Dodaj do ulubionych

wegetarianizm

30.11.03, 10:53
właściwie już jakiś czas temu chciałam zacząć ten temat - (tam gdzie była
mowa o futrach i befsztykach)

moja koleżanka wegetarianka wyznaje (nie sama) teorię, że cierpienie
zabijanego zwierzęcia "więźnie" w jego komórkach - i te komórki spożywane
później jako stek czy kotlet powodują kumulowanie agresji w spożywających

przy okazji różnych diet i sposobów na życie pojawia się wiele wzajemnie
wykluczających teorii na temat żywienia "mięsnego" i "bezmięsnego"

czy ktoś z Was jest wegetarianinem, jaroszem (a propos - czy to jest
różnica??) albo może wiecie więcej na ten temat ??

zadaję to pytanie przed niedzielnym obiadem, doprawiając kawałki
zamordowanego dziecka kury sad
Obserwuj wątek
    • piesnakotlety2 mniam-mniam 30.11.03, 11:12
      Twoja kolezanka, z glodu tzn: braku dostatecznej ilosci zwierzecego bialka -
      zajadajac zielona salate "przetrawia" jednoczesnie problemy moralne smile.

      To wszystko jest tzw "nadbudowa" - bo moralnosc tzn. swoisty kodeks
      postepowania jest wynikiem rozwoju spolecznego wlasciwego wylacznie naczelnym!.

      Proces naturalnej eliminacji nie przewidzial nas (ludzi) jako ostatecznego
      efektu rozwoju biologicznego i umiescil nas wylacznie czasowo na
      koncu "lancucha pokarmowego" w przyszlosci zapewne planujac wyzsza forme
      wozwoju biologicznego od naczelnych i czlowieka jako "czubka piramidy".
      Ludzie sami i na wlasne potrzeby stworzyli normy obyczajowe i moralne.
      Wegetarianizm - jest jednym z efektow filozoficznych przemyslen pewnej grupy -
      nas - ludzi.
      Sa "szczesliwsi" - Bog z Nimi! _smile
      Na twoim miejscu - spokojnie zjadlbym dzisiejszy obiad, nie wylewajac morza lez
      nad losem "dziecka" kury.
      Powiazania emocjonalne miedzy nim a Mamusia - byly i tak relatywnie slabe i
      zakonczyly sie w stadium poczatku rozwoju embrionalnego smile.

      Sam - rowniez mam pewien "kodeks moralny" - ale coz - slaba i ulomna jest
      moja "wiara" bo na widok... hmmm.... KOTLETOW! - jestem:

      piesnakotlety
      • em_em Re: mniam-mniam 30.11.03, 11:42
        piesnakotlety2 napisał:

        > Ludzie sami i na wlasne potrzeby stworzyli normy obyczajowe i moralne.
        > Wegetarianizm - jest jednym z efektow filozoficznych przemyslen pewnej grupy -
        > nas - ludzi.

        racja, "nadbudowa" filozoficzna niejedzenia mięsa to jedna sprawa, ale jest
        również wiele teorii bardziej lub mniej naukowych

        co i rusz jesteśmy bombardowani rewelacjami w rodzaju: "podsmażane ziemniaki
        przyczyną raka" - raz margaryna jest zdrowa, a masło "be" - za chwilę odwrotnie,
        to dziecię kury na moim stole, jest pochodną tego że najpierw skutecznie
        wystraszono mnie wieprzowiną, a potem wołowiną - rodzina szczęśliwie lubi drób
        i dlatego teraz ten rodzaj mięsa pojawia się u nas najczęściej

        zaczynałam ten wątek właśnie z chęci dowiedzenia się na jakim etapie wiedzy o
        mięsie jesteśmy
        • marialudwika Re: mniam-mniam 30.11.03, 11:46
          A,jeszcze jedna moja obserwacja.Mieso nie jest tutaj smaczne!!!W Polsce bylo
          lepsze/"nascie" lat temu/.Mysle,ze cierpienie zwierzakow w "fabrykach miesa"
          jest tego przyczyna.
          ml
        • piesnakotlety2 Re: mniam-mniam 30.11.03, 11:59
          Zapewne nasz nieoceniony Wedrowiec - zaserwuje nam spora dawke argumentow
          naukowych o zaletach a rowniez szkodliwosci spozywania miesa wogole! smile
          Moralisci - dorzuca nam tez "problematyki" cierpien i story z zakresu
          niehumanitarnego howu i pozysku miesa! - a to przeciez jest "cena" naszego
          ogolnego pedu do najtanszych zakupow i oszczedzania czemu tzw.: rynek -
          wychodzi naprzeciw - proponujac "miesko" po najtanszych kosztach - czyt.:
          tanio, wiec "ekonomicznie" i niehumanitarnie pozyskiwane.

          Jako osobnik doswiadczony w ... malzenstwie,- uwazam iz nam (panom) najbardziej
          SZKODZI ... malzenstwo! smile.
          Kotlety - sa na "oslode" tych ...cierpien smile)

          piesnakotlety
          • piesnakotlety2 Re: erata 30.11.03, 12:05
            zbyt pozno zauwazylem - sorry!
            chow , w odroznieniu od hodowli - pisze sie przez "CH"!
            Jesze traz przepraszam
      • marialudwika Re: mniam-mniam 30.11.03, 11:42
        Jesli o mnie chodzi em_em to staram sie kilka razy w tygodniu jesc,jak to
        nazywam,"obiady przyjazne dla zwierzat",czyli bezmiesne.Sa one
        rowniez "przyjazne" dla mojego zdrowia.Nie umiem jednak stac sie
        wegetarianka,organizm domaga sie bialka zwierzecego.Mam w
        rodzinie/holenderskiej/ dwoch zatwardzialych wegetarian , z tendencjami do
        weganizmu..dla nich gotowanie przerasta mnie.Pozdrawiam
        ml
        • em_em Re: mniam-mniam 30.11.03, 12:15
          marialudwika napisała:

          > Jesli o mnie chodzi em_em ......

          ależ MNIE się nie tłumaczcie ... smile))))))))))))))))

          ja też jestem absolutnie mięsożerna - i nawet kiedy słyszałam o tym filmie o
          niehumanitarnym uboju, na wszelki wypadek nie włączyłam TV - jednak
          wegetarianizm jest faktem i ciekawa jestem wszelkich jego przesłanek, a również
          jak już wspomniałam teorie "uczonych doktorów" na temat mięsa i nie tylko też
          często sie zmieniają
    • wedrowiec2 Re: wegetarianizm 30.11.03, 11:57
      Jadłam jem i będe jadła mięso. Tylko z niego jestem w stanie czerpac energię do
      życia. Pięć - sześć razy w tygodniu jem obiady mięsne, ale zawsze z dodatkiem
      duzych ilości warzyw i małych ryżu. Czasami makarony, kluseczki jako zaprawa
      przed życiem na emeryturzesad Potomstwo kurze często gości na mym stole ale
      rozterki moralne odsuwam od siebie - ja też chcę żyć!
      Pomijając moje upodobania smakowe, przewód trawienny człowieka nie jest
      przystosowany do trawienia tylko roślin; zajmujemy pośrednie miejsce między
      drapieżnikami a roslinożercami i trzeba wybrac złoty środek w planowaniu diety.
      • lablafox Re: wegetarianizm 30.11.03, 12:34
        HMmmmmmm w naszym małżenstwie jedną z niewielu spraw, w których się różnimy
        jest podejście do jedzenia . Mój mąż jest wybitnie mięsomiesożerny , ja
        niekoniecznie. Mój mąż nie naje się gdy nie ma wedliny , ja czasami mam na nią
        ochotę . Obiady dla niego powinny być mięsno .... dla mnie bezmięsne , choć
        zjadam w jednym z lokali z wielkim apetytem piers indyczą po parysku. Podczas
        wszystkich uroczystości dziobię wszelkie dania z grzeczności , przytupując pod
        stołem z niecierpliwości i w oczekiwaniu kiedy na stole pojawią się ciasta i
        TORTY. Wg. diety zgodnej z grupa krwi powinnam być mięsożerna z
        ukierunkowaniem na wołowinę . Na nią też czasami mam ochotę.Czasami tzn. ze 2-
        3 razy w ciągu roku.
        Lx
        • piesnakotlety2 Re: wegetarianizm 30.11.03, 12:56
          Tobie Szanowna Lablafox, w "nagrode" - zostana oszczedzone doznania Twojego
          p.Malzonka zwiazane z przezytym zawalem i rehabilitacja smile.

          Na "grzecznych" - czeka Niebo! smile
          Smola - hmmm... - lubie kapiele, ale czy kapielowe medium MUSI byc tak
          cholernie gorace i w..czarnym kolorze? sad.

          piesnakotlety
          • warum Re: wegetarianizm 30.11.03, 13:28
            piesnakotlety2 napisał:
            > Na "grzecznych" - czeka Niebo! smile
            > Smola - hmmm... - lubie kapiele, ale czy kapielowe medium MUSI byc tak
            > cholernie gorace i w..czarnym kolorze? sad.
            >
            No i teraz mam dylemat...gdzie chce pojsc? A moze zostawie to na po obiedzie?
            jadam miesa- pieczone najchetniej, ale nie popadam w skrajnosci i potrafie
            przezyc bez / ale nie dluzej niz tydziensmile/Widzialam kiedys pania M Braunek w
            tv- jak swietnie wygladala/po 40+/ i jeszcze "madrzej" mowila o
            wegetarianizmie. I to mi wystarczy. Nie chce byc przezroczystym idealem .
            • marialudwika Re: wegetarianizm 30.11.03, 13:39
              A moze powinno sie jesc to,na co ma sie ochote? Bo organizm "wie",czego
              potrzebuje?No,oczywiscie w granicach rozsadku.Po obiadku "przyjaznym" dla
              zwierzat musze zjesc kawalek chleba ze szmalcem i raczej wegetarianka nie bede.
              ml
            • lablafox Re: wegetarianizm 30.11.03, 13:43
              Bez przesady z tymi grzecznymi. Obżeranie się słodkim też nie ma nic wspólnego
              z właściwą dietą , no i nabawiam się celulitisu. Może za to też się idzie w
              kapiele smolne , nie mylić z borowiną .
              Lx
        • edeka5 Re: wegetarianizm 30.11.03, 21:59
          lablafox napisała:

          Podczas
          > wszystkich uroczystości dziobię wszelkie dania z grzeczności , przytupując
          pod
          > stołem z niecierpliwości i w oczekiwaniu kiedy na stole pojawią się ciasta i
          > TORTY.

          Ucieszyłam się z Twojego wpisu, bo u mnie jest tak samo. Mąż może skończyć
          jedzenie na potrawach mięsnych, a ja - patrz wyżej. Chociaż mięsem też nie
          gardzę, ale nie ma jak słodycze. Mogę zrezygnować z tzw. konkretnego jedzenia
          na rzecz słodkości. Może ma wpływ to, że jesteśmy z tego samego znaku zodiaku?
    • edeka5 Re: wegetarianizm 30.11.03, 22:16
      Em_emka prosiła o więcej informacji o różnych odmianach wegetarianizmu,
      znalazłam to:
      www.wegeczat.eco.pl/wegetarianizm.html
      Sama jem mięso, nabiał i prawdę mówiąc nie zastanawiam się zbytnio nad tym.
      Chociaż pamiętam, gdy moje dziewczyny były zupełnie małe i miałam im
      wytłumaczyć, że to co jedzą to jest to samo z czym bawiły się u sąsiadki
      (kurczaki), to czułam się dziwnie. Chyba można to uznać za podwójną moralność.
      • maya_may Re: wegetarianizm 01.12.03, 00:11
        Bylam wegetarianka,
        Przygoda ta zaczela sie pod koniec liceum wraz z zainteresowaniami kultura i
        filozofia wschodu. W tym ”uduchowieniu” trwalam 10 lat , az do zajscia w ciaze.
        Wtedy to dowiedzialam sie ze mam anemie i ze powinnam w jakis cudowny
        sposob ”zmusic” sie do jedzenia miesa.
        Diagnoza zdziwila mnie, poniewaz odzywialam sie prawidlowo i
        ekologicznie , smile)) , mimo to, bez wiekszych protestow poddalam sie ”kuracji”.
        Od wielu juz lat zajadam sie wszystkim, a mieso traktuje jako naturalny dodatek
        do codziennej diety, aczkolwiek nie czesciej niz dwa razy w tygodniu , co nie
        ma nic wspolnego z moim ”starym duchem” , smile)).
        Pozdrawiam*
        • bodzio49 Re: wegetarianizm 01.12.03, 20:52
          A ja nie przeżywam takich rozterek. Jem to na co mam ochotę. I chyba tak
          powinno być. Z tego co wiem nasz wspaniały organizm jest maszyną niemal
          doskonałą i sam doskonale wie co nam potrzebne. Oczywiście pod warunkiem, że
          nie rozregulowaliśmy go jedzeniem zbyt dużych ilości, nadmiernie udziwnionych
          potraw czy brakiem ruchu. A jeśli NIECO przesadzimy np. ze słodkościami (jak
          ja je lubię) czy innymi "białymi śmierciami" to potrafi sobie z tym poradzić.
          Pozdrawiam.
          • dan8 Re: wegetarianizm 07.12.03, 12:40
            Wyobrazacie sobie stol wegetarianina w czasie swiat?
            Wigilia ze swoimi postnymi potrawami,ma duzo uroku,ale dla wegetarianina z
            uwagi na ryby nie bylaby do zaakceptowania.
            • marialudwika Re: wegetarianizm 07.12.03, 13:38
              Nie jestem wegetarianka.Jem dzieci kury i inne zwierzaki.Czesto dreczy mnie
              swiadomosc,ze one cierpialy,ale organizm domaga sie..Tym niemniej moglabym
              spedzic wigilie bez ryby.Jest taki wybor jedzenia,ze mozna ja czyms
              zastapic.Tradycji naturalnie nie mozna,ale wszystko jest w koncu umowne.
              Wiem,ze nie jadlabym w wigilie miesa,choc kosciol na to pozwala.Pozdro
              ml
              • olga55 Re: wegetarianizm 07.12.03, 15:36
                Mój syn jest wegetarianinem - z przyczyn, ze tak powiem ideowych.Jako dziecko
                jadał oczywiscie wszystko i to ze smakiem (miał taki apetyt,że hej). Ja
                oczywiscie tłumaczyłam i perswadowałam.w wiekszości sam przygotowuje sobie
                potrawy "zastępujące mięso", a z ogólnej kuchni jada to, co niemięsne.ja
                nauczyłam sie przez niego gotowac zupy zupełnie niemięsne i wyobraźcie
                sobiesmakują wszystkim, jak nie powiem, to trudno nieraz zgadnąć. (oczywiście
                nie gotuję tylko rosołu-bo to zupa z definicji miesna, ale ja i tak go nie
                lubię). A te warzywne ppotrawki i pasztety z soczewicy i grochu, kiełki itp. sa
                całkiem niezłe, czasem jadam.Syn niedawno robił sobie badania-oddawał krew i
                okazało sie, że wszystko ma w najlepszym porządku.Na szczęscie pije mleko i
                jada jajka.Córka też nie jada mięsa, choc mniej rygorystycznie (czasem drób i
                ryby).Wśród młodych ludzi jest coraz wiecej wegetarian,albo dopiero to zauważam.
                • marialudwika Re: wegetarianizm 07.12.03, 15:45
                  Potwierdzam,ze jest coraz wiecej wegetarian wsrod mlodych.Moje "przyszywane"
                  dzieci,przyjaciolka jednego z nich i coreczka/dwa latka/ sa wegetarianami dla
                  idei i jak twierdza ze wzgledu na zdrowie/unikaja wszelkich konserwantow!!!/.
                  Cala czworka ma dobre badania a dziewczyna i dziecko wrecz kwitna!!!
                  Chlopaczyska,z natury leniwe,sa mizerni-nie chce im sie gotowac i jadaja "po
                  kominach".Z poczatku ich wegetarianizm traktowalam jako irytujace dziwactwo/obaj
                  jedli ze mna tatara/ teraz zaakceptowalam i gdy sa u nas na obiedzie podaje
                  jedzenie wegetarianskie/czasem z mikrofalowki/ a sama jem to,na co mam
                  ochote.Pozdrawiam
                  ml
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka