właściwie już jakiś czas temu chciałam zacząć ten temat - (tam gdzie była
mowa o futrach i befsztykach)
moja koleżanka wegetarianka wyznaje (nie sama) teorię, że cierpienie
zabijanego zwierzęcia "więźnie" w jego komórkach - i te komórki spożywane
później jako stek czy kotlet powodują kumulowanie agresji w spożywających
przy okazji różnych diet i sposobów na życie pojawia się wiele wzajemnie
wykluczających teorii na temat żywienia "mięsnego" i "bezmięsnego"
czy ktoś z Was jest wegetarianinem, jaroszem (a propos - czy to jest
różnica??) albo może wiecie więcej na ten temat ??
zadaję to pytanie przed niedzielnym obiadem, doprawiając kawałki
zamordowanego dziecka kury