku próbie pogodnej akceptacji smile ludowego
          przysłowia o tym biczu, co to z piasku...smile
          Może genetyka więc? smile Doprawdy, nie wiem.
          ===============
          > I...jak się ma wola do sumienia?
          > =====
          Wola, intuicyjnie wydaje mi się pojęciem pierwotnym, szerszym. Zamiarem.
          Sumienie natomiast - cenzorem.
          Mogę sie mylić, upierać też nie zwykłam; chętnie zatem wysłucham innych opinii. smile

          PS. A teraz wybacz moją dalszą nieobecność na forum. Gotuję żureksmile
          • kamfora Świat jest pełen manowców... 10.09.05, 18:22
            Nie jestem ani teologiem ani filozofem, ale czasem tak sobie kombinujęsmile
            Istotą chrześcijaństwa (o innych religiach nie wypowiadam się) nie jest
            "perspektywa pozgonnego wymiaru sprawiedliwości". Istotą chrześcijaństwa
            jest miłość. A więc dążenie do czynienia dobra nie dlatego, żeby "zasłużyć na
            raj a uniknąć piekła", ale z miłości do Boga/innych ludzi. Chrystus uczył, aby
            do Boga zwracać się "Ojcze". A więc można relację między ludźmi i Bogiem
            tłumaczyć na przykładzie rodziny :
            Kochamy rodziców/rodzeństwo (i okazujemy to, czyniąc dobrze) bo są
            rodzicami/rodzeństwem , a nie żeby zasłużyć na spadek.
            Rodzice kochają dzieci, bo to są ich dzieci, a nie, żeby zasłużyć sobie na
            opiekę na starość. Ta ewentualna opieka/spadek nie jest bowiem kwestią "zasług".
            A przynajmniej nie powinny być (tak myślę).

            I teraz dochodzimy do pytania: co to znaczy "czynić dobrze"?.
            Wydaje się, że jest co najmniej kilka odpowiedzi:

            1. Dobrze to tak, jak ja uważam za dobrze (kierując się swoim sumieniem)
            2. Dobrze to tak, jak w demokratycznym głosowaniu ustaliła większość.
            3. Dobrze to tak, jak człowiek - autorytet uważa za dobrze.
            4. Dobrze to tak, jak mówi Bóg (którego kocham).
            5. ?

            Wierzę, że własne sumienie "wspomagane zaświatami"wink jest gwarancją dobrych
            wyborów. Ale zdaję sobie sprawę, że niektórzy wolą inne "wspomaganie" albo
            "bez wspomagania" smile))
            • jutka1 Re: Świat jest pełen manowców... 13.09.05, 12:47
              kamfora napisała:

              > Kochamy rodziców/rodzeństwo (i okazujemy to, czyniąc dobrze) bo są
              > rodzicami/rodzeństwem , a nie żeby zasłużyć na spadek.
              *******
              Pozwole sobie sie w tym punkcie nie zgodzic.
              Na milosc i szacunek swoich dzieci rodzice tez powinni sobie zasluzyc, swoim
              postepowaniem, traktowaniem dzieci i siebie nawzajem. Mowienie, jakze czeste u
              nas, dzieciom " masz mnie szanowac i kochac, i byc poslusznym, bo jestem twoja
              matka/ojcem i mi sie nalezy" (w domysle: cokolwiek nie zrobie i cokolwiek ci nie
              powiem) otwiera mi noz w kieszeni. A ludziom takie myslenie otwiera drzwi do
              byle jakiego postepowania w stosunku do bliskich.

              A czynienie dobra jest jedna z tych rzeczy, ktore taka milosc pielegnuja, a nie:
              "kocham matke (aksjomat) ergo: bede jej czynic dobro".

              Tak mysle, na podstawie obserwacji, doswiadczen i przemyslen.
              Pozdrawiam smile)
              • kamfora Re: Świat jest pełen manowców... 13.09.05, 16:28
                jutka1 napisała:

                > Na milosc i szacunek swoich dzieci rodzice tez powinni sobie zasluzyc, swoim
                > postepowaniem, traktowaniem dzieci i siebie nawzajem.

                Pozwolę sobie pozostać przy zdaniu, że miłość
                jest
                bezwarunkowa smile

                smile)
                Ba.
                • jutka1 Re: Świat jest pełen manowców... 13.09.05, 17:52
                  Czyli dziecko powinno bezwarunkowo kochac kogos, kto je np. maltretuje fizycznie
                  czy psychicznie?

                  Oczywiscie, masz prawo do swojego zdania smile, a ja pozostane przy swoim smile)
                  • kamfora Re: Świat jest pełen manowców... 13.09.05, 19:32
                    jutka1 napisała:

                    > Czyli dziecko powinno bezwarunkowo kochac kogos, kto je np. maltretuje
                    > fizycznie czy psychicznie?

                    Powinno? A co tu ma powinność do rzeczy? Nieszczęściem takiego dziecka
                    jest to, że ono KOCHA tego rodzica, który je maltretuje. Aż w poczuciu
                    bezsilności zaczyna nienawidzieć wszystkich dookoła...
                    • jutka1 Re: Świat jest pełen manowców... 13.09.05, 19:58
                      kamfora napisała:

                      > Kochamy rodziców/rodzeństwo (i okazujemy to, czyniąc dobrze) bo są
                      > rodzicami/rodzeństwem , a nie żeby zasłużyć na spadek.
                      *********
                      Kamforo, dalam niedokladny przyklad, przepraszam. Te same dzieci, ktore kochaja
                      mimo wszystko, wcale nie musza tak kochac, kiedy dorosna i zrozumieja, co im
                      (z)robiono. W ten sam sposob rodzic, ktory psychicznie dreczy swoja latorosl
                      cale zycie musi sie liczyc z tym, ze dorosla latorosl pewnego dnia przestanie
                      kochac, bo czara sie przeleje.
                      • kamfora Re: Świat jest pełen manowców... 13.09.05, 20:42
                        Jutko smile

                        Pozwolisz, że skończę w tym miejscu. Moje wnioski wyciągnęłam
                        na podstawie konkretnych przypadków. (Akurat w tej kwestii wolałabym nie
                        teoretyzować)
                        Ty podróżowałaś wiele - na pewno poznałaś więcej ludzi - ja prowadzę "osiadły"
                        tryb życia smile.
                        • jutka1 Re: Świat jest pełen manowców... 13.09.05, 21:34
                          Kamforo smile

                          OK smile
                          Ja tez na obserwacjach oparlam..
                          Czy podroze albo, jak sie wyrazilas, bardziej "osiadly" tryb, wplynely na te
                          roznice naszych obserwacji? Nie wiem. Moze. A moze nie - jesli kazdy z nas jest
                          wszechswiatem samym w sobie, to pewnie obserwuje inne wszechswiaty, i moze co
                          innego zobaczyc smile)

                          Pozdrawiam smile
                        • lablafox Re: Świat jest pełen manowców... 13.09.05, 22:19
                          kamfora napisała:

                          > Jutko smile
                          >
                          > Pozwolisz, że skończę w tym miejscu. Moje wnioski wyciągnęłam
                          > na podstawie konkretnych przypadków. (Akurat w tej kwestii wolałabym nie
                          > teoretyzować)
                          > Ty podróżowałaś wiele - na pewno poznałaś więcej ludzi - ja
                          prowadzę "osiadły"
                          > tryb życia smile.
                          >
                          >

                          Kamforo,a co ma piernik do wiatraka w powyższej wypowiedzi??
                          • kamfora Re: Świat jest pełen manowców... 13.09.05, 22:36
                            lablafox napisała:

                            > Kamforo,a co ma piernik do wiatraka w powyższej wypowiedzi??

                            ???
                            • lablafox Re: Świat jest pełen manowców... 13.09.05, 22:43
                              Pozwolisz, że skończę w tym miejscu. Moje wnioski wyciągnęłam
                              > na podstawie konkretnych przypadków. (Akurat w tej kwestii wolałabym nie
                              > teoretyzować)
                              > Ty podróżowałaś wiele - na pewno poznałaś więcej ludzi - ja
                              prowadzę "osiadły"
                              > tryb życia smile.


                              Chodzi mi o wnioski (piernik), a rodzaj bytowania,tryb osiadły lub mobilny
                              (wiatrak)
      • no_no Re: Szacunek 10.09.05, 10:05
        Myślałem, że to słowo oznacza po prostu uznanie, poważanie, poszanowanie...
        Aliścismile po wykładzie Pani Profesor EwyPf, definicja szacunku mocno mi się
        jednak pokomplikowałasmile

        no_no - muszę uważać, by nie popaść w grandilokwencjęsmile))
      • ewapf Re: Szacunek -Kamforo, Szanowni Państwo:) 15.09.05, 16:55
        ewapf napisała:

        >
        >
        > Alisci u samego poczatku odpowiedzi na to pytanie i sprecyzowania metody
        > poznawczej czyha szkopol.
        ====

        Szkopuł w tym, że zupełnie nie potafię wyjasnić, czy to konwulsje klawiaturowe,
        czy może raczej inne przyczyny sprawiły, ze zaszła w mojej podświadomości
        niezidentyfikowana symboliczna transformacja podprogowego smile bodzca. Zasocjował
        się on ze strukturami popędowymi i doprowadził, skutkiem
        formalno-analogizujacego podobieństwa do ukrytych w podświadomości głębszych
        reprezentacji, zwiazanych z rozmaitymi popędami i ich konstelacjami.

        W tym kontekscie symbolizm Oświecenia, który staram się smile prezentować pozostaje
        wartościa wątpliwą, jakkolwiek łączącą w sobie cechy "orgiastycznej" ekstazy i
        apokaliptycznej zagłady.

        Owa cecha wymienionej ekstazy zadaje jednocześnie kłam karkołomnej sugestii, a
        nawet supozycji jakobym nosiła jakąkolwiek aureolę smile

        Pozostaję z nadzieją, że czasami nawet Panowie Jodłowski i Taszycki się
        zdrzemną, a co dopiero, jeśli mówić o mojej skromnej osobie, majacej - we
        wszystkich dyscyplinach i umiejetnosciach - wykształcenie zaledwie średnie i nie
        bedacej ani filozofem, ani teologiem.

        Za kare, która sobie wyznaczyłam, napisałam na kartce, piórem na wieczność sto
        razy słowo "szkopuł" i juz bedę pamiętać i umiećsmile

        Z ciepłym usmiechem dla wszystkich pozostając, mam nadzieję, że Was troszeczkę
        przynajmniej rozbawiłam lub odprężyłam smile
        • ewapf Re: Szacunek -Kamforo, Szanowni Państwo:) 15.09.05, 17:05
          ewapf napisała:

          ... jeśli mówić o mojej skromnej osobie, majacej - we wszystkich dyscyplinach i
          umiejetnosciach - wykształcenie zaledwie średnie i nie bedacej ani filozofem,
          ani teologiem.
          ==

          Pozwolę sobie jeszcze zaznaczyc, że o ile nigdy nie widziałam związku pomiedzy
          mądrością a wykształceniem, czy stopniami i tytułami naukowymi, tak i do dzis go
          nie dostrzegam.
          smile
          • mantra1 Re: Szacunek -Kamforo, Szanowni Państwo:) 15.09.05, 18:40
            ewapf napisała:
            > Pozwolę sobie jeszcze zaznaczyc, że o ile nigdy nie widziałam związku pomiedzy
            > mądrością a wykształceniem, czy stopniami i tytułami naukowymi, tak i do dzis g
            > o
            > nie dostrzegam.
            > smile
            ****
            Podobnie jak ja nie dostrzegam takiej zaleznosci miedzy naleznym szacunkiem a
            wiekiem, stopniem pokrewienstwa, badz mniejszym czy wiekszym "obyciem w swiecie".
            To pierwsze nieodparcie kojarzy mi sie z przywodcami Zwiazku Radzieckiego, o tym
            drugim napisala juz Jutka (i ja ją popieram), a to trzecie...dla mnie nie ma
            zadnego znaczenia smile
          • no_no Re: Szacunek Jaśnie Pani... 16.09.05, 10:47
            ewapf napisała:

            > smile
            ---
            > smile

            no_no - z wyrazami et ce tera...

            -_-
        • kamfora Re: Szacunek -Kamforo, Szanowni Państwo:) 15.09.05, 18:44
          smile))))))))))))))))))))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka