Dodaj do ulubionych

Notatka z Kanady

03.12.06, 00:46
Nie wiem, czy kogos w ogole interesuje wewnetrzna polityka Kanady ale
chcialam sie z Wami podzielic pewna informacja/obserwacja.
Obecnie rzadzaca u nas partia (rzad mniejszosciowy) sa Konserwatysci, od
poprzednich wyborow Liberalowie byli bez lidera, dzis wlasnie wybrali nowego.
Liberals leadership race wlasnie wygral Stephane Dion - uroczy nerd w za
duzych okularach, ostatni moze przyzwoity czlowiek wsrod politykow smile Az mi
sie wierzyc nie chce, ze Liberalowie potrafili sie w sobie zebrac i wybrac
przyzwoitego czlowieka na swojego lidera. Moze to jest jakas nadzieja dla
wszystkich przyzwoitych ludzi, ze mozna miec stabilne poglady, wyznawac pewne
wartosci, nie pochodzic z bogatej rodziny i wciaz odnosic sukcesy w polityce.
Wprawdzie nie popieram Liberalow jako partii ale Stephane'owi Dion zycze jak
najlepiej, bo budzi moj wielki szacunek jako osoba z zasadami. To teraz takie
rzadkie w zyciu publicznym.
Pisze to tutaj rowniez z mysla o roznych polskich przepychankach, w ktorych
nie zawsze wygrawaja ci przyzwoitsi. Tu tez jest to rzadkie ale tym razem sie
udalo smile
Marek pewnie bedzie mial inne zdanie ale na tym polega piekno demokracji wink)))
Skir Dhu
Obserwuj wątek
    • monia.i Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 01:21
      skir.dhu napisała:

      >> Pisze to tutaj rowniez z mysla o roznych polskich przepychankach, w ktorych
      > nie zawsze wygrawaja ci przyzwoitsi. Tu tez jest to rzadkie ale tym razem sie
      > udalo smile
      > Marek pewnie bedzie mial inne zdanie ale na tym polega piekno demokracji wink)))
      > Skir Dhu
      Masz rację, chociaż chyba jednak dość często zapominamy o tym pięknie...
      Powiedz mi...jak wyglądają dyskusje o polityce za granicą? Czy też mają miejsce
      takie emocje? Takie podziały? Mnie to czasem zatrważa...Gdy widzę, jak w
      trakcie dyskusji ludziom puszczają hamulce - z jaką łatwością przychodzi im
      sklasyfikowanie oraz przyporządkowanie do jakiejś grupy. Jak w trakcie
      zwyczajnej rozmowy nagle widzimy się po przeciwnych stronach barykady...
      • skir.dhu Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 01:44
        Polityka kanadyjska jest o tyle interesujaca, ze to co w niej pozytywne jest
        jednoczesnie negatywne smile Mam na mysli swoisty brak pasji, pewien rodzaj
        uprzejmej obojetnosci. Dzieki temu jestesmy wolni od personalnych plotek w
        czasie kampanii typu kto z kim spi lub czyj brat byl kieszonkowcem w szkole
        podstawowej, ale jestesmy tez w jakims sensie pozbawieni wielkich walk pomiedzy
        politykami. Wszystko jest dosc lekko-cieple co zapewne wynika z tego, ze
        zarowno partie na prawo jak i partie na lewo, po dojsciu do wladzy rzadza
        najczesciej blisko srodka. A jesli zaczynaja rzadzic bardziej w ktoras ze
        stron, to bardzo szybko traca wladze. Popularnym tematem jest anty-amerykanizm
        i tu sie wyzywamy wszyscy od politykow po komediantow ale to typowy kompleks
        malej nacji zyjacej kolo Wielkiego Brata. W kanadyjskiej polityce od lat
        sprawdza sie stare powiedzenie, ze wyborow sie nie wygrywa, wybory mozna
        najwyzej przegrac - mam na mysli to, ze najczesciej glosujemy na tzw. "mniejsze
        zlo" zdajac sobie doskonale sprawe z tego, ze nikt/zadna partia nie bedzie
        rozwiazaniem idealnym. Moze to jest jakas dojrzalosc spoleczenstwa
        funkcjonujacego w demokracji od lat - ten brak oczekiwan na cud, na perfekcje.
        Ale to sie wiaze rowniez z duza doza obojetnosci i poczucia, ze tak naprawde
        niewiele sie zmienia.
        Prywatni ludzie o polityce rozmawiaja niewiele a jesli rozmawiaja to bardzo
        ostroznie zeby, bron Boze, nikogo nie urazic, zeby zawsze okazac szacunek dla
        pogladow wspol-rozmowcy. Ja miewam czasem zajecia zwiazane z moja dyscyplina
        dla studentow political science (nauki polityczne?), moje zajecia dotycza
        roznych form wypowiedzi, akcentowania w jezyku itp. Ucze Ich tez debatowania -
        przyznam, ze wiekszosc mlodych ludzi ma klopoty z logicznym punktowaniem
        argumentow ale bardzo rzadko sie zdarza zeby ktokolwiek mial klopot z
        kontrolowaniem wlasnego temperamentu. Bo nawet jesli mlodzi debatuja na temat,
        ktory Ich pasjonuje, potrafia wlasciwie bez wiekszego problemu panowac nad
        swoimi emocjami wlasnie dlatego zeby nikogo nie urazic.
        W Parlamencie ma, oczywiscie, miejsce tzw. heckling czyli tupanie, gwizdanie,
        dogadywanie ale to tez jest czesto bardziej odzwierciedleniem pewnej tradycji,
        ktora niby wymaga "walki" pomiedzy wladza a oficjalna opozycja niz faktycznej
        niecheci czlowieka do czlowieka. W koncu parlamentarzysci z roznych partii
        wspolpracuja razem czesto bardzo skutecznie w komisjach.
        Mysle, ze jedyne miejsce, gdzie ludzie wypowiadaja sie bardzo swobodnie, czesto
        z wielka pasja i nie zawsze w pelni kulturalnie to anonimowe fora polityczne i
        blogi, np. fora prowadzone przez pisma czy stacje TV. Bo anonimowosc laczy sie
        rowniez z tym, ze anonimowego partnera dyskusji nie da sie tak naprawde obrazic
        czy urazic smile
        Skir Dhu
    • skynews Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 01:52

      Przyznaje ze nie interesuje mnie wewnętrzna polityka Kanady.
      Mam wprawdzie bliska rodzinę w Toronto ale o polityce, jeżeli w ogóle rozmawiamy
      to już raczej międzynarodowej.

      Polityk dla, mnie prawie każdy, to przede wszystkim karierowicz wiec
      "przyzwoity" pozostanie tak długo dopóki nie nadarzy się odpowiednia okazja
      lub pokusa.
      Posiadanie możliwej największej władzy i wpływów jest celem polityki
      do...następnych wyborów.

      Pochodzenie z niebogatej rodziny prawie zawsze powoduje powstanie chęci
      dorobienia się - "głupi przecież nie jestem, inni maja to dlaczego ja nie, tym
      bardziej ze oficjalne dochody najwyższych urzędników państwowych nie są zbyt
      wysokie w porównaniu do np. dochodów szefów koncernów.

      Stabilne poglądy raczej nie pasują do liberałów - to przeważnie cecha
      konserwatystów gwarantujących najczęściej że wprawdzie nie będzie lepiej ale tez
      nic lub niewiele zmieni się na gorsze.

      Polityk z zasadami może się b. często okazać betonowym łbem niezdolnym do
      odpowiedniego reagowania na zmiany w najbliższym otoczeniu i świecie zwłaszcza
      jeżeli te zasady będzie stosował tylko i wyłącznie wobec innych, nie wobec siebie.

      To że ma za duże okulary świadczy o tym ze jest "trendy" - duże okulary są
      znowu modne, no chyba ze odziedziczył je po swoich przodkach jako np. pamiątkę
      rodzinnąsmile))

      Nie czepiam się Stephane Dion'a, nie znam go w ogóle - napisałem ogólnie z czym
      należy się ewentualnie liczyć wyrażając zdanie o przedstawicielach życia
      publicznego i nie ma znaczenia w jakim kraju żyją i działają

      Enjoy it !
      • skir.dhu Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 02:05
        Na polityce wlasciwie nie da sie tu dorobic bardziej niz Stephane Dion moglby
        sie dorobic pozostajac nauczycielem akademickim wiec juz to jedno sie nie
        zgadza z Twoim, Skyu, podsumowaniem smile
        Konserwatysci maja stabilne poglady a Liberalowie je zmieniaja? To chyba nie
        tak - Konserwatysci maja jakies tam poglady i niektorzy wsrod nich sa sabilni w
        ich wyznawaniu i gloszeniu, inni zas nie sa - podobnie rzecz sie ma z
        Liberalami. W przypadku nowego lidera naszych Liberalow, On swoje liberalne
        poglady glosi od ilus tam lat i jest w tym bardzo konsekwentny, czego nie mozna
        powiedziec o wielu innych politykach roznych opcji.
        Zasady, nawet betonowe lepsze sa, moim zdaniem, od braku zasad w ogole. Akurat
        Dion ma opinie czlowieka wysoce auto-krytycznego, ktory w przypadku niepowodzen
        najpierw szuka winy w sobie, nigdy u swoich podwladnych a to jest niestety
        coraz wieksza rzadkosc w naszym swiecie.
        Co do tego, ze przyzwoitosc nie miesci sie we wspolczesnej polityce to sie w
        sumie zgadzam i dlatego jestem tak zdziwiona i mile zaskoczona wyborem Dion'a -
        wedlug wszystkich zasad gry politycznej, powinien byl wygrac Jego przeciwnik -
        bogaty, wyszczekany facet bez skrupulow, zmieniajacy poglady jak choragiewka,
        popierany przez wierchuszke Ich wlasnej partii (cos mi sie zdaje, ze Marek
        mieszka w Jego riding). No i nie wygral - cos niesamowitego, zwykli, mali,
        nikomu nie znani czlonkowie partii wybrali po swojemu. Cud sie zdarzyl???? Sama
        nie wiem wink))
        Sky, staram sie byc sceptyczna ale rownie mocno staram sie unikac bycia
        cyniczna - naprawde chce zachowac w sobie jeszcze choc cien naiwnosci i
        niewinnosci smile))) Tobie zycze tego samego smile
        Skir Dhu
        • skynews Re: Notatka z Kanady 04.12.06, 12:54

          Skir.dhu napisała:
          "Sky, staram sie byc sceptyczna ale rownie mocno staram sie unikac bycia
          cyniczna - naprawde chce zachowac w sobie jeszcze choc cien naiwnosci i
          niewinnosci smile))) Tobie zycze tego samego smile
          Skir Dhu"

          Dziękuję za życzenia smile

          Niewinność jestem w stanie zrozumieć i zaakceptować ale nie za bardzo wiem do
          czego może być dobra naiwność.
          Nasza naiwność, obojętnie czy tylko dobrowolna, może znacznie ułatwiać innym
          właśnie cynizm.

          Wracając do polityki to myślę że dzisiejsze systemy demokratyczne są praktycznie
          już tylko fasada demokracji.
          Wybieramy naszych przedstawicieli, reprezentantów, polityków z określonymi
          nadziejami i ...to wszystko - nie mamy więcej wpływu na wydarzenia i
          rozstrzygnięcia, inni podejmują decyzje za nas - nikt więcej nie reprezentuje
          interesów szerokiej rzeszy wyborców - tych, dzięki którym wybrani osiągnęli władzę.
          Jak ma zresztą być inaczej ?
          Politycy są opłacani z pieniędzy podatników oraz zasiadają dodatkowo w zarządach
          większych lub mniejszych koncernów i to całkiem legalnie, troszcząc się
          praktycznie tylko o interesy tych koncernów a nie o dobro publiczne.
          Jest to dla mnie największa możliwa forma korupcji, z która nie ma w ogole
          żadnego sposobu żeby walczyć !

          Co do Dion'a:
          rola i popularność polityka nie dają się porównywać z nauczycielem akademickim.
          Nikt nie ma zamiaru robić kroków wstecznych dobrowolnie więc musiało być coś
          szczególnego w tym ze zdecydował się kontynuować karierę jak polityk. Być może
          właśnie polityka zaspakaja jego ambicje.
          Nagle doszedł do wniosku że może zdziałać coś wiecej - coś musiało go rajcować...

          Życzę Ci jednak żebyś miała całkowita rację, żeby Twoje oczekiwania odnośnie
          Dion'a się spełniły, żeby Cię nie zawiódł i żeby moje powyższe rozważania nie
          miały w jego przypadku racji bytu - pozostańmy słodko naiwnismile))

          Enjoy it !
    • jej_maz Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 02:55
      Bardzo dobry tekst Irka! A tak a propos mojego zdania, to wlasnie napisalem na
      jednym z for; A wiec Stephane Dion. Jest to niespodzianka raczej duzego kalibru.
      Hmm... nie znam goscia. To znaczy wiem kto zacz, wiem co robil w ostatnim
      Rzadzie, ale nie znam jego pogladow. Wyglada mi na uczciwego faceta, ale czyz
      jest cos takiego jak "uczciwy facet" na wysokim stanowisku politycznym? To juz
      jest tematem na osobny watek.

      Co sadze? W ostatnich wyborach Federalnych glosowalem za PC majac dosyc Chretien
      i jego kliki. Zawsze lubialem Martin, ale on przyszedl za pozno i nie mial juz
      czasu na porzadki w partii. Mieszkam w okregu wyborczym Ignatieff'a (aczkolwiek
      na niego tez nie glosowalem) wiec naturalnie wolabym jego. Balem sie Rea bo
      pamietam Ontario za jego kadencji a poza tym jest jak dla mnie ciut za bardzo na
      lewo i cien NDP ciagle za nim podaza wink Kennedy to juz mloda generacja, na ktora
      jak dla mnie, jest jeszcze za wczesnie. Tutaj wlasnie; boje sie ze Kennedy
      bedzie za bardzo ciagnal Dion na lewo w zamian za poparcie w tej konvencji.
      Uwazam sie albo liberalnego konserwatyste albo za konserwatywnego liberala. W
      tej sytuacji, o ile Harper jest dla mnie ciut za bardzo na prawo, liczylem, ze
      popre Ignatieff w nastepnych wyborach, teraz, bede musial blizej przyjrzec sie
      Dion i jego pogladom. Ciekaw jestem jak to odbierasz.

      Przepraszam Panstwa; o ile dla Irki ten tekst powiniem miec sens, rozumiem ze
      jest w suahili dla wiekszosci. Ot niuanse naszej polityki.
      • skir.dhu Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 03:33
        Sama nie wiem jak to odbieram smile
        Bardzo podoba mi sie podsumowanie Rick'a Mercer'a (komik, przesmiewca,
        komentator zycia publicznego):
        "At the end of the day though, watching Dion on stage, I couldn’t help but be
        amazed at his physical presence. The Liberals went into this convention with a
        host of choices. They could have gone with a battle-tested politician, a former
        athlete, a world famous academic or a food bank founder from the West; at the
        end of the day they choose the nerd.
        That’s pretty Canadian."
        Poniewaz sama uwazam sie za "nerda" (w jakims tam sensie choc za duzych
        okularow nie nosze wink)), mam naturalna potrzebe popierania innych nerdow wink
        Jak dotad bylam zdegustowana Liberalami za skandal jakim zakonczyli 13 lat
        swoich rzadow ale przede wszystkim za Ich nieumiejetnosc czy niechec do
        szukania wsrod swoich wlasnych ludzi tych solidnych i uczciwych, ktorzy wciaz
        mieliby sile i potrzebe odswiezenia i odnowienia Ich partii. Diabli mnie brali
        gdy czytalam o zakulisowych ukladach, ktore mialy wprowadzic "nowa krew" do
        wladz Liberalow - uwazam, ze "spadochroniarze" czy "star candidates" to
        ostatecznosc, w przypadku Liberalow kompletnie niepotrzebna. Dlatego w sumie
        usmiecham sie myslac o Dion jako przywodcy tej partii. Solidny, pracowity
        brzydal z ciezkim francuskim akcentem to wcale nie jest taki zly wybor kogos,
        kto ma te partie odnowic i odbudowac jej uczciwosc. Jakos naiwnie licze na to,
        ze ten wybor oczysci troche nasza polityke i uczyni ja choc troche mniej
        predictable, choc troche bardziej exciting wink Naiwna, co? wink))
        Skir Dhu

        • jej_maz Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 04:07
          skir.dhu napisała:

          > Jakos naiwnie licze na to,
          > ze ten wybor oczysci troche nasza polityke i uczyni ja choc troche mniej
          > predictable, choc troche bardziej exciting wink Naiwna, co? wink))

          smile Nie bardzo; mysle, ze kazdy tutaj liczy na "czysta polityke" a juz na pewno
          wielu jest tak samo zdegustowana ostatnimi latami Liberalow jak Ty. Z pewnoscia
          masz racje ze bedzie mniej predictable i tym samym exciting; jakby wygral Rea to
          PC strzelala by w jego record jako PM Ontario, jakby wygral Ignatieff to tegoz
          by punktowali za ladowanie na spadochronie po 30 latach w US. Dion jest...
          wlasnie... nie ma sie za bardzo do czego doczepic i osobiscie podoba mi sie ta
          sytuacja. Z pewnoscia przed nami wiele ciekawych miesiecy. Z przyjemnoscia wroce
          do tego tematu wink
      • mantra1 Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 10:42
        jej_maz napisał:

        > Przepraszam Panstwa; o ile dla Irki ten tekst powiniem miec sens, rozumiem ze
        > jest w suahili dla wiekszosci. Ot niuanse naszej polityki.
        ****
        Oczywiście, że tak. I dlatego też nikt przy zdrowych zmysłach, kto tam nie żyje
        i nie zna kanadyjskich realiów, nawet nawet naczytawszy sie kanadyjskiej prasy
        różnych opcji i udokumentowawszy się tomami analiz politycznych nie ośmieliłby
        się krytykować Twoich, czy "Irki" wyborów i poglądów na te sprawy, a tym
        bardziej próbować Wam tłumaczyć, że wybieracie, czy rozumujecie niesłusznie, bo
        ten, czy ów kanadyjski polityk ma jakaś nieciekawą przeszłość, niewłaściwe
        pochodzenie, niecne intencje, czy powiązania z takimi czy innymi "wiadomymi"
        kręgami, grupami nacisku, czy lobbies. Nikt by się nie ośmielił, bo każdy
        chociaż trochę myślący człowiek zdawałby sobie sprawę, że wyszedłby na durnia i
        przemądrzałego besserwissera w oczach kogoś, kto zyje w tamtej rzeczywistości i
        nawet nie interesując się specjalnie polityką "namacalnie" odczuwa jej skutki i
        tendencje.
        Mam nadzieję, Marku, że właściwie odczytasz tego posta wink
        • jej_maz Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 16:27
          Oczywiscie ze Cie czytam, ale zastanawiam sie czy juz wszyscy powariowali tam
          miedzy Odra a Bugiem czy co? Czemuz Ty sie znowu czepiasz? Po prostu nie
          spodziewalem sie ze ktos moze zrozumiec o co chodzi w "spadochroniarzu", wie jak
          Bob Rea screwed Ontario, czy zna powiazania Kennedy-Dion - to wszystko. Jezeli
          Ty wiesz, to brawo, ale gwarantuje Ci, ze jednak zdecydowana wiekszosc nie ma
          pojecia o co chodzi i dobrze; sa to drobiazgi o ktorych nawet wiekszosc
          Kanadyjczykow nie ma pojecia.
          • mantra1 Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 17:31
            jej_maz napisał:

            > Oczywiscie ze Cie czytam, ale zastanawiam sie czy juz wszyscy powariowali tam
            > miedzy Odra a Bugiem czy co? Czemuz Ty sie znowu czepiasz? Po prostu nie
            > spodziewalem sie ze ktos moze zrozumiec o co chodzi w "spadochroniarzu", wie
            jak Bob Rea screwed Ontario, czy zna powiazania Kennedy-Dion - to wszystko.
            Jezeli Ty wiesz, to brawo, ale gwarantuje Ci, ze jednak zdecydowana wiekszosc
            nie ma pojecia o co chodzi i dobrze; sa to drobiazgi o ktorych nawet wiekszosc
            > Kanadyjczykow nie ma pojecia.
            ****
            Mark, ja nawet nie mam pojęcia, o kim Ty piszesz! I nie ośmieliłabym sie z Tobą
            w jakikolwiek sposób polemizować, ani sie czepiać Twoich poglądów na kanadyjskie
            realia, nawet gdybym teoretycznie była lepiej zorientowana, dopóki Ty zyjesz
            tam, a ja tu.
            Jednak wydaje mi się, że powinno to działać w obie strony.
            Dokładnie tak, jak napisała Joujou. Bo widzisz, Ona też tu żyje i właśnie dzięki
            temu w lot złapała, o co mi chodziło, podczas, gdy Ty interpretujesz sobie moje
            słowa po swojemu i znowu genralizujesz. Tym razem "tych tam, między Odrą a
            Bugiem", nie mając tak naprawdę pojęcia, co tu się dzieje, kto z kim przeciwko
            komu, którędy i za ile. Dlatego właśnie, że my dla Ciebie, a Ty dla nas jesteśmy
            TAM, a nie TU.
        • joujou Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 16:59
          Przepraszam,że się wtrącam,ale myślę Marku,że
          wypowiedż Mantry miała nieco inny sens.
          Trzeba żyć tu i teraz,by rozumieć.
          • joujou Re: Notatka z Kanady 03.12.06, 17:00
            a tym bardziej krytykować...
            • jej_maz Re: 03.12.06, 18:22
              Przeczytalem raz jeszcze wpis Mantry i rzeczywiscie; wyglada na to ze nie
              zrozumialem jego intencji za pierwszym razem. Przyznam, ze odebralem to jako
              uwagi kogos, kto zna detale i czuje sie urazonym, ze tego nie wiem. Przepraszam
              Mantra. Uwazam jednak, ze moja reakcja jest wina atmosfery na forum, wytworzonej
              nadwrazliwoscia co poniektorych uczestnikow. Wstyd mi, ze daje sie przez na
              wciagnac. Przepraszam raz jeszcze.
              • oktoberka Re: Stuletni serwis i polityka czyli sens-bez;-))) 03.12.06, 19:45
                Ja,ja,ja!!!smile)
                Ja chciałam powiedzieć,że też od razu zrozumiałam wpis Mantry, zwłaszcza,że z
                ust mi go wyjęła tylko w mądrych słowachsmile) Mnie się twoja postawa Marku
                kojarzy z kompleksem emigranta, który będąc z dala od kraju usiłuje pokazać,że
                uczestniczy aktywnie w jego życiu,ba,jest nawet lepszym obywatelem (bo
                zorientowanym i świadomym) niż ci, którzy w kraju zostali. Ale nie chce mi się
                na ten temat _polemizować_ zwłaszcza, że co ja wiem o zyciu emigranta? Tylko
                czytałam takie opinie jak wyżej przytaczam, ale w kontekście Marka wypowiedzi
                mi się przypomniały, ot i tyle.
                Nie wiem o co chodzi z tą atmosferą na forum i nadwrażliwością, serio. Trochę
                dystansu i humoru nikomu by nie zaszkodziło, niektórym polecam go więcejsmile Czy
                ja się unoszę nadwrażliwością jak np. Sky pisze w odniesieniu do kobiet z
                klasą,że "jak ma fajna dupę to zawsze ma klasę albo inaczej: normalnie klasa
                nie daje się oddzielić od tej słodkiej części ciała.smile" gdzie wg tej definicji
                klasy u mnie zero??smile) Nie wiem też czy rozumie,że wtręt o 100-letnim serwisie
                to tylko żart spowodowany grą słów,skoro opowiada mi o talerzykach z Ikeasmile
                Wiem natomiast kto to zrozumiał i - mam nadziejęsmile- się uśmiechnąłsmile)) I o ten
                uśmiech mi chodzi - i życzę sobie rewanżówsmile))
                Sky jaki jest, każdy widzismile)) - i dobrze, bo ludzie muszą być różni,żeby nie
                było nudnosmile (tu uśmiech do Skaya z największą klasą na jaką mogę się zdobyć
                jadając na zdekomletowanych talerzykach z pobliskiego megasamuwink)))
                O.
                PS
                Joujou, twoje zdjęcia mają dla mnie klasę, bo wyrażają twoje spojrzenie na
                świat - a jest czego zazdrościć - i pal licho czy są technicznie dobre czy
                nie,bo o tym nie mam pojęcia i nie to jest chyba ich celem (to mój głos w
                dyskusji nad jakością zdjęć)wink))
                Pozdrowionka dla wszystkich
                wasz samozwańczy rOzjemcasmile))
                • joujou Re: Stuletni serwis i polityka czyli sens-bez;-)) 03.12.06, 20:55
                  Od rana się gryzę,czy zająć głos w sprawie czy nie.
                  Chciałam napisać na wątku :awaria,ale uznałam,że znowu
                  wsadzę palce między drzwi,a przecież 'drzwi' nie moje,a
                  palce owszem i trochę mi ich szkoda wink
                  Teraz,gdy Oktoberko zaczęłaś to i ja dorzucę:
                  Nie należę do osób spolegliwych i bezkonfliktowych,ale
                  jeśli jestem w konflikcie z kilkoma osobami na raz(co zdarza
                  się rzadko) robię szybciutko rachunek sumienia i zastanawiam się
                  przede wszystkim nad sobą.
                  Bardzo Was wszystkich szanuję.Jak chyba każdy- jednych lubię bardziej
                  innych mniej,ale naprawdę ubolewam,gdy odchodzą kolejni ludzie
                  (zwłaszcza Ci,którzy pisali tu od dawna).
                  Potrafię zrozumieć,gdy ktoś twierdzi,że tu wieje nudą,albo sam się
                  wypalił, jednak z powodu różnicy poglądów???
                  Niektórzy wchodzą tu tylko wtedy,gdy mogą komuś dowalić.Na co dzień
                  nie uczestniczą w życiu forumowym-myślę,że też już przyjęli sobie
                  taką postawę i jest to ich sprawa.
                  Przykre jednak gdy' starzy forumowicze,którzy znają się jak łyse
                  konie' są tak do siebie uprzedzeni.
                  • skir.dhu A to sie porobilo ;) 03.12.06, 23:19
                    A ja Wam tylko chcialam napisac cos pozytywnego o tym, ze jakies tam wybory
                    wygral sobie nerd, ktoremu malo kto dawal szanse. I tak myslalam, ze to jest w
                    sumie pozytywny element naszego swiata, ze przyjemne niespodzianki sie trafiaja
                    w najmniej oczekiwanych okolicznosciach rownie w odniesieniu do polityki. Tylko
                    taki byl moj zamiar smile
                    I raczej sie spodziewalam dyskusji ogolnych typu wymiana z Monia lub Skyem niz
                    punktowania kto sie na czym zna itd. Bo ja ogolnie mysle, ze funkcjonowanie w
                    polityce stalo sie zajeciem podejrzanym i niezbyt godnym szacunku wlasciwie na
                    calym swiecie lacznie z ONZ, dlatego odwazylam sie napisac o czyms z naszego,
                    kanadyjskiego podworka, co chociaz lekko nadwyreza taka generalizacje. Ale moze
                    to po prostu nie jest interesujacy temat. Wtedy lepiej sobie pozbaczac wink))
                    Obysmy tylko zdrowi byli.
                    Skir Dhu
                    • jutka1 Re: A to sie porobilo ;) 03.12.06, 23:32
                      Skir, 7 lat bylam zona Francuza, choc w pierwszym rzedzie Kanadyjczyka (nie
                      Québécois), i sledzilam pilnie polityke w Waszym kraju. Tym bardziej, ze
                      owczesny malzonek pracowal w PCO, a przyjaciolka byla ADM w Ontario.
                      Nawet biorac to pod uwage, nie wazylabym sie teraz wypowiadac... Persony sa mi
                      znane, ale od 4 lat nie sledze codziennie, wiec...

                      Tak czy siak, wiem, co masz na mysli, rozumiem, o czym piszesz.

                      Milczenie na watku zloz na karb pokory.
                      smile
                    • ewelina10 Re: A to sie porobilo ;) 04.12.06, 10:13
                      Chyba Skir.dhu nie o milczenie chodziło, tylko o to, że się porobiło.
                      Ale na naszym forum tak jak w polityce, musi coś trzeszczeć by dyskusja
                      trwała smile

                      Skir, nie dziwi mnie, że ludzie nie przejawiają pasji, jeśli partie z lewa i te
                      z prawa po dojściu do władzy sobie rządzą blisko środka, a te, które próbuję
                      się wychylić, szybko są sprowadzane na ziemię smile

                      Mówi się, że przykład idzie z góry, ale prawdą również jest, że politycy są
                      tacy sami jak społeczeństwo smile

                      U nas władza opiera się na Konfliktach, a najmocniejszym orężem o głosy
                      wyborców w kampanii, nie jest merytoryczny dyskurs, a sięganie do "taśm
                      prawdy" i nie ma to istotnego znaczenia, czy są na to dowody, nawet te
                      fałszywe - puszczone w eter zawsze coś smrodliwego po sobie pozostawią. Jeśli
                      do tego dołożymy, że politycy lubią się kreować, wykorzystując przy tym
                      skrzętnie religię, a to czy ktoś chodzi do kościoła czy też nie, czy brał
                      komunię i ślub kościelny, etc., w ludziach wyzwalają się najwyższe emocje.

                      Pamiętam, było to w okresie przed wyborami do Sejmu. Czekając sobie na kogoś
                      przed Politechniką na skwerku, moją uwagę skupiła grupa starszych pań, mocno
                      gestykulujących w trakcie rozmowy o polityce. Okazało się, że te emocje zostały
                      pobudzone przez krążącą w obiegu, w setkach tysięcy egzemplarzy, liście o
                      żydach i osób pochodzenia żydowskiego. Z ust pań padały nazwiska czołowych
                      polityków i rosło ich oburzenie.


                      A propos ... bardziej wolę, kiedy na posłów wybiera się ludzi zasobniejszych,
                      bo wcześniej im coś już udało się w życiu i nie myślą by się dorabiać
                      w polityce, a także, są chyba mniej narażeni na korupcję smile
                      --
                      Ew.
                      • jutka1 Re: A to sie porobilo ;) 04.12.06, 10:17
                        W takim razie zle zrozumialam. smile
                • skynews Re: Stuletni serwis i polityka czyli sens-bez;-)) 04.12.06, 13:30

                  Oktoberko,
                  cieszę się że się rozumiemysmile))
                  ...ale to nie nadwrażliwość dominuje na forum - to raczej chorobliwy egocentryzm.
                  Normalne i nie ma się czym przejmować - podkreśliłem już kiedyś terapeutyczna
                  funkcje forum w odreagowywaniu frustracji przez niektórych.

                  I jeszcze coś:
                  możesz być nawet "super business woman" z niezliczona ilością sukcesów ale jak
                  nikt nie będzie zwracał w ogóle uwagi na Twoje kształty to pewnego dnia
                  poczujesz się strasznie nieszczęśliwą...- dlatego napisałem że pewnych atrybutow
                  nie powinno się oddzielać od innychsmile))

                  A tak w ogóle...to urocze kiedy inteligentna kobieta robi głupstwa.


                  Enjoy it !
                • jej_maz Re: ;-)) 06.12.06, 00:21
                  Zawsze pisalem, ze nie sledze i nie znam sie na polskich sprawach. Napisalem tam
                  pare slow o czyms, na czym sie znam - polityce kanadyjskiej. Piszesz, ze moja
                  wypowiedz "kojarzy z kompleksem emigranta, który bedac z dala od kraju usiluje
                  pokazac,ze uczestniczy aktywnie w jego zyciu,ba,jest nawet lepszym obywatelem
                  (bo zorientowanym i swiadomym) niz ci, którzy w kraju zostali. " Przeciez to nie
                  ma sensu!

                  wink
    • jej_maz Irka 08.12.06, 02:43
      Tak sobie mysle; tych for o Canadzie powstalo ostatnio jak glupich klusek, ze na
      dobra sprawe nie wiadomo gdzie o czym rozmawiac. Moze bysmy tak razem, w ramach
      tego forum, poprowadzili cos w rodzaju Canada 40+? Nie nie mysle o osobnym
      forum, aczkolwiek kiedys chodzilo mi po glowie "Emigracyjne 40+". Dalem sobie
      jednak spokoj z czystego sentymentu do orginalenego 40+ wink) Technicznie to
      musielibysmy dogadac sie z adminem, aby nam zawsze przylepial watek na gorze a
      ze bedzie rosl to ilustamtysiecy wpisow to juz niewazne; ba! nawet dobrze bo
      wszystko w jednym miejscu a grunt, zeby byl dostepny bez szukania. Co sadzisz?
      Bez zobowiazan oczywiscie, ale chodzi mi o cos madrego dla tych co nie szukaja
      sponsora, ale bedac tu juz kilka lat, zyja w i tym krajem. Mysle, ze Skiela tez
      dala bysie namowic na wspolprace. Tak mi przyszla ta mysl raz jeszcze czytajac
      Twoje swietne uwagi na ostatnim "tutejszym" temacie. Daj znac, prosze.
      • skir.dhu Re: Irka 09.12.06, 23:47
        For emigracyjnych nie odwiedzam, bo nie czuje sie "Polonia" w pelnym tego slowa
        znaczeniu smile Pisuje czasem na forum "Wielojezycznosc w rodzinie", bo jest ono
        poswiecone jezykowi i na forum "Kanada i jej Polonia", bo przez dlugi czas bylo
        tam bardzo grzecznie. Tak wlasnie po kanadyjsku grzecznie, uprzejmie i troche
        nudnawo. Potem bylo nerwowo i bywalo niegrzecznie. Teraz znow sie tam cos
        pozmienialo, forum znowu jest zamkniete, poznikalo troche narwancow, znow jest
        troche nudnawo, mnie to nie przeszkadza.

        Nie mam pojecia na ile wewnetrzne sprawy malenkiego populacyjnie kraju moga
        obchodzic naszych forumowych znajomych z Polski i innych czesci swiata, ktorzy
        pisuja tutaj. Podejrzewam, ze mniej niz srednio wink))
        Na konkurencyjnym forum "Alternatywne 40+" pisywala tez dlugo jeszcze jedna
        dziewczyna z Kanady - Onkwe, ostatnio Jej postow nie widuje.

        Moja motywacje do zalozenia tego akurat watku wyjasnilam w pierwszym poscie -
        wydaje mie sie, ze niezalenie od kontekstu geograficznego, mozemy sobie
        dyskutowac o politykach, ich motywacjach, poziomie uczciwosci itp. No i o tym
        czego szukamy w naszych reprezentantach.

        Moze ciekawym byloby zadanie pytania sobie wzajemnie jak i reszcie forum na
        temat podwojnego obywatelstwa Stephane Dion. To taka kwestia kanadyjska latwo
        wykraczajaca poza granice naszego kraju.
        Wyjasnienie: wlasnie wybrany lider naszej oficjalnej opozycji ma matke
        Francuzke i mial ojca Kanadyjczyka, w zwiazku z powyzszym jest posiadaczem
        dwoch obywatelstw - francuskiego i kanadyjskiego. Pojawily sie glosy, ze z
        francuskiego winien zrezygnowac.
        W przeszlosci, Kanada miala kilku premierow i niezliczona ilosc politykow
        posiadajacych podwojne obywatekstwa przy czym premierzy mieli wylacznie
        obywatelstwo brytyjskie i kanadyjskie. Jezeli w nastepnych wyborach Dion uda
        sie zostac premierem, moze byc pierwszym w historii Kanady z obywatelstwem
        francuskim.
        I co Polacy na to? Co byscie powiedzieli na to gdyby na przyklad premier
        Kaczynski mial dwa obywatelstwa, powiedzmy polskie i mongolskie?

        Wracajac do idei Canada 40+, ja sie dostosuje smile Jezeli Admin zrobi szpilke i
        przyczepi na gorze tego forum, obiecuje zagladac i czasem sie dopisac. Happy? smile
        Obysmy tylko zdrowi byli.
        Ashar vel Skir Dhu a dla specjalnie nieznajomych Irka wink))
        • 40plus Re: Irka 10.12.06, 00:32
          skir.dhu napisała:
          >Jezeli Admin zrobi szpilke i
          > przyczepi na gorze tego forum,

          Nie ma problemu.
          Zanim zdecydujecie sie na nowy temat
          moge podpiac ten.
        • fedorczyk4 Podwójne obywatelstwo premiera 10.12.06, 08:25
          Osobiście nie przeszkadzało by mi w niczym podwójne obywatelswo u Premiera, no
          może miałabym wątpliwości, gdyby to drugie miał z kraju z którym jesteśmy w
          jakimś konflikcie. Z tym że w Polsce taki numer nie przeszedłby. Nie jesteśmy
          wystarczająco multikulti. I nasz patriotyzm opiera się zanatto na prawdziwości
          polskości.
          • en.ej Re: Podwójne obywatelstwo premiera 10.12.06, 11:13
            Fed, kiedys bylismy bardziej otwarci.
            Mielismy z podwojnym obywatelstwem
            ministra MSZ Radka Sikorskiego za rzadow Olszewskiego.
            Teraz, ten numer nie przeszedl.
            Kiedy mial zostac ministrem MON zrezygnowal z jednego.
            • fedorczyk4 Re: Podwójne obywatelstwo premiera 10.12.06, 11:53
              Patrz Pan, (ni, nie potrzebne skreślić)nawet nie wiedziałam. Na swoje
              usprawiedliwienie przypominam że nie było mnie wtedy jeszcze w kraju. A jakie
              miał to drugie?
              • en.ej Re: Podwójne obywatelstwo premiera 10.12.06, 12:03
                Angielskie.
                • jej_maz Re: Podwójne obywatelstwo premiera 11.12.06, 18:47
                  Ten watek jest OK - w koncu to Irka zaczela. Poza tym bedzie mi zawsze
                  przypominal o potrzebie uwaznego czytania tekstu i mam nadzieje ze nie tylko mi.

                  O ile sie nie myle, to w Polsce sa tez tacy, co nawet wyrzekaja sie swojego
                  wyznania, aby zrobic kariere polityczna wink) Przyznam, ze nie rozumiem po co Dion
                  rezygnuje z obywatelstwa. Przeciez nikt chyba mu tego nie wypomina?

    • jej_maz Bloc Québécois Leader Gilles Duceppe... 12.12.06, 03:04
      ...planuje podlozyc noge Harper'owi;
      www.cbc.ca/canada/story/2006/12/11/duceppe-afghanistan.html
      I to na dokladke po tak ladnym prezencie, jaki ten ostatni podarowal Quebec'owi
      w postaci uznania statusu narodowosci dla mieszkancow tej prowincji. Tak swoja
      droga ciekawa dyskucja kto jest Quebeois (co jest ciekawym tematem samym w
      sobie) tutaj; blogue.canoe.com/2006/11/30/qu_est_ce_qu_un_quebecois

      Z punktu widzenia Canady i tego co pisalem o jego statutowej wielonarodowosci sa
      te dwie sprawy bardzo ciekawe, ktore z pewnoscia pociagna za soba powazne
      konsekwencje. Kazda z nich osobna osobiscie odbieram jako zwykle posuniecia
      politycznie, to nalozone jedna na druga wzbudza moje zniecierpliwienie i pewna
      doze frustracji. Mieszkalem w Montrealu przez osiem lat i to w czasach drugiego
      referendum. Znam dosyc dokladnie problem i tak szczerze mowiac, to nie mam juz
      najmniejszej ochoty przechodzic przez ten balagan raz jeszcze. Pytaniem jest;
      czy anglojezyczna Kanada nie powinna po prostu pozwolic Quebec'owi pojsc swoja
      droga, skoro tak bardzo tego chce? Czy naprawde moje podatkowe pieniadze musza
      isc na "nigdy nie konczace sie wizytu u dentysty"? Oczywiscie warunki "rozwodu"
      powinny byc wyraznie okreslone z wszystkimi jego konsekwencjami a nie jak to
      widza mieszkancy La Belle Province sobie tego by zyczli, czyli z zachowaniem
      przywileji konfederacji ale bez zadnych obligacji.
      • fedorczyk4 Re: Bloc Québécois Leader Gilles Duceppe... 12.12.06, 06:10
        Bardzo zabawny tekst i dyskusja pod drugim linkiem. Ogladam czasem info.
        kanadyjskie po francusku i istotnie problemy nie do pojecia dla laika. A to co
        piszesz Marku o "rozwodzie" separatystycznej prowincji z reszta kraju do
        zludzenia przypomina mi opinie wielu Francuzow na temat separatystycznych
        zapedow Korsyki, ktora chcialaby zachowac wszystkie przywileje i dotacje, ale
        rzadzic nimi i soba sama.
        • jej_maz Re: 12.12.06, 19:02
          Dokladnie; Korsyka jest tez z listy wielu przykladow ciagot separatystycznych.
          Jestem przekonany, ze stosunkowo malo osob w Polsce zdaje sobie sprawe z faktu,
          ze podobne problemy "narodowosciowe" istnieja tez w kraju; juz tu wielokrotnie
          wspominalem o Slazakach, a z tego co obilo mi sie o uszy, to i Kaszuby nie
          bardzo czuja sie Polakami. Wyglada to troche paradoksalnie; w czasach gdzie
          logiczne jest tworzenie wiekszych organizmow ponadnarodowych i takowe zaczynaja
          powstawac (Unia, NAFTA), to jednak ruchy nacjonalistyczne sa nie tylko ze ciagle
          zywe, ale silne jak nigdy przedtem. Jak juz przedstawilem w watku o tych
          tendencjach dosrodkowych, jest to moim zdaniem usprawiedliwione; tu nie chodzi o
          szowinizm, ale o wypracowanie sobie takiej pozycji wyjsciowej w tym nadchodzacym
          nowym swiecie, ktora pozwoli na zabazpieczenie interesow danej grupy i
          odpowiednie gospodarowanie srodkami w okregu zamieszkania tejze. Po jaka cholere
          jednak wypracowywac sobie jakiekolwiek pozycje wyjsciowe, skoro za kilkaciesiat
          lat wszyscy bedziemy jedna wielko rodzina? Otoz mysle, ze jest to rowniez
          logiczne, bo w koncu coz np; my w Ontario mozemy wiedziec o problemach
          srodowiska czy wydobycia ropy w Albercie, lub co Warszawiacy mogli wiedziec o
          problemach gornictwa na Slasku? Jedyne co z takich ingerencji moze wyjsc to to
          co po rzadach stolicy nad regionem i przemyslem przez czterdziesci lat; Slask
          sie zapada a srodowisko naturalne juz dawno przestalo byc "natualnym". Oficjalna
          motywacja w kazdym z tych przypadkow tendencji separatystycznych jest zawsze
          checia protekcji kultury, jezyka, tradycji itd. itp, to w rzeczywistosci chodzi
          przede wszystkim o gospodarowanie i - co najwazniejsze - nie dzielenie sie z
          reszta kraju bogactwami naturalnymi i protekcja dorobku economii
          regionu/prowincji.

          OK - powiedzialem, ze rozumiem uzasadnienie i motywacje tych tendencji, czy
          jednak maja one szanse na sukces? Zostanowmy sie zgodnie z zalozeniem watku na
          przykladzie Quebec'u. Oczywiscie przedstawiam tu tylko moje opinie! , Nie chce
          tu rysowac nowej mapy politycznej kontynentu, ale raczej pewnym jest ze
          separacja tej Provincji byla by poczatkiem konca calej Federacji. Czy Quebec by
          zyskal? Nie sadze. Po pierwsze Bloc (partia sepraratystow Quebec'u) zaklada, ze
          bedzie to osobny kraj w ramach dzisiejszych granic Provincji. Nie tak szybko -
          mowia Indianie z Cree Nation, ktora zamieszkuje najbogatsze w zloza regiony.
          Przeprowadzili oni nawet swoje referendum (chyba w 1995) pytajac sie czy w razie
          separacji Prowincji, maja zostac z taze, lub skorzystac z umow i protekcji
          Federalnej, zagwarantowanej konstytucja; 97% opowiedzialo sie za Kanada!
          www.cbc.ca/breakingpoint/chapter8_3.shtml plus ciekawe streszczenie
          tutaj; www.peak.sfu.ca/the-peak/95-3/issue7/cup1.html
          Oznacza to, ze ogromne teren dzisiejszej prowincji skorczylby sie krajem
          ograniczonym terytorialnie do waskiego pasa nad brzegami rzeki Sw. Wawrzynca.
          Bez zasobow naturalnych i to z populacja, ktora sami szefowie Block'u okreslaja
          mianem nie za bardzo pracowitych wink)
          www.radio-canada.ca/nouvelles/Carnets/carnet.asp?numero=78954&auteur=2062&type=texte&niveau=3
          nie daje im za duzo czasu na nacieszenie sie swoim panstwem. Aby przezyc, beda
          musieli - i to szybko - uczyc sie... angielskiego, poniewaz jedyny zrodlem
          zycia, bedzie business z US a wierzcie mi; Jankesi nie beda sie kwapili do nauki
          francuskiego! Tutaj wychodzi nastepna sprawa; qebecois maja tak zagwarantowana
          protekcje jezyka i kultury w ramach Federacji, ze oderwanie sie od tejze
          bedzie... kulturalnym samobojstwem. Jezeli ktos mi nie wierzy, niech zobaczy co
          sie stalo z amerykanskimi francuzami w Luizjanie; kilka nazw miast (OK-stanu
          tez) pare festynow i troche skomercjalizowanego folkloru na potrzeby turystow.

          Tak czy inaczej o ile wszystkie te tendencje sa silne i wielu widzi w tym
          ideologie, ja mysle, ze jest to nic innego jak rozgrywka polityczna majaca na
          celu zabezpieczenie interesow danej grupy... takie napinanie miesni i
          pokazywanie klow, bez wiekszej ochoty na wprowadzenie w zycie ideii. Po prostu
          nie chce mi sie wierzyc, ze ktos w dzisiejszym Quebec'u moze byc az tak
          nierozsadny.
    • jej_maz Polityczna poprawnosc 15.12.06, 02:45
      toronto.ctv.ca/servlet/an/local/CTVNews/20061214/xmas_tree_removed_061214/20061214/?hub=TorontoHome
      Kanadyjaska politczna poprawnosc w jej najlepszym wydaniu; sedzia zarzadzil
      usuniecie choinki z lobby sadu uznajac to za niewlasciwy symbol, mogacy urazic
      uczucia nie chescijan i wywolac u nich uczucie wyobcowania.

      Na marginesie moj bardzo gleboki uklon w strone Pana Mel Lastman'a; w 2002 roku
      poruszenie w Toronto wywolala sprawa nazwania choinki w budynku Urzedu
      Miejskiego mianem "drzewka swiatecznego" (holiday tree). Mel (w owych czasach
      Mer miasta) zazadal od swojego zespolu administracyjnego nazywanie drzewka
      "drzewkiem Bozonarodzeniowym" (Christmas tree) i wprowadzil nawet prawo (!)
      zabraniajace nazywania je inaczej. Mel Lastman jest... bardzo praktykujacym
      wyznawca judaizmu. Czy swiat nie moze miec wiecej ludzi takich jak on? Bylbym
      pierwszym zyczacym wszystkim jego wspolwyznawca Happy Hanukkah i postawilbym
      obok mojej choinki Menorah.

      Tak a propos; Happy Hanukkah i Wesolych Swiat Bozego Narodzenia!
      • mammaja Re: Tak a propos... 15.12.06, 22:08
        aycu38.webshots.com/image/5557/2005856861107067329_rs.jpg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka