Dodaj do ulubionych

Do czego .Po co.Dla kogo??

28.08.03, 22:22
Szarpiemy się na stare lata.
Zapieprzam od 5 do 20 i po co?
Mam dosyć,jadę w BIeszczady albo na Sachalin.
ps
Jak ja zazdroszczę stojakom z pod osiedlowego sklepu'
przychodzą pod sklep o 7 a o 15 są już nawaleni,
żadnych trosk,wątpliwości,to jest życie?
Cholera sam nie wiem czy to jest to.
Obserwuj wątek
    • mammaja Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 22:25
      Wlasnie w jasnowidzeniu odpisalam ci na watku Gdzie ta niespodzianka smile)))))
    • mammaja Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 22:32
      Glodny,to i tak zajmuje im to bardzo duzo czasu - od 7 do 15 zeby sie nawalic?
      Moi sa nawaleni juz o 10 tej!
      • marialudwika Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 22:36
        A u mnie nawalonych nie ma wogole, "za to" spotyka sie 'NACPANYCH',bo tak
        zdaje sie nazywaj sie ci na haju??Nie jestem jeszcze w "kursie".Mam zamiar
        przestudiowac slownik slangu by byc na czasie.
        ml
    • warum Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 22:47
      nawaleni, nacpani ... kazda forma znieczulenia jest dobra... jesli pomozesmileA
      wracajac do tematu - Glodn_y kolacji jeszcze nie jadles,ze tak smutno zaczales?
      Mnie opierniczyl Popaye i siedze cichutko w kacie, zeby sie wiecej nie
      narazac...a moze powinnam wypic drinka? Kot mnie olewa, pies lasi sie jak kot,w
      domu nie mam po co sie drzec, bo tylko mnie sasiedzi sluchajasmilei tak mnie
      doluje cale zycie. Ale co tamsmile Karaiby gdzies sa, slonce dalej bedzie swiecic
      a ja tu sie martwie o takie bzdety. Po co? i tak " moglo byc gorzej" tylko
      kurcze czemu ta egzystencja taka zwyczajna?
      • marialudwika Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 22:52
        Wez na kolana psa a potem poglaszcz kota....a pchla to tez istota
        ml
      • glodn-y Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 22:53
        Nie wiem co Tobie odpowiedzieć
        Głupszy jestem niż ten koń senator
        ps
        Myślę ze nie warto zaczynać o 7 wystarczy o20
        • warum Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 22:58
          W naszym towarzystwie to trzeba byc naokraglosmile12-00smile
          • mammaja Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 23:01
            Warum,co Ty?Nie znasz PopayEgo?Ty napisalas swoje,on przeczytal swoje.A zycie
            jak zycie!Jutro znowu zatanczysz na rurze!
            • glodn-y Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 23:05
              GDZIE komiecznie muszę zobaczyć
            • warum Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 23:05
              Na rurze to sie nie dasad(( ale przy... to pocwicze najpierw u siebie / mam pion
              co przy scianiesmile))Ale... od razu pomyslalam jak prosta rzecz, a potrafi
              rozbudzic wyobraznie. szkoda tylko,ze panow jakos ten temat nie ruszylsadale oni
              tylko gornolotnie i wciaz o niedoskonalosciachsad((
              • mammaja Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 28.08.03, 23:22
                Oczywiscie ze poruszy (patrz wyzej).Tylko najpierw musi d o t r z e c !
    • jej_maz Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 01:22
      glodn-y napisał:

      > Szarpiemy się na stare lata.
      > Zapieprzam od 5 do 20 i po co?
      > Mam dosyć,jadę w BIeszczady albo na Sachalin.

      Hmmm... Poniewaz tak jestesmy wychowani, dlatego ze jestesmy odpowiedzialni za
      siebie, rodzine, swiat, bo weszlo nam juz takie zapiepszanie w krew, dlatego ze
      nie znamy innego sposobu na zycie, a moze ze znamy swoje zawody i wykonywanie
      ich daje nam duza satysfakcje, poniewaz czujemy sie uzyteczni a tym samym cos
      warci, nie nudzimy sie... cholera; duzo tego, co? wink) Mysle, ze po jakims
      czasie w tych Bieszczadach zatesknisz za starym 5-20 wink
      Tutaj mala uwaga. Jak juz pisalem gdzies, kiedys, dzieci ucza sie obserwujac.
      Naturalnia rzecza jest ze buntuja sie i pokazuja swoja indywidualnosc (czyz my
      tak nie robilismy?), ale po roznych przygodach mlodosci, wyrosna na takich
      samych dobrych ludzi jak my... bo czyz my, 40+ nie jestesmy dobrzy wink)

      • kloosia Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 06:57
        Jesteśmy dobrzy, a jakże, każdy na swój sposób, oczywiście. Niemniej jednak
        czasami dopadają nas takie same wątpliwości, jak ma glodn-y, i nie ma co tego
        ukrywać. Sama też często się się zastanawiam, po co, dla kogo, i czy w ogóle
        warto? Może i czasem nie warto, ale ja np. inaczej chyba nie potrafię, więc w
        gruncie rzeczy kiedy się tak buntuję i złoszczę, to chyba tylko na siebie
        samą, a następnego dnia znów potulnie powtarzam schemat dnia. I tak sobie
        myślę, że chyba wcale nie chciałabym tego radykalnie zmieniać. W końcu
        Einsteinem ani Sophią Loren nie zostanę, a zresztą oni pewnie też miewali
        podobne dylematy. Może więc lepiej poszukać sobie pozytywnych stron własnego
        życia i przestać się zadręczać myśleniem nad tym, co by mogło być, gdyby...?
        To samo by było.
        • warum Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 07:07
          Witaj kolejny Skowronku! rodzaju zenskiegosmile))
          >To samo by było.
          I teraz to dopiero powinna zaczac sie dyskusja...smile pedze do pracy.papatki
          wszystkim


    • hr.marica Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 08:08
      a ja mysle, ze po prostu robimy to wszystko dla siebie. zeby nadac jakis sens
      naszej egzystencji.bo przeciez po cos zyjemy. uznac, ze wszystko jest na nic to
      prosta droga do samobójstwa.a takie chwile,kiedy marzymy o ucieczce, to nic
      innego jak normalna reakcja. mysle, ze ci którzy takich rozterek nie maja
      troche sie zagalopowali,stracili orientacje i moze samych siebie?
    • glodn-y Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 20:02
      DZIĘKI. Idę na piwko.
      Ale wrócę! Jeszcze bardziej upierdliwysmile
      • glodn-y Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 22:16
        Wróciłem! Zamiast 2 było 4
        Zzyccee dooooobejjjjj noooooooooocki
        • mammaja Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 22:20
          No i przynajmniej przestales sobie zadawac te pytania smile))
        • trium Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 22:27
          to już wiesz po co?! ale dla kogo???
        • marialudwika Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 23:18
          Dobranoc..ale nie chrap za bardzo bo to zdarza sie po piwkach wielu,hi,hi.
          Nie zazdroszcze sznownej Mzonce!
          ml
    • wedrowiec2 Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 22:35
      Twoje pytanie wynika chyba z chwilowego zmęczenia. Jedź w Bieszczady,
      odpocznij. Przerabiam te wątpliwości często, nawet bardzo często. Praca w
      typowym wymiarze godzin 7:30 - 14:30. Idę po schodach, wszystko błyszczy,
      pachnie, urzadzenia działają sprawnie, personel kontroluje wszystko. I myślę -
      tak ma byc do końca życia zawodowego? Po trzech miesiącach zwalniam się.
      Następna praca czesto od 7 do 24. Sama to reguluję. Wiele innych osób
      zatrudnionych na podobnych stanowiskach patrzy się na mnie i podobnych do mnie
      z politowaniam. Znów zmiana pracy .... Znów pracuję całe doby, zarabiam poniżej
      średnie krajowej i nie marudzę. Chwilami tylko myslę - na Alaskę, na Syberię. I
      wiem, że zawsze wrócę do tego zwariowanego trybu życia, bo mamy to chyba w
      genach. Czy potraficie oglądać mydlane opery brazylijskie, siedzieć i nic nie
      robić?
      Odwieczna tęsknota za wędrówką szarpie łańcuche, przyzwyczajeń.
      • popaye Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 22:44
        wedrowiec2 napisała:
        (....)
        myślę -
        > tak ma byc do końca życia zawodowego? Po trzech miesiącach zwalniam się.
        > Następna praca czesto od 7 do 24. Sama to reguluję. Wiele innych osób
        > zatrudnionych na podobnych stanowiskach patrzy się na mnie i podobnych do
        mnie
        > z politowaniam. Znów zmiana pracy .... Znów pracuję całe doby, zarabiam
        poniżej
        >
        > średnie krajowej i nie marudzę.


        Yyyy ?
        A... kto z nas pracuje dla "pieniedzy"? - no co Ty?
        Kazde dziecko wie ze prad elektryczny pochodzi z gniazdka wtykowego w scianie a
        mleko zawsze stoi w lodowce!.

        Mydlanych oper z Brazyli nie znam -sad ale zawsze mnie podniecalo radzieckie
        kino "moralnego niepokoju" (wojna, okopy, odbezpieczony granat, dookola wrog
        i....cisnacy sie na usta poemat o Stalinie) -smile).
      • glodn-y Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 22:47
        Co to jest opera brazylijska
        Bo jeśli chodzi o mydło to chyba śię domyślam(chyba?)
        ps
        na TCM leci dokument o Presley-u
        oooo skończylo się (-:
        • wedrowiec2 Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 23:03
          Osobno: opera, mydło i Brazylia znacza to co znacza. Natpomiast określenie
          opera mydlana (soap oper) określa bardzo długie seriale, minimum
          pięćdziesięcioodcinkowe. Mydło w nazwie wzięło się od pierwszych sponsorów tech
          tasiemców. Opera z racji powiązania z rzeczywistością - raczej jej braku.
          Wystepuje w nich kulturowa niezgodność, wydarzenia są sztucznie uwznioślane.
          Brazylijska (argetyńska, wenezuelska itd) - pierwotnie były to seriale masowo
          produkowane dla bezrobotnych mieszkających własnie w tych krajach - by
          zatrzymać ich w domach, przy telewizorach, by nie wychodzili na ulice. Niestety
          opery mydlane rozpełzły sie po całym świecie stając się głównym zjaęciem dla
          szerokich mas.
      • marialudwika Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 23:25
        Ogladam serial australijski juz 16 lat,hm.
        Nie jest to opera mydlana,ale fajny relaksowy,rodzinny serial
        p.t."Neihgbbours".
        Raczej sie przy nim relaksuje,poza tym on byl mi "przyjacielem" zaraz po
        przyjezdzie tutaj...nie znalam holenderskiego poza paroma slowami..
        Brazylijskiego badziewia nigdy nie nie ogladalam.Pozdrawiam mila Wedrowiec2
        ml
        • wedrowiec2 Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 29.08.03, 23:31
          Witaj witaj. "Sąsiadów" znam z opowieści moich rodziców. Nie oglądałam go, gdyż
          w Polsce emitowany był w godzinach pracy. Na szczęście ilość odcinków nie
          decyduje o zakwalifikowaniu do oper mydlanych.
          • mammaja Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 12:34
            Pare lat temu obserwowalam jak u gorali,gdzie spedzalam "ferie zimowe" z
            mlodzieza osoba najeta do gotowania,rowniez mloda goralka,miala maly telewizor
            w kuchni i przygotowujac posilki dla parudziesieciu osob nie odrywala prawie
            wzroku od brazylijsko - argentynskich seriali,ktore jakos tak sa poukladane,ze
            przerzucajac sie z kanalu na kanal mozne je prawie caly dzien ogladac,lacznie
            z powtorkami poprzednich odcinkow.W wolnych chwilach omawialy z gazdzina-
            wlascicielka domu aktualne wydarzenia z zycia serialowych bohaterow!I tak
            mijal dzien po dniu!
            • marialudwika Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 12:43
              Krasnoludka nastawia do znudzenia moje i swoje plyty z francuskimi piosenkami.
              Nawet Dalida zaczyna mi brzydnac.Od dzis zmienila imie z Tatiany na
              Angelika..bo kupila PASZPORT.Nie macie pojecia jak swietnie
              podrobiony,potwierdzil to malzon,specjalista w branzy graficzno-
              wydawniczej.Jest jeden szkopul-Angelika nie zna jezyka hiszpanskiego,choc
              jest "Hiszpanka"!Moze powinna udawac niemowe?
              ml
              P>S> To mila i spokojna babeczka i bardzo ja lubie,pochodi z Moldawii a tam
              ciezkie warunki zycia,bezrobocie....
            • popaye Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 12:46


              Mammajko - nie mow tylko iz sama nie czytalas literackich produkcji p.Mniszek!.
              Niby - hmmm... wszystkie jestescie wyzwolone kobiety ale jeszcze w zyciu nie
              spotkalem BABY (nawet inzyniera) - co by "do poduszki" z..zapartym tchem
              studiowala: "Tablice tolerancji i pasowan w/g norm ISO" -smile)))
              • mammaja Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 12:53
                Raczej "Na ustach grzechu" Magdaleny Samozwaniec,ktore czytalismy rodzinnie
                na wakacjach pekajac ze smiechu.(Mlodziezy wyjasniam ze to udana parodia
                Miszkownej).Tego co napisales nie czytuje do poduszki,ale jednak nie udalo mi
                sie przeczytac zadnego Harlekina,nawet na wakacjach.Jak juz mam
                zapotrzebowanie na romans ,to czytam Rodzine Whiteoakow,ktorych 12 tomow mam w
                podrecznej biblioteczce.Ale tez juz dawno do nich nie zajrzalam.Za to
                polubilam Olge Tokarczuk.I tyle jest do przeczytania......
                • popaye Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 13:23

                  Az... poszedlem do pokoju mojej "polowicy" by zobaczyc co stoi u Niej na
                  polkach (sporo tego) -smile).
                  Zeby mnie nie zarzucono "pozerstwa" pomine obcojezyczne (nic nie poradze,
                  mieszkamy zagranica a Zona zna jezyki -smile ) - chyba Joanna Chmielewska - rany
                  ile tego!, polskie wydania Rosamunde Pilcher (sporo tej autorki i po
                  niemiecku), ale i M.Dabrowska oraz Nalkowska (ladne edytorsko), publikacje Wyd:
                  TENTEN ale rowniez Amber i DaCapo (pewnie to te harlekiny! -smile) ).
                • marialudwika Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 13:52
                  Ja tez czytuje w "trudnych' chwilach R.W.!!!!Albo "Przeminelo z wiatrem",znam
                  ja na pamiec niemal!!
                  ml
              • warum Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 13:07
                No tak, mnie jeszcze nie znaszsmile JA nie czytalam Tredowatej choc to
                byla "biblia przechodnia" w mojej rodzinie .Nie lezal mi ten jezyk Mniszkowny:
                ((( ale film obejrzalam z przyjemnosciasmileNietypowa ze mnie kobietasmile
                • mammaja Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 13:23
                  Natomiast zdarzalo mi sie wielokrotnie czytac do poduszki tzwn.Monitor czyli
                  Dziennik Ustaw.,albo aktualne Rozporzadzenia rozmaitych Ministrow.Znakomicie
                  sie zasypia!
                • marialudwika Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 13:54
                  Mniszkowna...nie do strawienia,ale i "Nad Niemnem" tudziez....
                  ml
              • em_em Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 23:54
                popaye napisał:

                > ... jeszcze w zyciu nie spotkalem BABY (nawet inzyniera) - co by "do
                > poduszki" z..zapartym tchem studiowala: "Tablice tolerancji i pasowan w/g
                > norm ISO" -smile)))

                a "Warunki techniczne jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie"?

                cholera - może jednak nie jestem kobietą
    • wedrowiec2 Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 14:20
      Książek Rosamundy Pilcher w żadnym przypadku nie można porównać do Mniszkówny.
      Nie ten język, tematyka, styl. Rosamunda jest ciepła, ludzka, anturalna. Kocham
      jej powieści. A czytam je chętnie równocześnie z książkami Forbes o inspektorze
      Tweed i jego ekipie z SAS. Pewnie dziwne zestawienie, ale pasuje mismile)
      • popaye do: Wedrowca 30.08.03, 14:54


        Z przykroscia stwierdzam iz NIC obydwu autorek nie czytalem -sad
        Tzw "kobieca literatura" jest mnie obca - zapewne z wielka strata dla mojej
        psyche - serio.
        Jako mlodzieniec czytalem "wszystko" w ilosciach niewyobrazalnych - pozniej
        obserwowalem ten ped do czytania u Zony i Corki (Im - pozostal do dzis!) -
        dawno nie czytalem beletrystyki - mam ciagle zaleglosci i za duzo
        do "przetrawienia" literatury zawodowej.
        Jesli juz o ksiazkach - pamietam jakie wrazenie na mnie pozostawila urlopowa
        lektura "Das Parfüm" Süsskind´a - zachecilo mnie do lektury ponad roczne,
        wysokie miejsce na liscie bestsellerow czytelniczych Spiegl´a
        Kiedys bedac w Warszawie, szukalem polskiego tlumacznia by sprezentowac Mamie
        (byla wydana pod tytulem "Pachnidlo").
        Mamie hmm.. podobalo sie, ale nie podzielala mojego "zachwytu".
        Przeczytalem polski przeklad i.... teraz wiem jak tlumaczenie moze "zalatwic"
        literacki tekst - brrrr.
        Moze, gdybysmy umieli we wszystkich jezykach i czytac wszystko w oryginale
        inaczej odbierali bysmy literature "Swiata"?.

        ps.Rosamunde Pilcher - jest autorka bestsellerow na wydawniczym rynku Niemiec.
        Kazda z telewizyjnych ekranizacji Jej powiesci to czysty "wymiatacz ulic" - jak
        w Polsce (kiedys) poniedzialkowy Teatr TV -smile.
        Ogladaja - chyba przede wszystkim kobiety - bo panowie to... pilka nozna i
        formula 1 -smile.
        • wedrowiec2 Re: do: Wedrowca 30.08.03, 15:06
          Uzyłam zbyt dużego skrótu myslowego. Colin Forbes jest pisarzem angielskim,
          który pisze książki dla mężczyzn. Są to powieści kryminalno-szpiegowskie, o
          bardzo rozbudowanej intrydze. Czsto pojawiającym się w nich bohaterem jest
          wymieniony wcześniej inspektor Tweed - szef zamaskowanego departamentu rządu Gb
          zajmującego się wywiadem i kontrwywiadem. Trup w powieściach ścieli się gęsto,
          prawda nie zawsze zwycięza, a ksiązki czyta się z zapatrym tchem.
          pozdrawiam
          • popaye Re: do: Wedrowca 30.08.03, 15:10
            He, he - moje stwiedzenie - dotyczylo pan: Mniszek i Pilcher.
            Ja - "jestem glupi (fakt!) - ale nie AZ TAK -smile)
            Buziak
          • lablafox Re: do: Wedrowca 30.08.03, 15:47
            wedrowiec2 napisała:

            > Uzyłam zbyt dużego skrótu myslowego. Colin Forbes jest pisarzem angielskim,
            > który pisze książki dla mężczyzn. Są to powieści kryminalno-szpiegowskie, o
            > bardzo rozbudowanej intrydze. Czsto pojawiającym się w nich bohaterem jest
            > wymieniony wcześniej inspektor Tweed - szef zamaskowanego departamentu rządu
            Gb
            >
            > zajmującego się wywiadem i kontrwywiadem. Trup w powieściach ścieli się
            gęsto,
            > prawda nie zawsze zwycięza, a ksiązki czyta się z zapatrym tchem.
            > pozdrawiam
            O ! Dziękuję , bardzo lubię Forbes'a czy Forbsa ? i innych męskich pisarzy ,
            może jestem męski typ , albo mężczyzna? Muszę iść zobaczyć hahaha
            Pozdrawiam lablafox
            • marialudwika Re: do: Wedrowca 30.08.03, 15:52
              I co jaki wynik????
              ml
      • marialudwika Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 15:36
        Rosamundczytam rowniez po holendersku,mile ksiazki..
        Uwielbiam jao tzw. lekture lzejsza kryminaly,ale takie jak Ruth Rendell
        np.,psychologiczne.No i biografie,biografie..
        ml
        • marialudwika Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 15:43
          Nie wiem dlaczego,ale notorycznie zapominam znakow przestankowych..ale glupoty
          z tego wychodza!Chcialam napisac,ze Rosamund tez czytam,ale...
          A swoja droga tlumaczenie moze polozyc,dawniej,"za moich czasow"hm-
          tlumaczeniem ksiazek zajmowali sie literaci oraz inni wspaniali tlumacze..teraz
          tlumaczone ksiazki niestety mnie odrzucaja.Moja opinia dotyczy ksiazek
          wydanych 4lata temu,moze teraz jest lepiej,nie wiem,wiec prosze na mnie nie
          krzyczec!!!!
          ml
          • popaye Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 30.08.03, 16:08
            ML,-
            To tlumaczenie - pewnie ciezki kawalek chleba i... ja, mimo znajomosci alfabetu
            i jako takiej sprawnosci jezykowej za zadne pieniadze nie podjal bym sie
            tlumacznia tekstu literackiego.
            Jest w Niemczech Zyd - z polskimi korzeniami - nazywa sie Marcel Reich-Ranicki
            przez wiekszosc spoleczenstwa, literatow i germanistow uwazany za "guru"
            niemieckiej literatury.
            Jest to niespotykanego formatu postac "medialna" i w czasach Techno,
            nowoczesnego tatuowania, piersingu i komputerow osoba ktora na prowadzone przez
            Niego programy o literaturze w TV potrafi sciagnac miliony - rowniez mlodziezy.
            Jego biografie "Men Leben" - przeczytalem z zapartym tchem, choc przyznaje iz
            szukalem tam poczatkowo Jego, skrywana w wywiadach, "polska przeszlosc" -smile.
            Dla nas jet to czlowiek na tyle interesujacy iz urodzil sie w rodzinie polskich
            Zydow we Wloclawku, od czasow Warszawskiego Ghetta zonaty jest z Polka (tez
            Zydowka) i do komunikacji miedzy soba uzywaja wylacznie jez. polskiego, a sam
            Reich-Ranicki pracowal przez ponad 15 lat po Wojnie w polskiej "kulturze"
            (Cenzura i Dyplomacja).
            Zastanawia mnie czemu taki jak On NIGDY nie przelozyl niemieckojezycznego
            dziela literackiego na jez.polski i..odwrotnie.
            Widac - pisac i mowic ciekawie o literaturze to nie to samo co tlumaczyc -smile.
            Dla kogos kto ma tzw. "nazwisko" - zbyt wysokie ryzyko -smile
            Uklony
            p.
            • popaye errata 30.08.03, 16:12

              w tytule MEIN LEBEN polknalem "I" - sorry
              (wyszlo jakbym czytal ja po hebrajsku -smile) ).
              • mammaja Re: errata 30.08.03, 16:56
                O Reichu - Ranickim byl ciekawy film w TV,niestety takie filmy sa u nas
                najczesciej o godz.0.30,albo jeszcze pozniej.Natomiast ze wstydem przyznaje ze
                nie znam tej "literetury kobiecej" zupelnie.Poprawie sie.Wypisze autorke i
                pozycze w mojej wypozyczalni.Co innego Forbes,Follet czy Grisham (chyba nie
                tak sie pisze!).Dobra sensacja pozwala sie znakomicie oderwac od
                rzeczywistosci.Natomiast wraz z malzonka Popaye moge czytac Dabrowska i
                Nalkowska i jeszcze czasem Gojawiczynska.Poprostu dobra literatura nie
                starzeje sie tak szybko!
                • wedrowiec2 Re: errata 30.08.03, 17:13
                  Podzielam Twoje upodobania literackie. Na Forum Książki Bogumił Niechcić został
                  zaliczony do grona wspaniałych, interesujących mężczyzn.
                  • mammaja Re: errata 30.08.03, 17:15
                    I mysle ze Jerzy Binczycki wspaniale go zgral!
                    • marialudwika Re: errata 30.08.03, 22:17
                      Nie lubie zbytnio Baranskiej,ale "Noce i dnie" to wspanialy serial,niedawno
                      ogladalam go "swiezym okiem" w tv "Polonia".A Bogumil to byl swiety czlowiek!!!
                      ml
                  • ewelina10 mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 18:46
                    wedrowiec2 napisała:
                    > Na Forum Książki Bogumił Niechcić został
                    > zaliczony do grona wspaniałych, interesujących mężczyzn.


                    Jako mężczyznę życia też bym wolała Bogumiła Niechcica. Dlaczego więc, obiektem
                    westchnień Barbary był kto inny ??? Nie rozumiem tej kobiety smile
                    Tak samo Scarlett O'Hara zakochała się nieszcześliwie w Ashleyu - mężczyźnie,
                    który u mojego boku by mógł spełniać rolę jako brat, a nie kochanek.
                    Rett Butler od razu wpadł mi w oko i ...już żaden inny mężczyzna mógłby dla
                    mnie nie istnieć. smile))

                    Ps. Pozdrawiam wszystkich. Niedziela twórcza i intelektualnie również.
                    Wyskoczyłam do Was na chwileczkę słysząc Wasz dochodzący gwar. smile))
                    Dziś rodzina ma baczne pilnowanie na mnie. Może wieczorkiem do miłego.... smile))
                    O... już słyszę wołanie.
                    • mammaja Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 19:40
                      Takie juz bylo usposobienie Barbary:wieczne zmartwienie i gonienie za mirazem!
                      • glodn-y Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 20:07
                        Czytam,czytam,czytam,czytam,i zastanawiam się czy głodny ,
                        czy głupi.
                        która z was podobna do Barbary(nie mylić z mzonką)
                        Przecież tu same wyzwolone z ,właśnie czego??
                        • mammaja Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 21:09
                          Jakie tam wyzwolone!Nie dosc ze kase do domu przynosza,obiadki
                          gotuja,sprzataja itd - to jeszcze odpowiedzialnosc za losy swiata i ojczyzny
                          dzwigaja na barkach.To taki byl kiedys dowcip z cyklu "O Falczaku" w
                          Przekroju:Falczakowa mowi:my z mezem podzielilismy rolami .On podejmuje
                          decyzje w sprawach wiekszej,ja mniejszej wagi.I tak on decyduje jaki jest nasz
                          stosunek do wojny w Afganistanie,co sadzimy o polityce ONZ itd.Ja natomiast
                          zajmuje sie :czy kupic pralke,czy zamienic mieszkanie,do jakiej szkoly poslac
                          dziecko itd.No i wlasnie takie my wyzwolone...
                          • marialudwika Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 22:20
                            Czytalyscie moze fragmenty "Dziennikow" Andrzejewskiego w Rzeczypospolitej?
                            pozdrowka
                            ml
                            • marialudwika Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 22:22
                              Tak pytalam z ciekawosci,on nie bylby moim obiektem westchnien,o nie
                              ml
                              • popaye Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 22:25
                                marialudwika napisała:

                                > Tak pytalam z ciekawosci,on nie bylby moim obiektem westchnien,o nie
                                > ml
                                He, he - homo i hetero hmmm.... nieczesto tworza "idealna pare" -smile)

                                • marialudwika Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 22:30
                                  Ale on byl i tym i tym.Hetero z upodobaniem do mlodych mezczyzn..a
                                  Iwaszkiewicz?Jeszcze zdaje sie gorszy...
                                  Nie lubie jego prozy
                                  ml
                                  • popaye Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 22:43
                                    Trudno oceniac niezyjacych.
                                    Iwaszkiewicz hmmm....
                                    Ozenil sie "madrze" - najwieksze jego zyciowe "osiagniecie" a pieniadze zony
                                    pozwolily Mu na spora niezaleznosc i... zabawe w polityke ( po
                                    zawsze "slusznej" stronie - zreszta -smile ).

                                    W zwiazku z Andrzejewskim - zawsze mialem niedwuznaczne odczucia co do M.Hlaski.
                                    Nie lubilem jego produkcji literackich choc byl "bohaterem" pokolenia o 1/2
                                    generacji od nas mlodszego.
                                    Jego kontakty z Andrzejewskim, rola "mecenasa" jaka pelnil przy debiucie
                                    literackim Hlaski, pozniej "malzenstwo" z Osiecka, epizod izralesko-niemiecki
                                    i malzenstwo z Ziemann i smierc "wiecznego buntownika" - wiecej w tym bylo
                                    wplywu Andrzejewskiego niz... samego Hlaski.
                                    • popaye Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 22:46
                                      popaye napisał:

                                      byl "bohaterem" pokolenia o 1/2
                                      > generacji od nas mlodszego.

                                      Koncze na dzis moje "produkcje" - bo pisze bzdury -sad

                                      nie MLODSZEGO a STARSZEGO - wrrrrr...
                                      • marialudwika Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 23:26
                                        Nie przejmuj sie zdarza sie w najlepszej rodzinie!!
                                        ml
                                    • marialudwika Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień 30.08.03, 23:23
                                      Owszem,ozenil sie nad wyraz madrze.To musialo byc bardzo dziwne malzenstwo.
                                      Dla mnie J.I. to sluzalec poszczegolnych systemow,nie on jeden zreszta..
                                      A to wszystko takie niesmaczne..Wracajac do J.A. myslalm,zechodzilo o Gruce??
                                      Teraz inaczej widze Hlaske,ale nigdy go nie lubilam...
                                      Osiecka musiala byc bardzo nieszczesliwa..
                                      ml
                                      • popaye mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 10:05
                                        Wbrew temu co pisywala Maria (corka) ze wspomnien innych wiem iz prowadzili
                                        zupelnie oddzielne zycie.
                                        Jego zona miala swoj krag znajomych i przyjaciol, wlasne srodowisko a z kregu
                                        mezowskiej "swity" przyjmowala wylacznie ludzi co do ktorych talentu
                                        i osobistej postawy nie miala zastrzezen.
                                        Cala "polityczna szumowine" rowniez tych z kregu kulturalnych publikatorow - po
                                        prostu ignorowala -smile.
                                        Stac Ja bylo na to zarowno towarzysko jak i fiansowo -smile.
                                        He, He i to sie nazywalo "ustrojem rownosci spolecznej" -smile))

                                        Co do malzenstwa O i H - to nawet nie wiem czy bylo "skonsumowane" -smile)
                                        Najwieksza role w tym calym "balaganie" odgrywaly mamusie-tesciowe, obydwie
                                        przekonane o "genialnosci" wlasnych dzieci. Obydwie mialy zdaje sie jakis tick
                                        psychiczny -smile
                                        O starszej Pani H. - wiadomo niewiele, ale Mamusia O - znana chociazby ze
                                        wspomnien corki - ze zrozumialych wzgledow zapewnie lagodnie przedstawiana
                                        miala sporego hop-la spowodowanego nieszczegolnym malzenstwem z ojcem p.O -smile.

                                        Zawsze uwazam iz dzieci wypuszczone w "samodzielnosc" powinny zyc wlasnym
                                        zyciem i wszelkiego rodzaju nieproszona ingerencja przez rodzicow (mamusie!)
                                        ktorejkolwiek ze stron to najgorsze co mozna zrobic.
                                        Dzieciak ma wiedziec iz jesli mu bedzie w zyciu "zle" - dom rodzinny, dach nad
                                        glowa i kawalek chleba u rodzicow ma zawsze zapewniony!,- jak sobie uklada w
                                        swoim malzenstwie to juz wylacznie jej i partnera (meza) sprawa!.
                                        Nawet "proszony" o zajecie stanowiska w jakiejkolwiek sprawie - wstrzymywal bym
                                        sie przed "poradami". Niestety "mamusie" najczesciej tego nie potrafia -sad
                                        • marialudwika Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 10:53
                                          Popaye'ku,czytanie tylu informacji biograficznych to dla mnie rozkosz!!Czyzbys
                                          i Ty lubil ksiazki biograficzne?
                                          Po glebszym zastanowieniu doszlam do wniosku,ze nie tylko O.,ale i jej kolejni
                                          mezowie mieli w zyciu pecha.....Poza Passentem to byli zreszta osobnicy tego
                                          warci.
                                          Wogole to wszystko to jakies wielkie bagienko...
                                          Pozdrawiam
                                          ml
                                          • mammaja Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 11:06
                                            Co wielkie bagienko? Takie czy inne zycie ludzi nietuzinkowych podlega
                                            obrobce dziennikarskiej.Nie bylam wielbicielka O. jako osoby,ale tez
                                            przyprawili jej gebe z wlasna coreczka na czele.A teraz szkola im A.O.,rzezba
                                            na S.Kepie i Agatka P.odcina kupony od zycia mamusi.A przeciez gdyby nie te
                                            nieudane milosci,moze nie byloby tych pieknych ,poetyckich piosenek naszej
                                            mlodosci,jak "Na calych jeziorach ty" czy "Dookola noc sie stala" i wielu
                                            innych.Zawsze jest cos za cos....
                                            • marialudwika Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 11:19
                                              Uwielbiam te piosenki Mamajko,to fakt,ze cos za cos.Gdyby O. byla szczesliwa
                                              to nie byloby ich!!Bagienko to byl skrot myslowy/ mialam na mysli
                                              Hlasko,Jaroslawa I./.
                                              Tej Agaty P. jakos nie lubie,zarozumiala osoba..masz racje!!!
                                              ml
                                            • popaye Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 12:02
                                              Mammajko & ML

                                              "mama" p.Agaty P. zapowiadala sie na wybitna poetke.
                                              Szkoda iz zarzucila ta droge na rzecz tekstowych zabawek - choc przyznaje, byly
                                              wsrod nich perelki wysokiej klasy.

                                              "Zycie z procentow" od kapitalu zgromadzonego przez rodzicow to nie tylko
                                              problem p.Agaty, - innym tez nic nie "brakuje".
                                              Lubilem "ostre pioro" Jej tatusia i wiem iz w odroznieniu od p.O - ten
                                              przynajmniej nie mial problemow z realnym pojmowaniem zycia -smile.
                                              Jak czytalem o coreczce - przez kolejne 10 lat iz jest studentka "germanistyki"
                                              na kolejnych amerykanskich Uniwersytetach - natychmiast przyszlo mnie do glowy
                                              iz wiecej w Niej jest Pani O niz pana P. -smile).
                                              Mnie to sie zawsze wydawalo iz hmmm... germanistyke to ... najlepiej studiowac
                                              w Berlinie lub Heilderbergu, romanistyke we Francji a polonistyke w...Polsce.
                                              Chyba, ze ktos cie chce byc germanista... tylko za COOL uwaza sam fakt
                                              studiowania na amerykanskim Uniwersytecie -smile)
                                              Szczegolnie "germanistyki", - odnosze wrazenie iz w tym przypadku niektorym sie
                                              jidisch z jezykiem i niemiecka literatura "pomylil" -smile)

                                              • em_em Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 12:40
                                                popaye napisał:

                                                > Mammajko & ML

                                                nawet jeśli w/w trójka uzna wtrącanie się za nietakt sad

                                                > "mama" p.Agaty P. zapowiadala sie na wybitna poetke.
                                                > Szkoda iz zarzucila ta droge na rzecz tekstowych zabawek

                                                może szkoda dla Poezji - ale z jakąż korzyścią dla "maluczkich" - te "tekstowe
                                                zabawki" (również takowe panów Przybory i Młynarskiego) - pokazały jak po
                                                mistrzowsku można oddać nastrój i najgłębsze uczucia przy użyciu niewielu słów -
                                                ale jakże celnych, pokazały, że piosenka "dla mas" nie musi być kiczowata, że
                                                zgodność z melodyką nie zmusza do rezygnacji z gramatyki itede, itepe, itede
                                                • popaye Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 13:28
                                                  Mila em-em

                                                  swietnie iz "wtracilas" swoje 3-grosze do naszych nieprofesjonalnych wywodow.
                                                  Ja sie z Toba zgadzam i w pelni podzielam Twoje zdanie.
                                                  Nie bede sobie zadawal trudu przepisywania, a Ciebie zanudzal probkami
                                                  poetyckiej tworczosci p.Osieckiej. Ona naprawde zapowiadala sie na poetke
                                                  nieprzecietnego formatu.
                                                  "Wychowalem" sie na tekstach Przybory - jak wiekszosc z naszego pokolenia i..
                                                  dziekuje za to Opatrznosci.
                                                  Nie znali bysmy Przybory bez TV i.. wspanialej muzyki Wasowskiego - to byla
                                                  nierozlaczna para i niepowtarzalny splot okolicznosci: Przybora, TV i Wasowski
                                                  (przeciez nie zawodowy muzyk - choc niezwykle uzdolniony - ale inzynier! ) -smile
                                                  Byc moze, nie poznali bysmy Osieckiej jako poetki - fakt, choc same Jej teksty
                                                  piosenek daja posmak Jej talentu.
                                                  To samo Mlynarski "pomazany" kostelacja wrodzonych i rozwinietych o perfekcji
                                                  talentow.
                                                  Cala ta generacja STS, cale to pokolenie rodem z gomulkowskiej przasno-
                                                  ziemniaczanej rzeczywistosci bylo ponadprzecietnie zdolne i utalentowane.

                                                  Tylko hmmm... Wiesz, gdyby Ich nie bylo - byli by inni!
                                                  Kultura nie zna pojecia prozni a... czym trudniejsze zewnetrzne warunki - tym
                                                  wieksze talenty sie rodza -smile
                                                  Spojrz na Rosje z ich dorobkiem kulturalnym i talentami.
                                                  Mimo calego szacunku dla Mlynarskiego i niemoznosci "wywazenia" rzeczy
                                                  niematerialnych, ale z reka na sercu - mozna porownywac Mlynarskiego z takim
                                                  Okudzawa?.
                                                  Kazdy z Nich ma swoich fanow i... slusznie. Kultura nie zna granic i barier.
                                                  W kazdym kraju Swiata czy Europy rodzily sie nieposlednie talenty.
                                                  Mlynarski - sila rzeczy, przez dom rodzinny, stymulowany kultura francuska -
                                                  napisal by "Niedziele na Glownym" gdyby nie nie swiatowy hit J.Brella o Orly?
                                                  Watpie -smile
                                                  My, przez polityczne koleje losu bylismy odrobine "zakapslowani" w swojej
                                                  odrebnosci i co tu ukrywac - tylko nielicznym udawalo sie zza tej kurtynki
                                                  wychylic nosa.
                                                  Europa w tym czasie tez nie spala - talentow na miare Osieckiej i Mlynarskiego
                                                  i..karier rowniez europejskiego formatu nie zliczysz!.
                                                  Nasi "wspaniali" Osiecka, Przybora, Mlynarski - to jednak w
                                                  lidze "Europejskiej" - podworkowa druzyna -smile
                                                  Dworzec Warszawa Glowna - tez nie nalezal nawet do 1-szej setki europejskich
                                                  dworcow kolejowych pod kazdym wzgledem: znaczenia, wielkosci i estetyki -smile)
                                                  Jestem z Warszawy i doskonale go pamietam -smile


                                                  • em_em Re: 31.08.03, 13:53
                                                    nie będę polemizować w kwestii innej twórczości Osieckiej - bo niestety od lat
                                                    zbyt wielu jestem "nieczitata", natomiast cieszę się z jej twórczości "do
                                                    śpiewania", bo śpiewać uwielbiam, (nie bójcie się - sama sobie), "la la la" w
                                                    trzeciej zwrotce mnie nie satysfakcjonuje, a kiczowate teksty mnie żenują

                                                    wspomniałeś Mistrza - Okudżawę, szczęśliwie "posiadam" rosyjski w zakresie
                                                    szerszym niż normalny dla tamtych lat tok nauki, tak więc lepszy mam odbiór
                                                    jego pieśni w oryginale, ale zauważ czyć nie lepsze są przekłady tych utworów
                                                    właśnie Młynarskiego? który czuje specyfikę "pisania do melodii"?
                                                  • popaye Re: 31.08.03, 14:08
                                                    em_em napisała:

                                                    > nie będę polemizować w kwestii innej twórczości Osieckiej - bo niestety od
                                                    lat
                                                    > zbyt wielu jestem "nieczitata", natomiast cieszę się z jej twórczości "do
                                                    > śpiewania", bo śpiewać uwielbiam, (nie bójcie się - sama sobie), "la la la" w
                                                    > trzeciej zwrotce mnie nie satysfakcjonuje, a kiczowate teksty mnie żenują
                                                    >
                                                    > wspomniałeś Mistrza - Okudżawę, szczęśliwie "posiadam" rosyjski w zakresie
                                                    > szerszym niż normalny dla tamtych lat tok nauki, tak więc lepszy mam odbiór
                                                    > jego pieśni w oryginale, ale zauważ czyć nie lepsze są przekłady tych utworów
                                                    > właśnie Młynarskiego? który czuje specyfikę "pisania do melodii"?

                                                    Zazdroszcze Ci tej umiejetnosci swobodnego poslugiwania sie jez.rosyjskim a co
                                                    za tym idzie mozliwoscia czytania i ROZUMIENIA niuansow jezykowych wspanialej
                                                    klasycznej literatury! - serio.
                                                    Ja niestety, z mlodzienczej glupoty i wygodnictwa nalezalem do idiotow ktorzy
                                                    obowiazek nauki tego jezyka uznawali za narzucony politycznie przymus i rzecz z
                                                    ktora sie "walczy" -sad.

                                                    Co do Mlynarskiego - absolutna Twoja racja, co dla mnie ciekawsze mimo
                                                    bylejakich warunkow glosowych nie przestal spiewac swoich tekstow i... dobrze -
                                                    bo te nowsze "spiewane felietoniki" w Jego wydaniu w niczym nie ustepuja tym z
                                                    lat 60 -90 np: "Robmy swoje" - super! -smile).
                                                    Osiecka nie umiala spiewac, a Jej maniera wiazania sie towarzysko s osobami
                                                    formatu i "talentu" p.Rodowicz hmmm... deprecjozowala Jej teksty.
                                                    Magda Ummer z Jej talentem bylaby najlepsza wykonawczynia i dla Niej powinna
                                                    wiecej pisac z pozytkiem dla jakosci -smile
                                                    No coz, nawet poeci musza "z czegos zyc" -smile
                                                  • em_em Re: 31.08.03, 14:21
                                                    pod wpływem powyższej rozmowy rzuciłam się do moich ukochanych płyt
                                                    (winylowych - jakże by inaczej) - nastawiłam z trudem naprawiony adapter i -
                                                    niestety, kot nie znał tego urządzenia i zdecydowanie próbuje konkurować z
                                                    igłą sad(((
                                                    na razie pośpiewam z pamięci, a kota przyzwyczaję na innej płycie wink
                                                  • marialudwika Re: Maryla...... 31.08.03, 16:21
                                                    .....dziala na mnie jak przyslowiowa plachta na byka,kiedys ja lubilam...
                                                    ml
                                                  • glodn-y Re: Maryla...... 31.08.03, 16:51
                                                    Witam Panie i Pana (dzisaj samotnika)
                                                    Mam trochę wolnego ,mała suka i ???? stop bo nieszczęście
                                                    pojechały na działkę (mam cichą nadzieję ze pomidory będą zbierać do
                                                    północy)
                                                    Teraz o muzyce ignorant100%
                                                    Jedyne co mogę oglądać (słuchać mogę więcej)to Grechuta,Bajor,
                                                    lubię też śpiewającą Błaszczyk
                                                    ps
                                                    Moja ukochana mzonka, na wszystkich przyjęciach robi ze mnie j..
                                                    jak tylko coś zagrają, to Ona mnie pyta kto śpiewa,na 100 trafiam 3
                                                    mam taki talent do muzyki jak żona Popaye do garów (bez obrazy)
                                                    Przy okazji był ktoś na spaceze, ja byłem
                                                  • marialudwika Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 14:03
                                                    Gilbert Becaud Popaye'ku drogi!!!A za to odmlodzenie mnie jestem Ci
                                                    wdzieczna/to babska proznosc/ wiec nauke gotowania wody Ci wybacze/oczywiscie
                                                    zartuje bo Ty zawsze masz DUZO racji/.
                                                    Uwielbiam Okudzawe,Wysockiego,Brela.......Aznavoura i dochodze do wniosku,ze
                                                    mimo gomulkowszczyzny etc. nasza mlodosc byla interesujaca.Zelazna kurtyna nie
                                                    byla w stanie odciac nas od piekna.
                                                    A Dworzec Glowny to istotnie byl niezbyt reprezentacyjny a Centralny jest
                                                    paskudnie brzydki..
                                                    ml
                                                  • popaye Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 14:13
                                                    marialudwika napisała:

                                                    > Gilbert Becaud Popaye'ku drogi!!!

                                                    Mea Culpa!
                                                    Skad mnie ten Brell na klawisze wlazl - tfuj!
                                                    Pewnie dlatego iz... ja ich nie odrozniam - po..glosie -sad
                                                    Juz wiem! Becaud w specyficzny sposob "wrzeszczal" -smile)
                                                    nie zmienia faktu - przyznaje sie do pomylki.
                                                    PE
                                                  • marialudwika Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 16:28
                                                    Chce tu uprzejie powiadomic,ze zraziki sa juz gotowe,"zapodam" je z gnocci a
                                                    wmowie sobie,ze to polskie kluchy..zycze wiec Wam smacznego!
                                                    ml
                                                    P.S.A ja z kolei sluchalam dzis plyty Czerwonych Gitar,Rynkowskiego i Ewy
                                                    Demarczyk.Brela uwielbiam i mam kilka jego plyt..
                                                  • glodn-y Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 16:53
                                                    mamamija to gulasz ci wyszedł ,tyle godzin?
                                                  • mammaja Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 17:55
                                                    Ach,jakie ciekawe rozmowy tu byly,a ja po spacerku i obiadku (jednak nie bylo
                                                    strajku,bo corka sie wlaczyla)-makaron typu spagetti z pesto,bitki z piersi
                                                    indyka,cukinia z patelni i salata -ciasto z truskawkami - wreszcie tu
                                                    zajrzalam,bo juz rodzina zaczyna na mnie podejrzliwie patrzec po wczorajszym
                                                    maratonie.Dorzucajac kilka slow - sluchalismy piosenek francuskich,mielismy
                                                    fantastyczne piosenkarki jak wspomniana Ewa D. i Anna German,po Okudzawie
                                                    ktorego tez mnostwo umiem i po polsku i rosyjsku fascynowal mnie takze
                                                    Wysocki.A romanse Wertynskiego pamietacie - kiedy ukazala sie jego plyta byl
                                                    hitem!Jeszcze mozna dodac ze w PRL chodzilam na wszystkie mozliwe koncerty
                                                    tych "gwiazd",lacznie z Aznavourem,Brelem i Becaud.Teraz ceny biletow jednak
                                                    nawet do Opery Kameralnej - 100 zl - ograniczaja pojscie z rodzina .Jeszcze
                                                    raz c'est la vie!PS.Co wcale nie znaczy ze wzdycham za PRL.Ktos do tych tanich
                                                    biletow doplacal!
                                                  • marialudwika Re: mężczyzna, jako obiekt westchnień - do ML 31.08.03, 20:47
                                                    German,Wysocki..tez,na wszystkich mozliwych koncertach w Sali Kongresowej..tez,
                                                    na spacerze z psami i malzonem tez,zraziki udane byly..zaraz wieczorny spacer
                                                    z psiarnia...a,z nowosci Mark sie zdaje sie pojawil,jak meteor i tyle Go
                                                    widac.ml
                                                    P.S. Pisze skrotowo,bo "lece' czytac nastepne wpisy,do niebawem
                                        • popaye Ufff - chyba zacznie padac -:) 31.08.03, 18:28

                                          No i jak ?
                                          Wy - juz po obiedzie?
                                          Mnie przygonilo ze spaceru . deszczyk kap, kap....
                                          - pewnie niedobitki Waszej wczorajszej wichrowej - zawieruchy ! -smile)
                                          • wedrowiec2 Re: Ufff - chyba zacznie padac -:) 31.08.03, 18:35
                                            Też właśnie wróciłam, ale z pracy, nie ze spaceru. DOpadły mnie pierwsze krople
                                            z wielkiej chmury. Wyjżałam przez okno - przestało padać w ciągu tych
                                            kilkunastu minut od mujego powrotu. szkoda, bo lubię deszcz.
                                          • mammaja Re: Ufff - chyba zacznie padac -:) 31.08.03, 18:41
                                            U nas dzisiaj dzien tak piekny,jakby wczorajsze wichury uciekly za gory,za
                                            rzeki.Dlugie cienie jesinne,niebo blekitne,jeszcze tylko dymu pastuszych
                                            ognisk i babiego lata brakuje.Hej!Ale widze ze dyzur na forum rzetelnie
                                            odbyles!
                                            • mammaja Re: Ufff - do M>L. 31.08.03, 20:54
                                              No widzisz ile nas laczy!Ja tez do Sali Kongresowej!
                                              • mammaja Re: Ufff - do M>L. - mam wiadomosc! 31.08.03, 21:50
                                                Wprawdzie to nie ma nic wspolnego z tym watkiem ,ale jestem uradowana bo
                                                mialam przed chwiela tel.z Narviku,moj zeglarz przyplynal dzis z Loffotow i
                                                szczesliwie zakonczyl miesieczny rejs!Teraz tylko samochodem przez cala
                                                Norwegiw i troche Szwecji!
                                                • wedrowiec2 Re: Ufff - do M>L. - mam wiadomosc! 31.08.03, 21:54
                                                  Mammajo - specjalnie dla Ciebie piękne zdjęcie
                                                  www.lofoten-photogalerie.de/sh02StaHa2.htm
                                                  • mammaja Re: Ufff - do M>L. - i Wedrowca ! 31.08.03, 22:23
                                                    Zdjecie przepiekne,dzieki!Czy sama robilas? Bedzie po powrocie duzo zdjec i
                                                    filmow,az z za Szpicbergenu!A powinni wrocic do W-wy 5.09.To potem ja moze
                                                    troche wyjade!
                                                • marialudwika Re: Ufff - do M>L. - mam wiadomosc! 31.08.03, 21:58
                                                  To kiedy on powroci na ojczyzny lono??
                                                  ml
                                              • lablafox Re: strawa dla ciała i ducha 31.08.03, 21:51
                                                Dziś mnie "naszło" na Rawela i tak obiad przygotowywałam słuchając Bolero
                                                potem włączyliśmy Pawanę i na deserek Koncert Gitarowy Rodrigeza .Za tamtych
                                                czasów mieliśmy abonament do filharmonii i opery , teraz nie mamy czasu a
                                                bilety są strasznie drogie.
                                                Kiedyś zachwyciłam się muzyką starocerkiewną i zaraziłam ją męża ,niestety
                                                mamy ją tylko na płycie analogowej tak ,że zostały mi tylko wspomnienia .
                                                Pozdrawiam lablafox
                                                • marialudwika Re: strawa dla ciała i ducha 31.08.03, 22:00
                                                  Piekne jest "Bolero",widzialam 100 lat temu w T.W. tanczacego je Szymanskiego.
                                                  Niezapomniane wrazenie..
                                                  ml
                                                  • lablafox Re: strawa dla ciała i ducha 31.08.03, 22:09
                                                    marialudwika napisała:

                                                    > Piekne jest "Bolero",widzialam 100 lat temu w T.W. tanczacego je
                                                    Szymanskiego.
                                                    > Niezapomniane wrazenie..
                                                    > ml
                                                    Też pamiętam Szymańskiego i Wilka. Lubię balet. Jezioro łabędzie jest
                                                    przepiękne,a Giselle .
                                                  • mammaja Re: strawa dla ciała i ducha 31.08.03, 22:20
                                                    Wilka widzialam jak tanczyl Popoludnie Fauna w TW ,rewelacyjny!A Alicje
                                                    Boniuszko w Cudownym Mandarynie Bartoka,chyba mialam ..nascie lat i do dzis
                                                    pamietam!
                                                  • marialudwika Re: strawa dla ciała i ducha 31.08.03, 22:22
                                                    Niezapomniane wrazenia w pelnym tego slowa znaczeniu,a ja babcia pamietam NAWET
                                                    Bittnerone i Gruce!!!
                                                    ml
                                                  • lablafox Re: strawa dla ciała i ducha 31.08.03, 22:27
                                                    To i Polski Teatr Tańca Konrada Drzewieckiego też powinnaś pamiętać , teraz
                                                    przejęła go Ewa Wycichowska.
                                                  • marialudwika Re: strawa dla ciała i ducha,Gruca c.d. 31.08.03, 22:28
                                                    Bylam wtedy piekna i mloda,hi,hi.Z ta piekna to przesada,ale chodzilam do
                                                    szkolki jeszcze a w Romie byla Opera i Balet bo Wielki byl jeszcze nie
                                                    odbudowany.Mieszkalam trzy kroki od Romy...
                                                    ml
                                                  • lablafox Re: strawa dla ciała i ducha,Gruca c.d. 31.08.03, 22:34
                                                    Myśmy wszystkie były wówczas piękne i młode a Wilk był taki seksi.
                                                    Pierwszy raz widziałam Jezioro łabędzie jako chyba 5 letnie dziecko , byłam z
                                                    mamą w naszej poznańskiej operze , zachwyciło mnie tak bardzo ,że miłośc ta
                                                    została we mnie do dziś .
                                                    Moją sąsiadką jest słynna primabalerina Olga Sawicka - wspaniała ,
                                                    utalentowana i piękna , obecnie ma ogromne problemy z kręgosłupem , to jest
                                                    cena sławy.
                                                    Pozdrawiam lablafox
                                                  • marialudwika Re: strawa dla ciała i ducha,Gruca c.d. 31.08.03, 22:47
                                                    Otak zjawiskowo piekna byla a pewnie i jest!!!Szymanski tez byl seksi,ale
                                                    zdaje sie nie interesowaly go kobiety,"Popoludnie fauna" Mamajko tez widzialam
                                                    i czytalam wspaniala biografie kompozytora,nie pamietam tytulu,zostala w W-wie.
                                                    Mamy jednak wiele PIEKNYCH wspomnien...
                                                    ml
                                                  • em_em Re: strawa dla ciała i ducha 31.08.03, 22:46
                                                    marialudwika napisała:

                                                    > Niezapomniane wrazenia w pelnym tego slowa znaczeniu,a ja babcia pamietam
                                                    NAWET
                                                    > Bittnerone i Gruce!!!
                                                    > ml

                                                    nie przesadzaj wink ja też pamiętam !! hihi
    • wedrowiec2 Do Mammai 31.08.03, 22:34
      Niestety, zdjęci anie robiłam sama. Jestem zafascynowana krajami północy i
      zawsze mam pod ręką mała galerię zdjęc Norwegii, Lofotów i innych chłodnych, a
      miłych memu sercu regionów. Galerie oczywiście odszukane są w necie.
      • marialudwika Re: Do Mammai i Wedrowca2 31.08.03, 22:49
        Mnie tez zdjecie urzeklo,ale nie lubie mimo to zimna..
        ml
        • wedrowiec2 Re: Do Mammai i Wedrowca2 31.08.03, 22:51
          smile)) Chętnie przyłaczyłabym się do Waszych rozmów, bo upodobania mamy podobne,
          ale jeszcze pracuję, i tylko co pewien czas zerkam na monitor.
          • marialudwika Re: Do Mammai i Wedrowca2 31.08.03, 23:00
            Pogadamy wiec kiedy indziej,jak bedziesz miala mniej pracy!!!A rozmawia sie
            istotnie fajnie wiec oczekiwac bede na to.Jeszcze raz dzieki za przepis wynki
            byl rewelacyjny.Sosik niebo w "gebie",ledwo udalo mi sie uratowac cos na jutro
            bo "malzon" omal nie "pozarl".
            Pozdrawiam
            ml
            • wedrowiec2 Re: Do Mammai i Wedrowca2 31.08.03, 23:06
              Ja nigdy nie bedę miała mniej pracy - taki mam charakter. Przesadzam trochę.
              Jeśli został Ci sos i smętne resztki mięsa, to zrób jutro do nich pyzy
              (gotowane, utłuczone ziemnaiki + jajko + maka ziemniaczana). Podałam skład, bo
              nazwa pyzy jest wieloznaczna. Wracajac do bardziej "wzniosłych" wypowiedzi -
              moja mama pracowała z tatą E.Wycichowskiej, więc jestem trochę związana z nia
              emocjonalnie, mimo że nigdy nie poznałam jej osobiście.
    • ewelina10 Re: Do czego .Po co.Dla kogo?? 13.09.03, 16:21
      glodn-y napisał:

      > Szarpiemy się na stare lata.
      > Zapieprzam od 5 do 20 i po co?
      .

      Wszyscy mężczyźni mają tylko dwie rzeczy w głowie: pieniądze i to drugie... :-#
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka