Dodaj do ulubionych

Puk, puk...

23.03.06, 15:35
Niesmialo pukam z prosba o wpuszczenie na salony.
Na poczatek chcialam zapytac, czy widzieliscie "Czeski sen" ? Film zrobiony w
2004, i podobno odbil sie echem w Europie, wiec moze jestem spozniona z moimi
zachwytami. Zobaczylam wczoraj w Czeskiej ambasadzie i jestem pod wrazeniem
swiezosci spojrzenia, kompletnego braku przerostu formy nad trescia,
wielowarstwowoscia itp, itd. Dla mnie bomba - usmialam sie przez lzy. Powialo
nadzieja, ze youth is not always wasted on the young (przepraszam za
anglicyzm, ale to zgrabne powiedzonko pokracznieje w tlumaczeniu).
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • jutka1 Re: Puk, puk... 23.03.06, 15:39
      Aaaa dzien dobry dzien dobry smile

      Filmu nie widzialam, niestety. Zachowam w pamieci na przyszlosc, dzieki.
      Skad piszesz, jesli nie bedzie niedyskrecja zapytac? (ciekawska jestem ;-D)
      • jakotakot Re: Puk, puk... 23.03.06, 15:42
        A z Hameryki. A tu link:
        www.newyorkcool.com/archives/2005/May/film_1.html
        Trzeba troszke scroll down smile
    • jakotakot Re: Puk, puk... 23.03.06, 15:47
      Zaznaczam, ze nie zgadzam sie z uwaga autora recenzji, ze mlodzi filmowcy
      powinni w te pedy gnac do Hollywood. Bron ich panie Boze.
      • jutka1 Re: Puk, puk... 23.03.06, 16:05
        Czytalam o tym filmie, u nas w PL tez chyba niedawno wszedl na ekrany smile

        Zgadzam sie, ze nie powinni w te pedy do Hollywood, bo sie zepsuja. Niech
        jeszcze porobia filmy zgodnie ze swoja wyobraznia, bez podlizywania sie
        sponsorom i amerykanskiej publicznosci.
        • jakotakot Re: Puk, puk... 23.03.06, 16:14
          Ja sie nielatwo zachwycam, polecam wszystkim goraco.
          A czy ktos czytal juz te ksiazke ?:
          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3219307.html?as=1&ias=2
          Ciekawa jestem opinii zanim zaczne poszukiwania.
        • fedorczyk4 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 16:14
          Witaj, Hamerykanko. Film widziałam i zaliczyłam do ulubionych. Pisz z nami jak
          najczęściejsmile
          • jakotakot Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 16:18
            No to bede, hej !!! (mialo byc z przytupem)
            • fedorczyk4 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 16:27
              Było, az się podłoga zatrzęsławink
              • jutka1 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 16:29
                Nie podloga, a monitor! wink)))))
                • fedorczyk4 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 16:34
                  Jak komu.
                  • jakotakot Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 16:38
                    A u mnie wlasnie podaja w lokalnych wiadomosciach o nietypowym w tym regionie
                    trzesieniu ziemi smile.
                  • jutka1 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 16:39
                    U mnie monitor podskoczyl. A moze to kotka walnela w monitor? A moze to Klaus
                    duch domu sie znow odezwal???...
                    Jak zwal tak zwal, witam Hamerykanke smile

                    Jutka - bywsza Hamerykanka big_grin
                    • jakotakot Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 16:50
                      Jako bywsza Hamerykanka pamietasz moze tego palanta. Jezeli nie, to podaje do
                      wiadomosci, ze jest to autentyczny kaznodzieja telewizyjny, ktory powalil mnie z
                      nog w okresie moich pierwszych kontaktow z lokalna kultura masowa. I prosze, jak
                      mu jakis mlody zdolny (niech zyje mlodosc !) doprawil brakujace dotad efekty
                      dzwiekowe:
                      www.funrestarea.com/pages/farting_preacher_1.shtml
                      • jutka1 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 16:53
                        hahahahahaha!!!!..............
                        ano! smile)))))))
            • fan-j23 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 16:58
              jakotakot napisała:

              > No to bede, hej !!! (mialo byc z przytupem)

              i jeszcze powinno być z przyklaskiewink) bo o to tu chodzi!-hejwink))
              • jakotakot Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 17:05
                Cala glupia jestem - ja mam klaskac, czy mnie przyklaskuja ? Na wszelgi wypadek
                dygam nozka klaszczac z dosc durnym wyrazem twarzy smile
                • fan-j23 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 17:28
                  jakotakot napisała:

                  > Cala glupia jestem - ja mam klaskac, czy mnie przyklaskuja ? Na wszelgi
                  wypadek
                  > dygam nozka klaszczac z dosc durnym wyrazem twarzy smile

                  Co tam wyraz twarzy,najważniejsze,że potrafisz przyklaskiwać-hejwink))
                • jutka1 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 17:39
                  Nie przejmuj sie, fanJ23 a.k.a. Ruda Kitka slynie z cietych ripost smile))

                  Jak poczytasz watki, to sama sie przekonasz, ze potrafimy tu drzec koty (no pun
                  intended wink)) jak trza, i przyklaskiwac nikomi nikt nie musi, nawet szacownemu
                  adminowi wink))
                  • fan-j23 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 17:49
                    jutka1 napisała:

                    > Nie przejmuj sie, fanJ23 a.k.a. Ruda Kitka slynie z cietych ripost smile))
                    >
                    > Jak poczytasz watki, to sama sie przekonasz, ze potrafimy tu drzec koty (no
                    pun
                    > intended wink)) jak trza, i przyklaskiwac nikomi nikt nie musi, nawet
                    szacownemu
                    > adminowi wink))


                    Każdy wita jak umiewink))-hejki z całuskami wiosennymi!
                    • jutka1 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 18:57
                      Oj Kitko, caluski owszem, ale wiosna? ... Ech...
                      big_grin
                      • jakotakot Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 19:09
                        Wiosna zahaczyla sukienka o jakis suchy badylek i sie z nim szarpie. Ach te
                        kobiety - szkoda jej sukienki i pracowicie ja wysciubia z jezynowych chaszczy
                        zapominajac o obowiazkach. Moze tez w tym roku zalozyla po raz pierwszy szpilki
                        i kustyka nieporadnie z obtartymi pietami zamiast gnac radosnie na bosaka.
                        • jutka1 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 19:13
                          Jako, jakie na bosaka, kiedy za oknem cale polacie sniegu? Nawet wiosna nie jest
                          taka masochistka, nogi odmrozi i co? Wiosna z gangrena? O nienienienie! smile

                          Notopa. Ide szykowac stol, wpadne wieczorem, jak goscie wyjda, jesli nie bede
                          zbyt zmeczona... wink)))
                          • jakotakot Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 19:29
                            Zlituj sie, z jaka gangrena ? Przeciez wyraznie w jej CV stoi: "...i od
                            wczesnego dziecinstwa roztapia sniegi/lody goracymi noziami." Po prostu nie
                            wywiazuje sie z obowiazkow zawodowych i ninejszym skladam wniosek o udzielenie
                            nagany z grozba o zwolnieniu. Grozba zostanie uchylona jezeli pannica
                            natychmiast sie zjawi, zlozy solenna samokrytyke (na gremialnym zebraniu
                            oczywiscie) i odkleczy swoje w kacie na grochu. No chyba, ze jednak padla
                            ofiara mody - to ja wowczas z pelna wyrozumialoscia. Chyba pojde sie rozejrzec
                            po polach z plastrami w kieszeni i para gustownych pepegow w garsci. Jaki,
                            Waszym zdaniem, Wiosna moze miec rozmiar buta ?
                            • jagus007 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 23.03.06, 20:20
                              Rozmiar buta oczywiście siedmomilowywink
                              • jutka1 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 24.03.06, 01:00
                                Wiosna niech mi na pukiel.
                                Jestem zla, moje bociany sa zle, i w ogole.
                                big_grin
                                • jakotakot Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 24.03.06, 20:22
                                  Jak wyglada zly bocian ?
                                  • jutka1 Re: Puk, puk.ktotkam putka.. 25.03.06, 00:41
                                    Zly bocian jest... nieobecny big_grin
                                    Bo sniegi, bo zimno, boktotowidzialpaniewmarcu!
                                    wink))
    • alina53 Re: Puk, puk... 25.03.06, 15:52
      Nie ma co pukać, pisz, co Ci na myśl przyjdzie. I tak, jeśli nie wradniesz się
      w łaski "królowej-matki", nic z tego nie wyniknie... hehehe!!!
      • fan-j23 Re: Puk, puk... 25.03.06, 16:10
        alina53 napisała:

        > Nie ma co pukać, pisz, co Ci na myśl przyjdzie. I tak, jeśli nie wradniesz
        się
        > w łaski "królowej-matki", nic z tego nie wyniknie... hehehe!!!]

        ale czemu wam ludzie odwagi brak podpisując sie nickami nieznanymi i specjalnie
        na jeden post zakładanymi????
        • jakotakot Re: Puk, puk... 25.03.06, 17:17
          No to pisze.
          Ostatnio pod wplywem roznych przezyc osobistych, lektur i tym podobnych
          "stymulantow" nawiedzaja mnie jakies strasnie glebokie (patrz - glebia pod
          mostem smile ) refleksje na temat kierunku, w ktorym zmierza nasz nieszczesny
          gatunek. Jako osoba umieszczona po srodku - w srednim wieku, srednio
          inteligentna i wyksztalcona, srednio zamozna, srednio szczesliwa (moznaby tak w
          nieskonczonosc) - jestem chyba wyznacznikiem dosc powszechnych rozmyslan na
          temat w jakim swiecie przyszlo nam zyc, i co zrobia z nim dalej nasze dzieci.
          Najbardziej zajmuje mnie zjawisko rozdwojenia jazni, ktora obserwuje u siebie,
          przyjaciol, znajomych i calej reszty czasami myslacych ludzi. Z jednej strony
          wszyscy sie obrazaja na bezmyslna exploatacje tej bidnej malej kulki,
          wyjatkowej calkiem, z tego co nam do tej pory wiadomo, a z drugiej nie potrafimy
          juz zyc bez efektow tej exploatacji. Siedzac w samochodzie zatopionym w morzu
          podobnych puszek, posuwajac sie w korku noga za noga, wdychajac smrod spalin i
          przygladajac sie innym kierowcom tepo wpatrzonym w przestrzen falujaca wyziewami
          z rur, oddaje sie czesto grzesznej przyjemnosci pogardy pomieszanej z litoscia.
          Do momentu, w ktorym ze smiechem przez lzy uprzytamniam sobie, ze ja sie
          absolutnie od tego tlumu zapuszkowanych oszolomow nie roznie. Opiewajac
          dziecieciu uroki lona natury i wyganiajac na sloneczko, w zakamarkach
          sprochnialej duszy niancze paskudna nadzieje na zajecie jego miejsca na
          ulubionej sofce przed telewizorkiem. Wzdrygajac sie z obrzydzenia wobec
          bezmyslnego konsumeryzmu, ogladam sie z nieklamana oskoma za nowymi modelami
          samochodow i piecykow kuchennych. I tak na kazdym kroku lapie sie na takim
          etycznym rozkroku. Taka powszechna moderna schizofrenia. Czy tez tak macie, i co
          z tym robicie ? Udaje sie komus jakas rozumna alternatywa ?
          • fan-j23 Re: Puk, puk... 25.03.06, 17:22
            jakotakot napisała:

            >. Czy tez tak macie, i c
            > o
            > z tym robicie ? Udaje sie komus jakas rozumna alternatywa ?

            Jedna część żubrówki,plus dwie części soku jabłkowego,pomaga wink))
            • jakotakot Re: Puk, puk... 25.03.06, 17:40
              Anestezja pod roznymi postaciami zawsze mile widziana smile)). Do zubrowki mam
              ograniczony dotep, wiec pracuje w winie. No ale potem sie czlek budzi i co? A
              moze to juz poczatki wtornego zdziecinnienia taka namolna refleksyjnosc?
    • alina53 Re: Puk, puk... 25.03.06, 19:01
      Oj, nie tylko na potrzeby tego postu, zapewniam!
      • jakotakot Re: Puk, puk... 25.03.06, 19:21
        Wy sie nie klocta, tylko piszta - smiesznie, na lub nie na temat, kompletnie od
        rzeczy lub tez rzeczowo i w narzeczu - byle nie monosylabicznie !
        • mammaja Re: Puk, puk... 25.03.06, 20:11
          Najbardziej martwi mnie znikanie lasow tropikalnych i roztapianie sie lodow
          arktycznych. Ale poniewaz nie mam na to wplywu, martwie sie w duchu i po
          cichutku, myslac z ulga, ze to nie w moim pokoleniu to wszystko zniknie. Z
          takim malym egoizmem daje sie zyc.Nie wzbraniam sie przed korzystaniem z
          dobrodziejstw (?) samochodu, kuchenki gazowej etc. Natomiast tocze nieustanna
          walke z zasmiecaniem oklicznych lasow, z wyrzucaniem zuzytych baterii do smieci,
          wszystko daje male rezultaty, ale juz przynajmniej te pojemniki na baterie
          pojawily sie w szkolach i w urzedach.Nie czuje sie w rozkroku, bo bez auta,
          komputera i telefonu nie zarobilabym na zycie. Chyba,ze nikt by nie mial - ale
          to juz zupelnie inna bajka smile))))
          • jakotakot Re: Puk, puk... 27.03.06, 15:11
            No i wlasnie o to mi chodzi z tym rozkrokiem. Po to, zeby wszyscy mogli miec
            telefony, samochody i inne cywilizacyjne udogodnienia (bez ktorych osobiscie nie
            wyobrazam sobie zycia) , to te lasy, niestety, musza isc pod noz sad. Tylko do
            czego to w koncu doprowadzi ten nasz wygodnicki swiat ? Taka zbiorowa hipnoza
            nas ogarnela. Najbardziej mnie martwi opieszalosc w rozwoju alternatywnej
            technologii - baterie sloneczne, paliwo wodorowe itp.
            • mammaja Re: Puk, puk... 27.03.06, 15:21
              Moja stryjenka w NY kupila ostatnio ekologiczny samochod i powiedziala, ze to
              jest trendy, wiec moze wiecej osob bedzie uzywac elektrycznego(Czy pol -
              elektycznego, nie wiem dokladnie) napedu.U nas to narazie nieprawdopodobne.
              • mammaja Re: Puk, puk... 27.03.06, 15:23
                PS.Znam projekty Ligi Ochrony Przyrody transportowania TiR-ow frakcja
                kolejowa.Tylko czy do tego doprowadza?
                • jakotakot Re: Puk, puk... 27.03.06, 15:32
                  No wlasnie. Samochody-hybrydy, i niesmiale projekty sa chwalebnymi probami, ale
                  nie widac gromadnego parcia w strone nowych rozwiazan technologicznych. W USA
                  hybrydy sa jedynym typem samochodu, na ktory sie czeka w kolejce, a mimo to
                  producenci samochodow wola stawiac na stary, sprawdzony model- truciciel. No i
                  tluka sie potem w Iraku, zeby te potworki karmic - zgroza !
                  • jakotakot Re: Puk, puk... 28.03.06, 14:05
                    Chcialam tylko dodac, ze nie mam, Boze bron, zadnych ambicji w strone
                    zalozenia pogotowia ratunkowego flory i fauny. Smiesza mnie do lez nawiedzeni
                    nieszczesnicy siedzacy calymi dniami na drzewach umotani w lancuchy i sluszny
                    gniew. Do tej pory mialam do calej sprawy stosunek raczej zwisniety. Do
                    refleksji na temat, sklonila mnie obserwacja zachowan latorosli, i porownania
                    jego dziecinstwa z moim. Ja sie, dziecieciem badac, tez przywiazywalam
                    sznurami do drzew, ale w roli nieszczesnej porwanej przez Indian awanturnicy z
                    dzikiego zachodu. Wloczylam sie godzinami po krzakach i wertepach, moje
                    wspomnienia pelne sa zapachow zielska, emocji wynikajacych z konfrontacji z
                    prawdziwym swiatem. Serce mi sie kroi, gdy patrze na potomka przyklejonego do
                    ekranu z palajacymi z emocji policzkami. Entuzjazmuje sie jakimis palantami w
                    niegustownych kostiumach naparzajacymi sie dziwnymi metodami (nawet nie maja
                    odwagi po dzentelmensku skrwawic sobie nosow na piesci), i mimo, ze scisle
                    reglamentuje tego typu rozrywki, z przykroscia stwierdzam, ze zdolaly one
                    zdominowac wyobraznie dzieciaka. Jest otoczony z kazdej strony tym chlamem, przy
                    kazdej okazji wysluchuje lamentow jaki to on biedny w porownaniu do wszystkich
                    kolegow, ktorym rodzice nie zabraniaja siedzenia godzinami przy tych bzdurach.
                    No i tak sobie mysle, co takie pokolenie tak strasznie przesiakniete
                    technologia od pieluchy i wirtualnie przestymulowane dalej ze soba pocznie ? Ja
                    wiem, ze takie rozhowory nadaja sie bardziej na dlugie wieczory w waskim gronie
                    przyjaciol, przy niewaskiej ilosci alkoholu. Problem polega na tym, ze te
                    sytuacje szybko sie wypalaja, ludziska albo sie zgadzaja i daja sobie buzi, albo
                    sie zetna i potem szybko lagodza cala sprawe w imie poprawnych stosunkow .
                    Szukam wiec tutaj wymiany mysli bez tych ograniczen. Jezeli wirtualne forum nie
                    jest miejscem na takie rozwlekle , i wsumie dosc czcze dywagacje, to ja sie
                    poprawie - prosze tylko o uswiadomienie mnie w tej kwestii smile. Tylko prosze juz
                    mnie nie namawiac do picia, bo jak podleje moje winko zubrowka, to sie skonczy
                    zle smile.
                    • antyproton Re: Puk, puk... 28.03.06, 19:15
                      Wtam nowe twarze i klawiatury wink

                      Jaka ta nasza mlodziez niewydazona , panie dziejku.
                      Nie to co za moich czasow.

                      I to tak sie ciagnie z pokolenia na pokolenie od chwili gdy czlowiek
                      stanal na nogi wink

                      Ojciec prehistoryczny czyta swiadectwo syna .
                      - Noz pterodaktyl pieczony , moge zrozumiec ze masz dwoje z matematyki ,
                      rysunkow na skale i polowania. Wuef tez nie jest Twoja mocna strona bo taki
                      mizerny jestes.Ale dwoja z histori ?! Przeciez to tylko dwie strony w
                      podreczniku!


                      • jakotakot Re: Puk, puk... 28.03.06, 19:50
                        Wiem, wiem... Jakos to bedzie.
                        • mammaja Re: Puk, puk... 28.03.06, 21:07
                          Jakotakoto - nic nie wiem o twoich warunkach zyciowych, ale niesmialo powiem, ze
                          i w dzisiejszych czasach udaje sie dzieciakom zaszczepic to ulubienie przyrody -
                          trzeba tylko z niemi od malego jezdzic w miejsca, gdzie ona jeszcze jest.Mysle,
                          ze kanadyjczycy nie maja z tym trudnosci, jezeli chce im sie ruszyc od tv i
                          pojechac troche dalej.Z USA znam tylko Manhatan i Long Island, gdzie
                          rzeczywiscie trudno o taka przyrode, ale przeciez sa te Gory Skaliste i rozne
                          wspaniale miejsca.Moje dzieci sa juz dorosle, ale corka najbardziej wspomina
                          wloczege po calkiem dzikich gorach Rumunii gdzie ani szlakow ani przewodnikow,
                          tylko austriackie mapy z okresu I Wojny smile O synu polarniku juz nie wspomne, ale
                          jego tez kreca te niezdobyte ziemie smile Ale kiedy byli mali robilismy dla nich
                          gry terenowe i rozne dziwne zabawy, czesto nocne. No coz, zasadniczo masz racje,
                          jak popatrze na oferte wakacyjna dla mlodziezy.Oboz tenisowy, oboz surfingowy,
                          kursy jezykowe na Malcie lub Korsyce(to juz idiotyczne i drogie)- pogoda dla
                          bogaczy. A co do wypowiedzi Antyprona - kiedys technologie jednak tak nie gnaly
                          naprzod i nie bylo takiej roznicy w sposobie zycia pomiedzy pokoleniami.
                          • jakotakot Re: Puk, puk... 29.03.06, 21:10
                            Mammajko, toz i wlocze tego mojego opornika od pieluch po Tatrach, Apallachach
                            (ktorym dzikoscia trudno dorownac), dzikich plazach, i stare kosci poniewieram
                            po namiocie, byle jak najdalej od cywilizacji. Jak byl mlodszy to sie tym
                            cieszyl, a teraz coraz czesciej marudzi, ze mu nudno sad. Prawdziwa zgroza
                            ogarnela mnie przy okazji ostatnich urodzin latorosli. Urzadzilam dzieciakom
                            poszukiwanie "skarbu" w postaci starej walizki wypelnionej slodyczami i
                            duperelkowatymi zabawkami. Ganialam jak rozentuzjazmowana charcica po ogromnym
                            parku chowajac po krzakach rozne wymyslne wskazowki-zagadki, zakopywalam w
                            ziemi antycznie wygladajace mapy, byl w robocie atrament sympatyczny, lusterka
                            do odczytywania tekstu wspak , drapanie sie na drzewa - wyobrazasz sobie naklad
                            pracy i ilosc klamotow, ktore musialam holowac w te i wew te. I co ? Musialam
                            ich za raczke eskortowac prawie, i zagrzewac do poszukiwan - rece opadaja.
                            Marzeniem kazdego amerykanskiego bachora jest birthday party w koszmarnej
                            jadlodalni dla dzieci, gdzie szybko wtrojo jakas pizze i kazde sie rzuca na
                            liczne w niej gry komputerowe. One sie tak smutno bawia, te dzieci. Nie ze soba,
                            tylko obok siebie. Kazde z nosem przylepionym do jakiegos ekranu wymienia z
                            kolega uwagi na temat tego co sie na nim dzieje. Juz bym wolala, zeby sie bili
                            chyba.
                            • antyproton Re: Puk, puk... 29.03.06, 21:57
                              He,he,he
                              jak to milo przeczytac ze sa tez inni na tym swiecie co przechodza przez ta sama
                              droge bez wyjscia co my .
                              Gra w pilke , plywanie , spacery , wystawy , koncerty , czytanie ksiazek ,
                              odkrywanie przyrody i fauny :
                              Nic , nuda i uczestnictwo z przymusu.
                              Zaangazowaniem natomiast sie cieszy wspolne z rodzicami pojscie do kina ,
                              na zakupy zabawki lub gry komputerowej , wizyta w wesolym misteczku .

                              Juz widze jak nasze dzieci naklaniaja wlasne do gry na komputerze , ogladania
                              cartoon'ow a one nic.
                              Pewnie beda siedzialy nieruchomo i patrzaly sie w dyndajace wahadlo na scianie
                              ktore dostarczy im ulubionych bodzcow.

                              • jakotakot Re: Puk, puk... 29.03.06, 22:23
                                Moj na Bachu zasnal kolac mnie bolesnie w ramie, w galerii natychmiast szarpie
                                mnie za, i tak juz obszarpane, szaty w strone barku z ciastkami, a do ksiazek
                                siada straszony zakuciem w dyby - wsio normalno smile. Ty wahadlo widzisz ? Bo ja
                                raczej taki kombajn , cos na ksztalt skrzyzowania wielomedialnego bajeru z
                                automatycznym dozownikiem slodyczy. Tak, zeby sie dalo za jednym zamachem
                                ogladac telewizje na kilku programach jednoczesnie, grac w nintenda i inne,
                                sluchac muzyki, wymieniac rzadkie, monosylabiczne pobekiwania z kolesiem przez
                                telefon w jezyku zupelnie dla rodzicow obcym, i odwiedzac niedozwolone stronki
                                na necie. Bedzie taki nasz wnuczek siedzial sobie zamotany w bezpieczny kokonik
                                z kabli, bedzie mial cztery kciuki niezbedne do obslugi wszystkich pilotow, a
                                nasze z nim kontakty ogranicza sie do napelniania dozownika slodyczy.
                                Preferencje wnusia wzgledem tych ostatnich uda nam sie droga dedukcji wykumac
                                studiujac wyplute poza kokon nadgryzione smakolyki. Droga pracowitej
                                eliminacji dojdziemy z czasem do tego jak wnuczka rozpieszczac smile))))
                            • mammaja Re: Puk, puk... 29.03.06, 22:18
                              Z przyjemnoscia wyobrazilam sobie jak szalejesz w parku biegajac po chaszczach,
                              niestety masz racje, rosna dzieci cywilizcji.Przed laty bylam z grupa dzieciakow
                              na obozie niemieckiej organizcji "Falken" - dzieciaki siedzialy na przed
                              namiotami w upale i nie ruszyly noga, jezeli nie przyjechal bus i nie zawiozl
                              ich na basen.
                              My wypatrzylismy 10 rowerow gorskich w wyposazeniu osrodka i codziennie
                              robilismy fantastyczne wycieczki do lasu, nad jezioro - patrzyli na nas
                              zdziwienismile Poza tym bylo bardzo sympatycznie smile Tak wiec jezeli wszystkie chca
                              miec pizze i gry to trudno wylamywac sie synowi. Mimo wszystko mysle, ze to
                              wloczenie sie po Tatrach i Andach gdzies mu zostaniesmile
                              • jakotakot Re: Puk, puk... 29.03.06, 22:42
                                A no mawiaja, ze w przyrodzie nic nie ginie :0)
                                • mammaja Re: Puk, puk... 29.03.06, 23:38
                                  Piekna wizja smileOdpadam calkowicie jako dinozaur i przezytek, perspektywa
                                  okablowania jest przerazajaca, to juz wole wariactwo na temat psow!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka