Dodaj do ulubionych

Dwa narody

31.03.06, 19:13
Ostatnio czytalam wywiad ze znanym rezyserem odwiedzającym Polske po raz
pierwszy.Na pytanie: co go najbardziej zdziwilo, odpowiedzial - podzial
spoleczenstwa na ludzi mlodych i starszych. Sa jak dwa nieprzenikajace sie
narody.Zyja jakby obok siebie.Jako odwrotna sytuacje widzi np. Wlochy, gdzie
rodzina jest bardzo zwiazana i "mamma" kiedy wola na obiad i 40 latkowie
zbiegaja sie na spagetti. Faktycznie, we Wloszech widywalam wiele rodzin
siedzacych i bawiacych sie do poznej nocy w restauracjach, ogrodkach
kawiarnianych, wraz z malenkiemi nieraz dziecmi i sedziwymi babciami. Czy
rzeczywiscie w Polsce te dwie "kultury" nie przenikaja sie? Jak to widzicie?
Czy chodzicie gdzies razem, cala rodzina, z doroslymi juz dziecmi, ze nie
osmiele sie isc w dalsza pokolenia?
Obserwuj wątek
    • byfauch Re: Dwa narody 31.03.06, 20:23
      Ja na szczęście nie.
    • ewelina10 Re: Dwa narody 31.03.06, 20:47
      Różnie to bywa. Wspólnie do osób "trzecich" raczej nie chodzimy. Mamy swoje
      bardziej róieśnicze grono przyjaciół. Ale święta, uroczystości rodzinne
      spędzamy razem. Teraz, kiedy jest maluch, to odwiedzamy się częściej. Niestety,
      z młodszym synem te kontakty są rzadsze.
    • jakotakot Re: Dwa narody 04.04.06, 16:35
      Moze jest to zasluga nie poszarpanej, w przypadku Wlochow, burzliwa historia
      ciaglosci kulturowej? Kto wie jak wygladaloby nasze zycie rodzinne gdyby jedno
      pokolenie nie zostalo wykorzenione przez wojne, drugie nie bylo zapedzone do
      ciasnych blokowisk przez socjalizm, a nastepne nie rzucilo sie jak stado
      wyglodnialych wilkow na kapitalizm. Moze, jak drzewiej bywalo, dziatki petalyby
      sie pod nogami, a dziadki zalegaly po przypieckach.
      A moze to sprawa lagodnego klimatu ? Chyba wszytskie narody skupione wokol
      basenu srodziemnomorskiego tak maja - Grecy, Bulgarzy, Turcy, Marokanczycy. Za
      cieplo, zeby sie przepracowywac, wiec sobie wysiaduja godzinami i gaworza, a tak
      sie rodza wiezi.
      Obserwuje podobne zachowania u Latynosow, ale tylko tych nowo przybylych,
      jeszcze nie zintegrowanych. Z rozczuleniem podgladam ich wielopokoleniowe
      pikniki, na ktorych dorosly wnuczek tanczy z babcia, mamasity w roznym wieku
      pichca cos zawziecie, a hombres od dwulatka po seniora rodu rzna razem w pilke.
      Moj latynoski sasiad rozbudowuje wlasnie dom, bo , jak mi oswiadczyl lamana
      angielszczyzna, ma duza rodzine. W miare postepow w budowie sprowadzaja sie
      babcie, siostry, kuzynki, rodza sie dzieci. I tak z jednej strony plota mam
      nieustanny rejwach i kupe smiechu, a z drugiej - glucha cisze, i obecnosc
      sasiada , yuppiszonskiego singla, wyczuwalna jedynie po zaparkowanym, lub nie,
      samochodzie.
      Ja stawiam sobie za wzorzec model Wloski karmiac przyjaciol z braku lokalnej
      rodziny smile. Rodzice zjezdzaja do nas, ku uciesze meza, na cale miesiace. Nasi
      amerykanscy znajomi uwazaja mego slubnego za swietego lub wariata, bo sami
      traktuja krociutkie wizyty tesciow jak najazd Tatarow, a pokoj dziecka po
      wykopaniu owego na studia, natychmiast z zapalem przerabiaja na domowy gym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka